Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Sean Baker
‹The Florida Project›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Florida Project
Dystrybutor M2 Films
Data premiery22 grudnia 2017
ReżyseriaSean Baker
ZdjęciaAlexis Zabe
Scenariusz
ObsadaWillem Dafoe, Brooklynn Prince, Valeria Cotto, Bria Vinaite, Christopher Rivera, Caleb Landry Jones, Macon Blair, Karren Karagulian
MuzykaLorne Balfe
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania111 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

6. Konkurs na Recenzję Filmową: Papierek lakmusowy
[Sean Baker „The Florida Project” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W najnowszym filmie Seana Bakera znów grzejemy się w słońcu i taplamy w gnoju. Znów razem z bohaterami, znów w ulotnej i lekko nierzeczywistej przestrzeni Ameryki wymykającej się klasycznym wyobrażeniom. O ile jednak w poprzednim filmie reżysera – żywiołowej „Mandarynce”, obserwowaliśmy wszystko z perspektywy życiowych wykolejeńców, za którymi, wydawałoby się, zatrzasnęły się już wszystkie drzwi, tak we „Florida Project” kamera konsekwentnie pozostaje najbliżej tych, znajdujących się dopiero na początku swojej życiowej drogi.

Adrian Jankowski

6. Konkurs na Recenzję Filmową: Papierek lakmusowy
[Sean Baker „The Florida Project” - recenzja]

W najnowszym filmie Seana Bakera znów grzejemy się w słońcu i taplamy w gnoju. Znów razem z bohaterami, znów w ulotnej i lekko nierzeczywistej przestrzeni Ameryki wymykającej się klasycznym wyobrażeniom. O ile jednak w poprzednim filmie reżysera – żywiołowej „Mandarynce”, obserwowaliśmy wszystko z perspektywy życiowych wykolejeńców, za którymi, wydawałoby się, zatrzasnęły się już wszystkie drzwi, tak we „Florida Project” kamera konsekwentnie pozostaje najbliżej tych, znajdujących się dopiero na początku swojej życiowej drogi.

Recenzja nadesłana na konkurs Esensji.

Sean Baker
‹The Florida Project›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Florida Project
Dystrybutor M2 Films
Data premiery22 grudnia 2017
ReżyseriaSean Baker
ZdjęciaAlexis Zabe
Scenariusz
ObsadaWillem Dafoe, Brooklynn Prince, Valeria Cotto, Bria Vinaite, Christopher Rivera, Caleb Landry Jones, Macon Blair, Karren Karagulian
MuzykaLorne Balfe
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania111 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Tematyka dorastania, dojrzewania czy lat dziecinnych to w kinie rzecz bogata, wręcz uświęcona. Baker odchodzi jednak daleko od perspektywy, chociażby Francois Truffauta, czy innych filmowców, którzy dziecięce historie na ekranie traktowali jako filtr do przetwarzania swych, już jak najbardziej dojrzałych, lęków i obsesji. Często był to wiec punkt widzenia człowieka w pełni dorosłego, zdolnego do wyciągania wniosków i analizowania prezentowanych sytuacji. We „Florida Project” reżyser pozostaje wierny raczej impresji, pędowi, trwaniu. Sześcioletnia Moonee (bardziej niż brawurowo zagrana przez Brooklyn Prince) mieszka ze swoją nastoletnią mamą Halley w wynajmowanym pokoju na Florydzie, gdzieś na obrzeżach bajecznego Disneylandu, który do ostatnich scen filmu konsekwentnie pozostaje poza ekranem. Motel, służący bohaterkom za lokum, skupia w sobie całą gamę osób, zaludniających ich codzienność – kumpla Scooty’ego, nowo poznaną przyjaciółkę Jancey, czy nadzorcę Bobby’ego (Willem Dafoe), trzymającego pieczę nad całym przybytkiem. Facet przykręci śrubkę, zreperuje klamkę, pomaluje ścianę i spuści manto podejrzanemu typkowi, kręcącemu się po okolicy i nieco zbyt łapczywie spoglądającemu w stronę, bawiących się dzieci.
„Florida Project” wydaje się obrazem wręcz afabularnym, jeszcze bardziej niż wspomniana wcześniej „Mandarynka”. O ile tam oś akcji wyznaczało swoiste polowanie głównej bohaterki na swojego niewiernego narzeczonego, tak tutaj skąpane w słońcu dni mijają bohaterom na mniej lub bardziej wysublimowanych rozrywkach. Halley wymyśla kolejne sposoby na zarobienie pieniędzy, i stara się, aby nikt nie wyrzucił jej z domu i nie odebrał dziecka. Moonee i jej młodzi przyjaciele plują, biegają, jedzą lody i podglądają kolejnych mieszkańców motelu, a wszystko to czynią z takim zaangażowaniem, jakby jutra miało nie być. Reżyser nie opowiada konkretnej historii, nie znaczy to jednak, że rezygnuje z dramaturgii. Kolejne mikrosceny i interakcje między bohaterami wręcz kipią od instensywności. Jak niewinna z pozoru wizyta w miejscu pracy dawnej znajomej, która zerwała kontakt z Halley, przeradzająca się w akt dość przewrotnej zemsty.
Wielka w tym zasługa dwóch elementów, które na tym etapie wydają się już specjalnością Bakera. Są to kolejno dialogi i wypowiadający je aktorzy. „Mandarynkę” również niosła kawalkada słów. Obrzucały się nimi bohaterki, wyznaczając rytm filmu i kreśląc obraz ulicy jednocześnie realnej i nieporównywalnej do żadnej innej przestrzeni. Tutaj jest podobnie. Często improwizowane partie dialogowe potrafią bawić, wzruszyć, zachwycić swoim autentyzmem czy przemyślaną strukturą. Nigdy nie żenują, nie ,,wypadają z ucha”, nie wydają się nie na miejscu. Bez dobrych aktorów pozostałyby jednak znakami na papierze. Mała Brooklyn Prince mogłaby spokojnie ukraść show każdemu, kto pojawiłby się na ekranie, jednak intensywność roli Brii Vinaite, nie do końca radzącej sobie z życiem młodej matki, sprawia, że ten duet tworzy wewnętrzną dynamikę, wokół, którego krążą inne elementy filmu. Fenomenalny jest też Willem Dafoe, obsadzony wreszcie w roli ,,zwykłego faceta’’. Odejście od zwyczajowe emploi tego charakterystycznego aktora zdecydowanie wyszło mu w tym wypadku na dobre.
W swoim poprzednim filmie Baker konstatował, że Ameryka to ,,gówno owinięte w ładny papierek”. Słowa te wypowiadał jeden z bohaterów filmu. ,,Florida Project” pozostaje dalekie od jakichkolwiek stwierdzeń. Skąpane w słońcu zdjęcia Alexisa Zabe, kolorowe przestrzenie i ubrania bohaterów kontrastują co prawda z tym, w jaki sposób ci rzeczywiście żyją, jednak nikt tutaj nie mówi wprost o tym, co widać na ekranie. Wszystko prawdopodobnie za sprawą konsekwentnie utrzymywanej, dziecięcej perspektywy. Kiedy mała Moonee dostrzega rzeczy, które robi jej matka i zaczyna zdawać sobie sprawę z zagrożenia jakie im grozi, czujemy, że te skrawki analizowanej przez nią rzeczywistości nie tworzą pełnego obrazu. Pozostają szczątkowe i rozmyte, tak samo jak obraz, którego faktura zmienia się ostatnich minutach filmu. Z rozwiązaniem daleko migoczącym na horyzoncie, ale do końca nieuchwytnym.
koniec
3 lutego 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Słonica w składzie moskiewskiej porcelany
Sebastian Chosiński

21 VIII 2019

Siergiej Gierasimow zapisał się w historii kina radzieckiego dwoma monumentalnymi freskami: opowiadającą o czasach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej „Młodą Gwardią” oraz „Cichym Donem”, czyli opartą na powieści Michaiła Szołochowa historią kozaków dońskich, którzy w czasie wojny domowej w Rosji przeszli na stronę „czerwonych”. „Trzecia córka” jest dziełem o tyle nietypowym, że opowiada historię obyczajową z elementami dramatu społecznego.

więcej »

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (2)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ameryka jak wielki park Disneya
— Jarosław Robak

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Z tego cyklu

Pociąg do przemocy
— Adam Lewandowski

Problemy wiekuiste
— Jakub Tyszkowski

Tragedia bez katharsis
— Dariusz Kankowski

Tegoż autora

Wyczuwalne tętno
— Adrian Jankowski

Bez dobrej nowiny
— Adrian Jankowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.