Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Aleksandr Kott
‹Spitak›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpitak
Tytuł oryginalnyСпитак
ReżyseriaAleksandr Kott
ZdjęciaPiotr Duchowskoj
Scenariusz
ObsadaLernik Harutunian, Hermine Stepanian, Aleksandra Politik, Oleg Wasilkow, Aleksandr Kuzniecow, Olivier Pagès, Joséphine Japy, Konstantin Pojarkin, Dmitrij Muliar, Artur Manukian, Mchitar Awetisian, Anna Cukanowa-Kott
MuzykaSerj Tankian
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiArmenia, Rosja
Czas trwania98 minut
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Wszystko na marne
[Aleksandr Kott „Spitak” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To drugi w odstępie dwóch lat film fabularny poświęcony tragicznemu w skutkach trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło radziecką jeszcze wtedy Armenię na początku grudnia 1988 roku. Trudno jednak stwierdzić, co tak naprawdę kierowało Aleksandrem Kottem, który, mając jako materiał poglądowy obraz Sarika Andreasiana, nakręcił dzieło ustępujące mu pod każdym względem. I choć zapewne boleśnie to zabrzmi dla autora – zupełnie niepotrzebne.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Wszystko na marne
[Aleksandr Kott „Spitak” - recenzja]

To drugi w odstępie dwóch lat film fabularny poświęcony tragicznemu w skutkach trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło radziecką jeszcze wtedy Armenię na początku grudnia 1988 roku. Trudno jednak stwierdzić, co tak naprawdę kierowało Aleksandrem Kottem, który, mając jako materiał poglądowy obraz Sarika Andreasiana, nakręcił dzieło ustępujące mu pod każdym względem. I choć zapewne boleśnie to zabrzmi dla autora – zupełnie niepotrzebne.

Aleksandr Kott
‹Spitak›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpitak
Tytuł oryginalnyСпитак
ReżyseriaAleksandr Kott
ZdjęciaPiotr Duchowskoj
Scenariusz
ObsadaLernik Harutunian, Hermine Stepanian, Aleksandra Politik, Oleg Wasilkow, Aleksandr Kuzniecow, Olivier Pagès, Joséphine Japy, Konstantin Pojarkin, Dmitrij Muliar, Artur Manukian, Mchitar Awetisian, Anna Cukanowa-Kott
MuzykaSerj Tankian
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiArmenia, Rosja
Czas trwania98 minut
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zapamiętajmy to dobrze: Sarik Andreasian był pierwszy! Jego mający premierę 1 grudnia 2016 roku dramat „Trzęsienie ziemi”, chociaż nie był idealnym, to mimo wszystko z dużą subtelnością wprowadzał w wydarzenia sprzed trzydziestu lat. W dużej mierze wpływ na to miała kapitalna rola Konstantina Ławronienki – aktora stworzonego wręcz do grania mężczyzn w sile wieku przetrąconych przez los, którzy próbują podnieść się z upadku i wrócić do normalnego życia. Aleksandr Kott, budując postać swojego głównego bohatera, poszedł zresztą dokładnie tym samym, przetartym przez Ormianina śladem – tyle że swoją pracę wykonał jedynie jak dobry rzemieślnik, bez serca i wewnętrznego ognia. W efekcie w artystycznym starciu z Andreasianem, który będąc rodakiem ofiar tragedii zaangażował się w projekt znacznie intensywniej, poległ z kretesem.
Aleksandr Kott (rocznik 1973) to reżyser dobrze znany czytelnikom „Esensji”, którzy wcześniej poznali go z takich dzieł, jak „Pokażę ci Moskwę” (2009), „Twierdza brzeska” (2010), „Pod przykrywką” (2010) oraz „Próba” (2014). W kolejnych latach Kott również nie próżnował; zrealizował między innymi kinowy melodramat „Ślepa miłość” (2015), telewizyjną pełnometrażową „Arkę” (2017) oraz seriale: kryminalno-fantasy „Druga strona księżyca” (2015), fantastycznonaukowy – oparty na powieści Wadima Szefnera – „Szałas dłużnika” (2017) oraz historyczno-biograficzny „Trocki” (2017). Do tego dodać należy jeszcze nowele, które trafiały do kolejnych wydań almanachu „Choinki” (2014-2018). Biorąc pod uwagę jego pracowitość (co akurat chwalebne) trudno się dziwić, że w przypadku niektórych dzieł reżyser zwyczajnie nie ma czasu, aby je dopieścić, oddać się im całym sercem.
Premiera „Spitaka” miała miejsce wiele miesięcy temu, podczas Międzynarodowego Moskiewskiego Festiwalu Filmowego. Tam Kott otrzymał – jako najlepszy reżyser – statuetkę Srebrnego „Świętego Jerzego”, a sam film nominowany został do głównej nagrody. Co – oceniając ostateczną wersję dzieła, które w końcu po bardzo długim oczekiwaniu trafiło do dystrybucji kinowej (w Rosji stało się to 29 listopada) – zakrawa na żart. Zwłaszcza gdy jako miarę przyłożymy „Trzęsienie ziemi” Andreasiana. Najpierw wyjaśnijmy tytuł obrazu. Spitak to nazwa miasta położonego nad rzeką Pambak w północnej Armenii, około stu kilometrów od Erywania. 7 grudnia 1988 roku w ciągu zaledwie trzydziestu sekund zostało ono niemal doszczętnie zniszczone przez kataklizm; spotkał je los jeszcze straszniejszy niż Leninakan (współczesne Giumri). I choć odbudowano je po trzęsieniu, dzisiaj – jeśli wierzyć zdjęciom – przypomina raczej cień tego, czym było przed tragedią.
Pochodzący właśnie ze Spitaka główny bohater, mniej więcej czterdziestoletni mężczyzna o imieniu Gor, dowiaduje się o dramacie, jaki nawiedził jego rodzinne strony, z telewizji. Opuścił on Armenię kilka lat wcześniej, szukając pracy i lepszego życia. W ojczyźnie pozostawił żonę Goar oraz córeczkę Anusz. Teraz, martwiąc się o ich los, postanawia jak najszybciej wrócić i odnaleźć je, od czego – nieskutecznie zresztą – odżegnuje go kobieta, z jaką związał się po wyjeździe z Armenii. Na miejscu czeka na Gora jego przyjaciel (którego imienia nie poznajemy) i razem ruszają na poszukiwania. Tyle jeśli chodzi o fabułę. Resztę filmu wypełniają obrazy zniszczonego miasta i pomocy niesionej poszkodowanym w kataklizmie przez samych Ormian, ale również przez społeczność międzynarodową. Stąd zapewne wpleciony w fabułę „wątek francuski”, reprezentowany przez szefa jednej z ekip ratowniczych i młodą fotografkę, którzy wydają się być na planie równie zagubieni, jak z każdą kolejną minutą widz, z rozpaczą szukający w dziele Kotta czegokolwiek, co pomogłoby mu zaangażować się emocjonalnie w przedstawiane na ekranie wydarzenia.
Nic takiego jednak nie następuje. Dotarłszy do napisów końcowych, oglądającego zaczyna dręczyć niepokojące pytanie: Po co w ogóle „Spitak” powstał? Jako dokument epoki sprawdza się średnio – skupia się bowiem na jednym wątku, wszystko pozostałe traktując jako mało znaczące tło. Z kolei jako dzieło artystyczne, które powinno wywołać emocje – wypada chyba jeszcze gorzej. Wszystko pokazane jest tu beznamiętnie, nie ma w tej opowieści wewnętrznego nerwu, żadnych istotnych zwrotów akcji, a wstawki przedstawiające Goar i Anusz, sugerujące, że jednak doczekamy się happy endu, odbierają resztki zainteresowania rozwojem fabuły. Główny bohater przez większość czasu snuje się po zrujnowanym mieście i niewiele z tego wynika. Pod tym względem przypomina trochę „Bez przebaczenia” (2018) – inny film Andreasiana, ciągnący się jak flaki z olejem i niczym nie rekompensujący poświęconych mu kilkudziesięciu minut.
Porażka Aleksandra Kotta ma swoje źródło przede wszystkim w słabości scenariusza. Tekst Mariny Soczinskiej – absolwentki Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK) sprzed dziesięciu lat, która do tej pory tworzyła przede wszystkim na potrzeby telewizji – sprawdziłby się, choć i tego nie możemy być pewni, jako kameralny dramat przeznaczony na „mały ekran”. Historia ta pokazana w kinie uwypukla tylko miałkość fabuły, jej niedoróbki i brak pomysłu na zagospodarowanie pełnego metrażu. Zbyt duży ciężar został też zrzucony na barki wcielającego się w Gora Lernika Harutiuniana (rocznik 1981), aktora mającego niewielkie doświadczenie filmowe. W efekcie Harutiunian postanowił być jak Ławronienko w „Trzęsieniu ziemi”, ale zapomniał, że smutna mina i pogłębiające się zmęczenie fizyczne nie mogą być jego jedynymi atutami. Że trzeba jeszcze dodatkowo coś zagrać – przerażenie, zniechęcenie, utratę nadziei, wściekłość, w końcu radość (paleta dostępnych odczuć jest ogromna).
Znacznie więcej życia i emocji wlewa w swą postać wcielający się w przyjaciela Gora Oleg Wasilkow (znany między innymi ze „Śladu tygrysa”, „Bitwy o Sewastopol” czy „Topora”), ale on na ekranie pojawia się przecież zaledwie kilka razy i nie jest w stanie uratować wszystkiego. Podobnie jak ilustracyjna muzyka autorstwa lidera rockowej formacji System of a Down Serja Tankiana („Legenda o Kołowracie”), Ormianina rodem z Libanu, który sklecił w jedno kilka „sierdceszczypatielnych” motywów i pozwolił na przydanie im symfonicznych aranżacji. Nawet zdjęcia etatowego współpracownika Kotta, doświadczonego Piotra Duchowskoja („Dzikie pole”), nie ratują sytuacji, bo nie widzimy dzięki nim nic ponad to, co pokazał już Jurij Korobiejnikow w „Trzęsienie ziemi”.
koniec
16 grudnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Szalone lata 60.
Piotr Nyga

12 VIII 2019

O tym, że Quentin Tarantino kocha kino i potrafi brawurowo łamać reguły gatunkowe, wiemy nie od dziś. Wystarczy przytoczyć jego wzorowany na b-klasowych filmach sensacyjnych z epoki VHS nakręcony wspólnie z Robertem Rodriguezem dyptyk „Grindhouse”, inspirowany azjatyckim kinem akcji „Kill Bill” czy antywestern „Django”. Po lekkiej zadyszce, której owocem stała się kręcona niemalże na autopilocie „Nienawistna ósemka”, jeden z największych reżyserów wszech czasów powraca. I to w jakim stylu!

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.