Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Aleksandr Bogusławski
‹Poza rzeczywistością›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoza rzeczywistością
Tytuł oryginalnyЗа гранью реальности
ReżyseriaAleksandr Bogusławski
ZdjęciaWiaczesław Lisniewski
Scenariusz
ObsadaMiloš Biković, Antonio Banderas, Liubow Aksionowa, Jurij Czursin, Aristarch Wenes, Jewgienij Styczkin, Petar Zekavica, Siergiej Astachow
MuzykaAleksiej „Alex HarDrum” Żarkiewicz, Siergiej Kuricyn
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania102 min
Gatunekfantasy, melodramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Rozciągnięty w czasie wideoklip
[Aleksandr Bogusławski „Poza rzeczywistością” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedy wielka gwiazda światowego kina – a taką bezsprzecznie jest Antonio Banderas – przyjmuje rolę w filmie kręconym przez debiutanta (przynajmniej jeśli chodzi o ekran kinowy), należy rozważyć dwie opcje. Albo zachwyciła się genialnym scenariuszem, albo swoją pracę dobrze wykonali producenci, nie żałując kasy na obsadę. W przypadku „Poza rzeczywistością” Aleksandra Bogusławskiego mamy do czynienia z drugim rozwiązaniem. Bo film jest zwyczajnie słaby, a wielka gwiazda nie ma w nim nic ciekawego do zagrania.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Rozciągnięty w czasie wideoklip
[Aleksandr Bogusławski „Poza rzeczywistością” - recenzja]

Kiedy wielka gwiazda światowego kina – a taką bezsprzecznie jest Antonio Banderas – przyjmuje rolę w filmie kręconym przez debiutanta (przynajmniej jeśli chodzi o ekran kinowy), należy rozważyć dwie opcje. Albo zachwyciła się genialnym scenariuszem, albo swoją pracę dobrze wykonali producenci, nie żałując kasy na obsadę. W przypadku „Poza rzeczywistością” Aleksandra Bogusławskiego mamy do czynienia z drugim rozwiązaniem. Bo film jest zwyczajnie słaby, a wielka gwiazda nie ma w nim nic ciekawego do zagrania.

Aleksandr Bogusławski
‹Poza rzeczywistością›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoza rzeczywistością
Tytuł oryginalnyЗа гранью реальности
ReżyseriaAleksandr Bogusławski
ZdjęciaWiaczesław Lisniewski
Scenariusz
ObsadaMiloš Biković, Antonio Banderas, Liubow Aksionowa, Jurij Czursin, Aristarch Wenes, Jewgienij Styczkin, Petar Zekavica, Siergiej Astachow
MuzykaAleksiej „Alex HarDrum” Żarkiewicz, Siergiej Kuricyn
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania102 min
Gatunekfantasy, melodramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Od czasu do czasu w filmach rosyjskich pojawiają się znani i popularni aktorzy zachodnioeuropejscy bądź amerykańscy (jak chociażby ostatnio Christopher Lambert w „Sobiborze”), ale najczęściej są to już nieco przebrzmiałe gwiazdy, które lata świetności przeżywały dwie lub trzy dekady temu (oczywiście nikomu nie ujmując wielkości). Antonio Banderas do tej kategorii nie pasuje. Wciąż przecież może liczyć na współpracę z wybitnymi reżyserami; w najgorszym wypadku sam stanie za kamerą i pokieruje Banderasem-aktorem. Cóż więc skłoniło go, aby pojawić się na planie sensacyjno-fantastycznego melodramatu „Poza rzeczywistością”, pod którym podpisał się Aleksandr Bogusławski? Jedyna logiczna odpowiedź nie nastraja optymizmem: odpowiednio wysoka gaża. Ale czy naprawdę Hiszpan jest w aż tak dramatycznej sytuacji finansowej, że musi godzić się na udział w podobnych „dziełach”?
Aleksandr Bogusławski (rocznik 1989) pochodzi z rodziny o tradycjach kinematograficznych (zarówno ojciec, jak i matka związani byli z produkcją filmową). Przed siedmioma laty został absolwentem wydziału reżyserii Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Od tamtego momentu skupiał się przede wszystkim na kręceniu seriali: młodzieżowo-postapokaliptycznego „Życie po” (2013) i fantastyczno-przygodowego „Zanurzenia” (2013). Przed trzema laty znalazł się w obsadzie reżyserskiej melodramatycznej telenoweli „Wartości rodzinne”. Słowem: nic, czym mógłby się jakoś szczególnie chwalić w swoim curriculum vitae. Chyba że za takową uznamy współpracę z Fiodorem Bondarczukiem przy „Stalingradzie” (2013). Bo jeśli gdzieś miał nabyć praktycznych umiejętności zarządzania dużą ekipą, to właśnie tam. Co zatem skłoniło producentów, aby to właśnie jemu powierzyć pieczę nad „Poza rzeczywistością”?
Zdjęcia do obrazu kręcono w ubiegłym roku w kilku miejscach w Europie; poza Moskwą i Azowem również w Gruzji i Rzymie (właśnie w tej ostatniej partii filmu pojawiał się na planie Banderas). Tym samym przydano mu (wielko)europejskiego sznytu. Premiera odbyła się 1 marca tego roku i… jakoś nie wywołała wielkiego poruszenia. Po pierwszym weekendzie dzieło Bogusławskiego znalazło się na piątym miejscu rosyjskiego box-offisu, a potem już tylko – co było zresztą do przewidzenia – leciało w dół. Podejrzewać można tylko, że gdyby nie udział Antonio Banderasa wynik byłby dużo gorszy, bo kto by – bez podobnej zachęty – chciał oglądać stuminutowy obraz, który tak naprawdę jest niesamowicie przeciągniętym w czasie połączeniem teledysku i reklamówki. Przez długie lata Bogusławski z tego właśnie żył, więc nie ma się co dziwić, że swojemu pełnometrażowemu debiutowi taki też nadał charakter. Młodemu widzowi taka formuła – sama w sobie – może odpowiadać, starszy będzie jeszcze szukał logiki. A ta w „Poza rzeczywistością” jest towarem deficytowym.
Głównym bohaterem filmu jest Michael – młody oszust, który chce dokonać „skoku” życia. W tym celu przyjmuje pracę w kasynie i przez trzy miesiące, będąc raz kelnerem, to znów krupierem, przygląda się jego funkcjonowaniu. Jest skrupulatny w planowaniu, wszak to, co zrobi, ma mu zapewnić dostatni żywot do końca jego dni. W końcu dochodzi do gry, w której występujący incognito Michael ma zamiar zgarnąć pięć milionów dolarów. Problem w tym, że trafia na… jeszcze cwańszego oszusta, któremu daje się ograć i który chwilę po zwycięstwie dosłownie rozpływa się w powietrzu. Właścicielowi kasyna, Wiktorowi, poza przekonaniem, że został właśnie wystrychnięty na dudka, pozostaje w ręku jedynie nieuczciwy były pracownik. Nie mogąc dopaść rzeczywistego złodzieja, żąda od Michaela zwrotu gotówki. Daje mu na to tydzień. Jeśli w ciągu siedmiu dni nie otrzyma gotówki z powrotem, jego ludzie bez najmniejszego wahania zabiją oszusta. Tylko jak znaleźć gościa, któremu udało się przechytrzyć wszystkich?
Pomóc w tym mogą Michaelowi jedynie ludzie o ponadnaturalnych zdolnościach (on sam takich nie posiada). Zaczyna więc kompletować ekipę, do której trafiają: telepatka Weronika (potrafi czytać i przekazywać myśli), telekinetyk Erik (ma zdolność przenoszenia na odległość niewielkich przedmiotów), elektrokinetyk Tony (myślą może kierować przyrządami elektronicznymi) oraz autystyczny hipnotyzer Kevin (patrząc drugiemu człowiekowi głęboko w oczy przenosi go do innej rzeczywistości). W piątkę szykują się do realizacji kolejnego szaleńczego, zdawałoby się, planu Michaela, który jednak tym razem ma wszelkie szanse powodzenia. Z czasem chłopak przekonuje się, że jest w tej grze ktoś jeszcze, kto rzuca mu kłody pod nogi i wykręca ręce – to tajemniczy Gordon. Kim jest? Skąd się wziął? Jakie są jego intencje? Dla Michaela lepiej, aby znalazł odpowiedzi na wszystkie pytania, zanim ponownie trafi w łapy zbirów Wiktora. Bo za drugim razem właściciel kasyna może być jeszcze mniej przyjemny w obyciu.
Nad scenariuszem do „Poza rzeczywistością” pracowało w sumie pięć osób (tą najważniejszą był debiutujący w tym fachu Michaił Zubko), co już samo w sobie nie wróżyło najlepiej. Przy takiej „spółdzielni” trudno utrzymać wewnętrzną spójność fabuły; najczęściej bowiem jest tak, że każdy dorzuca jakiś „ciekawy” pomysł, który ma służyć podbiciu napięcia, w efekcie trzeba „żenić” różne koncepcje, które sprawiają, że całość zaczyna rozłazić się w szwach. I tak jest w przypadku obrazu Bogusławskiego, który jawi się jak poskładany z klisz i schematów film w dużej mierze sensacyjny (z elementami „Kasyna” Martina Scorsese i „Damy pikowej” Pawła Łungina), trochę fantastyczny (widać w nim wątki zaczerpnięte z „Między piekłem a niebem” Vincenta Warda i „W grze” Pawła Sanajewa), z dołożonym na dokładkę motywem melodramatycznym. Na całość nałożono niemało efektów specjalnych (znośnych) i upstrzono kilkudziesięcioma fragmentami piosenek i kompozycji instrumentalnych (w większości bardzo nieznośnych). Muzyka czysto ilustracyjna została tym samym zepchnięta na trzeci plan.
W zamyśle reżyserskim film miał mieć, jak teledysk, bardzo szybkie tempo (jego podkręceniu służą właśnie utwory electro i techno). Ten zamiar akurat się powiódł, ale czy przysłużył się samemu obrazowi – to już zupełnie inna kwestia. W „Poza rzeczywistością” nie ma czasu na pogłębienie portretów psychologicznych bohaterów. Są oni płascy i papierowi, nierzadko wręcz karykaturalni. Ale być może – już po dokonaniu ostatecznego montażu – ten fakt umknął twórcom w wiecznej pogoni, do jakiej przymusili Michaela, Weronikę i ich kompanów. Za tym wszystkim musiał nadążyć operator Wiaczesław Lisniewski (rocznik 1983), dla którego również był to kinowy debiut. Na szczęście wcześniej, podobnie jak Bogusławski, pracował przy reklamówkach i wideoklipach, wiedział więc doskonale, czego oczekuje od niego reżyser i jak zaplanowany efekt osiągnąć.
Antonio Banderas (grający Gordona) był największą – rozpoznawalną na całym świecie – gwiazdą filmu; pozostałe cieszą się co najwyżej popularnością w Rosji i… na Bałkanach. Głównego bohatera, czyli Michaela, zagrał bowiem Serb (rodem z Belgradu) Miloš Biković („DuchLess 2”, „Udar słoneczny”). W Weronikę wcieliła się Liubow Aksionowa („Grzesznik”, „Strażnicy nocy”, „Salut 7”), w Tony’ego – Jewgienij Styczkin („Miłość ON/OFF”, „Gogol”), w Kevina – Jurij Czursin („Trzej muszkieterowie”, „Mafia: Gra o przeżycie”), natomiast w Erika – Aristarch Wenes („Rówieśnicy”). Żaden z nich nie miał możliwości wykazania się szczególnymi zdolnościami aktorskimi; może poza Czursinem, który – oddajmy mu sprawiedliwość – przekonująco zagrał człowieka dotkniętego autyzmem. I to chyba najjaśniejszy punkt obrazu, który ogląda się lekko, łatwo i przyjemnie, a po seansie… natychmiast się o nim zapomina.
koniec
20 maja 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
Jarosław Loretz

15 VII 2019

„Nocne istoty” to zupełne zaskoczenie z dalekiej Argentyny. Horror niedrogi, ale przy tym wypchany klimatem po same brzegi.

więcej »

East Side Story: Jak to jest być niedostosowanym Iwanem
Sebastian Chosiński

14 VII 2019

Iwan Sosnin – filmowiec-amator – rozpoczął swój ambitny projekt serii krótkometrażówek realizowanych pod wspólnym hasłem „Iwanowie, pamięć pochodzenia” przed dwoma laty, a wspomogła go w tym firma o nazwie… Wujaszek Wania, która na co dzień zajmuje się produkcją konserwowych i marynowanych warzyw i owoców. Dzisiaj przyjrzymy się dwóm pierwszym filmom cyklu: „Żegnaj, Ameryko!” oraz „Głos morza”.

więcej »

W krzywym zwierciadle: Europejskie wakacje Pająka
Michał Kubalski

13 VII 2019

Spider-Man potrzebuje odpoczynku. Ale czy superbohater może po prostu odwiesić rajtuzy na czas wakacji? Peter Parker myśli, że tak. Cały świat sprzysięgnie się, by udowodnić mu, że się myli.

więcej »

Polecamy

22 tancerzy i świński pęcherz

Z filmu wyjęte:

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.