Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Daniła Kozłowski
‹Trener›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrener
Tytuł oryginalnyТренер
ReżyseriaDaniła Kozłowski
ZdjęciaFiodor Liass
Scenariusz
ObsadaDaniła Kozłowski, Władimir Iljin, Andriej Smoliakow, Olga Zujewa, Irina Gorbaczowa, Wiktor Wierżbicki, Maria Łobanowa, Paweł Worożcow, Igor Gordin, Denis Pirożkow, Jewgienij Karpow, Askar Iljasow, Witalij Andriejew
MuzykaOleg Karpaczow
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania138 min
Gatunekdramat, sportowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Jacek Gmoch wiedziałby lepiej
[Daniła Kozłowski „Trener” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwotnie zakładał, że będzie tylko producentem i odtwórcą głównej roli. Im bardziej jednak angażował się w ten projekt, tym większą nabierał ochotę na zmierzenie się również z reżyserią. Bo czy zaprzysięgły fan futbolu może wyobrazić sobie lepszy temat na debiut, niż opowieść o byłym piłkarzu, który żegna się z kadrą w atmosferze skandalu i próbuje odbudować swoją pozycję jako trener prowincjonalnej drużyny? Daniła Kozłowski uznał, że nie.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Jacek Gmoch wiedziałby lepiej
[Daniła Kozłowski „Trener” - recenzja]

Pierwotnie zakładał, że będzie tylko producentem i odtwórcą głównej roli. Im bardziej jednak angażował się w ten projekt, tym większą nabierał ochotę na zmierzenie się również z reżyserią. Bo czy zaprzysięgły fan futbolu może wyobrazić sobie lepszy temat na debiut, niż opowieść o byłym piłkarzu, który żegna się z kadrą w atmosferze skandalu i próbuje odbudować swoją pozycję jako trener prowincjonalnej drużyny? Daniła Kozłowski uznał, że nie.

Daniła Kozłowski
‹Trener›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrener
Tytuł oryginalnyТренер
ReżyseriaDaniła Kozłowski
ZdjęciaFiodor Liass
Scenariusz
ObsadaDaniła Kozłowski, Władimir Iljin, Andriej Smoliakow, Olga Zujewa, Irina Gorbaczowa, Wiktor Wierżbicki, Maria Łobanowa, Paweł Worożcow, Igor Gordin, Denis Pirożkow, Jewgienij Karpow, Askar Iljasow, Witalij Andriejew
MuzykaOleg Karpaczow
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania138 min
Gatunekdramat, sportowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zbliżające się wielkimi krokami piłkarskie mistrzostwa świata w Rosji spowodowały, że nawet filmowców ogarnęła futbolowa gorączka. Jednym z jej przejawów jest dramat „Trener”, który kiedyś na pewno przejdzie do historii rosyjskiej kinematografii. Wcale jednak nie z powodu wysokiego poziomu, ale dlatego, że jest tym obrazem, którym w roli reżysera (i jednocześnie współscenarzysty) zadebiutował Daniła Walerjewicz Kozłowski, obecnie jedna z największych gwiazd kina naszych (dawnych) wschodnich sąsiadów. Lista jego aktorskich dokonań obejmuje między innymi takie hity kinowe, jak „DuchLess” (2011), „Szpieg” (2012), „Dubrowski” (2014), „Hardcore” (2016), „Wiking” (2016), „Załoga” (2016), „Matylda” (2017) czy „Dowłatow” (2018). Zamiłowanie Kozłowskiego do sportu jest ogólnie znane. Dość powiedzieć, że pierwszą ze swoich głównych ról zagrał trzynaście lat temu w opowiadającym o narodzinach piłki nożnej w carskiej Rosji dramacie „Garpastum” Aleksieja Germana młodszego. W dorobku ma także tytułową rolę w filmowej biografii legendarnego radzieckiego hokeisty Walerija Charłamowa „Legenda z numerem 17” (2013) Nikołaja Lebiediewa. Nikogo nie zdziwił więc fakt, że w produkcję „Trenera” postanowił zainwestować prywatne pieniądze i że od samego początku założył, że wcieli się w postać Jurija Stoliesznikowa. Zaskoczeniem musiała być jednak decyzja o tym, że również dzieło to wyreżyseruje. Ale kto bogatemu zabroni?
Zdjęcia do filmu rozpoczęły się w drugiej połowie kwietnia, a zakończyły na początku lipca ubiegłego roku. Realizowano je głównie w leżącym nad Morzem Czarnym Noworosyjsku (w Kraju Krasnodarskim), na stadionie tamtejszego Czernomorca. Choć w sumie w „Trenerze” „zagrało” aż sześć aren sportowych. Głównym konsultantem był Leonid Słucki, niegdyś bramkarz (który jednak w bardzo młodym wieku musiał zakończyć karierę z powodu kontuzji kolana), później natomiast trener. To on poprowadził reprezentację Rosji podczas nieudanego dla niej Euro 2016. Przede wszystkim jednak należy pamiętać mu fakt, że w latach 2013-2016 trzykrotnie z rzędu zdobył mistrzostwo kraju z CSKA Moskwa, dystansując tym sposobem odwiecznego lokalnego rywala Spartaka. Budżet filmu wyniósł 390 milionów rubli. Sporo, ale nie należy mieć wątpliwości, że całość się zwróci, pewnie nawet ze sporą nawiązką. W każdym razie w ciągu zaledwie dwóch tygodni od premiery, która miała miejsce 19 kwietnia tego roku, „Trener” zarobił już nieco ponad 330 milionów. Nie było to może rekordowe otwarcie, lecz na pewno na tyle okazałe, by wywołać spory uśmiech na twarzach producentów, w tym i samego Kozłowskiego.
Mimo to plusy (finansowe) nie powinny słynnemu aktorowi przesłonić minusów (artystycznych). Bo choć film da się obejrzeć bezboleśnie, a kibic piłkarski zrobi to nawet z niekłamaną przyjemnością – trzeba uczciwie przyznać, że mamy do czynienia z obrazem średniej jakości, zdecydowanie mało oryginalnym i niezbyt angażującym emocjonalnie. Zacznijmy jednak od początku. Jurij Stoliesznikow to największa gwiazda Sbornej, kapitan i napastnik reprezentacji występującej na mistrzostwach świata. Wiadomo, od takiego zawodnika wymaga się najwięcej – nie tylko, aby strzelał bramki, ale również trzymał w ryzach cały zespół. Łatwo o tym mówić, trudniej jednak utrzymać nerwy na wodzy, zwłaszcza jeżeli gra się nie układa. W czasie meczu z Rumunią, przy stanie 0-1 dla przeciwnika, Jurij marnuje rzut karny. Kilka minut później popełnia faul, po którym sędzia nie ma innego wyjścia, jak pokazać mu czerwony kartonik. Tak Stoliesznikow żegna się z reprezentacją. Kibice – ale również on sam – obarczają go winą za odpadnięcie drużyny z dalszych rozgrywek. W takiej sytuacji wyjście jest tylko jedno – trzeba pożegnać się z kolegami. I tak właśnie honorowo zachowuje się Jura.
Przez następne miesiące nie może dojść do siebie. Nabiera wstrętu do futbolu. Nie chcąc jednak rezygnować całkiem ze sportu, trenuje… rugby. Tu przynajmniej nikt nie wywali go z boiska, gdy nieco ostrzej potraktuje rywala. Aż pewnego dnia jego przyjaciel, menedżer, załatwia mu posadę trenera w prowincjonalnej drużynie FK Meteor (to właśnie ekipa korzystająca ze stadionu Czernomorca, chociaż w filmie nazwa miasta nie pada ani razu). To może być dla niego szansa na odbudowanie autorytetu w środowisku i zaskarbienie sobie ponownie sympatii kibiców. Nie bez obaw Jurij opuszcza Moskwę i wyrusza do klubu rządzonego przez kobietę Łarisę Wolską, za plecami której stoi potężny sponsor – mer miasta, a prywatnie ojciec pani prezes. Jak można się domyślać – tutaj scenarzyści niczym szczególnym nie zaskoczyli widza – piłkarze radzą sobie średnio, przegrywają mecz za meczem, kibice zaś powoli się od nich odwracają (nawet ci najbardziej radykalni zaczynają tracić cierpliwość). Stoliesznikow zaczyna wprowadzać własne porządki, na początek ordynując im wyczerpujące ćwiczenia wydolnościowe. Co z miejsca wywołuje niezadowolenie, a z czasem otwarty bunt przyzwyczajonych dotąd do dość łagodnego traktowania kopaczy.
Po kilku tygodniach wydaje się, że czas Stoliesznikowa w Meteorze dobiega końca. I pewnie tak by się stało, gdyby nie wsparcie dwóch osób – starego trenera Bergera, którego wcześniej odsunięto od prowadzenia drużyny z powodu zbytniej skłonności do alkoholu, oraz młodej lekarki-rehabilitantki Warwary. To oni głównie podtrzymują go na duchu, przekonują, by nie poddawał się – i to w momencie, gdy drużyna rozpoczyna walkę o puchar kraju. Takich historii kino zna wiele. Wystarczy przywołać – choć dyscyplina była tam inna – nagodzone Oscarem „Za wszelką cenę” (2004) Clinta Eastwooda czy – z najnowszych – „Creed: Narodziny legendy” (2015) Ryana Cooglera. Problem tylko w tym, że Kozłowski to nie Eastwood. Chociaż w swojej ojczyźnie jest już wielką gwiazdą, nie ma jednak ani doświadczenia, ani charyzmy wielkiego mistrza zza Atlantyku. Trochę szkoda, że ostatecznie to właśnie sam Daniła Walerjewicz zdecydował się stanąć również po drugiej stronie kamery. Tym sposobem zabrakło mu bowiem dystansu – głosu doświadczonego twórcy, który mógłby odpowiednio pokierować Kozłowskim-aktorem, uchronić go przed pewnymi fabularnymi mieliznami, a niekiedy po prostu zmusić do większego wysiłku.
Stoliesznikow-zawodnik, mimo że w tej roli pojawia się na ekranie mniej więcej przez dziesięć minut na początku filmu (i trochę pod koniec), ma w sobie tyle zadziorności, że bije na głowę Stoliesznikowa-trenera. Jest człowiekiem, który potrafi zirytować, ale przynajmniej budzi emocje, nie pozostawia widza obojętnym. Jurij w roli szkoleniowca najczęściej snuje się po planie filmowym i hamletyzuje. Co w sporcie, a nade wszystko w piłce nożnej, sprawdza się chyba średnio (dużo więcej na ten temat mógłby zapewne powiedzieć Jacek Gmoch). Starać się zresztą za bardzo nie musi, bo każdy, kto oglądał zbliżony tematycznie film hollywoodzki, z miejsca domyśli się, jaki będzie finał zmagań tytułowego trenera z rzeczywistością. Brak oryginalności to największa bolączka debiutu Kozłowskiego. Bo do innych elementów trudno się doczepić. Mecze piłkarskie „skręcono” z prawdziwym znawstwem, nie rażą sztucznością; nie sięgano też – jak chociażby w „Piłkarskim pokerze” – po fragmenty prawdziwych ligowych czy pucharowych rozgrywek. Kozłowski-piłkarz też radzi sobie całkiem nieźle, w każdym razie wypada przekonująco. Jak widać, pieniądze wypłacone Leonidowi Słuckiemu nie zostały wyrzucone w błoto.
Poza Kozłowskim na ekranie można zobaczyć kilku bardzo doświadczonych aktorów starszego pokolenia. W Bergera wcielił się znakomity Władimir Iljin („Kałaczowie”, „Poddubny”, „Czas pionierów”), w mera miasta – mający polskie korzenie Wiktor Wierżbicki („Czarna Błyskawica”, „Moskwa nigdy nie śpi”), a w ojca Jurija – Andriej Smoliakow („Grzesznik”, „Nauczyciel”). Płeć piękną reprezentują przede wszystkim dwie aktorki: eksmodelka Olga Zujewa, która wcieliła się w Warwarę, oraz Irina Gobaczowa („Odszkodowanie”, „Arytmia”), która z kolei użyczyła swej twarzy pani prezes klubu piłkarskiego. Oprócz Kozłowskiego za scenariusz odpowiadali jeszcze pracujący ostatnio przy znanych superprodukcjach Andriej Zołotariow („Lodołamacz”, „Przyciąganie”) oraz – dla odmiany – debiutujący w tej roli Siergiej Czetwieruchin. Znakomite zdjęcia obraz zawdzięcza natomiast zaprawionemu w filmowych bojach Fiodorowi Liassowi („Będę przy tobie”, „O miłości”).
koniec
6 maja 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Przejdziem Dniepr, dojdziem do Bugu…
Sebastian Chosiński

3 VI 2020

Druga odsłona kinowej epopei Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” poświęcona jest przede wszystkim wydarzeniom, jakie miały miejsce na froncie wschodnim od sierpnia do końca grudnia 1943 roku. Należy jednak podkreślić, że zostały one rzucone na szerszą płaszczyznę. Stąd obecne w „Przełomie” wtręty opowiadające między innymi o losach Mussoliniego i pierwszej konferencji Wielkiej Trójki, do jakiej doszło w Teheranie.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 5: Uprowadzenie, ale wcale nie przez kosmitów
Marcin Mroziuk

2 VI 2020

Jedną z najbardziej intrygujących postaci w pierwszym sezonie był tajemniczy mężczyzna w kapeluszu, który wprawdzie przekazywał doktorowi Hynekowi cenne informacje, ale zarazem nim manipulował. Nic dziwnego więc, że nie będziemy zawiedzeni odcinkiem, w którym nasza uwaga koncentruje się właśnie na Williamie i towarzyszących mu facetach w czerni.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 4: Czy to już inwazja?
Marcin Mroziuk

1 VI 2020

Kiedy mowa o małych zielonych ludzikach, wszyscy wiemy, że chodzi o przybyszów z kosmosu. Skąd jednak wzięło się takie wyobrażenie obcych? Otóż przyczynił się do tego incydent, który badają w tym odcinku kapitan Quinn i doktor Hynek.

więcej »

Polecamy

Richard Kelly. Pułapka.

Do sedna:

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Rozpruwacz w Petersburgu
— Sebastian Chosiński

Z góry czasami widać lepiej
— Sebastian Chosiński

Kopciuszek z „kałachem” w ręku
— Sebastian Chosiński

„Operacja Mars” na ekranie
— Sebastian Chosiński

Na kurzej stopie
— Sebastian Chosiński

Uważaj, z kim podróżujesz!
— Sebastian Chosiński

A gdyby im się udało…
— Sebastian Chosiński

Czarna Pantera z Moskwy
— Sebastian Chosiński

A mógł do końca życia grać w szachy
— Sebastian Chosiński

Droga przez mękę
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.