Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Władimir Bitokow
‹Głębokie rzeki›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGłębokie rzeki
Tytuł oryginalnyГлубокие реки
ReżyseriaWładimir Bitokow
ZdjęciaAleksandr Diemjanienko
Scenariusz
ObsadaOleg Husejnow, Rustam Muratow, Muchamed Sabijew, Tachir Tieppiejew, Mariana Kazanczewa, Oleg Chamokow, Murat Szurdumow, Artur Bitokow, Władimir Bitokow
MuzykaMurat Kabardokow
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRepublika Kabardyjsko-Bałkarska, Rosja
Czas trwania75 minut
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

XII Sputnik nad Polską: Duch grzechu pierworodnego

Esensja.pl
Esensja.pl
W czasach radzieckich każda republika posiadała swoje „narodowe” studio filmowe. Po rozpadzie ZSRR większość z nich popadła w poważne tarapaty, niektóre nie odbudowały swojej pozycji do dzisiaj. W Rosji przemysł kinematograficzny funkcjonuje na podobnych co przed laty zasadach, choć jego peryferia są zdecydowanie niedoinwestowane. Dlatego tak niewiele obrazów powstaje w poszczególnych okręgach autonomicznych (poza Jakucją). Jednym z nich są „Głębokie rzeki” – dzieło Władimira Bitokowa.

Sebastian Chosiński

XII Sputnik nad Polską: Duch grzechu pierworodnego

W czasach radzieckich każda republika posiadała swoje „narodowe” studio filmowe. Po rozpadzie ZSRR większość z nich popadła w poważne tarapaty, niektóre nie odbudowały swojej pozycji do dzisiaj. W Rosji przemysł kinematograficzny funkcjonuje na podobnych co przed laty zasadach, choć jego peryferia są zdecydowanie niedoinwestowane. Dlatego tak niewiele obrazów powstaje w poszczególnych okręgach autonomicznych (poza Jakucją). Jednym z nich są „Głębokie rzeki” – dzieło Władimira Bitokowa.

Władimir Bitokow
‹Głębokie rzeki›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGłębokie rzeki
Tytuł oryginalnyГлубокие реки
ReżyseriaWładimir Bitokow
ZdjęciaAleksandr Diemjanienko
Scenariusz
ObsadaOleg Husejnow, Rustam Muratow, Muchamed Sabijew, Tachir Tieppiejew, Mariana Kazanczewa, Oleg Chamokow, Murat Szurdumow, Artur Bitokow, Władimir Bitokow
MuzykaMurat Kabardokow
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRepublika Kabardyjsko-Bałkarska, Rosja
Czas trwania75 minut
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jakucja (czy też Republika Sacha) to osobna historia. Tam przemysł kinematograficzny ma się w ostatnich latach świetnie, rocznie powstaje kilkanaście (a niekiedy nawet więcej) kinowych produkcji kręconych jedynie na rynek wewnętrzny, czyli dla Jakutów (i w języku jakuckim). Niestety, w innych okręgach autonomicznych Rosji – Tatarstanie czy Czeczenii – nie jest już tak różowo. Wynika to głównie z braku środków, jak i odpowiednich kadr mogących kształcić lokalnych twórców. Jeśli bowiem wybierają się oni na studia do Moskwy czy Petersburga, najczęściej tam już zostają. Najzdolniejszych zatrudnia „Mosfilm”, „Lenfilm”, względnie wytwórnie prywatne; rzadko zdarza się, aby wracali do ojczyzny. Dlatego tak ważne jest otwieranie wydziałów filmowych na miejscowych uniwersytetach. Tak uczyniono jakiś czas temu w Nalczyku – stolicy Republiki Kabardyjsko-Bałkarskiej (w zachodniej części Kaukazu Północnego) – i na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Tym bardziej że rolę rosyjskiego „doktora Judyma” wziął na siebie nie byle kto, bo sam Aleksandr Sokurow – legenda kina rosyjskiego („Smutna obojętność”, „Dni zaćmienia”, „Cielec”).
Aleksandr Sokurow wychował już dwóch uczniów, którzy doczekali się kinowych debiutów: Kantemira Bałagowa (autora pokazywanej na ubiegłorocznym festiwalu „Sputnik nad Polską” „Bliskości”) oraz Władimira Bitokowa (twórcę dzisiaj omawianych „Głębokich rzek”). Obu reżyserom Rosjanin udzielił daleko idącego wsparcia: pomógł pozyskać środki finansowe, sprowadził z Petersburga ekipę techniczną, wziął też na siebie obowiązki „doradcy artystycznego”. Rękę Sokurowa można zresztą dostrzec w obydwóch dziełach, u Bitokowa nawet w większym stopniu; nawiązania chociażby do „Samotnego głosu człowieka” (1978) są oczywiste. Ale – z drugiej strony – w żadnym wypadku nie można mówić o niewolniczym naśladownictwie. To raczej inspiracja spowodowana podobnym sposobem patrzenia na świat i wrażliwością. Bitokow po raz pierwszy pokazał swój obraz na tegorocznym „Kinotawrze” i od razu – do spółki z Aleksandrem Gorczilinem (reżyserem „Kwasu”) – „rozbił bank”, zdobywając nagrodę w kategorii „najlepszy debiut”.
Pod koniec października film wszedł do dystrybucji kinowej, choć tu akurat na milionową widownię nie ma co liczyć. Wszak „Głębokie rzeki” to typowe kino festiwalowe. Na dodatek Bitokow zdecydował, że jego bohaterowie będą mówić w języku kabardyjskim (rosyjski także rozbrzmiewa, ale bardzo rzadko), czym na pewno nie ułatwił sobie drogi do sukcesu finansowego. Ale nie chciał przecież wcale iść na skróty. Gdyby mu na tym zależało, podjąłby zapewne zupełnie inny temat bądź ten sam, ale przedstawił go w odmiennej formie. Debiut Bitokowa to historia naznaczonej piętnem grzechu popełnionego przez przodka dwupokoleniowej rodziny, która przed laty musiała uciekać z ojczystych stron. Ostatecznie osiedliła się w górskiej dolinie gdzieś u podnóża Elbrusu. Choć minęły już zapewne dekady od tamtego wydarzenia, wciąż traktowani są jak obcy; mieszkańcy położonej nieopodal wsi patrzą na nich z niechęcią, często prowokują, na różne sposoby próbują wykorzystywać. Wzajemna nieufność pogłębia się także z powodu różnic w mentalności. Miejscowi to głównie chłopi, można się domyślać, że ich poukładane kołchozowe życie rozpadło się w momencie zniknięcia z mapy świata Związku Radzieckiego.
„Przybysze” natomiast nie boją się ciężkiej i niebezpiecznej pracy. Każdego zimowego dnia idą we trójkę – stary ojciec (w tej roli Oleg Husejnow) i jego dwóch synów, Mucha (Muchamed Sabijew) i Bies (Rustam Muratow) – do lasu, gdzie wyrąbują drzewa, sprzedawane następnie właścicielowi miejscowego tartaku. Muszą się spieszyć, bo kiedy nastanie wiosna i śniegi stopnieją, rzeka przybierze i odetnie ich od źródła zarobku. Gdy pewnego dnia w wyniku nieuwagi ojciec zostaje kontuzjowany, stają przed dylematem – poprosić o pomoc jednego z mieszkańców wsi (z którymi mają na pieńku) czy wezwać z miasta najmłodszego z braci (Tachir Tieppiejew), który przed pięcioma laty opuścił dom, marząc o innym życiu? Oba rozwiązania niosą ze sobą duże ryzyko. Los rodziny naznaczony jest fatalizmem. Od pierwszych minut widz nie ma wątpliwości, że po „Głębokich rzekach” nie można oczekiwać happy endu. A z biegiem czasu mrok jeszcze gęstnieje. Zadawnione urazy powracają i prowadzą do tragedii. Bitokow, który najpierw napisał scenariusz w dwa dni, a potem przez dwa lata go dopracowywał, stworzył dzieło bardzo kameralne, ascetyczne i minimalistyczne w formie. Zapewne dochodząc do wniosku, że wszystko, co mogłoby odwracać uwagę od wspaniałych krajobrazów gór (zaszczyt ich filmowania przypadł w udziale operatorowi Aleksandrowi Diemjanience, znanemu między innymi z dramatu „Suchodoły”), zagrałoby na minus. Dzika sceneria, w jakiej reżyser umieścił swoich bohaterów, podkreśla bowiem jeszcze dzikość ich serc. To nie przypadek, że Biesowi tak często pokazuje się wilk. Wszak w tym świecie panują wilcze prawa.
koniec
16 listopada 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Wszystko na marne
Sebastian Chosiński

16 XII 2018

To drugi w odstępie dwóch lat film fabularny poświęcony tragicznemu w skutkach trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło radziecką jeszcze wtedy Armenię na początku grudnia 1988 roku. Trudno jednak stwierdzić, co tak naprawdę kierowało Aleksandrem Kottem, który, mając jako materiał poglądowy obraz Sarika Andreasiana, nakręcił dzieło ustępujące mu pod każdym względem. I choć zapewne boleśnie to zabrzmi dla autora – zupełnie niepotrzebne.

więcej »

Krótko o serialach: Bo to zła kobieta była
Anna Nieznaj

10 XII 2018

Raczej trudno wymyślić dziś coś naprawdę nowego w konwencji politycznego thrillera, lecz brytyjski miniserial „Bodyguard” utrzymuje uwagę widza skomplikowaną intrygą.

więcej »

East Side Story: Bezprawie i niesprawiedliwość
Sebastian Chosiński

9 XII 2018

To nie jest absolutna nowość, ale na pewno film, który śmiało może uświetnić jubileuszowe (pięćset pięćdziesiąte) wydanie rubryki poświęconej kinematografii z obszarów dawnego Związku Radzieckiego. „Łagodna” Siergieja Łoźnicy nie jest jednak wcale, wbrew tytułowi, adaptacją, choćby najluźniejszą, opowiadania Fiodora Dostojewskiego, chociaż to właśnie dzieło słynnego rosyjskiego prozaika zainspirowało reżysera do stworzenia tego nadzwyczaj gorzkiego dramatu.

więcej »

Polecamy

Zombie a… kobieta?

Z filmu wyjęte:

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Pierwszy krok do szaleństwa
— Sebastian Chosiński

Bardzo starzy oboje, jedną nogą w grobie…
— Sebastian Chosiński

Twardym łatwiej jest przegrać
— Sebastian Chosiński

Grzech skorzystać, grzech odmówić
— Sebastian Chosiński

Grzechem jest wrócić
— Sebastian Chosiński

Ile jest w stanie znieść kobieta?
— Sebastian Chosiński

Nad rzeką, pod lasem, wśród ludzi
— Sebastian Chosiński

Zakochana na zabój
— Sebastian Chosiński

Rubikon pośrodku tajgi
— Sebastian Chosiński

Mała Chinka w wielkim mieście
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.