Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Paweł Sidorow
‹Świt›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwit
Tytuł oryginalnyРассвет
ReżyseriaPaweł Sidorow
ZdjęciaIwan Burłakow
Scenariusz
ObsadaAleksandra Drozdowa, Oksana Akinszyna, Aleksandr Mołocznikow, Anna Sliu, Anastazja Kuimowa, Oleg Wasilkow, Kuźma Kotrieliew, Walerij Kucharieszyn, Mirosław Piencow
MuzykaGarry Judd
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania90 minut
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Nie budźcie widzów ze snu!
[Paweł Sidorow „Świt” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak, ten moment musiał kiedyś nadejść. Tyle się w ostatnich dwóch latach nachwaliłem rosyjskich horrorów, że w końcu na którymś trzeba było wywinąć koziołka. Padło na „Świt” Pawła Sidorowa – kompletnie pozbawioną sensu opowieść o kobiecie, której matka, będąc w ciąży, dwadzieścia lat wcześniej uciekła z groźnej sekty, a ona teraz przeżywa z tego powodu senne koszmary.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Nie budźcie widzów ze snu!
[Paweł Sidorow „Świt” - recenzja]

Tak, ten moment musiał kiedyś nadejść. Tyle się w ostatnich dwóch latach nachwaliłem rosyjskich horrorów, że w końcu na którymś trzeba było wywinąć koziołka. Padło na „Świt” Pawła Sidorowa – kompletnie pozbawioną sensu opowieść o kobiecie, której matka, będąc w ciąży, dwadzieścia lat wcześniej uciekła z groźnej sekty, a ona teraz przeżywa z tego powodu senne koszmary.

Paweł Sidorow
‹Świt›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwit
Tytuł oryginalnyРассвет
ReżyseriaPaweł Sidorow
ZdjęciaIwan Burłakow
Scenariusz
ObsadaAleksandra Drozdowa, Oksana Akinszyna, Aleksandr Mołocznikow, Anna Sliu, Anastazja Kuimowa, Oleg Wasilkow, Kuźma Kotrieliew, Walerij Kucharieszyn, Mirosław Piencow
MuzykaGarry Judd
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania90 minut
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W zasadzie to proporcje powinny być chyba odwrotne – na jeden niezły film powinno przypadać kilka kiepskich. Tymczasem w przypadku rosyjskich horrorów z ostatnich paru lat znacznie częściej miałem powody do chwalenia niż ganienia. Całkiem nieźle prezentowały się bowiem wszystkie dzieła, jakie brałem na warsztat (nisko- i wysokobudżetowe), począwszy od „Czarnej wody”, poprzez „Narzeczoną”, „Kopertę” oraz trylogię „Gogol”, aż po „Rusałkę. Jezioro martwych” i „Przewodnika”. W końcu jednak musiał trafić się film zły i niepotrzebny. Padło na „Świt” – debiutancki obraz Pawła Sidorowa. Reżyser, o którym dotąd nie było okazji wspomnieć, pochodzi z Petersburga; tam w 2008 roku ukończył Państwowy Uniwersytet Kina i Telewizji, przedstawiając jako pracę dyplomową krótkometrażówkę „Bracia”. Później związał się z telewizją, realizując programy rozrywkowe i kręcąc wideoklipy. Za jeden z nich – „Не Париж” zespołu Leningrad – otrzymał nawet nagrodę w Berlinie. Co otworzyło mu drogę do spełnienia odwiecznego marzenia – zrealizowania filmu kinowego.
I wtedy napatoczył się scenarzysta Jewgienij Koliadincew (rocznik 1985), który wcześniej współpracował (tak się złożyło, że zawsze z innymi pisarzami) przy takich dziełach grozy, jak „Kopacze” (2016) Tichona Korniewa, „Dislike” (2016) Pawła Ruminowa oraz „Wurdałaki” (2017) Siergieja Ginzburga. Petersburskie studio 10/09 ogłosiło właśnie konkurs na scenariusz filmowy i Koliadincew – już w pełni samodzielnie – postanowił wziąć w nim udział. Jakimś cudem – jakim, nie pytajcie! – wygrał i to jego tekst skierowano do realizacji, powierzając ją Sidorowowi. Z połączenia talentów niedoświadczonego reżysera i niezbyt odkrywczego scenarzysty nie musiała od razu narodzić się artystyczna katastrofa. Tyle że tym razem tak jednak się stało. W „Świcie” zabrakło wszystkiego – sensu, napięcia, zaskoczenia, świeżości, wyrazistych bohaterów… długo można by jeszcze wymieniać. Tym samym trudno spodziewać się, aby obraz, który wszedł na ekrany rosyjskich kin ostatniego dnia stycznia, odniósł sukces komercyjny. Bo skoro w tym samym czasie można wybrać się chociażby na utrzymany w podobnej stylistyce, ale znacznie lepiej skręcony, „Escape Room” (2019) Adama Robitela – wybór wydaje się oczywisty. Przynajmniej taki byłby w Polsce.
Introdukcja rozpoczyna się dwadzieścia lat przed właściwymi wydarzeniami zaprezentowanymi na ekranie. Pewnej deszczowej nocy wybiega na ulicę młoda ciężarna kobieta; towarzyszy jej kilkuletni chłopiec. Maria Konnowa chce uciec samochodem, ale okazuje się to niemożliwe – jej synek Anton staje bowiem kilka metrów przed maską wozu, obok niego pojawia się też wózek niemowlęcy, z którego dobiega płacz dziecka. Maria nie ma pewności, czy to jawa, czy sen, ale nie może ryzykować, że przejedzie prawdziwego Antona. Próbuje się wycofać samochodem i w efekcie rozbija się, po czym – razem z synem – ląduje w dziwnym szpitalu. Po czasie dowiadujemy się, że zmarła w nim, rodząc dziecko. Dwie dekady później poznajemy Swietłanę, jej córkę, która świętuje właśnie okrągłe urodziny. Oprócz przyjaciół przychodzi także… starszy brat. Jakimś cudem przeżył tamte wydarzenia, chociaż – uwierzcie! – wydaje się to mało prawdopodobne. Ale w końcu nie mamy do czynienia z dramatem psychologicznym, więc na pewne sprawy możemy przymknąć oko. W nocy w mieszkaniu Swiety zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Dziewczyna widzi, jak Anton wypada przez okno i ginie. Czy było to samobójstwo? Okoliczności by na to wskazywały, lecz…
…to, co później Swieta (wraz ze swoją najbliższą przyjaciółką Nastią) znajduje w mieszkaniu mężczyzny, świadczyłoby o poważnych problemach, z jakimi borykał się jej brat i na które nie miał wpływu. Chcąc wyjaśnić zagadkę jego tajemniczej śmierci, kontaktuje się z profesorem Stiepanem Łabierinem z Instytutu Somnologii, który niewiele jej jednak wyjaśnia. Gdy z kolei ona sama mówi mu o dręczących ją koszmarach, radzi jej, by zgłosiła się do prowadzonego przez niego ośrodka i poddała się eksperymentalnemu leczeniu. Na co w końcu młoda Konnowa się decyduje. Okazuje się jednak, że w eksperymencie – oprócz niej – biorą udział także inni: młody Kirył, dojrzały Witalij oraz piękna, starsza od Swietłany o pokolenie, Lilia. Cała czwórka zostaje wprowadzona w stan hipnozy, z której wybudza się w środku nocy, gdy w Instytucie nie ma – poza nimi – żywego ducha. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Z czasem uczestnicy eksperymentu zaczynają tracić kontrolę nad swoimi zmysłami, poddając się dręczącym ich koszmarom.
Krótkie streszczenie nie brzmi jeszcze tak źle, prawda? Niestety, w praktyce wypada to dużo słabiej. Brak przede wszystkim logicznego powiązania pomiędzy przeszłością a teraźniejszością; wiele jest luk fabularnych, których autorzy nie starali się nawet wypełnić (o co chodzi z tajemniczą sektą „Świt”, z której próbowała uciec Maria? jak Anton przeżył potworność, która zabiła jego matkę? dlaczego Swietę nagle po śmierci brata zaczęły dręczyć koszmary, chociaż wcześniej nie miała z nimi problemu?). W drugiej części obrazu, rozgrywającej się w budynku Instytutu Somnologii, mamy już w ogóle do czynienia ze zlepkiem scen pożyczonych z innych horrorów. Scen, które na dodatek nie straszą. Ba! nawet – choćby w sposób niezamierzony (co jednak jakoś ratowałoby ten film) – nie śmieszą. A kiedy Sidorow i Koliadincew starają się przydać wydarzeniom głębi psychologicznej, robi się jeszcze żałośniej. Niby odwołują się do „Koszmaru z ulicy Wiązów”, ale nie wpadli na pomysł stworzenia jakiegoś alter ego Freddy’ego Kruegera. Bohaterowie mierzą się więc z koszmarem, którego nie potrafią zdefiniować. Widz zresztą także. A ewentualne tłumaczenia, że mamy przecież do czynienia ze snem – wypadają zdecydowanie nieprzekonywająco.
Główną rolę producenci powierzyli debiutantce – urodzonej w 1999 roku w białoruskim Mińsku Aleksandrze Drozdowej, obecnie studentce Rosyjskiego Państwowego Instytutu Sztuk Scenicznych w Petersburgu. W jej matkę wcieliła się bardzo znana i popularna w Rosji Oksana Akinszyna („Bikiniarze”, „Wysocki”), natomiast w przyjaciółkę Nastię – Anastazja Kuimowa, baletnica z dyplomem ukończenia szkoły choreograficznej w Krasnojarsku, obecnie studiująca aktorstwo w stołecznym Wszechrosyjskim Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK). Kirył ma z kolei twarz Aleksandra Mołocznikowa („Bracia Cz.”, „Chłodny front”), Lilia – Anny Sliu, a raczej: Sliusariowej („Podrzutki”), Witalij – Olega Wasilkowa („Topór”, „Spitak”), a profesor Łabierin – Walerija Kucharieszyna („Pochowajcie mnie pod podłogą”, „Dobrzy ludzie”, „Matylda”). Za zdjęcia odpowiadał Iwan Burłakow, który kilkoma wcześniejszymi filmami – jak chociażby sensacyjnym „Żyć” (2010), horrorem „Narzeczona” (2017) czy dramatem „Salut 7” (2017) – udowodnił, że potrafi odnaleźć się w różnych gatunkach i tym samym, jeśli coś jest nie tak ze „Świtem” to na pewno nie z jego winy. W ścieżce dźwiękowej wykorzystano – zakupione z „banku muzyki” – kompozycje Brytyjczyka Garry’ego Judda. Rosyjscy twórcy coraz częściej korzystają z tego źródła (zapewne jest taniej niż koszt zamówienia oryginalnej partytury); czasami to się sprawdza (jak we wspomnianej już powyżej „Narzeczonej”), tym razem jednak soundtrack w niczym nie wsparł obrazu.
koniec
10 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Krótko o filmach: Zabawa z żywymi trupami
Marcin Mroziuk

9 IX 2019

Skoro za kręcenie filmu o zombie wziął się Jim Jarmusch, to można było z góry zakładać, że „Truposze nie umierają” nie będą kolejnym krwawym horrorem mającym wzbudzić u widzów przerażenie. I rzeczywiście, sceny obserwowane na ekranie nie mrożą nam krwi w żyłach, lecz prowokują do śmiechu. Nie da się jednak ukryć, że autor „Inaczej niż w raju” ma w swym dorobku dzieła zdecydowanie bardziej udane.

więcej »

Polecamy

Po szkielecie poznasz ich

Z filmu wyjęte:

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.