Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Igor Kagramanow
‹Niech będzie Liza›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiech będzie Liza
Tytuł oryginalnyПусть будет Лиза
ReżyseriaIgor Kagramanow
ZdjęciaIwan Ustinow
Scenariusz
ObsadaJelena Machowa, Wiktor Potapieszkin, Natalia Pawlienkowa, Aleksiej Rozin, Irina Żeriakowa, Sonia Riwkin, Irina Orliaczenko, Tatiana Seliwierstowa, Aleksandr Tieriechow, Siergiej Niłow, Leonid Klioc, Jelena Sokołowa, Jekatierina Siemina, Olga Pietrowa
MuzykaOleg Litwiszko
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania86 min
Gatunekdramat, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

XII Sputnik nad Polską: Nad rzeką, pod lasem, wśród ludzi

Esensja.pl
Esensja.pl
To idealny film dla wielbicieli Andrieja Zwiagincewa. Akcja rozwija się powoli, ale mrok gęstnieje z każdą minutą, aż do dramatycznego końca. „Niech będzie Liza” to także przejmujący portret psychologiczny współczesnych Rosjan, moralnie porozbijanych po latach komunizmu i rządów oligarchii. Najbardziej zaskakuje jednak to, iż tak dojrzałe dzieło wyszło spod ręki debiutanta, Igora Kagramanowa.

Sebastian Chosiński

XII Sputnik nad Polską: Nad rzeką, pod lasem, wśród ludzi

To idealny film dla wielbicieli Andrieja Zwiagincewa. Akcja rozwija się powoli, ale mrok gęstnieje z każdą minutą, aż do dramatycznego końca. „Niech będzie Liza” to także przejmujący portret psychologiczny współczesnych Rosjan, moralnie porozbijanych po latach komunizmu i rządów oligarchii. Najbardziej zaskakuje jednak to, iż tak dojrzałe dzieło wyszło spod ręki debiutanta, Igora Kagramanowa.

Igor Kagramanow
‹Niech będzie Liza›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiech będzie Liza
Tytuł oryginalnyПусть будет Лиза
ReżyseriaIgor Kagramanow
ZdjęciaIwan Ustinow
Scenariusz
ObsadaJelena Machowa, Wiktor Potapieszkin, Natalia Pawlienkowa, Aleksiej Rozin, Irina Żeriakowa, Sonia Riwkin, Irina Orliaczenko, Tatiana Seliwierstowa, Aleksandr Tieriechow, Siergiej Niłow, Leonid Klioc, Jelena Sokołowa, Jekatierina Siemina, Olga Pietrowa
MuzykaOleg Litwiszko
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania86 min
Gatunekdramat, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Autor filmu nie jest jednak wcale młodzieniaszkiem. Ani tym bardziej żółtodziobem w branży. Igor Kagramanow urodził się w Baku (stolicy Azerbejdżanu) w 1983 roku. Pracę w telewizji rozpoczął jako dwudziestojednolatek, dekadę później ukończył studia w moskiewskim Wszechrosyjskim Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK). Podsumował je krótkometrażowym dramatem „Maszka” (2014), a potem nakręcił jeszcze komediodramat „W pudełku” (2016). Filmy te stały się dla niego przepustką na „wielki ekran”. Przystępując do pracy nad swym pełnowymiarowym debiutem, poprosił o pomoc starego znajomego, scenarzystę Jurija Głuszenkowa (z którym stworzył „Maszkę”), absolwenta wydziału filologicznego Uniwersytetu Pedagogicznego w Kałudze. Jest to o tyle istotne, że to właśnie to miasto, położone nad rzeką Oką, wybrano jako tło dramatycznej opowieści o losie zwyczajnej rosyjskiej rodziny.
Po raz pierwszy dzieło Kagramanowa pokazano w czerwcu widzom tegorocznego „Kinotawru” w Soczi, gdzie zostało nawet nominowane do nagrody za „najlepszy debiut” (podobnie zresztą jak „Martwe jaskółki” Natalii Pierszynej, „Dwoje” Timofieja Żałnina i „Na osiedlu” Olgi Zujewej). Dlaczego tego lauru nie zdobyło – pozostanie zapewne tajemnicą jurorów. Może przeszkadzało im zbytnie podobieństwo do obrazów mistrza gatunku Andrieja Zwiagincewa, spotęgowane dodatkowo faktem zaproszenia przez Kagramanowa na plan filmowy Aleksieja Rozina, w ostatnich latach jednego z ulubionych aktorów reżysera rodem z Nowosybirska (zagrał w „Elenie”, „Lewiatanie” i „Niemiłości”). Ale przecież takie rzeczy nie mogą dyskwalifikować, wierzmy więc, że zwycięskie w tej kategorii „Głębokie rzeki” Władimira Bitokowa i „Kwas” Aleksandra Gorczilina były filmami jeszcze lepszymi od „Niech będzie Liza”.
Kagramanow w swoim debiucie portretuje zwyczajną rosyjską rodzinę, borykającą się z problemami dnia codziennego. Patrzymy na nie z perspektywy Katieriny, kobiety po trzydziestce, która wyszła za mąż za robotnika Jegora. Od lat starają się o dziecko, ale do tej pory szczęście im nie sprzyjało. Nie dorobili się też majątku, w efekcie wciąż mieszkają kątem u jej matki (wdowy), co – z racji tego, że teściowa od lat nie potrafi zaakceptować zięcia – rodzi nieustanne konflikty. Znacznie lepiej radzi sobie w życiu starszy brat Katii, Artur – stać go na własny dom, wczasy za granicą i spełnienie marzeń o muzycznej karierze córeczki Aliny, która z tego właśnie powodu jest oczkiem w głowie babci. Akcja filmu rozpoczyna się w ważnym dla wszystkich dniu urodzin głowy rodu, kiedy to spotykają się w pięknej daczy pod lasem. Niewinna z pozoru biesiada ujawnia – zapewne nie po raz pierwszy – zadawnione konflikty i wzajemną niechęć rodzeństwa do siebie.
Katia czuje się skrzywdzona przez matkę, której podporządkowała całe swoje życie. Tylko raz sprzeciwiła się jej woli, za co została napiętnowana. Gdy jednak starsza kobieta w wyniku udaru trafia do szpitala, to córka, a nie wiecznie zapracowany Artur, spędza każdego dnia godziny przy jej łóżku. Mimo to matka właśnie synowi postanawia zapisać w testamencie daczę, choć on wcale jej nie potrzebuje. Ta podjęta przez ciężko chorą kobietę decyzja prostą drogą prowadzi do tragedii… Kagramanow i Głuszenkow tkają swą opowieść z bardzo delikatnego tworzywa. Muszą przy tym uważać, by jakimś drastyczniejszym zwrotem akcji nie popsuć całej konstrukcji. I to, o dziwo, udaje im się. Odsłaniając kolejne przyczyny dramatu, tkwiące w przeszłości bohaterów, przekonują, jak niewiele trzeba, by skruszyć rodzinne więzi, nadwyrężyć stabilizację psychiczną drugiego człowieka i jego kręgosłup moralny. Siłą rzeczy ich uwaga skupia się na Katierinie, bo to ona znajduje się między młotem a kowadłem. Ona musi dokonać wyboru, który rzutować będzie na przyszłość całej rodziny.
Taki temat, by chwytał za serce i na długo pozostawał w pamięci, wymagał perfekcyjnej realizacji. Na szczęście niełatwemu przecież zadaniu sprostali odtwórcy najważniejszych ról. I to mie tylko grający Artura Aleksiej Rozin. Trudno byłoby bowiem zarzucić cokolwiek także pozostałym członkom ekipy aktorskiej: wcielającej się w Katię Jelenie Machowej („Klasa specjalna”), Natalii Pawlienkowej („Zoologia”), która zagrała matkę, czy też przez większość czasu stojącej na uboczu Irinie Żeriakowej („Dubrowski”), czyli filmowej Warwarze, żonie Artura. Nawet Jegor, któremu twarz podarował znany dotychczas głównie z ról telewizyjnych Wiktor Potapieszkin, wyszedł obronną ręką. Debiut Kagramanowa nie byłby jednak aż tak przejmujący, gdyby nie ścieżka dźwiękowa Olega Litwiszki („Strażnicy sieci”), który zdołał rozłożyć akcenty w taki sposób, że w kilku momentach psychiczny ból bohaterów staje się nadzwyczaj dojmujący. Widać też i słychać, że kompozytor gruntownie „wgryzł” się w materię filmu, idealnie przy tym podkreślając dramatyzm zdjęć debiutującego w tak poważnej produkcji Iwana Ustinowa.
koniec
5 listopada 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

American Film Festival 2018 (3)
Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

15 XI 2018

W kolejnej edycji relacji z American Film Festival piszemy o „Kokainowym Ricku”, „Zatrzyj ślady” i „Pierwszym reformowanym”.

więcej »

XII Sputnik nad Polską: Twardym łatwiej jest przegrać
Sebastian Chosiński

14 XI 2018

Iwan I. Twierdowski przyzwyczaił już widzów do tego, że w kolejnych filmach – a „Podrzutki” są jego trzecim pełnym metrażem – opowiada historie ludzi wykluczonych, zepchniętych na margines społeczeństwa, naznaczonych nieszczęściem (psychicznym bądź fizycznym). Tym razem swoim bohaterem uczynił szesnastoletniego Denisa, którego po latach matka zabiera z sierocińca do domu. Niestety, nie bezinteresownie.

więcej »

XII Sputnik nad Polską: Grzech skorzystać, grzech odmówić
Sebastian Chosiński

12 XI 2018

Czy Michaił Segal to twórca jednego tematu? Tak mogłoby się wydawać, analizując jego wszystkie pełnometrażowe filmy, w których poddaje wiwisekcji relacje damsko-męskie. Często też, choć bez epatowania erotyką, dociera do granic społecznego tabu. Nie inaczej jest w przypadku „Słonie mogą w piłkę grać”, które opowiadają o nietypowych związkach dojrzałego mężczyzny z o połowę od niego młodszymi dziewczynami.

więcej »

Polecamy

Łabędziot

Z filmu wyjęte:

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Marihuana to Zło
— Jarosław Loretz

Jezdem opentana
— Jarosław Loretz

Straszliwy sznurek
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Twardym łatwiej jest przegrać
— Sebastian Chosiński

Grzech skorzystać, grzech odmówić
— Sebastian Chosiński

Grzechem jest wrócić
— Sebastian Chosiński

Ile jest w stanie znieść kobieta?
— Sebastian Chosiński

Zakochana na zabój
— Sebastian Chosiński

Rubikon pośrodku tajgi
— Sebastian Chosiński

Mała Chinka w wielkim mieście
— Sebastian Chosiński

„Płynie, płynie Oka…”
— Sebastian Chosiński

Co cię nie zabije…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.