Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Anthony Russo, Joe Russo
‹Avengers: Wojna bez granic›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAvengers: Wojna bez granic
Tytuł oryginalnyAvengers: Infinity War
Dystrybutor Disney
Data premiery26 kwietnia 2018
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaTessa Thompson, Scarlett Johansson, Karen Gillan, Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Elizabeth Olsen, Tom Holland, Chris Pratt
MuzykaAlan Silvestri
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA
CyklAvengers, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Thanos kopie tyłki!

Esensja.pl
Esensja.pl
Twórcy „Avengers: Infinity War” (jak we wcześniejszej recenzji wspomniała Achika, polski tytuł ryje bańkę) wyciągnęli wnioski z poprzednich marvelowskich produkcji, ogniskując je w gigantycznej produkcji, która być może jest najlepszym filmem superbohaterskim od czasu „Mrocznego rycerza”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos kopie tyłki!

Twórcy „Avengers: Infinity War” (jak we wcześniejszej recenzji wspomniała Achika, polski tytuł ryje bańkę) wyciągnęli wnioski z poprzednich marvelowskich produkcji, ogniskując je w gigantycznej produkcji, która być może jest najlepszym filmem superbohaterskim od czasu „Mrocznego rycerza”.

Anthony Russo, Joe Russo
‹Avengers: Wojna bez granic›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAvengers: Wojna bez granic
Tytuł oryginalnyAvengers: Infinity War
Dystrybutor Disney
Data premiery26 kwietnia 2018
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaTessa Thompson, Scarlett Johansson, Karen Gillan, Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Elizabeth Olsen, Tom Holland, Chris Pratt
MuzykaAlan Silvestri
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA
CyklAvengers, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Do niniejszych refleksji sprowokowała mnie recenzja Achiki, z którą się diametralnie nie zgadzam. Od razu zaznaczam też, że byłem sceptycznie nastawiony do trzeciej odsłony „Avengers”. Kolejne filmy z uniwersum Marvela wyczekiwałem z coraz mniejszym entuzjazmem, a zrażony drugim „Thorem”, czy „Czasem Ultrona”, niektóre produkcje zacząłem sobie odpuszczać. Niemniej „Infinity War” sprawiło, że nabrałem ochoty na całą superbohaterską franczyznę i nadrobienie zaległości (a, co tam, nawet na miażdżone przez krytyków wytwory DC).
Generalnie przed premierą wyglądało to słabo. Mamy Thanosa, który jest wrogiem jeszcze potężniejszym od poprzednich, do tego okrojonym z komiksowego zapatrzenia się w Śmierć. A na domiar złego na trailerach wyglądał jakoś sztucznie z różowym odcieniem skóry. Do walki z nim rzucono natomiast całą plejadę superbohaterów: ziemskich (w sumie zabrakło chyba tylko Hawkeye’a i Ant-Mana) i nie tylko (Thor, Strażnicy Galaktyki). Łatwo w tym tłumie zgubić emocjonalną stronę widowiska, jak również istniała możliwość, że niektóre postacie będą robiły za tło (jak w nieszczęsnym „Czasie Ultrona”). Wreszcie całość trwa ponad dwie i pół godziny, co też nie jest najlepszą rekomendacją, ponieważ istnieje spore ryzyko, że albo ten czas wypełnią czcze gadaniny, zbierające wątki z poszczególnych filmów, albo bezsensowna nawalanka, nudząca się po dziesięciu minutach.
Szczęśliwie sztab ludzi odpowiedzialnych za „Infinity War” zebrał pozytywne doświadczenia z dotychczasowych filmów i postarał się wyeliminować te negatywne. W praktyce oznacza to, że pomimo udziału w przedsięwzięciu armii superbohaterów, tak okrojono wątki, by całość była zrozumiała dla tych, którzy nie śledzą na bieżąco Multiversum. Można się więc czepiać, że Kapitan Ameryka i Iron Man dalej się nie nienawidzą, czy że nie pociągnięto romansu Hulka i Czarnej Wdowy, ale gdyby każda z postaci miała do zagrania własny dramat, nie dałoby się tego oglądać. A jednak pomimo to zdecydowana większość bohaterów ma swoją minutkę, by dać się zapamiętać. Ze zrozumiałych względów pierwsze skrzypce grają tu Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor i Strażnicy Galaktyki, niemniej nie sposób nie odnotować magicznych sztuczek Dr Strange’a, grepsów Spider-Mana (wciąż zatopionego w popkulturze), bohaterstwa Czarnej Pantery, miłosnego dramatu Wandy i Visiona, Bruce’a Bannera, mającego inne niż zazwyczaj problemy z wcieleniem się w Hulka, czy po prostu dobrze sprawdzających się w walce Zimowego Żołnierza, Czarnej Wdowy (tylko czemu blondynki!) i Falcona.
Osobną kwestię stanowi Thanos, będący jednym z najciekawszych badguyów w historii Multiversum. To nie tylko mięśniak, którego nie sposób zatrzymać, ale całkiem interesująca postać ze indywidualną wizją wszechświata i pokrętną logiką. Do tego przedstawiona w bardzo emocjonalny sposób. Jest on największą niespodzianką seansu, ponieważ odejście od komiksowego oryginału wydawało się błędem. Owszem, wciąż żałuję, że wywalono cały wątek ze Śmiercią, ale i tak jest nieźle. To nie tylko siłacz, rzucający drętwe slogany o podboju Galaktyki, a postać, której w pewnym momencie jesteśmy nawet w stanie współczuć.
Największą nauczką, jaką producenci filmu wyciągnęli z poprzednich produkcji, wydaje się jednak to, że umiejętnie połączyli humor i lekkość z momentami wzruszającymi, przyprawionymi nutą patosu. Owszem, może dialog radosnego szopa Rocketa i załamanego Thora nie do końca pasował do powagi sytuacji, ale w większości wypadków nie jest to tak kłujące w oczy. Zmiany scenerii (akcja rozgrywa się w dwóch, a czasem i trzech miejscach na raz), sprawia, że bezboleśnie przeskakujemy z naparzanki, w której postacie przerzucają się onelinerami (znów Rocket i jego propozycja odkupienia od Zimowego Żołnierza jego sztucznej ręki), do pełnej dramatyzmu sceny, w której Thor próbuje rozpalić wygasłą gwiazdę.
Przypadek sprawił, że oglądałem „Infinity War” na premierze w niemal w całości wypełnionej sali, co wzbogacało seans (były np. brawa kiedy pojawił się Kapitan Ameryka), ale to tylko dodatek, bo po minach osób opuszczających kino wywnioskowałem, że nie tylko mi się podobało. Ta cisza, jaka nastała w momencie pojawienia się napisów finałowych, robiła wrażenie. Wszyscy też dzielnie czekali na krótką scenkę po liście płac. Myślę, że wynikło to z tego, że trzecia odsłona „Avengers” okazała się filmem dużo lepszym, niż większość się spodziewała. Znów uwierzyłem w wysokobudżetowe kino rozrywkowe!
koniec
14 maja 2018

Komentarze

14 V 2018   22:42:14

Ja byłem w niepełnej sali kinowej, ale też słyszałem jak ludzie łkali albo wydawali inne dziwne odgłosy. A poza tym podpisuję się pod oceną filmu wszystkimi mackami.

Ten film to naprawdę inteligentne kino.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

XII Sputnik nad Polską: Pierwszy krok do szaleństwa
Sebastian Chosiński

18 XI 2018

Kolejny mocny rosyjski film, który pojawił się na tegorocznym „Sputniku”. Film o dwóch młodych mężczyznach, wywodzących się z zupełnie innych światów i hołdujących skrajnie odmiennym wartościom, których przyjaźń zostaje wystawiona na najcięższą próbę, gdy jeden z nich odkrywa tajemnicę drugiego. Nie bez powodu Anton Bilżo nadał mu tytuł „Ambiwalencja” – wszak to jeden z głównych objawów dezintegracji psychicznej, znamionujący schizofrenię.

więcej »

XII Sputnik nad Polską: Bardzo starzy oboje, jedną nogą w grobie…
Sebastian Chosiński

17 XI 2018

Kino jakuckie coraz odważniej podbija Europę i świat. Twórcy z Syberii wykorzystują do tego głównie egzotykę swej ojczyzny, ale również groźną i fascynującą przyrodę. A że przy okazji mają coś konkretnego do powiedzenia, nie powinno nas dziwić, że filmy z Republiki Sacha prezentują z roku na rok wyższy poziom – zarówno artystyczny, jak i realizatorski. Czego kolejnym dowodem dramat „Car-ptak” autorstwa Eduarda Nowikowa.

więcej »

XII Sputnik nad Polską: Duch grzechu pierworodnego
Sebastian Chosiński

16 XI 2018

W czasach radzieckich każda republika posiadała swoje „narodowe” studio filmowe. Po rozpadzie ZSRR większość z nich popadła w poważne tarapaty, niektóre nie odbudowały swojej pozycji do dzisiaj. W Rosji przemysł kinematograficzny funkcjonuje na podobnych co przed laty zasadach, choć jego peryferia są zdecydowanie niedoinwestowane. Dlatego tak niewiele obrazów powstaje w poszczególnych okręgach autonomicznych (poza Jakucją). Jednym z nich są „Głębokie rzeki” – dzieło Władimira Bitokowa.

więcej »

Polecamy

Łabędziot

Z filmu wyjęte:

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Marihuana to Zło
— Jarosław Loretz

Jezdem opentana
— Jarosław Loretz

Straszliwy sznurek
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Krótko o filmach: Avengers: Wojna bez granic
— Sebastian Chosiński

Czekając na deus ex machina
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Maj 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Kiedy tarcza nie wystarcza
— Piotr Przytuła

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Bohater na nasze czasy
— Jarosław Robak

Tegoż autora

Gruba kreska
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kłamstwo jak codzienny chleb
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gość z nawijką i ten drugi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ćwierć wieku później
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czyszczenie przedpola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pani od seksu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A miała być radosna, złośliwa recenzja…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawa, czerwona dłoń ze szponami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest komiks dla sztywnych ludzi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Lee byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.