Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Władimir Kott
‹Karp rozmrożony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKarp rozmrożony
Tytuł oryginalnyКарп отмороженный
ReżyseriaWładimir Kott
ZdjęciaMichaił Agranowicz
Scenariusz
ObsadaMarina Niejołowa, Alisa Frejndlich, Jewgienij Mironow, Anton Szpińkow, Tatiana Tuzowa, Olga Kożewnikowa, Natalia Surkowa, Siergiej Puskiepalis
MuzykaRusłan Muratow
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania101 min
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Dwie – wcale nie zgryźliwe – tetryczki
[Władimir Kott „Karp rozmrożony” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pojawiająca się w tytule najnowszego filmu Władimira Kotta ryba nie ma nic wspólnego z Wigilią ani świętami Bożego Narodzenia. Symbolizuje coś innego, choć związanego – luźno – z tradycją chrześcijańską. „Karp rozmrożony” to bardzo gorzka komedia o przemijaniu i miłości, której akcja rozgrywa się na głębokiej rosyjskiej prowincji.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Dwie – wcale nie zgryźliwe – tetryczki
[Władimir Kott „Karp rozmrożony” - recenzja]

Pojawiająca się w tytule najnowszego filmu Władimira Kotta ryba nie ma nic wspólnego z Wigilią ani świętami Bożego Narodzenia. Symbolizuje coś innego, choć związanego – luźno – z tradycją chrześcijańską. „Karp rozmrożony” to bardzo gorzka komedia o przemijaniu i miłości, której akcja rozgrywa się na głębokiej rosyjskiej prowincji.

Władimir Kott
‹Karp rozmrożony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKarp rozmrożony
Tytuł oryginalnyКарп отмороженный
ReżyseriaWładimir Kott
ZdjęciaMichaił Agranowicz
Scenariusz
ObsadaMarina Niejołowa, Alisa Frejndlich, Jewgienij Mironow, Anton Szpińkow, Tatiana Tuzowa, Olga Kożewnikowa, Natalia Surkowa, Siergiej Puskiepalis
MuzykaRusłan Muratow
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania101 min
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Mają Rosjanie pociechę z braci-bliźniaków Kottów. Urodzeni 22 lutego 1973 roku Władimir i Aleksandr są cenionymi reżyserami i scenarzystami filmowymi, których dzieła zdobyły już niejedną festiwalową nagrodę. Nie prześcigają się w tworzeniu nowych obrazów, nie rywalizują ani ze sobą, ani z innymi; odzywają się dopiero wtedy, gdy mają coś istotnego do powiedzenia. O obu mieliśmy już okazję parokrotnie pisać. Władimir Konstantinowicz zagościł na łamach „Esensji” chociażby jako twórca przejmujących dramatów psychologicznych „Gromozeka” (2010) oraz inspirowanego powieścią Maksima Gorkiego – przeniesionego jednak w czasy współczesne, to jest w XXI wiek – „Na dnie” (2014). Ukończywszy pracę nad ostatnim ze wspomnianych filmów, Kott zabrał się za „Karpia rozmrożonego”. Jako podstawę scenariusza wykorzystał nowelę autorstwa aktora Andrieja Taratuchina, którą dopracował jeszcze, korzystając z pomocy Dmitrija Łanczichina („Klasa specjalna”) oraz Oksany Karas („Lodołamacz”, „Dobry chłopiec”).
Bohaterką tej ironiczno-gorzkiej prowincjonalnej opowieści o przemijaniu jest emerytowana nauczycielka Jelena Michajłowna Nikiforowa. Od wielu już lat mieszka sama, zmagając się z trudami codziennego życia i nękającymi ją dolegliwościami. W pewnym sensie sama tak sobie pościeliła. Wcześnie została wdową; Siergieja, dużo starszego od niej, nigdy nie kochała, może dlatego po jego śmierci nie związała się z innym mężczyzną. Jedyną radością był dla niej ukochany syn Oleg. Nikiforowej zależało na tym, aby zdobył wykształcenie, dlatego po ukończeniu szkoły nalegała na to, aby wyjechał do dużego miasta. Chłopak uległ matce, pozostawiając w miasteczku swoją ukochaną Nataszę, zdobył dyplom, potem zaczął robić karierę i zdobył majątek. Teraz, wiecznie zapracowany, nie ma nawet czasu, aby oderwać się od codziennych zajęć i odwiedzić rodzicielkę. Ostatni raz był u niej… pięć lat temu. I kto wie, ile czasu jeszcze by minęło przed jego kolejnymi odwiedzinami, gdyby nie alarmistyczny telefon od „cioci Ludy”, czyli Ludmiły Baranowej, sąsiadki i przyjaciółki Jeleny Michajłownej.
W tym momencie zaczyna się właściwa część filmu. Wiekowa Jelena Michajłowna dowiaduje się bowiem od swego lekarza, byłego ucznia, że cierpi na niezwykle poważną chorobę serca. Może umrzeć w każdej chwili. Gdy wraca z przychodni do domu, spotyka po drodze rybaka Walerę (kolejnego z wychowanków), od którego dostaje, choć bardzo wzbrania się przed tym, karpia. Co ma teraz zrobić z nieszczęsną rybą? Z braku lepszego pomysłu pakuje ją do zamrażalnika. W czasie tej czynności nagle traci przytomność. Wezwany przez Ludę Oleg odbiera matkę ze szpitala i odwozi ją do domu. Nie może jednak zostać, obowiązki wzywają go do miasta – interesu trzeba pilnować, aby nie przepadła kolejna okazja podpisania korzystnego kontraktu. Staruszka nie ma mu tego za złe; przecież kiedyś sama wypchnęła go z domu w wielki świat. Wie, że jej samotność jest konsekwencją tamtej decyzji sprzed lat. Nie utyskuje więc, nie żali się, ale wręcz przeciwnie – decyduje się pomóc zapracowanemu synowi.
Jak? Następnego dnia po powrocie ze szpitala postanawia rozpocząć przygotowania do… własnego pogrzebu. Chce – jeszcze za życia – załatwić wszystkie formalności, dokonać wszystkich niezbędnych zakupów, aby Oleg Siergiejewicz, kiedy stanie się już najgorsze, nie musiał poświęcać swego cennego czasu na bieganie po sklepach i urzędach. Nie trzeba chyba dodawać, że takie podejście do sprawy budzi wielkie zdziwienie osób, które stają teraz na drodze Jeleny Michajłownej. Władimir Kott podszedł do swojej bohaterki z wielką delikatnością i czułością. Kreśląc portret psychologiczny Nikiforowej, przedstawia kobietą inteligentną i zdecydowaną, pozbawioną uprzedzeń i – na swój sposób – odważną, bo pogodzoną z tym, co ostateczne. Na jej tle zupełnie inaczej wypada Oleg – niekonkretny, rozchwiany emocjonalnie, w pewnym sensie wykorzeniony, ponieważ wyrwany, wbrew swej woli, ze swego naturalnego małomiasteczkowego środowiska. Syn Jeleny Michajłownej nigdy bowiem tak naprawdę nie zapuścił korzeni w nowym miejscu zamieszkania, z czego zaczyna zdawać sobie sprawę, kiedy to komiczny przypadek sprawia, że musi pozostać w rodzinnej miejscowości dłużej.
Premiera festiwalowa „Karpia rozmrożonego” miała miejsce w końcu czerwca ubiegłego roku podczas Moskiewskiego Festiwalu Filmowego, gdzie dzieło Władimira Konstantinowicza zgarnęło nagrodę publiczności oraz otrzymało nominację do lauru za najlepszy film. I chociaż reżyser musiał obejść się smakiem – statuetkę Złotego Świętego Jerzego otrzymał bowiem kto inny – nie krył zadowolenia. Polscy widzowie mogli obejrzeli obraz Kotta podczas listopadowego „Sputnika nad Polską”. Do szerokiej dystrybucji w ojczyźnie autora „Karp…” trafił jednak dopiero przed kilkoma dniami (18 stycznia). Hitem rosyjskich kin na pewno nie zostanie, ale kto się na niego wybierze – żałował na pewno nie będzie. Ta nostalgiczna opowieść, niepozbawiona momentów autentycznie zabawnych, ale i nadzwyczaj wzruszających ma w sobie niezwykły czar. Momentami przypomina „Dwóch zgryźliwych tetryków” (1993) Donalda Petriego, choć na tle amerykańskiej produkcji jawi się jako dzieło głębiej osadzone psychologicznie, przekazujące więcej prawdy o współczesnym świecie. Ale może przekonanie o tym wynika z tego, że zwyczajnie przedstawia rzeczywistość bliższą nam mentalnie.
W głównych rolach Kott obsadził gwiazdy kina radzieckiego i rosyjskiego. Nikiforową zagrała rzadko pojawiająca się w ostatnich latach na ekranie siedemdziesięcioletnia Marina Niejołowa („Monolog”), w jej syna wcielił się Jewgienij Mironow („Norweg”, „Czas pionierów”, „Matylda”), natomiast w ciocię Ludę – legendarna Alisa Frejndlich („Półtora pokoju, czyli Sentymentalna podróż do ojczyzny”, „Bolszoj”). Znanych twarzy nie zabrakło także w znaczących epizodach. Siergiej Puskiepalis („Dziewięć dni i jeden poranek”, „Bitwa o Sewastopol”) zagrał patologa Anisimowa, Aleksandr Baszirow („Kraina Oz”, „Muchamory”) – sprzedawcę trumien, Natalia Surkowa („Dureń”, „Rozwód na własne życzenie”) – pracownicę Urzędu Stanu Cywilnego, natomiast Anton Szpińkow („Sniegir”, „Przyciąganie”) – wnuka Ludmiła Baranowej. Za kamerą w roli operatora stanął doświadczony Michaił Arganowicz (słynna gruzińska „Pokuta”, „Miłość ON/OFF”), a ścieżka dźwiękowa wyszła spod ręki Rusłana Muratowa („Admirał”, „Pod przykrywką”, „Wysocki”).
koniec
21 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
Sebastian Chosiński

18 IX 2019

Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

więcej »

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.