Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

James Wan
‹Aquaman›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAquaman
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery19 grudnia 2018
ReżyseriaJames Wan
ZdjęciaDon Burgess
Scenariusz
ObsadaJason Momoa, Amber Heard, Nicole Kidman, Patrick Wilson, Leigh Whannell, Graham McTavish, Dolph Lundgren, Willem Dafoe
MuzykaRupert Gregson-Williams
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiAustralia, USA
WWW
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nie tylko klata
[James Wan „Aquaman” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
DC wyciągnęło wreszcie kij z… chciałam powiedzieć, zeszło z koturnów, na których kręciło swoje ostatnie filmy i wyszło mu to na dobre. „Aquaman” jako film skręca nieco w stronę lekkości Marvel Cinematic Universe, zaś Aquaman jako postać to swój chłop, z którym można i w tawernie się napić, i fotkę sobie strzelić.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
[James Wan „Aquaman” - recenzja]

DC wyciągnęło wreszcie kij z… chciałam powiedzieć, zeszło z koturnów, na których kręciło swoje ostatnie filmy i wyszło mu to na dobre. „Aquaman” jako film skręca nieco w stronę lekkości Marvel Cinematic Universe, zaś Aquaman jako postać to swój chłop, z którym można i w tawernie się napić, i fotkę sobie strzelić.

James Wan
‹Aquaman›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAquaman
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery19 grudnia 2018
ReżyseriaJames Wan
ZdjęciaDon Burgess
Scenariusz
ObsadaJason Momoa, Amber Heard, Nicole Kidman, Patrick Wilson, Leigh Whannell, Graham McTavish, Dolph Lundgren, Willem Dafoe
MuzykaRupert Gregson-Williams
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiAustralia, USA
WWW
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Arthur Curry pomógł Lidze Sprawiedliwości w pokonaniu wielkiego-złego-którego-imienia-nie-pamięta-nikt-poza-największymi-fanami, ale poza tym żyje sobie na uboczu, okazyjnie ratując ludzi i odwiedzając tatę-latarnika. Objęcie tronu to ostatnie, na co miałby ochotę. Niestety, okazuje się niezbędne dla uratowania świata, ponieważ jego przyrodni brat zamierza zjednoczyć kilka podwodnych królestw i zaatakować ludzkość. Jak widać, historia jest iście epicka, a dodatkowy wróg (młody pirat szukający zemsty za śmierć ojca) to już tylko zbędny ozdobnik, przeznaczony głównie do wystąpienia w ewentualnym ciągu dalszym.
Bohaterowi oczywiście towarzyszy ślicznotka, jednak – uwaga – nie jest to mieszkanka lądu, która przypadkiem znalazła się w złym miejscu w nieodpowiedniej chwili, ale księżniczka z podwodnego świata, imieniem Mera. Jest ruda, a że ruda kobieta to w filmie przygodowym zazwyczaj istne tornado, więc ma ona istotny udział w akcji, a także w niektórych scenach humorystycznych, jak na przykład skok z samolotu bez spadochronu. Humor w ogóle został bardzo zgrabnie wpleciony, poczynając od sceny zaczepki w tawernie, a kończąc na umieszczaniu butelki w dłoni posągu.
„Aquaman” nie jest filmem, który ogląda się dla zapierających dech zwrotów fabuły czy też poruszania istotnych problemów (no, muśnięte zostało zagadnienie plastikowych śmieci w morzach). Główną atrakcją jest strona wizualna: od klaty tytułowego bohatera, poprzez śliczne miasteczko na Sycylii, aż po migoczące odblaskami światła starożytne podwodne ruiny. Mamy też nieco kiczowaty, ale przytulny zakątek „w środku Ziemi”, obłędną „meduzią” suknię Mery oraz parę egzotycznych plaż. Zaś efekty specjalne podniosły poprzeczkę na zupełnie nowy poziom: postaci unoszą się w wodzie jakby lewitując, włosy im falują, pelerynki migotliwie powiewają i kompletnie nie wyczuwa się w tym ręki programisty. Mieszkańcy oceanów są interesująco zróżnicowani: jedni nie do odróżnienia od ludzi, inni niczym syreny z kryzą skrzeli, jest też plemię kraboidalne, a na końcu agresywne istoty, mające kolce na grzbiecie i ogromne zębiska. Ci najbardziej ludzcy jeżdżą wierzchem na rekinach albo na czymś w rodzaju kelpie (turbokonik morski, tak to można określić), ale maja też futurystyczne miasto i przepiękne pojazdy, inspirowane kształtami ryb głębinowych, z płetwami niczym ościste wachlarze. Jednym słowem, „Aquaman” to prawdziwa uczta dla oka, pozbawiona zadęcia, i miejmy nadzieję, że studio DC wreszcie znalazło właściwą drogę.
koniec
7 stycznia 2019

Komentarze

« 1 2 3 4
11 I 2019   23:12:28

@zyx Co do "Dziadka do orzechów" zadziwię Cię. Szczegóły baśni słabo już pamiętam. Mam jednak gdzieś domu stare wydanie z klasyczną ilustracją na okładce Jana Marcina Szancera. Na obrazku Dziadek do Orzechów jest ciemnoskóry. Żeby nie być gołosłownym okładkę tą wygooglowałem na Allegro:
https://archiwum.allegro.pl/oferta/dziadek-do-orzechow-il-jan-marcin-szancer-i7094776418.html

W filmie Aquaman musi być bękartem, bo scenariusz opiera się na legendzie arturiańskiej. Tak samo było z królem Arturem, choć celtycki władca okoliczności poczęcia miał bardziej dramatyczne. Aquaman ma zjednoczyć światy podmorski i naziemny podobnie jak król Artur zjednoczył Brytanię. Jeśli mnie pamięć nie myli jest nawet w filmie jakaś aluzja do Okrągłego Stołu, ale musiałbym go obejrzeć ponownie.



11 I 2019   23:46:22

Że podaję amunicję ewentualnym oponentom to dobrze wiem. Choć tu akurat żadni się nie pojawili - ty się ze mną częściowo zgadzasz(nawiasem mówiąc doceniam, że chce ci się tak obszernie rozpisywać, jestem pod wrażeniem, serio), Achika nic nie kuma, freynir coś bredzi o niebieskoskórych Atlantach. A tymczasem Emma Stone na rozdaniu Złotych Globów przeprasza za whitewashing... Niedługo biali na Zachodzie będą przepraszać za to, że w ogóle istnieją. Dobrze, że żyjemy jednak w trochę w innych realiach i to szaleństwo nas (na razie) nie dotyczy.

12 I 2019   22:10:53

@ zyx

"A tymczasem Emma Stone na rozdaniu Złotych Globów przeprasza za whitewashing..."

No, w tym wypadku idzie zrozumieć kontrowersje - jej postać w "Aloha" była pochodzenia chińsko-azjatyckiego, a Stone ma raczej zero azjatyckich korzeni. I tak, reżyser oparł tę postać na prawdziwej kobiecie, która ma takie pochodzenie, a wygląda bardzo biało, ale wciąż. Obsadzenie jej konkretnie w tej roli w pewien sposób odbiera pracę aktorom o faktycznie azjatyckim pochodzeniu, których wciąż nie jest tak wielu w dużych rolach w Hollywood.
I owszem, można by wysunąć argument, przecież aktorstwo polega na graniu kogoś innego, niż się jest, że Emma Stone ma większe szansę na przyciągnięcie widzów do kina niż jakaś nieznana aktorka itp., no ale tu już wchodzimy w terytorium tego, czy należy robić to, co przyniesie zysk, czy to, co jest słuszne. Patrz np. niedawne kontrowersje, gdy Scarlett Johansson była przymierzana do roli trans-mężczyzny.

(Z drugiej strony, choć rozumiem, dlaczego komuś może się to nie podobać, nie widzę problemu w tym, że Jane Krakowski gra Indiankę – nie jestem pewien, czy określenia "rdzenna Amerykanka" weszło już u nas do łask – w "Unbrekable Kimmy Schmidt". Tu dowcip polega właśnie na tym, że tę postać gra bardzo biała aktorka)

"Dobrze, że żyjemy jednak w trochę w innych realiach i to szaleństwo nas (na razie) nie dotyczy"

No jasne, że żyjemy w innych realiach - nie mogę znaleźć żadnych oficjalnych danych statystycznych, ale jakbym miał zgadywać, to polskie społeczeństwo jest w 95% białe, więc kwestia reprezentacji rasowej w kulturze nie jest u nas tak dużym problemem. Ale w Stanach osoby nie-białe (nie wiem, czy istnieje jakieś oficjalne zgrabne tłumaczenie terminu "people of color") stanowią jednak znaczną część populacji i, biorąc pod uwagę historię rasową Stanów, zrozumiałe jest, że brakuje jej swojej obecności w mediach.
Teraz to się zmienia, także jeżeli chodzi o reprezentację pod względem seksualności, tożsamości płciowej, i... w gruncie rzeczy, czy to źle? Jakie to ma znaczenie? Jeszcze bym zrozumiał, jakby kolor skóry miał znaczenie dla danej postaci, ale Aquaman? Czy jego, że tak powiem, "białość" była kiedykolwiek istotna w kontekście? I hej, jeżeli zmiana koloru skóry postaci może ukazać nam ją z innej perspektywy, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontekst kulturowo-społeczny (np. czarny Batman, gdyby pozostał nadal bogaczem, byłby okazją do ciekawego komentarza na temat pozycji Afroamerykanów w amerykańskim kontekście ekonomicznym), to chyba dobrze, nie? Przynajmniej coś świeżego.

13 I 2019   22:50:44

@Weil Deshabl
Naprawdę myślisz, że chodzi tu o troskę o bezrobotnych aktorów?
Możemy pójść dalej: generowane komputerowo postacie w filmach odbierają pracę tysiącom aktorów i statystów. I co? Nikt jakoś nie protestuje.

Co do polskiej kinematografii:
-W serialu "Alternatywy 4" Murzyna Abrahama Lincolna grał ucharakteryzowany polski aktor, jakby było mało w PRL studentów z krajów afrykańskich
- w "Misiu" Ryszard Ochódzki stwierdził, że kiedyś był Murzynem, na szczęście epizod ten zagrał autentyczny czarnoskóry koszykarz
-w filmie "Potop" Azję Tuhajbejowicza, Tatara, grał Daniel Olbrychski; Hoffman zatrudniał statystów z radzieckich republik, ale widocznie nie znalazł się aktor o bardziej niż Olbrychski azjatyckim wyglądzie ;-) wiele lat później Olbrychski zagrał Tuhajbeja w "Ogniem i mieczem", czyli najpierw syna, a potem ojca. Co gorsza potem jeszcze był elfem w "Wiedźminie" odbierając rolę prawdziwym elfom...

- w serialu "Dziewczyny ze Lwowa" role Ukrainek grają polskie aktorki, podobnie Ukraińca gra Polak w serialu "Barwy szczęścia"

- w serialu "Czterej Pancerni i pies" role wojskowych Rosjan grali Polacy, choć Rosjan znających obsługę czołgu i karabinu wtedy w Polsce nie brakowało
- "W Pustyni i w puszczy" z 1973 r. Tu nie było lipy: Arabów zagrali egipscy aktorzy
- etatowym cudzoziemcem w polskich filmach był śp. Leon Niemczyk; grał Amerykanów, Niemców, Hiszpanów,Anglików, Szwedów, a nawet hiszpańskiego Cygana...

14 I 2019   00:12:36

@ El Lagarto

"Możemy pójść dalej: generowane komputerowo postacie w filmach odbierają pracę tysiącom aktorów i statystów. I co? Nikt jakoś nie protestuje."

Sęk w tym, że postaci generowane komputerowo odgrywają zwykle istoty, które nie istnieją naprawdę, więc tu nie ma komu odbierać pracy (podobnie jak w Twoim przykładzie z Olbrychskim jako elfem).
I oczywiście, są też protesty przeciwko nadmiernemu CGI w filmach nawołujące do powrotu do efektów nie-komputerowych, jako że postaci komputerowe często wyglądają sztucznie. No i jest też kwestia np. "wskrzeszania" zmarłych aktorów w ten sposób (patrz Tarkin w "Łotrze 1"). Ale to już są osobne problemy.

Co do przykładów z polskich filmów: większość z nich pochodzi z PRL-u, czyli faktycznie z czasów, kiedy osób nie-białych nie było aż tak dużo w Polsce jak teraz (nie, żeby w dzisiejszych czasach były tłumy). Więc ten przykład z "Alternatyw 4" jeszcze można zrozumieć, choć dziś to nie przeszło.
I też jest kwestia tego, że "białość" w Stanach niekoniecznie oznacza to samo, co u nas (hej, kiedyś nawet Polacy uchodzili za osoby nie-białe tam!).

(Zaraz, w "Dziewczynach ze Lwowa" naprawdę Ukrainki są grane przez Polki? To trochę... dziwne. Mogę jeszcze zrozumieć, gdyby to były postaci epizodyczne, ale tu przecież cały serial tak jakby opowiada o Ukraińcach i ich losach w Polsce, więc czemu po prostu nie wzięli kogoś z ichnich aktorów? Żeby widzowie nie musieli czytać napisów?)

« 1 2 3 4

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Krótko o filmach: Zabawa z żywymi trupami
Marcin Mroziuk

9 IX 2019

Skoro za kręcenie filmu o zombie wziął się Jim Jarmusch, to można było z góry zakładać, że „Truposze nie umierają” nie będą kolejnym krwawym horrorem mającym wzbudzić u widzów przerażenie. I rzeczywiście, sceny obserwowane na ekranie nie mrożą nam krwi w żyłach, lecz prowokują do śmiechu. Nie da się jednak ukryć, że autor „Inaczej niż w raju” ma w swym dorobku dzieła zdecydowanie bardziej udane.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Wojna w przestworach oceanu
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Wojna w przestworach oceanu
— Sebastian Chosiński

Egzorcyści
— Jarosław Robak

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Esensja ogląda: Listopad 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2013 (3)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Wszyscy kochamy Tiny’ego Tima
— Mateusz Kowalski

Strach ma wiele twarzy
— Krzysztof Czapiga

Tegoż autora

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.