Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Terry Gilliam
‹Człowiek, który zabił Don Kichota›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzłowiek, który zabił Don Kichota
Tytuł oryginalnyThe Man Who Killed Don Quixote
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery10 sierpnia 2018
ReżyseriaTerry Gilliam
ZdjęciaNicola Pecorini
Scenariusz
ObsadaAdam Driver, Jonathan Pryce, Stellan Skarsgård, Olga Kurylenko, Joana Ribeiro, Óscar Jaenada, Jason Watkins, Sergi López
MuzykaRoque Baños
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiBelgia, Francja, Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania
Czas trwania132 min
WWW
Gatunekdramat, komedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wiatraki pokonane!
[Terry Gilliam „Człowiek, który zabił Don Kichota” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Walka z wiatrakami” – termin ukuty przez Cervantesa jako alegoria walki z góry skazanej na niepowodzenie, przez lata idealnie podsumowywała próby podejmowane przez Terry’ego Gilliama przeniesienia prozy Hiszpana na duży ekran. Kontuzje aktorów, załamania pogody czy kłopoty z finasowaniem to tylko najważniejsze przyczyny, dla których finał marzeń członka legendarnej grupy Monty Pythona nastąpił dopiero po blisko ćwierć wieku.

Kamil Witek

Wiatraki pokonane!
[Terry Gilliam „Człowiek, który zabił Don Kichota” - recenzja]

„Walka z wiatrakami” – termin ukuty przez Cervantesa jako alegoria walki z góry skazanej na niepowodzenie, przez lata idealnie podsumowywała próby podejmowane przez Terry’ego Gilliama przeniesienia prozy Hiszpana na duży ekran. Kontuzje aktorów, załamania pogody czy kłopoty z finasowaniem to tylko najważniejsze przyczyny, dla których finał marzeń członka legendarnej grupy Monty Pythona nastąpił dopiero po blisko ćwierć wieku.

Terry Gilliam
‹Człowiek, który zabił Don Kichota›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzłowiek, który zabił Don Kichota
Tytuł oryginalnyThe Man Who Killed Don Quixote
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery10 sierpnia 2018
ReżyseriaTerry Gilliam
ZdjęciaNicola Pecorini
Scenariusz
ObsadaAdam Driver, Jonathan Pryce, Stellan Skarsgård, Olga Kurylenko, Joana Ribeiro, Óscar Jaenada, Jason Watkins, Sergi López
MuzykaRoque Baños
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiBelgia, Francja, Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania
Czas trwania132 min
WWW
Gatunekdramat, komedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Tym razem na szczęście „Człowieka, który zabił Don Kichota” nie kręcono w okolicach wojskowej bazy, pogoda nie nastręczała trudności a plecy Jonathana Price’a (który w roli Don Kichota wszedł w buty nieżyjącego już Jeana Reachforta) nie ucierpiały podczas realizacji. Poza wymuszonymi zmianami w obsadzie (role Toby’ego/Sancho Pansy po Johnnym Deppie przejął Adam Driver) sam fabularny pomysł przeszedł ledwie kosmetyczne poprawki. Najpoważniejsza z nich – rezygnacja z przeniesienia akcji do XVI wieku i pozostanie we współczesności – to zresztą źródło największej dawki humoru w filmie. Podkreślające mocną kreską przewrotność oderwanej od obowiązującej rzeczywistości postaci Błędnego Rycerza, w której choćby „rycerskość” to już dawno zapomniany i niefunkcjonujący frazes.
Mimo że Gilliam uwolnił się od ciążącej na nim przez małą epokę klątwy, nie można pozbyć się wrażenia, że „Człowiek, który zabił Don Kichota” przeleżał na półce o kilka lat za długo. W krucjacie przeciwko niemożliwemu reżyser „Bandytów czasu” żongluje zbyt dużą ilością wątków, których nie spina przejrzystą klamrą. Dlatego trudno powiedzieć, o czym w gruncie rzeczy jest film: krytyką znudzonych elit, prztyczkiem w nos rozbuchanego ego filmowych decydentów, czy smutną recenzją współczesnego świata jako takiego, ze sporym deficytem szaleństwa w porywaniu się na nieosiągalne. Uciekający od zawsze z fabryki Hollywood Gilliam, w pierwszej części filmu mierzy się bowiem po trosze z własnymi demonami. W krytycznym spojrzeniu bierze na tapetę zawód filmowca, który często woli sprzedać swój talent za kolokwialny worek złota. Kuszony wizją dużych pieniędzy w świecie reklam i komercyjnych projektów zapomina o swoim filmowym DNA i traci kontakt z prawdziwą sztuką. To etap w filmie, który zresztą Gilliamowi wychodzi najlepiej – lekkiej groteski podszytej niemalże humorem rodem z kina slapsticku.
Niestety miast trzymać się gorliwie ram absurdu, zachęcony pozytywnym rozwojem wypadków, reżyser wychodzi daleko poza jej granice. Wkracza na nieprzystające do przyjętego stylu rozbudowane tematyczne przestrzenie: ociera się o wątki różnic klasowych, tolerancji religijnej czy nielegalnej imigracji. Taki miks tylko uwypukla przekonanie, iż w śmiałych, lecz nie w pełni uporządkowanych pomysłach, wykonano o kilka nierozważnych kroków za daleko.
Postać Don Kichota w tym stylowym i wątkowym tyglu funkcjonuje na zasadzie ciekawostki. Ostatniego bastionu czasów, które odchodzą w niepamięć wraz z ideałami, które dziś są źródłem bardziej ironicznego piętnowania aniżeli wszechobecnego uznania. Sam tytuł zresztą zwiastuje, że śmierć dawnych wartości będzie nieunikniona. Nawet największy marzyciel opuści w końcu gardę przeciwko szarżującej w jego kierunku rzeczywistości i będzie musiał spojrzeć na nią bez różowych okularów.
Ostatnie padające w „Człowieku, który zabił Don Kichota” słowa optymistycznie wieszczą, że legenda hiszpańskiego Rycerza Smętnego Oblicza będzie żyła wiecznie. Niestety filmowi Gilliama trudno wróżyć podobnie wiekopomnego losu.
koniec
10 sierpnia 2018

Komentarze

10 VIII 2018   23:48:56

Acha, czyli nie umieścicie żadnego choćby pobieżnego streszczenia, muszę iść na imdb poszukać.

12 VIII 2018   16:17:53

@Twoflower- hmm, jakby ci to powiedzieć? Próba streszczenia Don Kichota to jak streszczenie Biblii - "i nie rób drugiemu, co tobie nie miłe, cała reszta to komentarze", ewentualnie Trylogii Tolkiena - "mały hobbit dostał brzydki pierścionek, ale po przezwyciężeniu wielu trudności wrzucił go do spalarni w Mordorze". Nie wspominając o tym, że akurat na tym portalu dzieło Cervantesa wypada znać przynajmniej pobieżnie, nawet jeżeli w wersji z serialu animowanego ]-[

12 VIII 2018   20:35:45

@freynir: mam wrażenie, że Twoflowerowi chodziło o opis fabuły filmu, a nie samego "Don Kichota".

12 VIII 2018   21:19:04

Inna sprawa, że czytałam też inną recenzję tego filmu i też nie można było z niej zbyt wiele wywnioskować.
Aczkolwiek swego czasu, skuszona esensyjną recenzją wybrałam się na "Parnassusa" i w mej pamięci pozostało wrażenie fabularnej sieczki. Może więc i tym razem tak jest i trudno w tym kolażu wskazać wątek główny?

13 VIII 2018   02:11:22

@Beatrycze dokładnie, zauważam pewien trend w esensjowych artykułach gdzie w recenzji filmu dowiem się więcej o poprzednich filmach reżysera bądź aktorach niż o tym jak dobrze sobie radzą w swoich rolach czy nie daj boże o czym jest historia którą przedstawiają :S

13 VIII 2018   12:46:08

Wiem doskonale, że chodziło o streszczenie filmu, ale (na ile się orientuję) byłoby to zadanie karkołomne, aczkolwiek nie niemożliwe. Jeżeli Terry Gilliam nakręcił film tak, jak dotychczas, to fabuła będzie tak szybować w kosmos, że jej sens zrozumiemy dopiero w scenach po napisach końcowych.
PS- faktem jest, że w Esensji więcej zazwyczaj można dowiedzieć się o poprzednich dokonaniach reżysera, scenarzysty i aktorów, niż o omawianym filmie. O ile nie jest to zbytnio przesadzone (biję tu do Sebastiana Chościńskiego i cyklu "East Side Story"), czasem jest mi to na rękę, zwłaszcza w przypadku kina hiszpańskiego czy francuskiego.

16 VIII 2018   10:07:10

Kiedy zobaczyłem pierwszy raz plakat do filmu, zobaczyłem oko Saurona. W każdym razie kolorystyka podobna.

Powieść Cervantesa czytałem przed laty, ale nie wydaje mi się, żeby to on ukuł termin "walka z wiatrakami" w jego dzisiejszym znaczeniu. Raczej zrobili to jego interpretatorzy...

16 VIII 2018   10:31:06

"Ja p... Ale powalony film. Dobrze, że w połowie usnąłem".

To była najkrótsza recenzja „Człowieka, który zabił Don Kichota". Recenzję wygłosił anonimowy widz, kiedy wychodziłem z kina.
Na szczęście aż tak źle nie jest. Gilliam ma w co prawda dorobku lepsze filmy, ale czasu w kinie nie straciłem. Ciekawe, czy amerykańscy widzowie załapali, że akcja dzieje się w Europie, a nie w Meksyku.
Gilliam ewidentnie inspiruje się „Rękopisem znalezionym w Saragossie” Hasa. Jest zbyt inteligentny, żeby to była ordynarna zrzynka, ale inspiracje biją po oczach (możliwe SPOILERY)
1.Zatarcie różnicy między jawą a snem
2.Pustkowia i ruiny
3.Bohater błąkający się jak dziecko we mgle uwodzony przez kobiety
4.W „Rękopisie” opowieść w opowieści (budowa szkatułkowa), u Gilliama film w filmie i spektakl w filmie oraz spektakl w spektaklu
5.Mauretańskie księżniczki
6.Scena z owcą u Gilliama to kalka sceny z „Rękopisu” kiedy bohater budzi się wśród czaszek
7.Szaleństwo kluczowych postaci
Gdybym miał „Rękopis” na świeżo, na pewno znalazłoby się tego więcej.
Oczywiście są też nawiązania do powieści Cervantesa, ale to oczywista oczywistość.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Szalone lata 60.
Piotr Nyga

12 VIII 2019

O tym, że Quentin Tarantino kocha kino i potrafi brawurowo łamać reguły gatunkowe, wiemy nie od dziś. Wystarczy przytoczyć jego wzorowany na b-klasowych filmach sensacyjnych z epoki VHS nakręcony wspólnie z Robertem Rodriguezem dyptyk „Grindhouse”, inspirowany azjatyckim kinem akcji „Kill Bill” czy antywestern „Django”. Po lekkiej zadyszce, której owocem stała się kręcona niemalże na autopilocie „Nienawistna ósemka”, jeden z największych reżyserów wszech czasów powraca. I to w jakim stylu!

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Odwaga jest kobietą
— Kamil Witek

Nie graj już tego więcej, Woody
— Kamil Witek

Przesilenie
— Kamil Witek

Oszukani
— Kamil Witek

WyBLACKnięci
— Kamil Witek

Domek z kart
— Kamil Witek

Koniec podróży
— Kamil Witek

Wyścig
— Kamil Witek

American Film Festiwal 2018 (1)
— Jarosław Robak, Kamil Witek

One Man Show
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.