Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Bryan Singer
‹Bohemian Rhapsody›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohemian Rhapsody
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery2 listopada 2018
ReżyseriaBryan Singer
ZdjęciaNewton Thomas Sigel
Scenariusz
ObsadaRami Malek, Joseph Mazzello, Mike Myers, Lucy Boynton, Aidan Gillen, Tom Hollander, Ben Hardy, Allen Leech
MuzykaJohn Ottman
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Gatunekbiograficzny, dramat, muzyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Killer Queen

Esensja.pl
Esensja.pl
Twórcy „Bohemian Rhapsody” starają się skrupulatnie odhaczać najważniejsze elementy biografii Freddiego Mercury’ego. Mając praktycznie gotowy materiał źródłowy w postaci rzetelnego dokumentu pt. „Queen: dni naszego życia” – pełnego nagrań archiwalnych, wypowiedzi Maya i Taylora, fragmentów koncertów oraz wywiadów z wokalistą grupy – można było oczekiwać co najmniej dobrego filmu. Niestety…

Piotr Nyga

Killer Queen

Twórcy „Bohemian Rhapsody” starają się skrupulatnie odhaczać najważniejsze elementy biografii Freddiego Mercury’ego. Mając praktycznie gotowy materiał źródłowy w postaci rzetelnego dokumentu pt. „Queen: dni naszego życia” – pełnego nagrań archiwalnych, wypowiedzi Maya i Taylora, fragmentów koncertów oraz wywiadów z wokalistą grupy – można było oczekiwać co najmniej dobrego filmu. Niestety…

Bryan Singer
‹Bohemian Rhapsody›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohemian Rhapsody
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery2 listopada 2018
ReżyseriaBryan Singer
ZdjęciaNewton Thomas Sigel
Scenariusz
ObsadaRami Malek, Joseph Mazzello, Mike Myers, Lucy Boynton, Aidan Gillen, Tom Hollander, Ben Hardy, Allen Leech
MuzykaJohn Ottman
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Gatunekbiograficzny, dramat, muzyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Rok 1985, stadion Wembley. Za chwilę rozpocznie się koncert, który wkrótce zostanie okrzyknięty najlepszym muzycznym wydarzeniem w historii rocka. W tle pobrzmiewa utwór „Somebody To Love”, na pierwszym planie widać podenerwowanego wokalistę i frontmana zespołu Queen, Freddiego Mercury′ego, który już za chwilę wyjdzie na scenę, żeby zaśpiewać dla 72 tys. ludzi.
Reżyser filmu „Bohemian Rhapsody” Bryan Singer zaczyna swój film z wysokiego C, by następnie cofnąć nas do początków kariery członków legendarnego zespołu. Widzimy jak dochodzi do pierwszego spotkania perkusisty Rogera Taylora (Ben Hardy) oraz gitarzysty Briana Maya (Gwilym Lee) z nieśmiałym, zakompleksionym z powodu wady zgryzu, Freddiem (Rami Malek). Obserwujemy jak muzycy stopniowo zdobywają coraz wyższą pozycję na rynku fonograficznym, zmuszeni do walki z cynizmem oraz ignorancją producentów, krytykujących ich eksperymentalne i nowatorskie podejście do muzyki. Perypetie członków zespołu przeplatają się z życiem prywatnym ekscentrycznego gwiazdora, jego związkiem z Mary Austin oraz późniejszym partnerem Jimem Huttonem, aż w końcu ze zmaganiami z AIDS.
Twórcy starają się skrupulatnie odhaczać najważniejsze elementy biografii. Mając praktycznie gotowy materiał źródłowy w postaci rzetelnego dokumentu pt. „Queen: dni naszego życia” - pełnego nagrań archiwalnych, wypowiedzi Maya i Taylora, fragmentów koncertów oraz wywiadów z wokalistą grupy - można było oczekiwać co najmniej dobrego filmu. Niestety... Tym, co od razu rzuca się w oczy jest przede wszystkim swoista sztuczność świata przedstawionego. Bohaterowie wyglądają jakby nosili peruki, zaś ich stroje przypominają przebrania na Halloween. Zawodzą również ludzie odpowiedzialni za scenografię, przez co mamy poczucie pewnej umowności, anachronizmu, który nie pozwala nam zagłębić się w opowiadaną historię.
Największym problemem filmu jest jednak jego nastrój. Manieryczna gra Ramiego Malka w połączeniu z humorystycznym zabarwieniem kluczowych scen, sprawiają, że film momentami przypomina kabaret. Powstanie jednego z najbardziej skomplikowanych utworów w historii rocka, tytułowego „Bohemian Rhapsody”, zostaje potraktowane z przymrużeniem oka. Singer zestawia wysoki wokal Taylora z piejącym kogutem, Freddie deklarujący stworzenie arcydzieła przypomina Tommy′ego Wiseau w interpretacji Jamesa Franco, a przerysowanemu producentowi (nota bene w tej roli Mike Myers!) do w pełni groteskowego wizerunku brakuje jedynie cygara odpalanego studolarowym banknotem.
Na tym nie koniec. Problemy konstrukcyjne związane ze zbyt dużymi przeskokami pomiędzy wątkami powodują, że nie udaje się zbudować wiarygodnych postaci. Mało tego, uproszczeniu i swoistemu ugrzecznieniu ulegają jedne z ważniejszych, niechlubnych faktów z życia gwiazdy Queen. Narkotykowe imprezy zostają w filmie ocenzurowane oraz zastąpione przaśnym poklepywaniem tancerek po pupie, paradowaniem w koronie i rozlewaniem szampana. Wątek jego seksualności natomiast zostaje potraktowany powierzchownie, z pewnym dystansem. Mężczyźni, z którymi Freddie spotykał się podczas pobytu w Monachium to stereotypowi geje, wyglądem przypominający policjanta z utworu „YMCA”. Twórcy ewidentnie nie radzą sobie z homoseksualnymi epizodami, nadając im prostackiego charakteru, spychając na margines. Romans z Jimem Huttonem jest tu mniej istotny od relacji z partnerką i późniejszą przyjaciółką, Mary Austin. To ona okazuje się postacią wywierającą kluczowy wpływ dalsze losy Freddiego. To jej w strugach deszczu składa pretensjonalną, pełną banałów obietnicę poprawy.
„Bohemian Rhapsody” ma jednak przebłyski. Najjaśniejszym punktem filmu jest sposób, w jaki utwory Queen zostają wprowadzone do historii. Czy to nonszalancko wygrywany na basie motyw z „Another One Bites the Dust” czy rytmicznie wystukiwane „We Will Rock You”. Ich późniejsze wybrzmiewanie na koncertach powoduje, że sami dyskretnie zaczynamy podrygiwać w kinowych fotelach. Największym zaskoczeniem jest jednak poziom realizacji powracającego pod koniec filmu, historycznego koncertu w ramach festiwalu Live Aid. Scena zaczyna się genialnym ujęciem stadionu Wembley z lotu ptaka, pokazującym rozmach widowiska. Kamera sunie między publicznością i zatrzymuje na skupionej twarzy Freddiego. Kiedy gwiazdor siada do fortepianu napięcie sięga zenitu. Motyw przywodzący na myśl pierwsze wystąpienie publiczne Jerzego VI z „Jak zostać królem”, zostaje wykorzystany również tutaj. Czy mającemu spore problemy z głosem z powodu postępującej choroby wokaliście uda się zaśpiewać tak, jak dawniej? Kiedy rozbrzmiewają słowa (czego by innego?) „Bohemian Rhapsody”, nie ma już żadnych wątpliwości. Wszystkie niedociągnięcia techniczne, problemy ze scenariuszem, grą aktorską czy nastrojem, nagle przestają się liczyć. Malek w końcu staje się Freddiem, doskonale odwzorowując jego każdy, najdrobniejszy gest. Kiedy śpiewa „We Are The Champions”, rekompensuje nam dotychczasowe 120 minut zmarnowanego potencjału.
„Bohemian Rhapsody” nie jest dobrym filmem. Twórcy poprzez swoje niechlujstwo realizacyjne, uproszczenia i komediową otoczkę, starali się zabić Queen, dokonując eutanazji na jego legendzie. Zupełnie nieświadomie udowodnili jednak, że potężny wydźwięk utworów jednego z największych zespołów wszech czasów zagłuszy nawet najbardziej fałszywe nuty, a jego członkowie byli, są i już na zawsze pozostaną mistrzami.
koniec
31 października 2018

Komentarze

31 X 2018   11:40:35

"film momentami przypomina kabaret" - esencja muzyki Queen przecież

31 X 2018   20:00:05

"Czy mającemu spore problemy z głosem z powodu postępującej choroby wokaliście uda się zaśpiewać tak, jak dawniej?"

Jak to? Przecież w 1985 roku Mercury jeszcze nie był chory.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Na duchy zawsze można liczyć
Sebastian Chosiński

13 I 2019

To zaskakujące, jak dobrze w ostatnich dwóch latach kinematografia rosyjska radzi sobie z horrorami. „Przewodnik” (choć może trafniej byłoby nadać temu dziełu tytuł „Przewodniczka”) Ilji Maksimowa to kolejny obraz grozy, który prezentuje się co najmniej przyzwoicie, trzyma w napięciu i robi to – jeśli wierzyć producentom – bez przesadnego wykorzystywania efektów specjalnych.

więcej »

Krótko o filmach: Ludzie w hotelu
Marcin Mroziuk

12 I 2019

Precyzyjna konstrukcja fabuły, umiejętnie budowane napięcie i znakomita gra aktorska sprawiają, że „Źle się dzieje w El Royale” oglądamy naprawdę z zapartym tchem.

więcej »

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

8 I 2019

„Spider-Man. Uniwersum” beztrosko whopsał do kin pod koniec roku, aby zachwiać rankingami, box-office’ami oraz układem błędnikowym widzów. Graficznie jest to zupełnie nowy poziom, a na widok sceny kulminacyjnej Andy Warhol zapewne omdlałby z radości.

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Powszedniość końca świata
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

O mutancie, który skakał przez czas
— Konrad Wągrowski

Jednooki, jednoręki
— Marcin T. P. Łuczyński

Mutanci kwitną
— Eryk Remiezowicz

Mutanci są wśród nas
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Ja, Rita
— Piotr Nyga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.