Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (75,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 4 5 6

Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wojna o Planetę Małp
(2017, reż. Matt Reeves)
Konrad Wągrowski [80%]
Trylogia prequeli prowadzi nas w kierunku, którego się spodziewamy, a każdy z filmów ma nieco inny klimat. „Geneza planety małp” to klasyczne SF o nieudanym eksperymencie i Frankensteinie wydostającym się spod kontroli (abstrahując już od faktu, że Cezar jest od Frankensteina nieco ładniejszy i sympatyczniejszy), „Ewolucja planety małp” to z kolei bardziej kino polityczne o walce o władzę i próbie sił między dwiema jeszcze nie do końca zantagonizowanymi rasami. Natomiast „Wojna o planetę małp”, cóż, zaskoczyła mnie. Spodziewałem się klasycznego kina wojennego, a otrzymałem zaskakujące nieco połączenie „Czasu apokalipsy”, „Wielkiej ucieczki”, kina obozowego, a skojarzenia miałem również z „Terminatorem” (z Cezarem w roli Johna Connora, który uczy swój lud stawiać opór). O ile dwie wcześniejsze części były dosyć przewidywalne, o tyle w przypadku „Wojny” miałem wciąż wrażenie, że film prowadzi mnie w niespodziewaną stronę. I jest to jego niewątpliwa zaleta. W poprzednich filmach jasno były określone ludzkie postacie, z którymi trzeba było sympatyzować. Tymczasem tutaj wszyscy ludzie to nieprzyjaciele (poza małą Novą), a przez długie minuty ludzi w ogóle nie ma na ekranie i oglądamy tylko małpy. Ale oczywiście to owoc dwóch poprzednich filmów, które wykreowały Cezara na jednego z najciekawszych bohaterów współczesnej SF i pozwoliły na pełną identyfikację z nim.
„Wojna o planetę małp” to film niewątpliwie dobry, ale nie zaszkodziłoby mu skrócenie o pół godziny, a finałowe rozstrzygnięcie z lawiną to już jawne pójście na łatwiznę. Nie zachwyciło mnie też wstawianie na siłę nawiązania do Novy. Przecież Taylor z ekipą powrócą dopiero za dwa tysiące lat, ta dziewczynka z Novą z filmu Schaffnera nie może mieć nic wspólnego.
Jak zwykle w tej trylogii mamy tu kapitalne zdjęcia. Tym razem, dla odmiany, mroźnych zimowych krain. Ale pod względem scen akcji cała trylogia zaprzecza idei blockbusterów. Bo przecież w żadnych z filmów nie ma taniego efekciarstwa, sceny akcji są nieliczne, niedługie i jakby dodane w tle, pokazując, że widowiskowość nie jest wcale głównym celem powstania filmów. Tu niby mamy efektowną finałową bitwę, ale ogląda się ją nie jak najważniejszy element finału, ale jako pewnego rodzaju tło dla głównej opowieści. Imponuje mi, jak precyzyjnie cała historia przejęcia planety przez nową rasę została w tej trylogii poprowadzona. Wszystko jest poukładane, logiczne i przekonujące, bez gwałtownych zwrotów i skrótowych rozwiązań. Już dziś mówi się o tym, że to najlepsza trylogia SF od czasu pierwszych „Gwiezdnych wojen”
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wonder Woman
(2017, reż. Patty Jenkins)
Konrad Wągrowski [70%]
Miał być wyścig z Marvelem o największe fortuny, miała być machina do kręcenia kilku mega przychodowych filmów w roku, a nadszedł zimno przyjęty „Człowiek ze Stali”, a potem było jeszcze gorzej – obsypany Złotymi Malinami „Batman vs Superman” i fatalnie – całkiem zresztą słusznie – przyjęty „Legion samobójców”. W tej sytuacji mniej wystawna „Wonder Woman” miała ratować całe uniwersum. Odejście od Snyderowskiego zadęcia, wpuszczenie lżejszych tonów z pewnością wyszło fabule na dobre. Nie żeby była to jakaś rewolucja, nadal mamy patetyczne deklaracje, nadal mamy klisze, ale między Dianą i bardzo fajnie przedstawionym przez Chrisa Pine’a Stevenem Trevorem jest chemia. Która pozwala zapomnieć o dziurach logicznych i całej absurdalnej nieco konstrukcji tego filmu. O ile nie jestem do końca przekonany, czy Gadot dźwignęła w pełni aktorsko złożoną sytuację swej bohaterki, która nagle ze świata mitów trafia do świata współczesnej wojny (choć można ten problem złożyć na barki zbytnio idących na skróty scenarzystów), to na pewno tym filmem potwierdziła trafność castingowej decyzji – czego wcale nie byłem pewny po „Batman vs Superman”, w którym postać Wonder Woman była trochę jak piąte koło u wozu, a sama Gadot nie do końca wiedziała, w jakiej konwencji ma grać. Tymczasem tu jest niewinna, idealistyczna, zdeterminowana, pewna swych racji, ale też, czego nie można pominąć, po prostu posągowo piękna. Feministyczny podtekst jest jednym z głównych tematów filmu, ale nie jestem pewien, czy w pełni dobrze w nim wybrzmiał. Najbardziej chyba w scenach w Londynie, gdzie Diana efektownie wchodzi w męski świat, walcząc o swoją pozycję. Co ciekawe, będąc bohaterką z mitycznej przeszłości, w swych wymaganiach reprezentuje nowoczesność, biegając z tarczą i mieczem, prezentuje idee, które dopiero przebijają się do społecznego dyskursu. Ale w finale ten wątek znika, mamy znów takie dość banalne stwierdzenia o Dobru i Złu leżącym w ludzkiej naturze, sile miłości etc. Czyli taki superbohaterski standard.
Przejdźmy do konkretnych wad. Mamy tu niby film ukazujący pochodzenie Wonder Woman, ale okropnie mało się z niego o jej korzeniach dowiedzieliśmy. Jak właściwie zorganizowane jest to społeczeństwo? Czym się zajmuje poza treningami wojskowymi? Jak wyglądają kwestie starzenia się bohaterek? Diana jest córką Zeusa, ale inne Amazonki nie – więc chyba nie żyją wiecznie? A jeśli umierają, to skąd się biorą nowe bohaterki? Oczywiście, jeśli jesteśmy oczytani, to powinniśmy to wiedzieć – powinni to zapewniać porywani mężczyźni – szkoda, że nikt nie poszedł w tym kierunku (ale rozumiem, PG-13). Skąd w ogóle Diana wie o niewolnictwie? I jak to jest, że ich społeczeństwo zostało stworzone do obrony ludzi, a nie wie nawet, że właśnie za mgiełką szaleje największa wojna w dziejach? Ja rozumiem, że to jest baśń fantasy w alternatywnej rzeczywistości, ale jednak boli trochę spłaszczenie tak złożonego konfliktu, jak I wojna światowa, do walki „źli Niemcy kontra reszta świata”. No i miałem jednak – skoro mówimy o kliszach – poczucie dużego déjà vu. Przecież „Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie” jest zbudowany na bardzo zbliżonym pomyśle, tu mamy tylko Aresa zamiast Hydry, Ludendorffa zamiast Red Skulla, i nawet finałowy wątek samolotu niosącego Broń Masowej Zagłady, i poświęcenia bohatera, jest mocno zbliżony. Także finały, w których superbohaterowie ciskają w siebie promieniami i głazami, też mnie trochę już zaczynają nudzić. Podsumowując: ciekawa bohaterka, konkretny przekaz feministyczny, dobre perspektywy na kontynuację, ale nad scenariuszem to jednak można tu było jeszcze popracować.
koniec
« 1 4 5 6
30 grudnia 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Na duchy zawsze można liczyć
Sebastian Chosiński

13 I 2019

To zaskakujące, jak dobrze w ostatnich dwóch latach kinematografia rosyjska radzi sobie z horrorami. „Przewodnik” (choć może trafniej byłoby nadać temu dziełu tytuł „Przewodniczka”) Ilji Maksimowa to kolejny obraz grozy, który prezentuje się co najmniej przyzwoicie, trzyma w napięciu i robi to – jeśli wierzyć producentom – bez przesadnego wykorzystywania efektów specjalnych.

więcej »

Krótko o filmach: Ludzie w hotelu
Marcin Mroziuk

12 I 2019

Precyzyjna konstrukcja fabuły, umiejętnie budowane napięcie i znakomita gra aktorska sprawiają, że „Źle się dzieje w El Royale” oglądamy naprawdę z zapartym tchem.

więcej »

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

8 I 2019

„Spider-Man. Uniwersum” beztrosko whopsał do kin pod koniec roku, aby zachwiać rankingami, box-office’ami oraz układem błędnikowym widzów. Graficznie jest to zupełnie nowy poziom, a na widok sceny kulminacyjnej Andy Warhol zapewne omdlałby z radości.

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

W poszukiwaniu samego siebie
— Marcin Szałapski

Esensja ogląda: Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Muzyka stop!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Niedojechanie
— Borys Jagielski

Dogadajcie się najpierw sami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy kangur na pewno jest kangurem?
— Jarek Tokarski

Verne XXI wieku
— Gabriel Krawczyk

Dotyk zła
— Jarosław Robak

Transatlantyk 2015: Dzień 6
— Sebastian Chosiński

Gdzie twój dom, Ziemianinie?
— Konrad Wągrowski

Żaden szop nie został skrzywdzony
— Agnieszka Szady

14. T-Mobile Nowe Horyzonty: Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.