Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Wojciech Smarzowski
‹Kler›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKler
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery28 września 2018
ReżyseriaWojciech Smarzowski
Scenariusz
ObsadaJanusz Gajos, Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak, Joanna Kulig, Katarzyna Herman, Mateusz Więcławek, Izabela Kuna
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania133 min
WWW
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty

Esensja.pl
Esensja.pl
Filmowcy opowiadający o polskim Kościele katolickim dotychczas najchętniej zamieniali się w hagiografów. Wojtek Smarzowski wstaje z kolan, bierze do rąk kamerę i grzmoci nią kościelnych hierarchów – a z nimi i samych widzów.

Gabriel Krawczyk

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty

Filmowcy opowiadający o polskim Kościele katolickim dotychczas najchętniej zamieniali się w hagiografów. Wojtek Smarzowski wstaje z kolan, bierze do rąk kamerę i grzmoci nią kościelnych hierarchów – a z nimi i samych widzów.

Wojciech Smarzowski
‹Kler›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKler
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery28 września 2018
ReżyseriaWojciech Smarzowski
Scenariusz
ObsadaJanusz Gajos, Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak, Joanna Kulig, Katarzyna Herman, Mateusz Więcławek, Izabela Kuna
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania133 min
WWW
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Tak, grzmoci. Gdyby widzowie nadal pozostawali ślepi na grzechy rzeczonej instytucji, na wszelki wypadek Smarzowski wbija im je do głowy. Przy tej okazji wydelikacony przez lata kinoman może przypomnieć sobie, że zdrowa demokracja powinna zachowywać równowagę, a w kulturze od świętości jakiejś organizacji ważniejsza jest wolność artysty. „Kler” jest pierwszym tak donośnym w polskiej kinematografii sygnałem antyklerykalnych niepokojów, coraz częściej w debacie publicznej obecnych. Nareszcie temat Kościoła podjął ateista. Interesuje go nie rytuał wiary, a człowiek; nie snute z głową w chmurach religijne idee, lecz realna krzywda. To głos potrzebny, prowokujący dyskusję, lecz czy na pewno w pełni uczciwy?
Odpowiedzialni za scenariusz Smarzowski i Rzehak (też Wojciech) oparli swoją historię na bogatej bibliografii. W trójce pierwszoplanowych księży (Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak), czwartym na dokładkę arcybiskupie (Janusz Gajos) i jego kurialnych pachołkach skumulowane są chyba wszystkie udokumentowane występki, o jakich trąbią media i literatura (brakuje tu tylko papieża z miotłą na pedofilów). Nie sposób poważnie dyskutować z argumentem, jakoby Smarzowski nie pokazywał całego oblicza polskiego Kościoła. Nie pokazuje, bo nie musi, bo go jaśniejsze oblicze nie interesuje, bo takie ma prawo, by jako artysta skupiać się wyłącznie na ciemniejszym wydaniu owej instytucji. Przyjmuje tę strategię od lat – opowiadając czy to o Polakach („Dom zły”, „Wesele”), czy o rodzinie piorących swoje brudy policjantów („Drogówka”). Wiadomo nie od wczoraj, że Smarzowski ceni sobie mroczne hiperbole. Lecz czy stereotypizuje? Mam wątpliwości. Mówiąc o czyimś zagubieniu, nie uważamy przecież, by z zasady każdy jego czyn był zły. Gdy wskazujemy winy członków pewnej grupy, nie oświadczamy tym samym, że cała grupa jest winna.
Smarzowskiego interesuje więc ta ciemniejsza twarz kleru: twarz pedofila, szantażysty, chciwca, karierowicza, zakłamanego geja w sutannie, spowiednika alkoholika i cudzołożnika. Twarz człowieka grzesznego, który mocą autorytetu instytucji, której służy, skutecznie ukrywa swoje winy. Wielka jest zasługa twórców, z aktorami na czele, że umożliwiają widzowi dostrzeżenie pułapki systemu, w jaką często wpadają szeregowi księża. W tej właśnie mikroskali „Kler” bywa dowodem twórczej subtelności i empatii. Ekranowi duchowni pozbawiani są wsparcia ze strony milczącej instytucji, popadają w osamotnienie i nałogi, nie mają do kogo się przytulić, ani z kim tak zwyczajnie, po ludzku porozmawiać. Wielowymiarowej psychologii grzesznych i krzywdzonych kapłanów daleko do antyklerykalnej agitki. Dość powiedzieć, że „Kler” potrafi wywołać w widzu współczucie i dla skonfliktowanego ze swoją przeszłością pedofila, i dla niezdolnego sprostać wymogom celibatu cudzołożnika. Kapłani walczą tu nie tyle o wiernych, co o samych siebie. Do widza należy decyzja, czy wina jest imienna, czy raczej pojawia się na skutek wadliwości całego systemu.
Smarzowskiego interesują również instytucjonalne wady tego jedynego w swoim rodzaju religijnego państwa w państwie. Zaangażowany filmowiec nie tylko śmieje się z retoryki ludzi Kościoła, ale bierze na tapet znacznie trudniejsze tematy. Krytykuje zamknięty charakter tej instytucji, metody ochrony jej pracowników, iście korporacyjną hierarchię oraz karność i dyskrecję w niej panujące. Reżyser przygląda się podwójnym stardardom Kościoła, gdy jego członkowie wykorzystują autorytet moralny, powołują się na wolę boską, przesądzają o dobru i złu lub wypowiadają się o intymnych aspektach ludzkiego życia. „Kler” przypomina o antysemickich i faszyzujących ciągotach niektórych rodzimych kapłanów – i, dla odmiany, o szybkości działania hierarchów, gdy ta szybkość leży w ich osobistym interesie. Film unaocznia nie tylko bezpośredni wpływ kapłanów na społeczeństwo (w szkole, na plebanii, w konfesjonale), ale i wciąż trwający w Polsce sojusz tronu z ołtarzem. Mówi się tutaj o wyjętych spod prawa wewnętrznych metodach (nie)karania krnąbrnych księży, o przemocy wobec dzieci w kościelnych szkółkach i schroniskach, o stawianiu na pierwszym miejscu dobrego imienia instytucji i jednoczesnym pomijaniu interesu współtworzących ją (i krzywdzonych przez nią) wiernych. „Kler” podejmuje wreszcie kwestię braku transparentnych procedur i nieczystych finansów Kościoła.
Dostajemy litanię tematów zebranych z podziwu godną skrupatnością, długi rachunek win. Wkraczamy na wielkie składowisko grzechów i grzeszków polskiego kleru, lecz, niestety, grzeszki i grzechy nie są różnicowane. A chyba powinny. Włożenie ich wszystkich do jednego wora odbiera wagę niektórym z nich, a czasem zrównuje nieprzystające do siebie winy. Nieszkodliwy homoseksualizm hipokrytów w sutannach lub alkoholizm skazanego na samotność proboszcza małej parafii miewa tu te same parodystyczne cechy co demoniczność księżowskich czcicieli mamony i bezpardonowość przestępców u góry hierarchii. Satyryczna przesada broni się w pojedynczych epizodach (Gajos jako seksualne prosię bezpardonowo oddaje brak zrozumienia seksu u wyjętych z życia, zamkniętych w wielkich posiadłościach biskupów). Jednak zestawienie tego antyklerykalnego tutti frutti z mikroskalą trzech pierwszoplanowych księży odbiera wagę dramatom tych ostatnich.
Taki już styl Smarzowskiego, że nie puka – od razu wyważa drzwi. Tak jakby przez nadmiar chciał sprawić, że inni filmowcy – i obywatele w ogóle – nabiorą z tego rozpędu odwagi, by (już z większą subtelnością i konkretyzacją wątków) wziąć tytułowy kler pod lupę. Zarzucić Smarzowskiemu przesadę byłoby oczywiście śmiesznością. Dla dobra dyskusji o Kościele w Polsce wypadałoby jednak sporządzić jakąś hierarchię win: systematykę tylko pożałowania godnych niekonsekwencji kapłanów i dla odmiany nadających się na kryminał poważniejszych wykroczeń. Nie z krzykliwością więc tutaj dyskutuję (nie mam nic przeciwko błyskotliwym paszkwilom), a z niekonsekwencją tego poszatkowanego moralitetu. Choć nie brak twórcom empatii, to na polemicznym poziomie w wielu wątkach „Kler” zasługuje zaledwie na miano krzykliwego nagłówka. Smarzowski przeciera szlak. A że traci na tym sama sztuka? To w tym momencie nieważne. Takie bywają koszty oczyszczenia. Na niejednego artystę już niebawem przyjdzie czas.
koniec
27 września 2018

Komentarze

27 IX 2018   12:26:31

Nie "na tapetę" tylko "na tapet".

27 IX 2018   12:43:57

Słuszna uwaga. Poprawione.

28 IX 2018   23:10:13

Mierzi mnie tramwajowy antyklerykalizm Smarzowskiego, film będący zbitką gagów i starych dowcipów rodem z Nie, a jeszcze bardziej mierzi mnie próba nadania temu "dziełu" jakiegokolwiek większego sensu przez recenzenta. I tak, oglądałem Kler i tak, jestem świadom grzechów ludzi Kościoła.

29 IX 2018   23:48:39

@Adam-Dead
Którymi tramwajami jeździsz? Nasłuchujesz zwykłych ludzi i dziwisz się, że słyszysz niewygodną prawdę>
Pedofilia to nie grzech.Tylko zbrodnia.

01 X 2018   09:29:28

Twitt RAZ-a, bardzo pasujący do recencji
"Film "Żyd Suss" był wyrazem głębokiej miłości do judaizmu i świata żydowskiego, płynął ze szczerej troski i chęci dokonania ozdrowieńczego wstrząsu, by Żydzi oczyścili się z lichwiarzy i innych niegodnych jednostek.

Nie wierzycie? Ja też nie. Ale klaka Smarzowskiego chyba tak?"

01 X 2018   21:39:06

@Adam-Dead
Ty chyba nie rozumiesz o co kaman. Po cholerę mieszasz w to jakieś chore twitty. Zjawisko istnieje i basta i nie trzeba specjalnie się wysilić żeby znaleźć dowody. I nie chodzi o księży. Tak samo bywa z lekarzami, piekarzami, nauczycielami i kim tam chcesz. Milczenie na ten temat nie jest złotem. A że film to nie dzieło wybitne artystycznie to zgoda, ale nie po to jest

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Chrapka na dziecięcie
Jarosław Loretz

17 XII 2018

„Poroniony” to kolejny z horrorów eksploatujących temat traumy poporodowej. Niezbyt udany, dodajmy.

więcej »

East Side Story: Wszystko na marne
Sebastian Chosiński

16 XII 2018

To drugi w odstępie dwóch lat film fabularny poświęcony tragicznemu w skutkach trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło radziecką jeszcze wtedy Armenię na początku grudnia 1988 roku. Trudno jednak stwierdzić, co tak naprawdę kierowało Aleksandrem Kottem, który, mając jako materiał poglądowy obraz Sarika Andreasiana, nakręcił dzieło ustępujące mu pod każdym względem. I choć zapewne boleśnie to zabrzmi dla autora – zupełnie niepotrzebne.

więcej »

Krótko o serialach: Bo to zła kobieta była
Anna Nieznaj

10 XII 2018

Raczej trudno wymyślić dziś coś naprawdę nowego w konwencji politycznego thrillera, lecz brytyjski miniserial „Bodyguard” utrzymuje uwagę widza skomplikowaną intrygą.

więcej »

Polecamy

Na parkowej ławeczce

Z filmu wyjęte:

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Usłyszcie ich krzyk!
— Sebastian Chosiński

Człowiek z rozgoryczenia
— Piotr Dobry

Tegoż twórcy

Idąc i patrząc
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Splot faktów - pętla
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Sierpień 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Joanna Pienio, Małgorzata Steciak

Esensja ogląda: Czerwiec 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (3)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Wspomnienia z niepamięci
— Gabriel Krawczyk

Film rozdzierający
— Konrad Wągrowski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (11)
— Jakub Gałka

Tegoż autora

W tęczowych kolorach
— Gabriel Krawczyk

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
— Gabriel Krawczyk

Duchowa biografia erotyczna
— Gabriel Krawczyk

Paterson lubi to!
— Gabriel Krawczyk

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kryminał milicyjny à rebours
— Gabriel Krawczyk

Biograficzne rzemiosło
— Gabriel Krawczyk

Nieszkodliwe kłamstwa i miarkowane sentymenty
— Gabriel Krawczyk

Bridget Jones i Tarantino
— Gabriel Krawczyk

Sztuka dla sztuki, gadanie dla gadania
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.