Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 lutego 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Paweł Sidorow
‹Świt›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwit
Tytuł oryginalnyРассвет
ReżyseriaPaweł Sidorow
ZdjęciaIwan Burłakow
Scenariusz
ObsadaAleksandra Drozdowa, Oksana Akinszyna, Aleksandr Mołocznikow, Anna Sliu, Anastazja Kuimowa, Oleg Wasilkow, Kuźma Kotrieliew, Walerij Kucharieszyn, Mirosław Piencow
MuzykaGarry Judd
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania90 minut
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Nie budźcie widzów ze snu!

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak, ten moment musiał kiedyś nadejść. Tyle się w ostatnich dwóch latach nachwaliłem rosyjskich horrorów, że w końcu na którymś trzeba było wywinąć koziołka. Padło na „Świt” Pawła Sidorowa – kompletnie pozbawioną sensu opowieść o kobiecie, której matka, będąc w ciąży, dwadzieścia lat wcześniej uciekła z groźnej sekty, a ona teraz przeżywa z tego powodu senne koszmary.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Nie budźcie widzów ze snu!

Tak, ten moment musiał kiedyś nadejść. Tyle się w ostatnich dwóch latach nachwaliłem rosyjskich horrorów, że w końcu na którymś trzeba było wywinąć koziołka. Padło na „Świt” Pawła Sidorowa – kompletnie pozbawioną sensu opowieść o kobiecie, której matka, będąc w ciąży, dwadzieścia lat wcześniej uciekła z groźnej sekty, a ona teraz przeżywa z tego powodu senne koszmary.

Paweł Sidorow
‹Świt›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwit
Tytuł oryginalnyРассвет
ReżyseriaPaweł Sidorow
ZdjęciaIwan Burłakow
Scenariusz
ObsadaAleksandra Drozdowa, Oksana Akinszyna, Aleksandr Mołocznikow, Anna Sliu, Anastazja Kuimowa, Oleg Wasilkow, Kuźma Kotrieliew, Walerij Kucharieszyn, Mirosław Piencow
MuzykaGarry Judd
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania90 minut
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W zasadzie to proporcje powinny być chyba odwrotne – na jeden niezły film powinno przypadać kilka kiepskich. Tymczasem w przypadku rosyjskich horrorów z ostatnich paru lat znacznie częściej miałem powody do chwalenia niż ganienia. Całkiem nieźle prezentowały się bowiem wszystkie dzieła, jakie brałem na warsztat (nisko- i wysokobudżetowe), począwszy od „Czarnej wody”, poprzez „Narzeczoną”, „Kopertę” oraz trylogię „Gogol”, aż po „Rusałkę. Jezioro martwych” i „Przewodnika”. W końcu jednak musiał trafić się film zły i niepotrzebny. Padło na „Świt” – debiutancki obraz Pawła Sidorowa. Reżyser, o którym dotąd nie było okazji wspomnieć, pochodzi z Petersburga; tam w 2008 roku ukończył Państwowy Uniwersytet Kina i Telewizji, przedstawiając jako pracę dyplomową krótkometrażówkę „Bracia”. Później związał się z telewizją, realizując programy rozrywkowe i kręcąc wideoklipy. Za jeden z nich – „Не Париж” zespołu Leningrad – otrzymał nawet nagrodę w Berlinie. Co otworzyło mu drogę do spełnienia odwiecznego marzenia – zrealizowania filmu kinowego.
I wtedy napatoczył się scenarzysta Jewgienij Koliadincew (rocznik 1985), który wcześniej współpracował (tak się złożyło, że zawsze z innymi pisarzami) przy takich dziełach grozy, jak „Kopacze” (2016) Tichona Korniewa, „Dislike” (2016) Pawła Ruminowa oraz „Wurdałaki” (2017) Siergieja Ginzburga. Petersburskie studio 10/09 ogłosiło właśnie konkurs na scenariusz filmowy i Koliadincew – już w pełni samodzielnie – postanowił wziąć w nim udział. Jakimś cudem – jakim, nie pytajcie! – wygrał i to jego tekst skierowano do realizacji, powierzając ją Sidorowowi. Z połączenia talentów niedoświadczonego reżysera i niezbyt odkrywczego scenarzysty nie musiała od razu narodzić się artystyczna katastrofa. Tyle że tym razem tak jednak się stało. W „Świcie” zabrakło wszystkiego – sensu, napięcia, zaskoczenia, świeżości, wyrazistych bohaterów… długo można by jeszcze wymieniać. Tym samym trudno spodziewać się, aby obraz, który wszedł na ekrany rosyjskich kin ostatniego dnia stycznia, odniósł sukces komercyjny. Bo skoro w tym samym czasie można wybrać się chociażby na utrzymany w podobnej stylistyce, ale znacznie lepiej skręcony, „Escape Room” (2019) Adama Robitela – wybór wydaje się oczywisty. Przynajmniej taki byłby w Polsce.
Introdukcja rozpoczyna się dwadzieścia lat przed właściwymi wydarzeniami zaprezentowanymi na ekranie. Pewnej deszczowej nocy wybiega na ulicę młoda ciężarna kobieta; towarzyszy jej kilkuletni chłopiec. Maria Konnowa chce uciec samochodem, ale okazuje się to niemożliwe – jej synek Anton staje bowiem kilka metrów przed maską wozu, obok niego pojawia się też wózek niemowlęcy, z którego dobiega płacz dziecka. Maria nie ma pewności, czy to jawa, czy sen, ale nie może ryzykować, że przejedzie prawdziwego Antona. Próbuje się wycofać samochodem i w efekcie rozbija się, po czym – razem z synem – ląduje w dziwnym szpitalu. Po czasie dowiadujemy się, że zmarła w nim, rodząc dziecko. Dwie dekady później poznajemy Swietłanę, jej córkę, która świętuje właśnie okrągłe urodziny. Oprócz przyjaciół przychodzi także… starszy brat. Jakimś cudem przeżył tamte wydarzenia, chociaż – uwierzcie! – wydaje się to mało prawdopodobne. Ale w końcu nie mamy do czynienia z dramatem psychologicznym, więc na pewne sprawy możemy przymknąć oko. W nocy w mieszkaniu Swiety zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Dziewczyna widzi, jak Anton wypada przez okno i ginie. Czy było to samobójstwo? Okoliczności by na to wskazywały, lecz…
…to, co później Swieta (wraz ze swoją najbliższą przyjaciółką Nastią) znajduje w mieszkaniu mężczyzny, świadczyłoby o poważnych problemach, z jakimi borykał się jej brat i na które nie miał wpływu. Chcąc wyjaśnić zagadkę jego tajemniczej śmierci, kontaktuje się z profesorem Stiepanem Łabierinem z Instytutu Somnologii, który niewiele jej jednak wyjaśnia. Gdy z kolei ona sama mówi mu o dręczących ją koszmarach, radzi jej, by zgłosiła się do prowadzonego przez niego ośrodka i poddała się eksperymentalnemu leczeniu. Na co w końcu młoda Konnowa się decyduje. Okazuje się jednak, że w eksperymencie – oprócz niej – biorą udział także inni: młody Kirył, dojrzały Witalij oraz piękna, starsza od Swietłany o pokolenie, Lilia. Cała czwórka zostaje wprowadzona w stan hipnozy, z której wybudza się w środku nocy, gdy w Instytucie nie ma – poza nimi – żywego ducha. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Z czasem uczestnicy eksperymentu zaczynają tracić kontrolę nad swoimi zmysłami, poddając się dręczącym ich koszmarom.
Krótkie streszczenie nie brzmi jeszcze tak źle, prawda? Niestety, w praktyce wypada to dużo słabiej. Brak przede wszystkim logicznego powiązania pomiędzy przeszłością a teraźniejszością; wiele jest luk fabularnych, których autorzy nie starali się nawet wypełnić (o co chodzi z tajemniczą sektą „Świt”, z której próbowała uciec Maria? jak Anton przeżył potworność, która zabiła jego matkę? dlaczego Swietę nagle po śmierci brata zaczęły dręczyć koszmary, chociaż wcześniej nie miała z nimi problemu?). W drugiej części obrazu, rozgrywającej się w budynku Instytutu Somnologii, mamy już w ogóle do czynienia ze zlepkiem scen pożyczonych z innych horrorów. Scen, które na dodatek nie straszą. Ba! nawet – choćby w sposób niezamierzony (co jednak jakoś ratowałoby ten film) – nie śmieszą. A kiedy Sidorow i Koliadincew starają się przydać wydarzeniom głębi psychologicznej, robi się jeszcze żałośniej. Niby odwołują się do „Koszmaru z ulicy Wiązów”, ale nie wpadli na pomysł stworzenia jakiegoś alter ego Freddy’ego Kruegera. Bohaterowie mierzą się więc z koszmarem, którego nie potrafią zdefiniować. Widz zresztą także. A ewentualne tłumaczenia, że mamy przecież do czynienia ze snem – wypadają zdecydowanie nieprzekonywająco.
Główną rolę producenci powierzyli debiutantce – urodzonej w 1999 roku w białoruskim Mińsku Aleksandrze Drozdowej, obecnie studentce Rosyjskiego Państwowego Instytutu Sztuk Scenicznych w Petersburgu. W jej matkę wcieliła się bardzo znana i popularna w Rosji Oksana Akinszyna („Bikiniarze”, „Wysocki”), natomiast w przyjaciółkę Nastię – Anastazja Kuimowa, baletnica z dyplomem ukończenia szkoły choreograficznej w Krasnojarsku, obecnie studiująca aktorstwo w stołecznym Wszechrosyjskim Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK). Kirył ma z kolei twarz Aleksandra Mołocznikowa („Bracia Cz.”, „Chłodny front”), Lilia – Anny Sliu, a raczej: Sliusariowej („Podrzutki”), Witalij – Olega Wasilkowa („Topór”, „Spitak”), a profesor Łabierin – Walerija Kucharieszyna („Pochowajcie mnie pod podłogą”, „Dobrzy ludzie”, „Matylda”). Za zdjęcia odpowiadał Iwan Burłakow, który kilkoma wcześniejszymi filmami – jak chociażby sensacyjnym „Żyć” (2010), horrorem „Narzeczona” (2017) czy dramatem „Salut 7” (2017) – udowodnił, że potrafi odnaleźć się w różnych gatunkach i tym samym, jeśli coś jest nie tak ze „Świtem” to na pewno nie z jego winy. W ścieżce dźwiękowej wykorzystano – zakupione z „banku muzyki” – kompozycje Brytyjczyka Garry’ego Judda. Rosyjscy twórcy coraz częściej korzystają z tego źródła (zapewne jest taniej niż koszt zamówienia oryginalnej partytury); czasami to się sprawdza (jak we wspomnianej już powyżej „Narzeczonej”), tym razem jednak soundtrack w niczym nie wsparł obrazu.
koniec
10 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kino przestarzałego niepokoju
Mateusz Żebrowski

15 II 2019

„Płomienie” Chang-donga Lee jeszcze niedawno wydawały się czarnym koniem w wyścigu oscarowym w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Ostatecznie koreańskiemu kandydatowi nie udało prześlizgnąć się ze skróconej listy do finałowej piątki, co oznacza, że nie stanie on w szranki o ostateczne zwycięstwo z „Romą” Alfonso Cuaróna i „Zimną wojną” Pawła Pawlikowskiego, ale i tak dzieło Lee uważane jest za jeden z najważniejszych obrazów zeszłego roku. Dlatego też warto pochylić się nad najnowszym (...)

więcej »

Dobry, zły i łamliwy
Konrad Wągrowski

14 II 2019

M. Night Shyamalan domknął swoją nietypową superbohaterską trylogię, ale poziomowi pierwszego filmu z pewnością nie dorównał.

więcej »

Żmije
Jarosław Robak

12 II 2019

Kto by się spodziewał po twórcy „Lobstera” oscarowego kina kostiumowego? Yorgos Lanthimos przyzwyczaił nas do pesymizmu, ekscentrycznych konceptów, dziwacznych bohaterów i absurdalnego, nieludzkiego świata – w „Faworycie” tego nie zabraknie, choć to bez wątpienia najbardziej przystępny film w karierze greckiego reżysera. Najlepszy od czasu „Kła” – także za sprawą trzech wybitnych aktorek.

więcej »

Polecamy

Zróbmy sobie statuę

Z filmu wyjęte:

Zróbmy sobie statuę
— Jarosław Loretz

Szpiedzy z tamtych lat
— Jarosław Loretz

Zła passa Cyganów
— Jarosław Loretz

Rtęć morderczą jest
— Jarosław Loretz

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.