Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Wasilij Cziginski
‹Anomalia›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnomalia
Tytuł oryginalnyАномалия
Data premiery26 października 2017
ReżyseriaWasilij Cziginski
ZdjęciaWiaczesław Łazariew
Scenariusz
ObsadaDaniił Biełych, Jelena Gołowizina, Maria Szumakowa, Petar Zekavica, Piotr Stupin, Siergiej Miedwiediew, Jewgienij Danczewski, Swietłana Tormachowa, Daniił Mierkułow, Aleksandra Abramiejcewa
MuzykaAleksiej Jakowiel
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania92 min
Gatunekdramat, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Przygodę od grozy dzieli jedna łuska

Esensja.pl
Esensja.pl
Takie mieszanki gatunkowe nie zdarzają się często. Film zaczyna się jak familijna komedia przygodowa, by w trakcie zamienić się w dramat z elementami horroru, a w finale wrócić do punktu wyjścia. Problem tylko taki, że Wasilijowi Cziginskiemu zabrakło talentu Koreańczyka (z południa półwyspu) Joon-ho Bonga, w efekcie czego jego „Anomalia”, chociaż ambitna, wypada dużo słabiej niż „The Host: Potwór”.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Przygodę od grozy dzieli jedna łuska

Takie mieszanki gatunkowe nie zdarzają się często. Film zaczyna się jak familijna komedia przygodowa, by w trakcie zamienić się w dramat z elementami horroru, a w finale wrócić do punktu wyjścia. Problem tylko taki, że Wasilijowi Cziginskiemu zabrakło talentu Koreańczyka (z południa półwyspu) Joon-ho Bonga, w efekcie czego jego „Anomalia”, chociaż ambitna, wypada dużo słabiej niż „The Host: Potwór”.

Wasilij Cziginski
‹Anomalia›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnomalia
Tytuł oryginalnyАномалия
Data premiery26 października 2017
ReżyseriaWasilij Cziginski
ZdjęciaWiaczesław Łazariew
Scenariusz
ObsadaDaniił Biełych, Jelena Gołowizina, Maria Szumakowa, Petar Zekavica, Piotr Stupin, Siergiej Miedwiediew, Jewgienij Danczewski, Swietłana Tormachowa, Daniił Mierkułow, Aleksandra Abramiejcewa
MuzykaAleksiej Jakowiel
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania92 min
Gatunekdramat, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wasilij Cziginski nie miał dotychczas zbyt dobrej prasy. Dość powiedzieć, że chociaż od ukończenia przez niego studiów minęło już ponad dwadzieścia lat, nakręcił dopiero trzy filmy pełnometrażowe (czwarty jest właśnie w przygotowaniu). Ale tak to w tym zawodzie bywa – łatwo jest stracić zaufanie producentów, znacznie trudniej natomiast je odzyskać. Twórca „Anomalii” urodził się w 1969 roku w Leningradzie, w rodzinie reżysera Walerija Cziginskiego. Fakt, że podążył szlakiem przetartym przez ojca, zapewne nie jest przypadkiem. W połowie lat 90. ubiegłego wieku został absolwentem stołecznego Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), w którym jego opiekunem był – wciąż jeszcze żyjący – Władimir Naumow (autor słynnego antywojennego dramatu „Pokój przychodzącemu na świat” z 1961 roku). Jako dzieło dyplomowe Wasilij Walerjewicz przedstawił kilkunastominutowy thriller „Idę szukać” (1995). Po ukończeniu studiów zabrał się za kręcenie… reklam telewizyjnych i wideoklipów (do tej pory zrealizował ich ponad dwieście). Dopiero po kilku latach ponownie spróbował swych sił w fabule.
Zaczął od krótkometrażówki wojennej, której akcja rozgrywała się w oblężonym przez hitlerowców Leningradzie, „Czerwony streptocyd” (2002), a następnie zabrał się do pracy nad dramatem wojennym „Pierwszy po bogu” (2005). W tym samym roku nakręcił sensacyjne „Podniebne wojny”, które zostały zmiażdżone przez krytykę. W efekcie przez następne lata trudno było mu znaleźć pieniądze na kolejne duże projekty. Musiał zadowalać się kręceniem nowel, które wchodziły w skład kinowych almanachów: obyczajowa „Etiuda w jasnych kolorach” włączona została do cyklu „Kocham cię, Moskwo!” (2009), a (przed)wojenna „Plotka” do trzeciej serii „9 maja” (2010). Powoli udało mu się odbudować zaufanie, ale punktem zwrotnym okazała się znajomość z producentem Wiktorem Alisowem, który – jak się okazało – miał również ambicje scenariopisarskie. To spod jego ręki wyszła pierwsza wersja „Anomalii”, którą Cziginski następnie dopracował, a potem jeszcze przeniósł na ekran. Premiera filmu miała miejsce w końcu października ubiegłego roku. Zgodnie z przewidywaniami, mało kto zwrócił na ten fakt uwagę.
Początek „Anomalii” zapowiada familijną komedię przygodową. Kola (Nikołaj) i Waria (Warwara) są rodzeństwem; on ma jakieś dwanaście-trzynaście lat, ona jest nieco młodsza. Mieszkają w Moskwie. Jako że rodzice – a zwłaszcza ojciec, Paweł Kowalienko – od najmłodszych lat rozwijali w nich zamiłowanie do łowienia ryb, dzieciaki sporo czasu spędzają na oglądaniu poświęconych temu programów w telewizji i Internecie. I to właśnie w sieci trafiają na ciekawy filmik, w którym młody mężczyzna, używający pseudonimu „Lin”, chwali się złapaniem potężnej ryby. Jednocześnie nie chce zdradzić, gdzie udało mu się trafić na tak okazałą sztukę. Ale dla chętnych nic trudnego. Na podstawie pewnych charakterystycznych cech rodzeństwu udaje się namierzyć jezioro. A potem przekonać rodziców i ich przyjaciół, Siergieja i Nataszę Gusiewa, by wybrać się w to miejsce w czasie przerwy noworoczno-świątecznej. Chwilę później szóstka moskwian – dochodzi do tego jeszcze Łarisa, matka dzieci – przemierza rosyjskie pustkowia, by znaleźć jezioro, w którym pływają ryby wielkie jak… zaiste, trudno o trafne porównanie.
Kiedy wreszcie docierają na miejsce i kontaktują się z miejscowym leśniczym, zostają potraktowani przez niego bardzo chłodno. Starszy już mężczyzna próbuje wyperswadować im z głowy pomysł założenia obozu na zamarzniętym jeziorze; przekonuje, że najlepiej zrobiliby, wracając do Moskwy. Ale oni nie po to przecież przemierzyli kilkaset kilometrów, żeby teraz zrobić w tył zwrot. Niebawem przekonują się, że rada leśniczego nie była wcale taka głupia. W nocy następuje bowiem załamanie pogody i w burzy śnieżnej znikają dzieci. Kiedy dorośli odchodzą od zmysłów, szukając pociech Pawła i Łarisy, z pomocą przychodzi Koli i Warii tajemniczy mężczyzna mieszkający w starym bunkrze w lesie nad jeziorem. W końcu trafiają tam również ich rodzice i przyjaciele. Bunkier wydaje się doskonałym schronieniem, ale sam w sobie jest interesujący i niepokojący. Po co wybudowano go w takim miejscu? Dlaczego porzucono? Na dodatek okazuje się, że jest w nim wiele wcześniej nieodkrytych przez dotychczasowego lokatora pomieszczeń, a to, co się w nich znajduje – wzbudza jeszcze większy lęk.
Jakby tego wszystkiego było mało, przybysze ze stolicy przez cały czas są przez kogoś obserwowani. Można się tylko domyślać, że to osoba, która ma strzec sekretów bunkra. Jakie są jej intencje – reżyser, na szczęście, długo skrywa przed widzem. W każdym razie, żeby nie zdradzić zbyt dużo, ale jakoś powiązać wątki, należy dodać, że istnieje istotny związek pomiędzy występującymi w jeziorze anomaliami przyrodniczymi a bunkrem. Tym sposobem Wasilijowi Cziginskiemu dane jest wprowadzić do fabuły Tajemnicę (sic! przez wielkie „T”); szkoda jedynie, że średnio radzi sobie z jej podtrzymaniem. To znaczy pomysł jest całkiem znośny, ale zostaje zabity przez… familijność filmu. Gdyby reżyser od początku zdecydował się, że będzie robić obraz o dorosłych i dla dorosłych, wyszedłby mu pewnie w tym momencie całkiem zgrabny horror. On jednak nie jest w stanie dokonać wyboru: czy więcej postraszyć, czy też rozładować napięcie jakimś dziecięcym żartem? Efekt jest taki, że „Anomalia” staje się hybrydą dramatu grozy z komedią dla całej rodziny. Zdolniejszy reżyser, mając do dyspozycji bardziej oryginalny scenariusz, mógłby sobie z podobnym wyzwaniem poradzić (vide wspomniany w „zajawce” Koreańczyk Joon-ho Bong), ale – to już wiemy – Cziginski nie jest filmowym królem Midasem.
Żal jest tym większy, że historia miała potencjał. Nieźle wypadają zdjęcia autorstwa Wiaczesława Łazariewa (choć równie dobrze można stwierdzić, że kiedy za „dekorację” ma się dziką rosyjską przyrodę, to operator wcale nie musi się wysilać), broni się wątek historyczny (który w porządnym horrorze można by zdecydowanie rozbudować), a i aktorzy najstarszego pokolenia – wszyscy drugoplanowi – wypadają lepiej niż przyzwoicie. A mowa o Piotrze Stupinie („Dzikie pole”, „Pułapka na zabójcę”), Jewgieniju Danczewskim („Czarna Błyskawica”) i Swietłanie Tormachowej („Róże dla Elzy”, „Rówieśnicy”). Odtwórcy głównych ról nie są już tak charyzmatyczni. Inna sprawa, że trudno szukać wśród nich nazwisk z pierwszych stron gazet. Najbardziej znany jest, wcielający się w Pawła, Serb rodem z Belgradu Petar Zekavica („Bohater”, „Poza rzeczywistością”); pozostali – Daniił Biełych (Siergiej Gusiew), Jelena Gołowizina (Natasza) i Maria Szumakowa (Łarisa) – to przede wszystkim aktorzy telewizyjni i serialowi. Nie należy oczywiście z tego powodu powątpiewać w ich talent, ale można uczciwie stwierdzić, że w „Anomalii” nie otrzymali zbyt wielu szans, aby się nim wykazać.
koniec
8 lipca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Bright
Jarosław Loretz

16 VII 2018

Kilka zdań o nowym filmie Davida Ayera.

więcej »

East Side Story: Gdzie diabeł nie może, tam Rosjan pośle
Sebastian Chosiński

15 VII 2018

Trzy lata temu miało swoją premierę „Terytorium” Aleksandra Mielnika – monumentalny obraz o poszukiwaniach złota w północno-wschodniej Syberii. „Pierwsi” Dmitrija Suworowa w pewnym sensie kontynuują ten temat, chociaż opowiadają o wydarzeniach o ponad dwieście lat wcześniejszych, których kanwą są losy tak zwanej Wielkiej Ekspedycji Północnej, w ramach której Rosjanie dotarli półwyspu Tajmyr i odkryli przylądek dzisiaj nazywany Czeluskin.

więcej »

Wszystko zostaje w rodzinie
Joanna Najbor

9 VII 2018

Wydawać by się mogło, że w tematyce filmów z dreszczykiem wszystkie “kropki nad i” zostały już postawione, a hasło na plakacie reklamowym głoszące, że każda rodzina ma coś do ukrycia wywołać może co najwyżej obojętne wzruszenie ramion. Twórcy “Dziedzictwa” podejmują jednak próbę obalenia tej “horroroburczej” tezy, z rozmachem sięgając do większości atrybutów charakterystycznych dla kina grozy. I jeśli sukces ich filmu mierzyć odczuciem strachu (bądź ilością opętanych osób na metr kwadratowy), (...)

więcej »

Polecamy

Nasze mięso armatnie

Z filmu wyjęte:

Nasze mięso armatnie
— Jarosław Loretz

Nasi międzynarodowo
— Jarosław Loretz

Muchy na uwięzi
— Jarosław Loretz

Sierpem go, i kamieniem!
— Jarosław Loretz

Zaciskanie zębów: Level 2
— Jarosław Loretz

Kulturalny człowiek nie niszczy książek, ale…
— Jarosław Loretz

Powiedziałem koledze, że chcę statek kosmiczny
— Jarosław Loretz

Klucz do miasta otworzy każde drzwi
— Jarosław Loretz

Gdy masz niepotrzebną połówkę rekina…
— Jarosław Loretz

I siedzieć nie będzie już nikt
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.