Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Anthony Russo, Joe Russo
‹Avengers: Wojna bez granic›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAvengers: Wojna bez granic
Tytuł oryginalnyAvengers: Infinity War
Dystrybutor Disney
Data premiery26 kwietnia 2018
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaTessa Thompson, Scarlett Johansson, Karen Gillan, Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Elizabeth Olsen, Tom Holland, Chris Pratt
MuzykaAlan Silvestri
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA
CyklAvengers, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Czekając na deus ex machina

Esensja.pl
Esensja.pl
Od początku było wiadomo, że problemem „Infinity War” (wybaczcie, polska wersja tytułu gryzie mnie w mózg) będzie nadmiar postaci, z których każda powinna dostać swoje pięć minut. Oczywiście grozi to tym, że żadna nie zostanie wygrana porządnie, a kilka potencjałów się zmarnuje. I tak też się stało. Ale to jeszcze nie jest najgorsze.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czekając na deus ex machina

Od początku było wiadomo, że problemem „Infinity War” (wybaczcie, polska wersja tytułu gryzie mnie w mózg) będzie nadmiar postaci, z których każda powinna dostać swoje pięć minut. Oczywiście grozi to tym, że żadna nie zostanie wygrana porządnie, a kilka potencjałów się zmarnuje. I tak też się stało. Ale to jeszcze nie jest najgorsze.

Anthony Russo, Joe Russo
‹Avengers: Wojna bez granic›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAvengers: Wojna bez granic
Tytuł oryginalnyAvengers: Infinity War
Dystrybutor Disney
Data premiery26 kwietnia 2018
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaTessa Thompson, Scarlett Johansson, Karen Gillan, Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Elizabeth Olsen, Tom Holland, Chris Pratt
MuzykaAlan Silvestri
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA
CyklAvengers, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Już po seansie „Doktora Strange’a” wiedziałam, że w kolejnych filmach dziury logiczne będą jeszcze większe, niż jest to ogólnie przyjęte w kinie superbohaterskim. O ile bez problemu mogę przejść do porządku dziennego nad faktem, że ciężko ranny Tony konstruuje sobie latającą zbroję w jaskini z kawałków złomu, o tyle wprowadzanie możliwości cofania czasu zabija jakąkolwiek logikę. Oraz dramatyzm, bo skoro można w ten sposób ożywić kogoś, kto zginął, to jak widz ma się przejmować śmiercią postaci, choćby i najbardziej dramatyczną? (nawiasem mówiąc, przez pierwszy kwadrans byłam święcie przekonana, że oglądamy sen albo deliryczną wizję któregoś z bohaterów).
Trudno coś konkretniejszego powiedzieć bez zdradzania kluczowych faktów – w każdym razie istnienie przedmiotów, które mają praktycznie nieograniczoną moc, jest w stanie zamordować każdą fabułę. A także spowodować lawinę pytań, że skoro przedmiot X potrafi Y, to dlaczego dana postać nie skorzystała z tego od razu, zamiast użerać się z przeciwnikami, albo dlaczego w jednych scenach wykorzystuje swoją moc, a w innych jakoś nie. Podobnie jest z nazbyt potężnymi postaciami (dlatego w uniwersum Supermana istnieje kryptonit): jeśli wiadomo, że bohater pokona każdego, to walki z jego udziałem stają się nudnym festiwalem naparzanek.
Rzecz jasna, nie oczekuję, że w kinie superbohaterskim naparzanek nie będzie, ale niech one mają jakiś sens! Albo na poziomie emocjonalnym (jak w „Wojnie bohaterów”), albo chociaż efektowną choreografię. Tymczasem już w zwiastunie bitwa z czterorękimi potworami bardzo negatywnie kojarzyła mi się z bitwą na Naboo w „Mrocznym widmie”. Seans tylko to potwierdził. No i rozbicie akcji na wiele oddalonych od siebie planów-planet zdecydowanie jej szkodzi. W kulminacyjnej scenie pierwszych „Avengersów” również przeskakiwaliśmy od bohatera do bohatera, jednak wszyscy działali niedaleko siebie: na helicarrierze albo w obrębie kilku kwartałów Nowego Jorku. No i oczywiście postaci było znacznie mniej. W „Infinity War” nawet widz dobrze znający poprzednie filmy może mieć wrażenie pewnego chaosu – nie wyobrażam sobie, co pojmie osoba zupełnie świeża. Chyba po prostu poogląda ładne efekty specjalne. Jest to, oczywiście, odwieczny problem filmów rozciągniętych na kilka części, jednak tu występuje z wyjątkową jaskrawością.
Problemem mnogości postaci jest, niestety, ograniczenie możliwości pokazania jakichś głębszych interakcji. Co mnie szczególnie rozczarowało, twórcy nawet nie próbowali rozwiązać konfliktu między Tonym a Kapitanem, w zamian oferując nam… rodzinne zaszłości Thanosa i Gamory. Zapewne miał to być pomysł na pokazanie wielowymiarowości postaci głównego antagonisty. Nie powiem, nawet się udało, ale czemu kosztem innych, ważniejszych bohaterów? Thanos zresztą to osobny problem. W „Spider-Man: Homecoming” pokazany został przeciwnik, który ma powody do takiego, a nie innego działania (zamiast standardowego „muaahahaha, przejmę władzę nad światem!”) i wygląda, jakby również tutaj twórcy starali się Tego Złego pogłębić i dać mu sensowną motywację. Sensowną, oczywiście, tylko z jego punktu widzenia, ale w każdym razie mnogość scen, w których z masowego i sadystycznego mordercy nagle wychodzi dobry wujek, wprawiła mnie w pewne pomieszanie. Przy czym nie są to nagłe zmiany nastroju szaleńca, tylko wyraźnie integralna część osobowości.
Miłość Nataszy i Bruce’a (której nagłe objawienie się w „Czasie Ultrona” nie zachwyciło większości widzów) została sprowadzona do „cześć”. Zamiast tego mamy romans Wandy z Visionem, co prawda będący logiczną kontynuacją ich zachowania w „Wojnie bohaterów”, ale jednak zbyt odwracający uwagę od istotnych rzeczy. Choć tu nie jestem obiektywna, bo postać Wandy od początku jej pojawienia się w „Czasie Ultrona” uważam za kiepsko zagraną i pozbawioną krztyny charyzmy. Natomiast coraz bardziej podoba mi się Tom Holland, bardzo przekonujący jako tyleż entuzjastyczny, co nieco zagubiony nastolatek. Robert Downey Jr jak zwykle kradnie każdą scenę, w której się pojawi, reszta aktorów właściwie nic sensownego nie ma do zagrania, a szkoda.
Mocną stroną filmu jest jak zwykle humor – i choć momentami nieco zbyt drastycznie zderza się na przykład pyskatość Rocketa z autentycznym bólem Thora, to jednak jest wiele świetnych momentów. Znakomicie zostaje rozegrane zamiłowanie Petera Parkera do popkultury oraz hulkowość Bannera. Komentarze Starka to klasa sama w sobie. Tym optymistycznym akcentem kończę, szykując się na drugi seans. Po którym być może w jakichś kwestiach zmienię zdanie.
koniec
26 kwietnia 2018

Komentarze

« 1 2
14 V 2018   17:17:24

Twój komentarz jest lepszy niż moja recenzja. Weź go rozwiń trochę i opublikujemy w dziale "Publicystyka"!

14 V 2018   22:36:52

Po takim komentarzu odredaktorskim moje ego spuchło do rozmiarów galaktyki. Oczywiście na wyrost, bo mowa jest od dwóch różnych tekstach: jeden to po prostu rzetelna recenzja, a drugi luźne dywagacje mitomana. Przy okazji: już sam tytuł recenzji uważam za arcygenialny i bogaty w treści.
Dziękuję za pochwały i propozycję, ale nie porwę się na tekst publicystyczny. Przede wszystkim dopiero wgryzam się w to Uniwersum. Nie znam komiksów, a z filmów Marvela widziałem może połowę. Na solidną publicystykę potrzebna byłaby lepsza znajomość kontekstu, a ja piszę z pozycji wannabe geeka. Dwa pierwsze „Thory” obejrzałem niedawno, po tym jak spodobał mi się „Ragnarok”. Gdyby nie to, pewnie dużo mniej bym z rozumiał z „Avengersów”. Niemniej miło, że ktoś czyta moje tasiemcowe tyrady.

03 VIII 2018   00:39:45

No i jeszcze warto dodać, że podejrzanie prosto pozbyli się tego czarodzieja, wyrzucając go w próżnię. Miał on zbyt potężne zdolności telekinetyczne - to się po prostu nie mogło udać.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Chłopcy bawią się w Mad Maksy, a dziewczyny w ślub
Konrad Wągrowski

21 II 2019

Postapokaliptyczny wyniszczony świat przyszłości, regularnie najeżdżany przez przybyszy z innej planety. Międzygwiezdna podróż w towarzystwie kosmicznego awanturnika. Skomplikowana pętla czasowa. Zmiennokształtna królowa planety z obcego systemu gwiezdnego, która bierze ślub z ubranym na biało Batmanem. A wszystko to w realiach jednej piwnicy i jednego pokoju dziecięcego. Oj, trzeba przyznać, że fantazji twórcom drugiej „Lego Przygody” nie brakowało. Tylko czy dziecięcy widz jest w stanie się w (...)

więcej »

Krótko o filmach: Z nutką nostalgii
Marcin Mroziuk

19 II 2019

Wielu wybitnych aktorów pod koniec kariery grywa w filmach znacznie poniżej ich poziomu. Na szczęście nie dotyczy to Roberta Redforda, którego rola w „Gentlemanie z rewolwerem” w pełni zasłużyła na nominację do Złotego Globu. Zresztą jego partnerzy na planie wcale nie ustępują mu umiejętnościami.

więcej »

East Side Story: Tyle demona, ile trucizny w zapałce
Sebastian Chosiński

17 II 2019

Mam z tym filmem problem. Z jednej strony doceniam jego awangardową formę, z drugiej drażni mnie dezynwoltura, z jaką autor podchodzi do fabuły. Cieszą mnie nawiązania do rosyjskiej tradycji, ale martwi fakt, że wszystko to nie zmierza do jakiegoś określonego celu, a zatapia się jedynie w imitowaniu stylu Davida Cronenberga czy Nicolasa Windinga Refna. Jaki obraz wzbudził we mnie takie kontrowersje? „Rosyjski demon” Grigorija Konstantinopolskiego.

więcej »

Polecamy

Wonder Wheel

Z filmu wyjęte:

Wonder Wheel
— Jarosław Loretz

Zróbmy sobie statuę
— Jarosław Loretz

Szpiedzy z tamtych lat
— Jarosław Loretz

Zła passa Cyganów
— Jarosław Loretz

Rtęć morderczą jest
— Jarosław Loretz

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Krótko o filmach: Avengers: Wojna bez granic
— Sebastian Chosiński

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Maj 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Kiedy tarcza nie wystarcza
— Piotr Przytuła

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Bohater na nasze czasy
— Jarosław Robak

Tegoż autora

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiapunk
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Można jak pierwszy!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krwawa wieczorynka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.