Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Kirył Plietniow
‹Na żywo!›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNa żywo!
Tytuł oryginalnyЖги!
Data premiery28 października 2017
ReżyseriaKirył Plietniow
ZdjęciaSiergiej Michalczuk
Scenariusz
ObsadaWiktoria Isakowa, Władimir Iljin, Anna Ukołowa, Aleksiej Szewczenkow, Danił Stiekłow, Jekatierina Agiejewa
MuzykaArtiom Michajenkin
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania99 minut
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Po dwóch stronach więziennego muru

Esensja.pl
Esensja.pl
Film ten nie powstałby prawdopodobnie, gdyby nie pewne wydarzenia, jakie miały miejsce przed pięcioma laty w Anglii. To one zainspirowały Kiryła Plietniowa do napisania scenariusza, który następnie posłużył mu jako podstawa jego pełnometrażowego kinowego obrazu. Kręcąc „Na żywo!”, znany i popularny rosyjski aktor dołączył do grona swoich kolegów po fachu – Konstantina Chabienskiego i Daniły Kozłowskiego – którzy w ostatnim czasie zadebiutowali jako reżyserzy.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Po dwóch stronach więziennego muru

Film ten nie powstałby prawdopodobnie, gdyby nie pewne wydarzenia, jakie miały miejsce przed pięcioma laty w Anglii. To one zainspirowały Kiryła Plietniowa do napisania scenariusza, który następnie posłużył mu jako podstawa jego pełnometrażowego kinowego obrazu. Kręcąc „Na żywo!”, znany i popularny rosyjski aktor dołączył do grona swoich kolegów po fachu – Konstantina Chabienskiego i Daniły Kozłowskiego – którzy w ostatnim czasie zadebiutowali jako reżyserzy.

Kirył Plietniow
‹Na żywo!›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNa żywo!
Tytuł oryginalnyЖги!
Data premiery28 października 2017
ReżyseriaKirył Plietniow
ZdjęciaSiergiej Michalczuk
Scenariusz
ObsadaWiktoria Isakowa, Władimir Iljin, Anna Ukołowa, Aleksiej Szewczenkow, Danił Stiekłow, Jekatierina Agiejewa
MuzykaArtiom Michajenkin
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania99 minut
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Swoją drogą ciekawe, co takiego stało się ostatnim czasie w rosyjskiej kinematografii, że od paru miesięcy do kin trafia coraz więcej dzieł, pod którymi jako reżyserzy podpisują się znani i cenieni aktorzy. Tak było chociażby w przypadku „Trenera” Daniły Kozłowskiego czy „Sobiboru” Konstantina Chabienskiego (i Andrieja Maliukowa). Nieco wcześniej podobny debiut zaliczył Kirył Władimirowicz Plietniow, jeden z czołowych rosyjskich amantów filmowych. Urodził się w 1979 roku w ukraińskim Charkowie, ale od najmłodszych lat mieszkał z rodzicami w Leningradzie. Tam zdał maturę i zdobył dyplom aktorski – w Petersburskiej Akademii Teatralnej (w 2000 roku). Od tamtej pory regularnie grywa na deskach teatrów oraz w filmach telewizyjnych („Pani przystanek, madame!”) i kinowych, wśród których nie brakuje wysokobudżetowych hitów („Pop”, „Wiking”, „Trzy dni do wiosny”). Z biegiem czasu coraz bardziej jednak zaczęła pociągać go reżyseria, aż w końcu – przed sześcioma laty – zdecydował się na podjęcie odpowiednich studiów wieczorowych w moskiewskim Wszechrosyjskim Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK).
Pierwsze w dosłownym znaczeniu tego słowa krótkometrażówki – „Występ” (2012), „Pies i serce” (2012) oraz „6.23” (2013) – znamionowały duży talent reżyserski (jak również scenariopisarski, ponieważ Plietniow był jednocześnie autorem podstaw literackich swych fabuł). I jednocześnie otworzyły twórcy drzwi do serc producentów z prawdziwego zdarzenia. Dzięki temu mógł zrealizować kolejne (tym razem półgodzinne) obrazy – „Nastię” (2015) i „Mamę” (2016) – na które, zresztą jak najbardziej zasłużenie, spłynął deszcz nagród. Dość powiedzieć, że pierwszy z nich otrzymał główny laur na Otwartym Rosyjskim Festiwalu Filmowym „Kinotawr” w Soczi, drugi zaś zgarnął Złotego Orła, jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień filmowych w Rosji. Dzięki tym sukcesom Kirył Władimirowicz mógł zacząć myśleć wreszcie o swoim debiucie pełnometrażowym. Szukając odpowiedniego tematu, przypomniał sobie historię Angielki Sam(anthy) Bailey, która w 2013 roku wygrała dziesiątą edycję brytyjskiego „X-Factor”. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do tego momentu Sam pracowała jako… naczelnik więzienia. Z pracy odeszła dopiero dzień po zwycięstwie w popularnym talent-show.
Plietniow postanowił przenieść tę historię na grunt rosyjski. Nie dosłownie, a jedynie zainspirować się nią, potraktować jako punkt wyjścia. Pisząc scenariusz, wiedział od razu, kogo obsadzi w najważniejszej roli – postać głównej bohaterki skrojona została na miarę aktorki Ingi Obołdinej („Wszyscy umrą, lecz ja zostanę”, „Dyrygent”, „Gagarin. Pierwszy w kosmosie”), z którą Kirył Władimirowicz pracował już przy „Nastii”, co zresztą bardzo sobie chwalił. Obołdina wcieliła się więc w Romaszkę, czyli Alewtinę Piotrowną Romanową, czterdziestokilkuletnią starszą inspektor służby więziennej, pracującą w kolonii karnej dla kobiet. Życie Alewtiny związane jest z tym miejscem od lat – tu pracowali, jeszcze w czasach sowieckich, jej rodzice, tu, w więziennej świetlicy, młodziutka Romaszka dawała swoje pierwsze występy, podczas których akompaniowała jej na fortepianie ukochana babcia. Po latach kobieta poszła w ślady matki i ojca, rezygnując tym samym ze swoich artystycznych marzeń i skazując się na życie na prowincji. Rodzina – mąż Siergiej i nastoletnia córka Szurka – nie są dla niej wielkim wsparciem. Zwłaszcza mężowi trudno zaakceptować fakt, że nie ma do czynienia z typową kurą domową.
Jako „klawisz” w więzieniu Alewtina targana jest sprzecznymi emocjami. Z jednej strony współczuje kobietom, którym powinęła się w życiu noga i z tego powodu trafiły za kratki, z drugiej – jest surowa i nie stroni nawet od używania, choć w ograniczonym w porównaniu z jej kolegami z pracy zakresie, przemocy. Wciąż lubi śpiewać, chociaż coraz bardziej wstydzi się robić to publicznie, nawet kiedy nakłaniają ją do tego bliscy. Tylko czasami wieczorem, gdy na służbie pozostaje niewiele osób, idzie do świetlicy, w której występowała już jako dziecko, i śpiewa „Stary zegar” („Старинные часы”) z repertuaru Ałły Pugaczowej. Przypadkowym świadkiem takiego występu staje się przywieziona do kolonii w ostatnim transporcie Maria Star, skazana za zabójstwo męża była śpiewaczka operowa. Jakimś cudem osadzona ma przy sobie smartfona, nagrywa na niego Alewtinę, a filmik umieszcza w sieci. I to wydarzenia zmienia życie obu kobiet. Naczelnik więzienia, Michaił Iwanowicz, wścieka się na Romaszkę, że dała się tak głupio podejść; z kobiety szydzi również mąż i współpracownicy.
Zupełnie inaczej jednak całe zdarzenie interpretują media – w miejscu pracy Alewtiny pojawia się wkrótce ekipa filmowa, urzeczona tym, że tak utalentowana kobieta pracuje w tak specyficznym miejscu. Romanowa dostaje zaproszenie do udziału w programie telewizyjnym i wbrew opinii otoczenia postanawia skorzystać z nadarzającej się okazji. By się nie ośmieszyć, musi dużo ćwiczyć, potrzebuje nauczyciela i akompaniatora. Wtedy pomocną dłoń wyciąga do niej Maria – skazana, od której całe zamieszanie się zaczęło. Ktoś stwierdziłby w tym momencie: ot, kolejna historia Kopciuszka. Ale nie do końca! Decyduje o tym drugi, rozwijany równolegle do pierwszego, wątek – wątek codziennego życia w kolonii karnej. Chociaż przyznać trzeba, że – prawdopodobnie z przyczyn politycznych – Plietniow nieco go złagodził. Wiele rzeczy zapewne można było pokazać bardziej realistycznie, dosadniej, prawdziwiej. Od pewnego momentu widz nie ma bowiem wątpliwości, że ta historia nie ma prawa zakończyć się happy endem. Że mimo wszystko mamy do czynienia z pełnokrwistym dramatem psychologicznym, a nie komedią romantyczną. Co zostaje dodatkowo podkreślone sceną finałową.
„Na żywo!” to przede wszystkim historia dwóch kobiet, które spotykają się w miejscu, w jakim hierarchia jest od wieków ustalona i niezmienna. Stoją po dwóch stronach muru, a jednak – jak się z czasem okazuje – łączy je znacznie więcej, niż mogłoby się na pierwszy „rzut oka” wydawać. Gdyby bieg wydarzeń zetknął je ze sobą w innym momencie życiowym – mogłyby stać się najbliższymi przyjaciółkami czy współpracowniczkami. Plietniow w kilku sytuacjach pokazuje zresztą, jak mogłoby to wyglądać, gdyby nie otaczające Alewtinę i Marię więzienne mury. Mury, które stają się pułapką dla jednej i drugiej. Oczywiście, w dużo lepszym położeniu znajduje się Romaszka, która dostaje od losu drugą szansę. Czy ją wykorzysta, to już zupełnie inna sprawa. Ważne, że ma taką okazję, że może zerwać pętające ją łańcuchy, udowodnić światu, że zasługuje na więcej, że nie musi przez całe życie siedzieć w więzieniu, w którym – pewnie nawet dosłownie – urodziła się. Maria na pewno zazdrości Alewtinie wyboru, jakiego ta może dokonać. A zazdrość, jak wiemy, często prowadzi do podejmowania nieprzyjaznych wobec innych decyzji. Tym bardziej oczekujemy tego od osób skazanych za morderstwo. Tyle że diabeł tkwi w szczegółach, a te poznajemy stopniowo, coraz głębiej wnikając w umysł obu bohaterek.
Obołdina aktorsko poradziła sobie znakomicie, ale na nie mniej rzęsiste brawa zasłużyła również wcielająca się w złamaną przez życie Marię Wiktoria Isakowa („Zwierciadła”, „Zielona kareta”, „Do wynajęcia dom z wszystkimi niedogodnościami”). Na swoim stałym, wysokim poziomie zagrał także Władimir Iljin („Kałaczowie”, „Czas pionierów”, „Trener”), który użyczył swej twarzy naczelnikowi kolonii Michaiłowi Iwanowiczowi. Z kolei na drugim planie pojawili się między innymi: Anna Ukołowa („Geograf przepił globus”, „Lewiatan”) jako Wiera, przyjaciółka Alewtiny; Aleksiej Szewczenkow („Żyła sobie baba”, „Orda”, „Judasz”) jako Siergiej, mąż głównej bohaterki; wreszcie Jekatierina Agiejewa („Droga na Berlin”) w roli Szurki, jej córki. Ścieżkę dźwiękową, poza nielicznymi, praktycznie „niezauważalnymi” kompozycjami Artioma Michajenkina, wypełniły liczne piosenki – z czasów radzieckich i współczesne, jak i arie operowe z „Toski” Giacoma Pucciniego. Za zdjęcia odpowiadał natomiast doświadczony operator Siergiej Michalczuk, dotąd specjalizujący się głównie w kinie artystycznym („Paradżanow”, „Pod elektrycznymi chmurami”) i ambitnych produkcjach wysokobudżetowych („Mecz”, „Bolszoj”).
koniec
24 czerwca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

American Film Festival 2018 (3)
Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

15 XI 2018

W kolejnej edycji relacji z American Film Festival piszemy o „Kokainowym Ricku”, „Zatrzyj ślady” i „Pierwszym reformowanym”.

więcej »

XII Sputnik nad Polską: Twardym łatwiej jest przegrać
Sebastian Chosiński

14 XI 2018

Iwan I. Twierdowski przyzwyczaił już widzów do tego, że w kolejnych filmach – a „Podrzutki” są jego trzecim pełnym metrażem – opowiada historie ludzi wykluczonych, zepchniętych na margines społeczeństwa, naznaczonych nieszczęściem (psychicznym bądź fizycznym). Tym razem swoim bohaterem uczynił szesnastoletniego Denisa, którego po latach matka zabiera z sierocińca do domu. Niestety, nie bezinteresownie.

więcej »

XII Sputnik nad Polską: Grzech skorzystać, grzech odmówić
Sebastian Chosiński

12 XI 2018

Czy Michaił Segal to twórca jednego tematu? Tak mogłoby się wydawać, analizując jego wszystkie pełnometrażowe filmy, w których poddaje wiwisekcji relacje damsko-męskie. Często też, choć bez epatowania erotyką, dociera do granic społecznego tabu. Nie inaczej jest w przypadku „Słonie mogą w piłkę grać”, które opowiadają o nietypowych związkach dojrzałego mężczyzny z o połowę od niego młodszymi dziewczynami.

więcej »

Polecamy

Łabędziot

Z filmu wyjęte:

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Marihuana to Zło
— Jarosław Loretz

Jezdem opentana
— Jarosław Loretz

Straszliwy sznurek
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.