Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Danis Tanović, Sean Penn, Idrissa Ouedraogo, Mira Nair, Samira Makhmalbaf, Ken Loach, Claude Lelouch, Shohei Imamura, Alejandro González Iñárritu, Amos Gitai, Youssef Chahine
‹11'09''01›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł11'09''01
Tytuł oryginalny11'09''01 September 11
Dystrybutor SPI
Data premiery11 września 2002
ReżyseriaDanis Tanović, Sean Penn, Idrissa Ouedraogo, Mira Nair, Samira Makhmalbaf, Ken Loach, Claude Lelouch, Shohei Imamura, Alejandro González Iñárritu, Amos Gitai, Youssef Chahine
ZdjęciaNigel Willoughby, Declan Quinn, Masakazu Oka, Mohsen Nasr, Jorge Müller Silva, Mustafa Mustafic, Yoav Kosh, Pierre-William Glenn, Ebrahim Ghafori, Luc Drion, Samuel Bayer
Scenariusz
ObsadaErnest Borgnine, Maryam Karimi, Emmanuelle Laborit
MuzykaGustavo Santaolalla, Heitor Pereira, Salif Keita, Tarô Iwashiro, Osvaldo Golijov, Manu Dibango, Alexandre Desplat, Mohammad Reza Darvishi, Michael Brook, Vladimir Vega
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiBośnia i Hercegowina, Egipt, Francja, Izrael, Japonia, Meksyk, USA, Wielka Brytania
Czas trwania123 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Od 01, przez 09, do 11 (w skali dziesięciopunktowej)
[Danis Tanović, Sean Penn, Idrissa Ouedraogo, Mira Nair, Samira Makhmalbaf, Ken Loach, Claude Lelouch, Shohei Imamura, Alejandro González Iñárritu, Amos Gitai, Youssef Chahine „11'09''01” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Projekt zapowiadał się bardzo ciekawie formalnie: jedenastu reżyserów z całego świata miało nakręcić po jednym filmie nawiązującym do wydarzeń z 11 września, każdy film miał trwać 11 minut, 9 sekund i jedną klatkę.

Michał Chaciński

Od 01, przez 09, do 11 (w skali dziesięciopunktowej)
[Danis Tanović, Sean Penn, Idrissa Ouedraogo, Mira Nair, Samira Makhmalbaf, Ken Loach, Claude Lelouch, Shohei Imamura, Alejandro González Iñárritu, Amos Gitai, Youssef Chahine „11'09''01” - recenzja]

Projekt zapowiadał się bardzo ciekawie formalnie: jedenastu reżyserów z całego świata miało nakręcić po jednym filmie nawiązującym do wydarzeń z 11 września, każdy film miał trwać 11 minut, 9 sekund i jedną klatkę.

Danis Tanović, Sean Penn, Idrissa Ouedraogo, Mira Nair, Samira Makhmalbaf, Ken Loach, Claude Lelouch, Shohei Imamura, Alejandro González Iñárritu, Amos Gitai, Youssef Chahine
‹11'09''01›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł11'09''01
Tytuł oryginalny11'09''01 September 11
Dystrybutor SPI
Data premiery11 września 2002
ReżyseriaDanis Tanović, Sean Penn, Idrissa Ouedraogo, Mira Nair, Samira Makhmalbaf, Ken Loach, Claude Lelouch, Shohei Imamura, Alejandro González Iñárritu, Amos Gitai, Youssef Chahine
ZdjęciaNigel Willoughby, Declan Quinn, Masakazu Oka, Mohsen Nasr, Jorge Müller Silva, Mustafa Mustafic, Yoav Kosh, Pierre-William Glenn, Ebrahim Ghafori, Luc Drion, Samuel Bayer
Scenariusz
ObsadaErnest Borgnine, Maryam Karimi, Emmanuelle Laborit
MuzykaGustavo Santaolalla, Heitor Pereira, Salif Keita, Tarô Iwashiro, Osvaldo Golijov, Manu Dibango, Alexandre Desplat, Mohammad Reza Darvishi, Michael Brook, Vladimir Vega
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiBośnia i Hercegowina, Egipt, Francja, Izrael, Japonia, Meksyk, USA, Wielka Brytania
Czas trwania123 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jak się okazało, to, co na pierwszy rzut oka brzmi ciekawie, podzieliło los wielu innych projektów, których tworzenie rozpoczęto od wymagań formalnych, zamiast od pomysłu na opowieść. Antologia okazała się zbiorem wyjątkowo nierównych filmów, z których część, w innych okolicznościach, zamiast na ekrany trafiłaby zapewne na półkę, jeśli nie po prostu na podłogę montażowni. Na szczęście jest tu też kilka segmentów pierwszorzędnych.
Za absolutnie genialny uważam film Alejandro Gonzalesa Inarritu. Meksykanin jako jedyny potraktował temat przede wszystkim jako ćwiczenie formalne. Jego nowelka (spokojnie, nie zdradzę ani słowa konkretów) najpierw zaskakuje prostotą pomysłu. Następnie, zanim prostota zdąży wywołać u widza znużenie, intryguje i umiejętnie porusza obrazem. Kiedy po 10 minutach ma się o tej nowelce po prostu dobre zdanie, zakończenie w niesłychanie prosty sposób wyniesie całość kilka klas wyżej, do poziomu jednocześnie filozofii i poezji.
Czterech utytułowanych, doświadczonych reżyserów pokazało cztery dobre filmy. Każdy z tych filmów jest przejmujący na swój sposób. Każdy też przeniósł tragedię na poziom bardzo osobisty, czasami też bardzo luźno związany z wydarzeniami z WTC. Claude Lelouch jako jedyny obok Inarritu zdecydował się na eksperyment formalny (z dźwiękiem) i znakomicie wplótł go do swojej fabuły. Wydawało mi się, że przy tym potraktowaniu tematu (rozpad związku z WTC w tle) jest to film czysto francuski, żeby nie powiedzieć czysto „leluszowaty”. Ken Loach jak zawsze zaprezentował lewicowy punkt widzenia, ale zaskoczyła mnie w jego filmie paralela do wydarzeń z Chile sprzed 30 lat i to, do jakiego stopnia ostrożnie podszedł do prezentacji historii. Nie ma się tu wrażenia bezczelnego wykorzystania nadarzającej się okazji, tak jak w dwóch innych filmach, o których parę słów za chwilę. Mira Nair również zaproponowała zaskakujący punkt widzenia – stanowisko amerykańskiej muzułmanki, która 11 września straciła syna. W zakończeniu jej filmu padają tak celne pytania o naturę macierzyństwa, że trudno je wyrzucić z głowy jeszcze długo po seansie. Z kolei Sean Penn zaskoczył zupełnym oderwaniem od czegokolwiek ocierającego się o amerykański patriotyzm i zaproponował wieloznaczną historię o nierozerwalnym związku tego, co w życiu zyskujemy i co tracimy. To przy okazji moim zdaniem najlepiej sfotografowana i najbardziej przejmująco zagrana nowelka (Ernest Borgnine na ekranie to wielka gratka). Miałem tu tylko drobne wątpliwości, czy konkluzja filmu nie jest zbyt płaska i dosłowna.
Pozostaję niezdecydowany w odniesieniu do dwóch filmów. Shohei Imamura pokazał film prosty i przejrzysty niczym poemat haiku. To jedyny alegoryczny film w antologii. Waham się jednak między pochwałą, a naganą dla prostoty konkluzji tej noweli. Podsumowanie, wyjaśniające sens alegorii jest wprawdzie celne i świetnie pasuje na podsumowanie całej antologii, jednak ginie mi gdzieś w tym wszystkim sens dramatu pokazanych postaci. Mam wrażenie, że to podsumowanie z jednej strony wprawdzie wyjaśnia, ale z drugiej przekreśla całość wcześniejszych zabiegów w filmie. Bo tak naprawdę, czemu służy ten dramat prócz tej dopisanej ręcznie konkluzji? A jeśli trzeba konkluzję wypisywać na ekranie, to czy autor filmu nie poniósł porażki tworząc wcześniej 10-minutową sekwencję obrazów? Zastrzegę jednak, że musiałbym zobaczyć ten segment ponownie, żeby uznać, czy nie oglądałem go po prostu z nieodpowiednim nastawieniem. Drugi film „z pogranicza” – burkinafasońska opowiastka o chłopakach tropiących ben Ladena. Prosta, zabawna, bliska lekturom Niziurskiego z dzieciństwa. Miałem jednak wątpliwości, czy w towarzystwie pozostałych poważnych filmów nie trywializuje za bardzo zadanego tematu. Znowu – może przy zbyt poważnym nastawieniu zareagowałem nieprawidłowo na ten jedyny przejaw humoru w całej antologii.
I wreszcie porażki. Na plus informacja, że praktycznie każdy z filmów miał „jakiś” pomysł. Problem w tym, że w większości albo nie były to pomysły dobre, albo nie nadawały się na 11 minut filmu. W tym przypadku wymaganie formalne zagrało niestety przeciwko twórcom. W irańskiej nowelce Samiry Makhmalbaf ujął mnie obraz nowego pokolenia, które nie pamięta tragedii starszego pokolenia, nawet jeśli ta zdarzyła się kilka dni wcześniej. Nie rozumiem jednak co wynika z całego segmentu – co próbowała powiedzieć Makhmalbaf w obrazie zmuszania dzieci do uczczenia tragedii, której nie rozumieją? W nowelce Danisa Tanovica jest jeden przejmujący obraz – ostatni – ale to za mało na 11 minut filmu. W egipskim segmencie Youssefa Chahine pojawia się ciekawy wstęp – dyskusja między żywym Egipcjaninem, a martwym marine o roli Amerykanów w międzynarodowych sporach. Jednak po kilku minutach film zmienia się w fabularny i dialektyczny mętlik, robi się z niego prymitywna agitka. Segment izraelski Amosa Gitaia to najbardziej żenujący kawałek antologii – w pierwszej części pełen antypalestyńskiej propagandy, w drugiej pełen banalnych spostrzeżeń o naturze dziennikarstwa. Do tego źle zagrany (postać dziennikarki jest zbyt przerysowana w swojej głupocie, żeby traktować ją jak faktyczną osobę) i źle zaplanowany formalnie (jedno 11-minutowe ujęcie w tym wypadku dodatkowo irytuje, zamiast dodawać coś do przekazu). Miałem wrażenie, że Chahaine i Gitai niezbyt ładnie wykorzystują sytuację, żeby wcisnąć widzom kawałek propagandy, której normalnie w takim wykonaniu nie mieliby możliwości zaprezentować na szerszym forum.
Niezależnie od różnic jakościowych poszczególnych nowelek, całość antologii spełnia jednak jakąś rolę. Przypomina to, o czym być może zapomnieliśmy pod ciężarem ludzkiego wymiaru amerykańskiej tragedii: że na każde wydarzenie można spojrzeć z wielu stron. W tym sensie, mimo że „11’09’’01” nie dorasta całkiem do poziomu sztuki filmowej, jaki można by sobie wymarzyć, daje przynajmniej do myślenia. Tyle że można tu było osiągnąć znacznie większy efekt. Zastanawia mnie na przykład fakt, że żaden z filmowców nie podjął próby choćby wstępnej odpowiedzi na pytanie o przyczyny tragedii. Pojawiają się tu wprawdzie narzekania na amerykański imperializm, ale rzucane mimochodem, raczej w formie oskarżeń „dyżurnych”. Nie pojawia się natomiast żadna próba analizy tego, co wiemy dziś o motywach działania Al Qaedy, czy choćby jakaś sugestia zahaczająca o różnice religijne między kulturami. Po filmie wiemy o przyczynach ataku tyle samo, ile przed seansem. Zwiększamy najwyżej zasób informacji na temat światowych reakcji na tragedię. Może zamiast reżyserów filmów fabularnych, zadanie należało powierzyć dokumentalistom, przyzwyczajonym do głębszej analizy tego co pokazują? Albo jeszcze lepiej – reżyserom filmów krótkometrażowych, którzy znacznie lepiej rozumieją ograniczenia i wymagania małej formy? Ale oczywiście w takim przypadku producent nie miałby możliwości podparcia się kilkoma znanymi nazwiskami.
Z Crazy Glue trzeba bardzo uważać.
Z Crazy Glue trzeba bardzo uważać.
Natomiast pomijając już samą tematykę, ciekawe jest to, że wiele z tych nowelek w pigułce ujmuje silne i słabe strony swoich twórców. Niesamowity film Inarritu intryguje wyborami formalnymi, które dopiero po zakończeniu ujawniają swoje znaczenie i subtelnością, i celnością spostrzeżenia kojarzą się z poezją – dokładnie jak fabularne „Amores Perros” reżysera. Mira Nair robi w swojej nowelce to, co w pełnometrażowym „Monsunowym weselu” – bardzo ostrożnie miesza elementy dwóch kultur, łącząc hinduską tematykę z zachodnim sposobem prowadzenia opowieści. Shohei Imamura proponuje czysto japońską alegorię, która zaskakuje prostotą i jednocześnie głębią konkluzji, ale przy tym wzbudza w „zachodnim” widzu wątpliwości dotyczące czytelności zastosowanych środków. Claude Lelouch koncentruje się przede wszystkim na związku uczuciowym bohaterów, z pełną świadomością, że powaga wydarzeń z tła i tak nada filmowi dodatkowego wymiaru. Ken Loach nie rezygnuje z lewicowej propagandy, jednocześnie znajdując inteligentny sposób argumentacji, taki który nie powinien zostać odebrany przez rodziny ofiar z 11 września jako brak szacunku. Rozumie przy tym coś, co najwyraźniej umknęło Amosowi Gitaiowi i Youssefowi Chahine – że propaganda wymaga przemyślanej argumentacji i odpowiedniej formy, żeby nie zmienić się w zwykłą agitkę.
Nie potrafię polecić, ani odradzić tej antologii – amplituda poziomu jest zbyt wielka. Najlepszym rozwiązaniem byłoby obejrzeć tylko tych kilka udanych nowelek, czyli poczekać na seans na wideo. Niestety, najlepszy i najbardziej intrygujący film (Inarritu) straci na małym ekranie połowę swojej siły wyrazu. Absolutnie koniecznie trzeba ten film obejrzeć w kinie, w zupełnej ciemności i z dźwiękiem dochodzącym ze wszystkich stron. To z kolei oznacza, że trzeba też będzie zaliczyć kilka wspomnianych knotów. Może więc trzeba spojrzeć z innej strony: ważne jest to, że mimo kilku porażek, jest tu materiał zmuszający do przemyśleń i dyskusji. A to ma wartość samą w sobie.
P.S. Obok wyśrednionej oceny całości, proponuję dla jasności ocenę kolejnych segmentów:
Samira Makhmalbaf, Iran – 3
Claude Lelouch, Francja – 8
Youssef Chahine, Egipt – 2
Danis Tanovic, Bośnia – 2
Idrissa Quedraogo, Burkina Faso – 5
Ken Loach, Anglia – 9
Alejandro Gonzales Inarritu, Meksyk – 10 (a nawet 11)
Amos Gitai, Izrael – 1
Mira Nair, Indie – 8
Sean Penn, USA – 8
Shohei Imamura, Japonia – 5
koniec
1 października 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: „Ku” czy nie „ku”? – oto jest pytanie
Sebastian Chosiński

26 II 2020

Jeden z najsłynniejszych radzieckich filmów fantastycznonaukowych powstał – w pewnym sensie – przez przypadek. Pierwotnie był bowiem zamierzony jako historia science fiction, dla której punktem wyjścia miała być przygodowa „Wyspa skarbów” Roberta Louisa Stevensona. Scenariusz Gieorgija Danieliji i Rewaza Gabriadzego jednak ewoluował i ostatecznie przybrał postać „Kin-dza-dza!” – gorzkiej komedii o okrutnej dyktaturze.

więcej »

Co cechuje dżentelmena?
Konrad Wągrowski

24 II 2020

Guy Ritchie powraca do korzeni i kręci gangsterską komedię w stylu swych dawnych filmów. Wielbiciele „Przekrętu” i „Porachunków” nie powinni być zawiedzeni.

więcej »

East Side Story: Fatalne zauroczenie po rosyjsku
Sebastian Chosiński

23 II 2020

Reżyserski debiut aktora Grigorija Dobrygina to współczesny psychologiczny melodramat, który opowiada o tym, jak fascynacja wielkim światem i niespełnione marzenia niszczą życie młodego małżeństwa mieszkającego na rosyjskiej prowincji. W „Sheena667” krok po kroku obserwujemy destrukcję zdrowego układu damsko-męskiego, która prowadzi… – właśnie, dokąd?

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Czego wstydzi się Iñárritu
— Piotr Dobry

Transatlantyk 2015: Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Co nam w kinie gra: Birdman
— Marta Bałaga

Gramofon u podstaw
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Wenecja 2014: Wielka improwizacja
— Marta Bałaga

Co nam w kinie gra: Senada
— Kamil Witek

Tegoż autora

„Ten film był dnem dna”, czyli historia ekranizacji prozy Stanisława Lema
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Great Scott!
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (2)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (1)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Dwóch samurajów
— Michał Chaciński

Quiz: Czy nadajesz się na producenta filmowego?
— Michał Chaciński

Kill Bill - czwórgłos
— Marta Bartnicka, Michał Chaciński, Anna Draniewicz, Konrad Wągrowski

Szara strefa moralności
— Michał Chaciński

Więcej czasu, mniej Apokalipsy
— Michał Chaciński

Dorastanie w drodze
— Michał Chaciński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.