Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Ulrich Seidl
‹Safari›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSafari
Dystrybutor Against Gravity
Data premiery8 września 2017
ReżyseriaUlrich Seidl
ZdjęciaUlrich Seidl, Wolfgang Thaler
Scenariusz
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiAustria
Czas trwania91 min
Gatunekdokument
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Uśmiech, proszę!
[Ulrich Seidl „Safari” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Safari” to kolejny po „Raju: miłości” prowokacyjny film Ulricha Seidla z nieoczywistym kolonializmem w tle. I dużo bardziej wstrząsający.

Piotr Dobry

Uśmiech, proszę!
[Ulrich Seidl „Safari” - recenzja]

„Safari” to kolejny po „Raju: miłości” prowokacyjny film Ulricha Seidla z nieoczywistym kolonializmem w tle. I dużo bardziej wstrząsający.

Ulrich Seidl
‹Safari›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSafari
Dystrybutor Against Gravity
Data premiery8 września 2017
ReżyseriaUlrich Seidl
ZdjęciaUlrich Seidl, Wolfgang Thaler
Scenariusz
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiAustria
Czas trwania91 min
Gatunekdokument
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Znów chodzi o egzotyczną przygodę, choć tym razem wątpliwymi bohaterami są nie podstarzałe seksturystki, lecz zróżnicowani wiekowo burżuje mordujący dzikie zwierzęta dla sportu i niezdrowej podniety.
Reżyser zabiera nas na ranczo myśliwskie prowadzone na Czarnym Lądzie przez Austriaka, który oferuje swoim rodakom i innych europejskim klientom ekskluzywne wczasy z polowaniami na antylopy, zebry czy żyrafy jako główną atrakcją.
Seidl swoim zwyczajem ani na jotę nie angażuje się emocjonalnie w wydarzenia na ekranie, po prostu włącza kamerę i daje widzowi doświadczyć polowania z punktu widzenia łowcy. Pozornie prosty pamflet na myśliwych wychodzi jednak poza standardowe przesłanki o zezwierzęceniu i ludzkich bestiach, działa na wielu uniwersalnych poziomach.
Autor zmusza nas na przykład do zastanowienia się nad racjonalizacją zabijania jako takiego. Argumenty jego bohaterów są bardzo różne. „Nie muszę się usprawiedliwiać. Dlaczego miałbym to robić? Niby z jakiego powodu? Nie jest to zakazane. Prawo tego nie zabrania. Dlaczego miałbym się tłumaczyć z tego, że czasem zabiję zwierzę?”, szczerze dziwi się właściciel biznesu. Z kolei jego klientela dorabia sobie do usankcjonowanego prawnie procederu teorie natury etycznej. Młodzi myśliwi twierdzą, że polowanie jest formą pomocy zwierzętom, szczególnie tym starym i schorowanym, w racjonalnym rozprzestrzenianiu się i rozmnażaniu.
Film poddaje pod refleksję także rolę języka jako narzędzia samorozgrzeszania. „Nie mówię »zabić«, tylko »położyć«, to brzmi ładniej”, oznajmia dystyngowana kobieta w średnim wieku. Zwierzę to po prostu „sztuka”, krew – „farba”. To oczywiście ponadnarodowy slang branżowy, znany nam także z polskiego podwórka, gdzie szczególnie ostatnio łowczy są na cenzurowanym. Tyle że zachowania postaci udokumentowanych w „Safari” potrafią zaszokować nawet na tle najbardziej krytycznego przekazu medialnego o rytuałach malowania twarzy krwią zastrzelonego zwierzęcia i tym podobnych ekscesach.
W dokumencie Seidla obserwujemy bowiem nie pojedynczych myśliwych, stereotypowych wąsaczy z koła łowieckiego, ale całe rodziny, starsze małżeństwa, rodziców z nastoletnimi dziećmi. Słowem, cały przekrój społeczny tzw. zwykłych ludzi. A wiadomo nie od dziś, że najzwyklejsze zło jest najstraszniejsze.
Stąd też, przy całym chłodnym i zdystansowanym stylu Seidla, uderza jak obuchem, gdy ci wszyscy przeciętniacy po zamordowaniu zwierzęcia wpadają w stan najwyższej euforii. Obejmują się, całują, przytulają, gratulują sobie nawzajem, obsypują komplementami. Atmosfera jak na rozdaniu dyplomów albo oblewaniu awansu, tyle że tutaj te chwile „triumfu” odbywają się nad jeszcze niewystygłymi zwłokami „braci mniejszych”. Z martwym zwierzęciem następnie pozuje się do zdjęcia, niekiedy długie minuty układając truchło do pożądanej pozy. Uśmiech, proszę!
Powalenie „sztuki” jednym strzałem jest okazją do najwyższego samozadowolenia, do pełnego uwolnienia emocji, ale czasem strzał bywa nieprecyzyjny i trzeba poczekać, aż zwierzę skona. Przedśmiertne konwulsje żyrafy oraz późniejsze jej szlachtowanie i skórowanie w rzeźni to sceny, od których długo nie można się uwolnić. Bardziej dojmująca jest już chyba tylko świadomość, że nie trzeba sobie od razu wieszać trofeum nad kominkiem, by być przynajmniej pośrednio uwikłanym w proces masowego zwierzobójstwa.
koniec
23 grudnia 2017

Komentarze

« 1 2
25 XII 2017   15:34:14

@Janusz, dokładnie, najbardziej drażni nas to, co wymieniłeś w punkcie 5-tym. Niestety, w polskim myślistwie jest podobnie, tylko trochę bardziej ukryte. Wystarczy przeczytać kilka czasopism myśliwskich, aby zobaczyć to, o czym pisałem w pierwszym poście.
Jeżeli ktoś pisze w artykule na podsumowanie roku, że zastrzelono 55 tys. dzików, a kilka miesięcy później, że wykarmiono 58 tys. dzików w trakcie zimy, trudno nie zauważyć zbieżności.
Tymczasem koła myśliwskie twierdzą, że polują tylko na nadmiarową zwierzynę, która wchodzi ludziom w szkodę.
PS- liczby mogłem pomylić, ale był to ten sam rząd wielkości, i różnica zastrzelone/wykarmione była dopiero na drugiej cyfrze.

25 XII 2017   23:31:31

Na warsztatach prezentacji naukowych byłam w pokoju z dziewczyną zajmującą się etologią zwierząt (konkretnie wilkami) i ona mi opowiedziała, że myśliwi regularnie dokarmiają zwierzynę.
Więc co - najpierw się ją podkarmia, a potem "ojejej rozmnożyły się jelonki ponad miarę, no musimy coś z tym zrobić." No chwila.

A co do tego, że nie stosują wnyk i bardziej krawych sposobów polowania. No o tyle lepiej, że mniej się męczą, ale wątpię, by było to z życzliwości i współczucia, bo raz - "dla własnej uciechy zabiję cię, ale łaskawie zrobię to szybko" (wielka to łaska, okazanie uczuć wyższych, tja), ale dwa - raczej chodzi o to, żeby sobie rąk nie brudzić zanadto, cyngiel łatwiej pociągnąć z daleka niż się z dzidą zasadzić (z taką dzidą, to a nuż by się myśliwemu mogła krzwyda jakaś stać). Więc żadne to okazywanie męskości. To jak kopanie leżącego. No można, ale chluba z tego żadna.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
Marcin Knyszyński

18 I 2020

Alejandro González Iñárritu jest jednym z najbardziej znanych reżyserów meksykańskich. Na dużym ekranie zadebiutował w 2000 roku – jego „Amores perros” zdobył wielkie uznanie widzów i krytyków oraz otworzył reżyserowi drogę do wielkiej kariery. Iñárritu opowiada o ludziach, których kontrola nad własnym życiem (a dotyczy to każdego z nas) jest tylko iluzją. Bohaterowie wyczuwają ten fakt podświadomie – nie przestają jednak dążyć do szczęścia, spełnienia a przede wszystkim miłości.

więcej »

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
Jarosław Loretz

17 I 2020

„Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” była swego rodzaju przełomem w horrorze, dowodząc, że dreszcze grozy może budzić również zupełnie spokojny, wręcz obyczajowy film. „Demony prerii” idą tym samym śladem – i wcale gorzej im to nie wychodzi.

więcej »

Wiedźmin #3: Więc to całe twoje życie? Potwory i pieniądze?
Konrad Wągrowski

16 I 2020

Geralt odczarowuje strzygę, a my oglądamy pierwszy z dwóch najlepszych odcinków pierwszego sezonu serialu.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Co nam w kinie gra: W piwnicy
— Marta Bałaga

Wenecja 2014: Underground
— Marta Bałaga

White lady
— Zuzanna Witulska

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień dziewiąty
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień siódmy
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.