Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Nurbek Egen
‹Rywal [Młot]›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRywal [Młot]
Tytuł oryginalnyМолот
ReżyseriaNurbek Egen
ZdjęciaSiergiej Maczilski, Maksim Osadczy
Scenariusz
ObsadaAleksiej Czadow, Oksana Akinszyna, Anton Szagin, Siergiej Czirkow, Melvin Manhoef, Igor Skliar, Nikita Panfiłow, Kirył Nagijew
MuzykaPaul Mills, Jewgienij Rudin
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania111 min
Gatunekakcja, dramat, sportowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Miłość uświęca środki

Esensja.pl
Esensja.pl
To jeden z najdroższych filmów rosyjskich ostatnich lat. I zarazem jedna z największych katastrof finansowych. Nie uratowały przed nią kirgiskiego reżysera Nurbeka Egena nawet zatrudnione w głównych rolach wielkie gwiazdy średniego pokolenia. Ale też trudno się dziwić. „Rywal” (w oryginale „Młot”) jest bowiem dramatem sensacyjnym, którego fabuła utkana została z samych schematów.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Miłość uświęca środki

To jeden z najdroższych filmów rosyjskich ostatnich lat. I zarazem jedna z największych katastrof finansowych. Nie uratowały przed nią kirgiskiego reżysera Nurbeka Egena nawet zatrudnione w głównych rolach wielkie gwiazdy średniego pokolenia. Ale też trudno się dziwić. „Rywal” (w oryginale „Młot”) jest bowiem dramatem sensacyjnym, którego fabuła utkana została z samych schematów.

Nurbek Egen
‹Rywal [Młot]›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRywal [Młot]
Tytuł oryginalnyМолот
ReżyseriaNurbek Egen
ZdjęciaSiergiej Maczilski, Maksim Osadczy
Scenariusz
ObsadaAleksiej Czadow, Oksana Akinszyna, Anton Szagin, Siergiej Czirkow, Melvin Manhoef, Igor Skliar, Nikita Panfiłow, Kirył Nagijew
MuzykaPaul Mills, Jewgienij Rudin
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania111 min
Gatunekakcja, dramat, sportowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Można chyba nazwać katastrofą finansową film, na który producenci wyłożyli 5 milionów dolarów (a według jeszcze innych źródeł nawet o 800 tysięcy więcej), a który zwrócił się – mimo sprzedaży praw do wydania DVD w Niemczech i Japonii – zaledwie w jednej piątej. Cóż, na więcej jednak nie zasłużył, wszak to nic ponad popłuczyny po kultowym „Rockym”, który też w kolejnych odsłonach zaczął pożerać własny ogon. Twórcą „Młota” (oryginalny tytuł nawiązuje do pseudonimu głównego bohatera, dużo mniej trafiony tytuł nadany przez dystrybutora do jego przeciwnika, z którym Rosjaninowi dane jest mierzyć się w finale) jest Kirgiz Nurbek Egen (rocznik 1975), który fachu uczył się na wydziale reżyserskim Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Rozgłos zdobył studenckimi krótkometrażówkami („O dzień starszy”, 1997; „Zamknięta przestrzeń”, 1999; „Sanżyra”), później pracował głównie dla telewizji (seriale „Willisy”, 2003; „Tajny znak”, 2003, „Internet”, 2007); debiutem pełnometrażowym – nad wyraz udanym zresztą – była, nakręcona w ojczyźnie autora, miłosna tragikomedia „Skrzynia przodków” (2005).
Później, z myślą o dużym ekranie, zrealizował kolejne – niestety, już znacznie mniej udane – obrazy: dramat sportowy „Sportowiec nie odczuwa bólu” (2010), komedię obyczajową „Kałaczowie” (2011) oraz dramaty społeczne (z wątkiem sensacyjnym) „Pusty dom” (2012) i „Szychta” (2013). Po tym ostatnim wrócił jeszcze do pracy w telewizji, z której zresztą nigdy nie zrezygnował, kręcąc serial „Żyj dalej” (2013). Pewnym zaskoczeniem może więc wydawać się fakt, że to właśnie jemu – artyście, który nie miał doświadczenia w podobnych produkcjach – powierzono reżyserię typowego blockbustera. Premiera „Młota” (pozostaniemy przy tym, znacznie bardziej pasującym do treści tytule) odbyła się 3 listopada 2016 roku. W dobrym momencie, kiedy widzowie chętnie odwiedzają kina w poszukiwaniu emocji. I co? Niemal dosłownie – nic! Film przepadł kompletnie. Nie pomogły gwiazdy w obsadzie ani spektakularne sceny pościgów samochodowych i pojedynków w mieszanych sztukach walki (MMA). Fatalny pod każdym względem, schematyczny do bólu scenariusz okazał się kotwicą ciągnącą na dno całą produkcję.
Winę za porażkę należałoby więc zrzucić na twórcę fabuły. Czyli na Olega Małowiczko, który udowodnił jednak, że potrafi radzić sobie całkiem przyzwoicie zarówno z kameralnymi dramatami psychologicznymi (vide „Dom na uboczu” z 2011 roku), jak i z pełnymi rozmachu produkcjami science fiction („Przyciąganie”, 2017). Mniej udali mu się, łączący elementy horroru i fantasy, „Strażnicy nocy” (2016), ale przy „Młocie” i oni okazują się nadzwyczaj interesującym dziełem. Co zatem poszło nie tak? Przyczyn jest kilka. Najważniejsza to chęć skrojenia scenariusza pod standardy hollywoodzkie, bez oglądania się na rosyjską specyfikę (w wielu sytuacjach można by bowiem zakrzyknąć: Nieee, Rosjanin tak by się nie zachował!). Nie przysłużyła się też projektowi osoba odpowiadająca za obsadę. Bo kto o zdrowych zmysłach powierzyłby rolę głównego szwarccharakteru zazwyczaj sympatycznemu i dobrodusznemu Antonowi Szaginowi („Bikiniarze”, „W sobotę”). I żebyśmy się dobrze zrozumieli: Szagin to dobry aktor, ale do postaci bezwzględnego bandyty pasujący jak krowa do karety.
Poświęćmy kilka zdań fabule. Głównym bohaterem jest – nazywany „Rosyjskim Młotem” – Wiktor Strojew, mistrz MMA, który po kolejnej wygranej walce ma teraz szansę stoczyć pojedynek o mistrzostwo świata z Amerykaninem Manuelem Riverą, zwanym „Tajfunem”. To byłoby w Rosji wielkie wydarzenie, nie tylko zresztą sportowe. Pieniądze na organizację walki chętnie wyłożyłby dawny kolega szkolny Wiktora, Jewgienij (przez swoich współpracowników nazywany, nie bez powodu, „Rekinem”). Aby omówić szczegóły Żenia pojawia się nawet w nocnym klubie, w którym Strojew ze swoim menadżerem Alikiem i trenerem Borisyczem świętuje zwycięstwo. Towarzyszy mu piękna Wiera, której Witia nie widział od czasów szkolnych, a w której się podkochiwał. Teraz dziwi się, że kobieta jest w towarzystwie Jewgienija, bo to przecież bandzior powiązany z mafią i zarabiający na ustawionych walkach bokserskich. Odrzuca więc oczywiście jego propozycję, a gdy ten, zirytowany tym faktem, w chamski sposób odzywa się do ich wspólnej znajomej – daje mu na dodatek w mordę.
To wywołuje efekt domina. Upokorzony publicznie, Żenia pała żądzą zemsty. Na ulicy pod klubem czeka na Wiktora – każe go obić swoim „żołnierzach”, a gdy to nie przynosi efektu – strzela do niego. Ma jednak problem z celnością, bo Strojew razem z Wierą ucieka. Pościg po Petersburgu kończy się tragicznym w skutkach wypadkiem. Witia połamany i z poważnym urazem czaszki ląduje w szpitalu. By wrócił do zdrowia, konieczna jest specjalistyczna operacja, którą przeprowadzić mogą jedynie lekarze japońscy bądź szwajcarscy. A skąd wziąć na to pieniądze? „Pomocną dłoń” wyciąga po raz kolejny „Rekin”, którego przekonuje do tego mająca wyrzuty sumienia Wiera. Alik bez wahania bierze gotówkę, nie myśląc o tym, jakie to może nieść ze sobą konsekwencje. Dopiero gdy Strojew dochodzi do siebie i zaczyna przebąkiwać o ewentualnym pojedynku z „Tajfunem”, Żenia stawia konkretne żądania. Kiedy czyta się streszczenie fabuły, nie brzmi to wcale tak fatalnie, prawda? Cóż z tego, skoro na ekranie wypada znacznie mniej przekonująco. Zwłaszcza gdy patrzymy na „demonicznego” i ufryzowanego jak Joker Szagina.
Nie oznacza to jednak wcale, że w „Młocie” nie ma nic, co mogłoby się podobać (wszak prezentuje się on ociupinkę lepiej niż pokrewny tematycznie „Wojownik”). Tą jedyną rzeczą, jaka pozostawia po sobie pozytywne wrażenie, są nakręcone ze swadą sceny walk i pościgów samochodowych, za które odpowiadał, będący specjalistą od podkręcania tempa akcji, operator Maksim Osadczy („Pojedynek”, „Obrońcy”, „Legenda o Kołowracie”). Pozostałe sceny – nazwijmy je obyczajowymi – kręcił natomiast Siergiej Maczilski, świetnie czujący się w klimatach miłosnych („Człowiek w oknie”, „Chagall – Malewicz”, „Zwierciadła”). Ścieżka dźwiękowa wyszła spod rąk Amerykanina Paula Millsa i Rosjanina Jewgienija Rudina (na co dzień ukrywającego się pod pseudonimem DJ Groove), a wypełniają ją przede wszystkim utwory hiphopowe i muzyka klubowa. A jakie gwiazdy kina rosyjskiego, oczywiście oprócz Szagina, możemy zobaczyć na ekranie? Nie byle kogo, bo piękną Oksanę Akinszynę („Bikiniarze”, „Ja”, „Wysocki”) w roli Wiery i przystojnego Aleksieja Czadowa („Prosto w serce”, „Wij”, „O miłości”) jako Wiktora.
koniec
1 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Bezprawie i niesprawiedliwość
Sebastian Chosiński

9 XII 2018

To nie jest absolutna nowość, ale na pewno film, który śmiało może uświetnić jubileuszowe (pięćset pięćdziesiąte) wydanie rubryki poświęconej kinematografii z obszarów dawnego Związku Radzieckiego. „Łagodna” Siergieja Łoźnicy nie jest jednak wcale, wbrew tytułowi, adaptacją, choćby najluźniejszą, opowiadania Fiodora Dostojewskiego, chociaż to właśnie dzieło słynnego rosyjskiego prozaika zainspirowało reżysera do stworzenia tego nadzwyczaj gorzkiego dramatu.

więcej »

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
Agnieszka ‘Achika’ Szady

2 XII 2018

No dobrze, Kredens (Credence Barebone) nie jest stary, tylko młody, ale nie mogłam oprzeć się absurdalnemu urokowi nawiązania. „Zbrodnie Grindelwalda” są filmem dość mrocznym i skierowanym chyba głównie do dorosłych widzów wychowanych na cyklu potterowskim. Nie żeby był to film jakoś szczególnie „nie dla dzieci”, po prostu poruszane w nim problemy dla, powiedzmy, dziesięciolatków będą pewnie nudne i niezbyt zrozumiałe, zaś elementów baśniowych jest dużo mniej niż w pierwszej części.

więcej »

Forum Kina Europejskiego Cinergia 2018: Dzieci przeklętych
Konrad Wągrowski

30 XI 2018

Francuski film „L′heure de la sortie” to połączenie niepokojącego thrillera z zaangażowanym proekologicznym spojrzeniem na przyszłość naszej planety. Problem w tym, że choć każdy z tych tematów jest całkiem nieźle przygotowany, to niespecjalnie dobrze się one ze sobą łączą.

więcej »

Polecamy

Robot a kobieta

Z filmu wyjęte:

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.