Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Krótko o filmach: Gantz: O
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trójwymiarowa animacja „Gantz: O” to film zrealizowany w wielu aspektach – również wizualnym – gorzej niż mające już kilka lat na karku aktorskie wersje.

Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Gantz: O
[ - recenzja]

Trójwymiarowa animacja „Gantz: O” to film zrealizowany w wielu aspektach – również wizualnym – gorzej niż mające już kilka lat na karku aktorskie wersje.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Na początku była sobie manga. Oryginalna, mroczna, z bogatą fabułą, zatrzęsieniem zwariowanych pomysłów i nieszablonową intrygą, która – nawet jeśli z czasem zaczynała wyradzać się w groteskę – nie pozwalała oderwać się od lektury. Potem był przeciętny serial anime, kręcony w czasie, gdy wciąż jeszcze ukazywały się nowe odcinki mangi. Następnie przyszła kolej na kinowe filmy aktorskie: bardzo dobrego „Gantza” z 2010 roku, rozsądnie przycinającego komiksowe wątki i proponującego wartką, ciekawą i dość wiarygodną psychologicznie rozrywkę; późniejszego o rok, zdecydowanie słabszego „Gantz: Perfect Answer”, oderwanego od nici intrygi oryginału i idącego raczej w dyskusje, choć też potrafiącego zapewnić dawkę rozrywki; a w końcu „Another Gantz”, nakręconą równolegle z drugim filmem telewizyjną chałturę, dublującą fabularnie pierwszego „Gantza” pod pozorem podawania historii z innej perspektywy. Pięć lat później ktoś jednak wpadł na pomysł nakręcenia… kolejnej animacji, tym razem 3D. I tak oto powstał „Gantz: O”. Film zrealizowany w wielu aspektach – również wizualnym – gorzej niż mające już kilka lat na karku aktorskie wersje. Przede wszystkim spłaszczono i oberżnięto psychologię postaci, zminimalizowano występowanie dylematów moralnych, zepchnięto na margines samego Gantza, proponując zamiast tego przesadną ilość potworów, morze ognia, kałuże krwi, zastanawiająco duże, raczej trudne do stworzenia przez Gantza bronie oraz… mocno uwypuklone kobiecie biusty – oczywiście opakowane w ciasny kombinezon – wyraźnie falujące za każdym razem, gdy tylko uda się je wcisnąć przed kamerę. I może nawet był to niezły pomysł na przyciągnięcie do obrazu szerszej (czytaj: młodszej) widowni, zwłaszcza że sama manga miała sporą zawartość erotyki, tyle że do kompletu dorzucono katastrofalnie infantylną, piskliwą i zachowującą się jak tępa siksa bohaterkę (potem się okazuje, że jest 23-letnią matką), wyczyniającą takie głupoty i plotącą takie bzdurstwa, że autentycznie ręce opadają. Choć nie wiem, czy część z tych „atrakcji” nie wynikła z kreciej roboty naszych speców od dubbingu. Jeśli więc poznawać uniwersum Gantza, to przede wszystkim w postaci komiksu, a później jako kinowe filmy. Oczywiście po angielsku, bo pewnie nikt nigdy ich u nas nie wprowadzi do dystrybucji. „Gantza: O” można sobie natomiast swobodnie darować…
koniec
13 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie zadzieraj z własną… nogą!
Sebastian Chosiński

12 VIII 2020

Surrealistyczny wojenno-psychologiczny dramat Nikity Tiagunowa, oparty na motywach opowiadania Williama Faulknera, był zarazem jego pierwszym, jak i ostatnim pełnometrażowym filmem kinowym. Siedem miesięcy po radzieckiej premierze „Nogi”, która miała miejsce w ostatnich dniach istnienia Kraju Rad, reżyser popełnił samobójstwo.

więcej »

Carnival Row: Odc. 1. Miłość i nienawiść w mieście zbrodni
Marcin Mroziuk

11 VIII 2020

Od strony wizualnej „Carnival Row” wypada znakomicie, gdyż na ekranie widać, że nie pożałowano środków na scenografię czy kostiumy. A to nie koniec mocnych stron serialu, gdyż już w pierwszym odcinku obok ciekawie zapowiadającego się wątku miłosnego dostajemy smakowitą zagadkę kryminalną.

więcej »

East Side Story: Ośmioro wspaniałych i „Katiusza”
Sebastian Chosiński

9 VIII 2020

Film „Rozkaz: zniszczyć!” Konstantina Statskiego jest w miarę nowy (pochodzi z ubiegłego roku), ale materiał, z jakiego go skrojono, ma już… siedem lat. Pierwotnie był bowiem miniserialem wojennym zatytułowanym… „Pozdrowienia od Katiuszy”. To typowa rosyjska produkcja o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, gdzie role są rozdane w sposób nieskomplikowany: Sowieci to herosi, Niemcy – w większości mało rozgarnięci i brutalni najeźdźcy.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Dogma

Do sedna:

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Kormoran i kukułka
— Sebastian Chosiński

Patriota bije Godzillę!
— Sebastian Chosiński

Niesamowitość liczona w gramach
— Sebastian Chosiński

Kiedy ziemia zlewa się z niebem
— Konrad Wągrowski

Prawie wiedźmin i pełzający czerep
— Miłosz Cybowski

Rodowe dziedzictwo
— Jarosław Loretz

Zawiedzione nadzieje
— Marcin Mroziuk

Mroczna sielanka
— Sebastian Chosiński

Zwycięstwo kontra zabawa
— Marcin Mroziuk

Ciałem y duchem
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.