Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Marta Prus
‹Over the Limit›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOver the Limit
Dystrybutor Mayfly
Data premiery30 listopada 2018
ReżyseriaMarta Prus
ZdjęciaAdam Suzin
Scenariusz
ObsadaMargarita Mamun, Jana Kudriawcewa, Irina Winer-Usmanowa, Amina Zaripowa
MuzykaMikołaj Stroiński
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiFinlandia, Francja, Niemcy, Polska
Czas trwania74 minuty
Gatunekdokument
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Ja, Rita
[Marta Prus „Over the Limit” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Najlepszy film dokumentalny na Krakowskim Festiwalu Filmowym oraz zwycięzca MFF Off Cinema. Wydaje się, że to dopiero początek dobrej passy, pokazywanym na niedawnym festiwalu Camerimage, „Over the limit” Marty Prus. Wymienianie zdobytych nagród jest jednak w pewien sposób paradoksalne, gdyż reżyserka stara się poprzez jego nakręcenie poddać w wątpliwość ideę zwycięstwa, jako rekompensaty za wysiłek i poświęcenie włożone w jego osiągnięcie, nawet, jeżeli stawką jest złoty medal olimpijski.

Piotr Nyga

Ja, Rita
[Marta Prus „Over the Limit” - recenzja]

Najlepszy film dokumentalny na Krakowskim Festiwalu Filmowym oraz zwycięzca MFF Off Cinema. Wydaje się, że to dopiero początek dobrej passy, pokazywanym na niedawnym festiwalu Camerimage, „Over the limit” Marty Prus. Wymienianie zdobytych nagród jest jednak w pewien sposób paradoksalne, gdyż reżyserka stara się poprzez jego nakręcenie poddać w wątpliwość ideę zwycięstwa, jako rekompensaty za wysiłek i poświęcenie włożone w jego osiągnięcie, nawet, jeżeli stawką jest złoty medal olimpijski.

Marta Prus
‹Over the Limit›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOver the Limit
Dystrybutor Mayfly
Data premiery30 listopada 2018
ReżyseriaMarta Prus
ZdjęciaAdam Suzin
Scenariusz
ObsadaMargarita Mamun, Jana Kudriawcewa, Irina Winer-Usmanowa, Amina Zaripowa
MuzykaMikołaj Stroiński
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiFinlandia, Francja, Niemcy, Polska
Czas trwania74 minuty
Gatunekdokument
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Film opowiada o Margaricie Mamun (nazywanej Ritą), rosyjskiej gimnastyczce artystycznej, a konkretnie o jej rocznych przygotowaniach do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Głównie obserwujemy jej lepsze i gorsze treningi pod czujnym okiem wymagającej Aminy Zaripowej oraz jeszcze bardziej wymagającej prezeski klubu, byłej gimnastyczki, Iriny Winer-Usmanowej. Co jakiś czas docierają do nas urywki jej, jakby toczącego się na trzecim planie, życia prywatnego - rozmów telefonicznych z partnerem, krótkich spotkań z matką oraz informacji o stanie ciężko chorego ojca.
Co sprawia, że „Over the limit” wyróżnia się na tle standardowych biografii sportowców? Przede wszystkim jego jednolita struktura, sprawiająca, że wygląda on nie jak dokument, ale raczej film fabularny z precyzyjnie napisanym scenariuszem. To niejako dokumentalny odpowiednik „Ja, Tonya” z Margot Robbie w roli głównej. Mamy tu zatem młodą dziewczynę walczącą o pierwszeństwo w reprezentacji Rosji z Janą Kudriawcewą. Ich relacja nie wiąże się jednak z podkładaniem sobie kłód pod nogi i działaniem na niekorzyść rywalki ani zaborczością i obsesją na punkcie perfekcji jak w „Czarnym łabędziu”. Gimnastyczki rywalizują ze sobą jedynie na zawodach. Na miano czarnych charakterów zasługują natomiast prezeska klubu, będąca kobiecym odpowiednikiem J. K. Simmonsa z „Whiplash” oraz kojarząca się z matką Tonyi trenerka. Ich nieustanne znęcanie się psychiczne, krzyk i wyzwiska, mają w końcu doprowadzić Ritę albo do perfekcji, albo do załamania nerwowego.
Mimo, że dokument Marty Prus przypomina rasowy thriller, kwestie mogące wzmacniać to wrażenie zostają niemalże pominięte. Nie ma tu mowy ani o aferach dopingowych, jak choćby w niedawno nagrodzonym Oscarem „Ikarze”, ani społeczno-politycznym nacisku wynikającym z faktu, że Rosja stanowi mekkę gimnastyki artystycznej. Co prawda trenerka i pani prezes jak mantrę powtarzają swojej podopiecznej, że walczy dla kraju, ale wydaje się to jedynie pustym frazesem. Cała ta maszyneria związana z „produkowaniem” przyszłych mistrzów olimpijskich ogranicza się wyłącznie do postaci Rity. To na niej niemal przez cały film skupia się kamera Adama Suzina, zaś wszystko dookoła jest - często dosłownie - zamazane. Jego bliskie ujęcia zza pleców bohaterki sprawiają, że mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali jeden z „niskobudżetowych” filmów Darrena Aronofsky′ego albo braci Dardenne. Największe wrażenie robią jednak bezwstydne najazdy kamery na twarz Rity, kiedy trenerki mieszają ją z błotem. To niezwykle intymne obcowanie z pustym, pełnym skumulowanych emocji spojrzeniem, wywołuje pewien rodzaj skrępowania, niezgody na takie traktowanie oraz zmusza do zadania sobie pytania o to, czy faktycznie cel uświęca środki.
Trudno uwierzyć, że „Over the limit” to pełnometrażowy debiut, gdyż posiada on wszelkie zalety dojrzałego dzieła. Reżyserce i operatorowi udało się za pomocą kamery uchwycić osobowość gimnastyczki, bez zbędnego komentarza, bez dopowiadania. Uczynić historię ze wszech miar uniwersalną. Pokazać niebezpiecznie cienką granicę wytrzymałości psychicznej, po której przekroczeniu nic już nie pozostaje. Może dlatego największego wrażenia nie robi scena, kiedy bohaterce w końcu puszczają nerwy i ze złością ciska przyrządami o matę, ale gdy zapytana o cele na przyszłość, reaguje tym samym pustym spojrzeniem, co na treningach. Kiedy czujemy, że tytułowy limit zostaje osiągnięty, ujęcie pokoju pełnego pucharów i medali zamiast podziwu wywołuje w nas jedynie smutek i współczucie.
koniec
25 listopada 2018

Komentarze

25 XI 2018   16:05:34

Czytałam bodajże wywiad z reżyserką gdzieś na sieci - ciekawy był.
Przy okazji - zastanawia mnie jednak, czy nie jest tak, że nie ma innej drogi.
Czytałam kiedyś o ośrodku szkolno-wychwawczym dla trudnych dzieci, przeważnie z patologicznych rodzin. Że miało tam być zupełnie inaczej - nie wystawiano ocen, dzieciaki mogły sobie wybierać, czego się uczyć. Że efekty były bardzo dobre, dzieci wychodziły na prostą. Strasznie sielankowo mi to brzmiał, i gdy kiedyś, na kursie nagielskiego spotkałam dziewczynę studiującą pedagogikę, spytałam, czy to prawda, że coś takiego w ogóle było.
Odpowiedziała, że było i istotnie było pomocne dla dzieciaków z problemami. Ale też, że absolwenci tej szkoły zwykle wybierali zawody w rodzaju stolarza, mechanika, a nie np. prawnika, lekarza.

Może po prostu byli szczęsliwi i spełnieni w swoim życiu, nie odczuwali potrzeby zdobywania społecznego prestiżu. I uważam, że to dobrze. Najważniejsze, żeby żyć w zgodzie ze sobą (nie chcę też, by ktokolwiek uważał, że uważam stolarza, czy mechanika za gorszy zawód).

Chodzi mi bardziej o to, że być może, aby stworzyć człoiweka zżeranego ambicją i pragnieniem perfekcji, trzeba go zgnoić, sprawić ,żeby gdzieś w tyle głowy wciąż brzmiał głos "robisz za mało, pracujesz za mało, inni pracują więcej, musisz postarać się bardziej", żeby on uwierzył, że jest nikim, dopóki nie osiągnie czegoś, żeby ta potrzeba nieustannego udowadniania sobie i innym własnej wartości stała sie jego osią osobowości.

Takie starania prawie nad siły to nie jest coś naturalnego, więc się ludzi młodych warunkuje od dzieciństwa,, żeby w nich tę potrzebę wytworzyć.

Smutne to.

25 XI 2018   20:37:36

@Beatrycze
Właśnie tak "produkuje się" sportowców w Chinach. Tresura od wczesnego dzieciństwa ponad siły. Jedyny cel w życiu - zwycięstwo na IO czy innej prestiżowej imprezie. Większość emerytowanych sportowców w Chinach to wypalone wraki, kompletnie nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Parę lat temu było o tym kilka artykułów w gazetach, ostatnio temat jakby przycichł, ale czy coś się zmieniło? Jakoś w to wątpię.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Bohaterowie z bylin i kijowski nastolatek
Sebastian Chosiński

26 V 2019

Historia średniowiecznej Rusi to, mimo wielu lat eksploatacji tego tematu przez filmowców (i to już w czasach radzieckich), wciąż nieprzebrane źródło pomysłów dla zdolnych, o bogatej wyobraźni scenarzystów. Nie ma się więc co dziwić, że nasi wschodni sąsiedzi co jakiś czas kręcą obraz, w którym przenoszą widzów o kilkaset lat wstecz. Tak jest w przypadku ukraińskiej „Twierdzy” Jurija Kowalowa, w której podróż w XII wiek odbywamy razem z żyjącym w naszych czasach nastolatkiem Wiktorem.

więcej »

Magiczne słowo: „Shazam!”
Sebastian Chosiński

25 V 2019

Można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie projekt pod hasłem DC Extended Universe włączył drugi bieg. Sześć miesięcy temu swoją premierę miał niezły „Aquaman”, a w marcu tego roku wcale nie gorszy od niego, choć skierowany do nieco młodszej widowni, „Shazam!”. A jeszcze atrakcyjniej wyglądają plany na rok przyszły. Czy to wystarczy jednak, aby zmniejszyć dystans do Marvel Cinematic Universe?

więcej »

Nic nowego pod słońcem
Miłosz Cybowski

20 V 2019

Pierwszy „John Wick” mógł jeszcze zaskakiwać bezkompromisowością, drugi, mimo pewnej sztampy, oferował jeszcze więcej, natomiast trójka… Trójka w żadnym wypadku nie pozostaje w tyle.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Reseksualizacja
— Piotr Nyga

Killer Queen
— Piotr Nyga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.