Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

American Film Festival 2018 (4)

Esensja.pl
Esensja.pl
Wyraziste postaci kobiece w kolejnych recenzjach z American Film Festival – tym razem „Izzy zapieprza przez miasto”, „Strażniczka” i „Powrót do domu”.

Adam Lewandowski

American Film Festival 2018 (4)

Wyraziste postaci kobiece w kolejnych recenzjach z American Film Festival – tym razem „Izzy zapieprza przez miasto”, „Strażniczka” i „Powrót do domu”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Izzy zapieprza przez miasto
(2017, reż. Christian Papierniak)
Adam Lewandowski [70%]
Na wstępie muszę zaznaczyć, że jestem bardzo stronniczy, ponieważ spotkanie Q&A, które odbyło się po seansie, miało fantastyczną atmosferę i zrywało z konwencją zadawania w kółko tych samych pytań. Rzucało inne światło na elementy, które na pierwszy rzut oka można postrzegać jako wady. Fabułę można właściwie streścić w jednym zdaniu – znajdująca się na życiowym zakręcie Izzy dowiaduje się o imprezie zaręczynowej byłego chłopaka i postanawia za wszelką cenę się tam dostać i spróbować odmienić los. Cała historia rozgrywa się w ciągu jednego dnia, pomijając niezbyt pasujący, rozciągnięty czasowo epilog. Sam film jest dobrym odpowiednikiem składanki punkowych utworów. Składa się z 10 rozdziałów połączonych wątkiem desperackiej próby dotarcia na imprezę zaręczynową. Większość z nich ma wydźwięk humorystyczny ze względu na to, że wydarzenia z reguły nie idą po myśli bohaterki. Zdarzają się również momenty dramatyczne jak chociażby muzyczna odnowa więzi z dawno niewidzianą siostrą. W epizodycznej strukturze zaproponowanej przez Papierniaka zdarzają się fragmenty lepsze i gorsze, ale trzeba przyznać, że przygody Izzy nie pozwalają widzowi nawet na chwilę znudzenia. Pomaga w tym nerwowa praca kamery i dynamiczny montaż. Niepotrzebne wydawały mi się jedynie wewnętrzne rozterki sfilmowane bardzo dosłownie, zestawiające w różowym filtrze Izzy z przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości. Soundtrack wypełniony jest energetycznymi, punkowymi piosenkami na czele z utworem „Axemen” idealnie korespondującym z wędrówką bohaterki. Jak to w punku bywa – nawet jeśli pojawiają się zgrzyty, można to ratować energią i charyzmą. W filmie Christiana Papierniaka cały chaos trzyma w ryzach brawurowa rola Mackenzie Davis. Prawie 180 cm wzrostu, bogata mimika, gestykulacja i balansowanie pomiędzy dramatem, a humorem – aktorka daje z siebie absolutne 100%. Problematyczne może się wydawać zakończenie, ponieważ zostajemy ze świadomością, że wybraliśmy się w podróż, z której tak naprawdę niewiele wynika. Tylko że Papierniakowi o to właśnie chodzi – nie wszystko musi być poukładane, racjonalne i zgodne z naszymi oczekiwaniami. „Izzy zapieprza przez miasto” korzysta z konceptu nadającego się bardziej na shorta, posługuje się chwilami bardzo prostymi stereotypami i w finale wykłada się narracyjnie, ale jest dynamicznym zapisem drogi bohaterki, celebracją nieprzewidywalności, chwytania życia pełną garścią oraz kobiecości jako siły mogącej pokonać wszystkie napotkane przeszkody.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Strażniczka
(2018, reż. Sarah Daggar-Nickson)
Adam Lewandowski [70%]
Pewnie wiele osób, podobnie jak ja, kojarzy Olivię Wilde głównie z ról ładnych kobiet w ładnie opakowanych hollywoodzkich produkcjach, które nie dawały jej możliwości stworzenia bardziej wymagających kreacji. „Strażniczka” to idealny film dla tych sceptycznie nastawionych do jej aktorskich umiejętności. Wilde dostała okazję do odegrania szerokiej gamy skrajnych emocji w opowieści o ofiarach przemocy domowej i wyzwoleniu z opresyjnego patriarchatu. Aktorka wcieliła się w postać Sadie – kobiety naznaczonej traumą z przeszłości, starającej się pomagać kobietom zmagającym się z agresywnymi zachowaniami partnerów. Film nie wpada przy tym w pułapkę jednostronności, ponieważ zawiera przewrotną scenę, w której bohaterka chroni chłopca przed jego własną matką. Wraz z rozwojem akcji poznajemy genezę zachowania Sadie, która na przemoc odpowiada przemocą. Reżyserka najwyraźniej bardziej wierzy w zasadę „oko za oko, ząb za ząb” niż w miłosierdzie i odkupienie. Nie powinno więc dziwić, że nie unika pokazywania drastycznych scen. Domyślam się, że dla wielu widzów problematyczny może być ostatni akt, który niebezpiecznie zbliża się do konwencji b-klasowego thrillera ze starciem oprawcy i ofiary w jakimś zapomnianym przez Boga i ludzi miejscu. Osłabia to dramatyzm i realizm opowieści, lecz jednocześnie potrzebna była taka ekstremalna sytuacja, dzięki której bohaterka mogłaby się ostatecznie zmierzyć z wydarzeniami z przeszłości niepozwalającymi jej na normalne funkcjonowanie. W opozycji do toksycznych relacji rodzinnych stoi solidarność kobiet. Bez wzajemnej pomocy wiele z filmowych bohaterek straciłoby zapewne jakąkolwiek nadzieję. Idea feministyczna wybrzmiewa za pomocą konkretnych czynów, a nie pustych sloganów. Ważna jest muzyka – napięcie narasta poprzez rytm wybijany przez niepokojące brzmienia. Znakomicie wykorzystano zimową scenerię, która potęguje przygnębiającą atmosferę. Obraz Daggar-Nickson powinni obejrzeć ludzie odpowiadający za ekranizacje komiksów DC. Reżyserka nie korzystała z żadnego komiksowego materiału źródłowego, a udało jej się zrealizować film, który równie dobrze mógłby być mroczną, podaną w stylu skandynawskiego kryminału, genezą superbohaterki.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Powrót do domu
(1978, reż. Hal Ashby)
Adam Lewandowski [80%]
Film Ashby’ego opowiada historię Sally – żony oficera, który zostaje wysłany do Wietnamu. Bohaterka zaczyna pracować jako wolontariuszka w szpitalu, gdzie pomaga weteranom. Nawiązuje bliską relację z przykutym do wózka inwalidzkiego Lukiem, z którym chodziła kiedyś do szkoły średniej. Pozostawiona sama sobie Sally, niepewna o los swojego męża, zaczyna wreszcie odkrywać siebie i realizować się jako kobieta pomagająca innym. „Powrót do domu” jest ważną pozycją w filmografii Ashby’ego tym bardziej, że obrazy o wymowie antywojennej rzadko przedstawiają temat z takiej perspektywy. Reżyser przejmująco ukazuje zarówno fizyczne, jak i psychiczne spustoszenie, jakie wojna pozostawia w weteranach. Występuje z pozycji pacyfisty, a w finałowej przemowie Luke’a zawiera najprawdopodobniej własne poglądy. Pomimo ponurej tematyki znajduje się tutaj trochę humoru, a wyjątkowy klimat zapewnia wspaniała ścieżka dźwiękowa – między innymi Rolling Stones, Beatles, Bob Dylan, Jimi Hendrix czy też Simon & Garfunkel. To jedna z najlepszych ról w karierze Jona Voighta, który wcielił się w rolę sparaliżowanego Luke’a. Swoją obecność zaznacza również Bruce Dern w niejednoznacznej roli męża, ale i tak pierwsze aktorskie skrzypce gra Jane Fonda. Kreuje bohaterkę nieco zagubioną, ale pełną empatii i wrażliwości. Przechodzi w tej historii pewną przemianę, dzięki czemu wyzwala się od skostniałych norm społecznych. Jest zawieszona pomiędzy brakiem spełnienia w związku z mężem, a lojalnością wobec niego. Znajomość z Lukiem sprawia, że spogląda na świat z innej perspektywy i przestaje być od kogokolwiek zależna. Reprezentuje ludzi, w których wojna zostawia trwały ślad pomimo tego, że bezpośrednio w niej nie uczestniczą. Jednostka przechodząca metamorfozę jest równie ważna jak kontekst społeczny przedstawiający sytuację weteranów oraz krótkowzroczność ludzi, których wojna wcale nie dotyczy. Ashby pokazuje jak konflikt rozgrywający się przecież daleko, na innym kontynencie, może zmieniać zwyczajną codzienność i mentalność ludzi w kraju. Tym bardziej szkoda, że w zakończeniu wybiera dosłowność i stawia raczej na krzyk niż subtelność, która dominowała w wielu wcześniejszych scenach. „Powrót do domu” tak jak większość filmów Ashby’ego ociera się o wielkość, ale ostatecznie jej nie osiąga. Pomimo tego jest to nadal bardzo udane kino antywojenne, w którym nie obserwujemy bezpośrednich działań zbrojnych, ale raczej ich konsekwencje i wpływ na rodziny żołnierzy.
koniec
19 listopada 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Chrapka na dziecięcie
Jarosław Loretz

17 XII 2018

„Poroniony” to kolejny z horrorów eksploatujących temat traumy poporodowej. Niezbyt udany, dodajmy.

więcej »

East Side Story: Wszystko na marne
Sebastian Chosiński

16 XII 2018

To drugi w odstępie dwóch lat film fabularny poświęcony tragicznemu w skutkach trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło radziecką jeszcze wtedy Armenię na początku grudnia 1988 roku. Trudno jednak stwierdzić, co tak naprawdę kierowało Aleksandrem Kottem, który, mając jako materiał poglądowy obraz Sarika Andreasiana, nakręcił dzieło ustępujące mu pod każdym względem. I choć zapewne boleśnie to zabrzmi dla autora – zupełnie niepotrzebne.

więcej »

Krótko o serialach: Bo to zła kobieta była
Anna Nieznaj

10 XII 2018

Raczej trudno wymyślić dziś coś naprawdę nowego w konwencji politycznego thrillera, lecz brytyjski miniserial „Bodyguard” utrzymuje uwagę widza skomplikowaną intrygą.

więcej »

Polecamy

Na parkowej ławeczce

Z filmu wyjęte:

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

American Film Festival 2018 (3)
— Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

American Film Festival 2018 (2)
— Jarosław Robak

Tegoż autora

6. Konkurs na Recenzję Filmową: Pociąg do przemocy
— Adam Lewandowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.