Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Jennifer Yuh
‹Mroczne umysły›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMroczne umysły
Tytuł oryginalnyThe Darkest Minds
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery24 sierpnia 2018
ReżyseriaJennifer Yuh
ZdjęciaKramer Morgenthau
Scenariusz
ObsadaBradley Whitford, Mandy Moore, Amandla Stenberg, Gwendoline Christie, Harris Dickinson, Mark O'Brien, Wallace Langham, Patrick Gibson
MuzykaBenjamin Wallfisch
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania105 min
GatunekSF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Młodsza siostra scenarzysty
[Jennifer Yuh „Mroczne umysły” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeżeli wybieram się do kina na młodzieżową antyutopię przygodową, to zasadniczo wiem, czego się spodziewać (dorośli są źli, uciekamy, nie wiadomo, komu można zaufać), a czego nie (pokazany świat ma jakiś cień szans na realne funkcjonowanie). Nigdy się jednak nie spodziewałam, że młodsza siostra scenarzysty wyrwie mu laptop i podopisuje kolejne romantyczne sceny. I kolejne. I kolejne. Ej, oddawaj to, wybuchające helikoptery są o wiele fajniejsze!

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Młodsza siostra scenarzysty
[Jennifer Yuh „Mroczne umysły” - recenzja]

Jeżeli wybieram się do kina na młodzieżową antyutopię przygodową, to zasadniczo wiem, czego się spodziewać (dorośli są źli, uciekamy, nie wiadomo, komu można zaufać), a czego nie (pokazany świat ma jakiś cień szans na realne funkcjonowanie). Nigdy się jednak nie spodziewałam, że młodsza siostra scenarzysty wyrwie mu laptop i podopisuje kolejne romantyczne sceny. I kolejne. I kolejne. Ej, oddawaj to, wybuchające helikoptery są o wiele fajniejsze!

Jennifer Yuh
‹Mroczne umysły›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMroczne umysły
Tytuł oryginalnyThe Darkest Minds
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery24 sierpnia 2018
ReżyseriaJennifer Yuh
ZdjęciaKramer Morgenthau
Scenariusz
ObsadaBradley Whitford, Mandy Moore, Amandla Stenberg, Gwendoline Christie, Harris Dickinson, Mark O'Brien, Wallace Langham, Patrick Gibson
MuzykaBenjamin Wallfisch
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania105 min
GatunekSF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przepis na młodzieżowy bestseller jest ostatnimi laty dosyć prosty: wymyślamy antyutopijny świat (nie musi być logiczny) po jakiejś katastrofie (nie musi być sprecyzowana) i wrzucamy do niego kilkoro bohaterów w wieku licealnym, którzy z jakichś przyczyn są prześladowani przez dorosłych (jak wiadomo, „nikomu po trzydziestce nie wolno ufać”). Miłym akcentem będzie podział społeczeństwa lub tylko nastolatków na jakieś grupy – na przykład, jak w „Niezgodnej”, oparte na cechach charakteru. Podział na grupy dodaje antyutopijnych smaczków i najwyraźniej w jakiś sposób współgra z emocjonalnymi potrzebami widzów – w końcu skoro istnieje podział, to jest przeciw czemu się buntować, albo z czym utożsamiać. W „Mrocznych umysłach” obdarzonym nadludzkimi mocami dzieciakom przyporządkowane są kolory: od niegroźnej zieleni, oznaczającej wybitną inteligencję, aż po zabójczy czerwony. Bohaterka jest pomarańczowa, co oznacza, że potrafi wpływać na umysły oraz odczytywać wspomnienia za pomocą dotknięcia. I jeżeli komuś od razu kojarzy się to z „To nie są roboty, których szukacie”, to owszem – w filmie jest nieomalże identyczna scena. Z kolei niebieski telekinetyk stosuje podryw metodą Anakina, to znaczy ofiarując wybrance unoszące się w powietrzu jedzenie.
Wszelako kolory w tym filmie robią tylko za skróty myślowe i nie są same w sobie niczym groźnym czy upokarzającym. Znacznie gorszy jest fakt, że wszystkie dzieci obdarzone mocami są przez władze wyłapywane, tych niebezpiecznych się likwiduje lub zamienia w żywą broń, a resztę zamyka w obozach… właściwie nie wiadomo, po co, skoro nie widać, żeby zieloni – a tych jest najwięcej – komukolwiek zagrażali. Jedyna scena z życia obozowego przedstawia bohaterkę wraz z innymi geniuszami pracującą w warsztacie produkującym buty wojskowe. Ma to niewiele sensu z puntu widzenia wykorzystania zasobów ludzkich, ale skoro sto lat temu niegrzeczne dzieci straszono oddaniem do szewca, to być może chodzi o jakiś głęboko zakorzeniony kulturowy lęk (żartowałam). Zresztą co tam obóz, w którym bohaterka spędziła prawie połowę życia, ważniejsze jest, że pozwala się z niego wykraść (tak, to właśnie jest TA scena) ludziom z organizacji o niezbyt jasnych, acz silnie militarnych zamiarach, a następnie spotyka Tego Jedynego…
Zdecydowanie nie mam nic przeciwko spotykaniu Tego Jedynego w trakcie dramatycznej ucieczki, a Ruby i Liam są sympatyczną parą, jednak fabuła bardzo szybko zaczęła wyglądać tak, jakby młodsza siostra scenarzysty co chwila wyrywała mu laptop i dopisywała sceny według swojego uznania. Czwórka uciekinierów szuka jedzenia w opuszczonym centrum handlowym i przy okazji bez końca bawi się znalezionymi tam rowerami. Ruby pokazuje się Liamowi w czerwonej wieczorowej sukni. Ruby i Liam rozmawiają, stojąc po pas w falującej trawie, ujęcie pod słońce. Ruby i Liam rozmawiają, zbliżenie na twarze, skosem do słońca. I tak dalej. W pewnym momencie fabuła kompletnie straciła dynamikę i zaczęła wyglądać jakby twórcom filmu starczyło pomysłu na jakieś dwadzieścia minut akcji i musieli resztę dopchać ciągnącymi się niczym guma do żucia scenami. W końcu scenarzysta zabrał siostrze laptop i na chybcika dokończył scenariusz, a właściwie dokończył scenariusz pierwszej części, bo zakończenie jest otwarte niczym wrota od stodoły.
Gdyby nie to utopienie w romansidle, film byłby całkiem niezłą przygodówką w rodzaju skrzyżowania „X-menów” z „Więźniem labiryntu”. Mimo sporej przewidywalności fabuły, sceny dramatyczne są dostatecznie przekonujące, niepewność i wahania głównej bohaterki dobrze zagrane, na dodatek niesamowicie ujęła mnie trójka dzieciaków uciekająca furgonetką i starająca się stworzyć dla siebie namiastkę rodziny. To właśnie do nich dołączyła Ruby, i gdyby zamiast na powłóczystych spojrzeniach fabuła bardziej skupiła się na budowaniu relacji między nimi, film tylko by zyskał.
koniec
3 września 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nic nowego pod słońcem
Miłosz Cybowski

20 V 2019

Pierwszy „John Wick” mógł jeszcze zaskakiwać bezkompromisowością, drugi, mimo pewnej sztampy, oferował jeszcze więcej, natomiast trójka… Trójka w żadnym wypadku nie pozostaje w tyle.

więcej »

East Side Story: Stachanowcy pod gradem bomb i kul
Sebastian Chosiński

19 V 2019

A już zdążyłem się zmartwić! Że maj w pełni, a w kinach rosyjskich brak premier filmowych związanych z tradycyjnie hucznie obchodzonym w tym miesiącu Dniem Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Aż w końcu dotarł do mnie „Korytarz nieśmiertelności” Fiodora Popowa – dramat wojenny o jednym z istotniejszych, aczkolwiek nieco już zapomnianych, epizodów składających się na dzieje blokady Leningradu.

więcej »

Kryminalny egzystencjalizm
Konrad Wągrowski

13 V 2019

Trzeci sezon „Detektywa” tylko z pozoru jest kalką pierwszego. Na koniec okazuje się bowiem, że w gruncie rzeczy wcale nie oglądaliśmy opowieści kryminalnej.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Maj (2)
— Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Było grubo!
— Michał Kubalski

Tegoż autora

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiapunk
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.