Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Aleksandr Barszak
‹Pielgrzym›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPielgrzym
Tytuł oryginalnyПилигрим
ReżyseriaAleksandr Barszak
ZdjęciaSwiatosław Bułakowski
Scenariusz
ObsadaIgor Pietrenko, Aleksiej Sieriebriakow, Jelena Siewier, Władimir Iljin, Tatiana Wasiljewa, Anna Banszczikowa, Dmitrij Muchamadiejew, Dmitrij Kuliczkow, Siergiej Bieliajew, Paweł Kuzmin, Irina Rachmanowa, Aleksiej Szewczenkow, Jelena Jesipowa
MuzykaAleksiej Ajgi
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania97 minut
Gatunekdramat, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Jak nazywa się rosyjski Bourne?
[Aleksandr Barszak „Pielgrzym” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czasami są to filmy słabsze, czasami lepsze, niekiedy trafiają się nawet ewidentne knoty, ale i – dla odmiany – arcydzieła. W każdym razie nie mam wątpliwości, że kiedy na plakacie pojawia się nazwisko aktora Aleksieja Sieriebriakowa – to obraz ten koniecznie należy zobaczyć. Podobnie jest z „Pielgrzymem” Aleksandra Barszaka, thrillerem, który fabularnie najwięcej zawdzięcza „Tożsamości Bourne’a” Roberta Ludluma.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Jak nazywa się rosyjski Bourne?
[Aleksandr Barszak „Pielgrzym” - recenzja]

Czasami są to filmy słabsze, czasami lepsze, niekiedy trafiają się nawet ewidentne knoty, ale i – dla odmiany – arcydzieła. W każdym razie nie mam wątpliwości, że kiedy na plakacie pojawia się nazwisko aktora Aleksieja Sieriebriakowa – to obraz ten koniecznie należy zobaczyć. Podobnie jest z „Pielgrzymem” Aleksandra Barszaka, thrillerem, który fabularnie najwięcej zawdzięcza „Tożsamości Bourne’a” Roberta Ludluma.

Aleksandr Barszak
‹Pielgrzym›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPielgrzym
Tytuł oryginalnyПилигрим
ReżyseriaAleksandr Barszak
ZdjęciaSwiatosław Bułakowski
Scenariusz
ObsadaIgor Pietrenko, Aleksiej Sieriebriakow, Jelena Siewier, Władimir Iljin, Tatiana Wasiljewa, Anna Banszczikowa, Dmitrij Muchamadiejew, Dmitrij Kuliczkow, Siergiej Bieliajew, Paweł Kuzmin, Irina Rachmanowa, Aleksiej Szewczenkow, Jelena Jesipowa
MuzykaAleksiej Ajgi
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania97 minut
Gatunekdramat, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Aleksiej Sieriebriakow to w kinematografii rosyjskiej już od ponad dekady (co najmniej od premiery „Ładunku 200” Aleksieja Bałabanowa) człowiek-instytucja. I nie zmienia tego fakt, że jakiś czas temu opuścił kraj i na stałe zamieszkał w Kanadzie. Filmowcy z Moskwy i Petersburga wciąż bowiem chętnie zapraszają go na plany swoich filmów, a on – na szczęście – nie tylko wyraża zgodę, lecz coraz uważniej dobiera scenariusze (choć niekiedy mimo wszystko angażuje się w projekty, o których następnie chciałby jak najszybciej zapomnieć). W ostatnich latach zagrał między innymi w nagradzanych na festiwalach na całym świecie „Lewiatanie” (2017) Andrieja Zwiagincewa i „Jak Witia Czesnok Liochę Sztyra do domu opieki wiózł” (2017) Aleksandra Chanta; do tego dochodzi jeszcze wysokobudżetowa epopeja historyczna „Legenda o Kołowracie” (2017) Dżanika Fajzijewa. Jedno jest pewne: Sieriebriakow nie daje o sobie zapomnieć i nie zapominają o nim rodzimi twórcy. Jak chociażby Aleksandr Barszak, który rok temu zaprosił go do udziału w realizacji psychologicznego thrillera „Pielgrzym”.
Barszak – urodzony w Moskwie w 1978 roku – długo nie mógł się zdecydować, co chce w życiu robić. Zaczął od nauki w szkole średniej aktorskiej działającej przy Państwowym Instytucie Sztuk Teatralnych (GITIS), ale po jej ukończeniu podjął studia w… Moskiewskim Instytucie Energetyki. Przerwał je jednak po dwóch latach i przeniósł się do szkoły przy Moskiewskim Akademickim Teatrze Artystycznym (MChAT). Tam też wytrzymał tylko dla dwa lata, po czym przeprosił się ze swoją poprzednią uczelnią, wrócił w jej mury, by w 2002 roku obronić dyplom. I kiedy wydawało się, że na dobre zwiąże się z branżą energetyczną (lub pochodną), złożył akces na Wyższe Kursy Scenariopisarstwa i Reżyserii (WKSR). Tym sposobem po wielu życiowych zawirowaniach został dyplomowanym reżyserem. Zaczął od kręcenia studenckich krótkometrażówek; tak powstały obyczajowo-psychologiczne „1/2” (2003), „Dzwonek” (2005) i „Własna wyspa” (2006). Debiutem pełnometrażowym, zrealizowanym do spółki z Jurijem Morozowem, był musical dla dzieci „Kopciuszek 4x4. Wszystko zaczyna się od życzeń…” (2008); pierwszym w pełni samodzielnym dziełem – komedia obyczajowa „Szczęśliwej drogi” (2008).
Potem przyszła pora na pracę dla telewizji i dwa seriale: na opowiadającego o końcu epoki radzieckiej „Aptekarza” (2009) oraz historyczny „Cedr podbija niebo” (2011). Powrót do kina znaczony był głównie obrazami gatunkowo lżejszymi: komedią liryczną „Oddam kocięta w dobre ręce” (2012), baśnią „12 miesięcy” (2013), przygotówką fantasy „Pan czasu” (2015) i komedią polityczną „Dzień wyborów 2” (2015). Filmy te ugruntowały pozycję Barszaka na rynku, choć żaden nie uczynił go gwiazdą. Podobnie rzecz miała się z kolejnymi produkcjami (tworzonymi zarówno z myślą o dużym, jak i małym ekranie): melodramatycznym serialem „Wszystko może się zdarzyć” (2017), komedią mistyczną „Mój ukochany duch” (2018) oraz kryminałami z cyklu „Moskiewskie tajemnice” („Goście z przyszłości” i „Siedem sióstr”, 2018). Biorąc pod uwagę zaangażowanie Barszaka w ostatnich latach w pracę zawodową, aż trudno uwierzyć, że znalazł jeszcze czas, aby nakręcić kinowego „Pielgrzyma”. Ale nawet jeżeli przypłacił to ogromnym zmęczeniem i rozstrojem nerwowym, na pewno było warto, bo to prawdopodobnie pierwsze jego dzieło tak dobrze przyjęte przez festiwalowych jurorów.
Premiera festiwalowa obrazu miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku podczas Festiwalu Filmowego „Amurska Jesień” w Błagowieszczeńsku (nad chińską granicą) – tam „Pielgrzym” otrzymał nagrodę specjalną. W grudniu natomiast pokazano go na międzynarodowym przeglądzie „Irida” w Soczi; z czarnomorskiego kurortu twórcy wrócili z laurami za najlepszą muzykę i najlepsze zdjęcia. Opromienione sukcesami dzieło Aleksandra Barszaka trafiło wreszcie 14 lutego tego roku do kin w całej Rosji. Data charakterystyczna, zmuszająca bowiem film do konkurowania z licznymi komediami romantycznymi, które od lat wprowadzane są do szerokiej dystrybucji albo z okazji Walentynek, albo Święta Kobiet. Tymczasem „Pielgrzyma” nie da się zakwalifikować ani jako komedię, ani tym bardziej obraz romantyczny. Pomysł na fabułę zrodził się w głowie Olega Łukiczowa, który już wcześniej zyskał spore uznanie w światku kinematograficznym, lecz nie jako scenarzysta, ale operator („Podróż ze zwierzętami domowymi”, „Dzień w Juriewie”, „Iwan, syn Amira”). Rozbudową jego pomysłu zajął się następnie doświadczony Denis Rodimin („Okrucieństwo”, „Olympus inferno”, „DuchLess”, „Obca matka”), a całość przypieczętował paroma zmianami Barszak.
Mogłoby się wydawać, że skoro trzy głowy dumały nad jak najbardziej atrakcyjną akcją, to powinno powstać coś na wskroś oryginalnego i zaskakującego. Tego, niestety, o „Pielgrzymie” nie da się powiedzieć. Pod wieloma względami przypomina on bowiem (a przynajmniej jego punkt wyjścia) książkowy thriller Roberta Ludluma „Tożsamość Bourne’a” (1980) i jego filmowe adaptacje autorstwa Rogera Younga (1988) i Douga Limana (2002). Otóż pewnego dnia nad brzegiem Morza Czarnego (zdjęcia kręcono w Soczi) pojawia się tajemniczy mężczyzna. Ma około czterdziestu lat, z ubioru przypomina bezdomnego i cierpi na amnezję. Nie wiem ani jak się nazywa, ani czym się zajmuje. Pytanie go o to, gdzie mieszka – też nie ma najmniejszego sensu. Ba! nie wiem nawet, skąd wziął się na plaży. Opuściwszy ją, rusza do miasta, gdzie zupełnie przypadkowo zauważa jadącą samochodem kobietę, która wydaje mu się znajoma. Zatrzymuje taksówkę i każe się wieźć za nią. Oczywiście nie jest w stanie zapłacić za kurs, więc po dotarciu do celu niepostrzeżenie dla kierowcy – i ku jego wielkiemu zdziwieniu i niezadowoleniu – opuszcza wóz. Kobieta mieszka w luksusowym domu (z basenem), oddzielonym od ulicy potężnym kamiennym murem. Dla nieznajomego nie jest to jednak, jak się okazuje, żadna przeszkoda. Udaje mu się dostać do środka i wspiąć po ścianie na taras, po czym traci przytomność.
Kompletnie zaskoczony mąż kobiety, Oleg, wpływowy biznesmen, stara się wyjaśnić sytuację. Zaskakuje go jednak fakt, że intruz w malignie powtarza imię jego żony – Mira. Ona z kolei, właścicielka galerii sztuki, twierdzi, że go nie zna, że widzi po raz pierwszy na oczy, że na pewno nie jest jej klientem. Wezwana na miejsce zdarzenia policja zabiera ze sobą nieproszonego gościa i zawozi do szpitala, ale udaje mu się stamtąd uciec. Tyle że od tej pory jest już poszukiwanym przez służby zbiegiem. Nieznajomy stara się od tej pory nie tylko uniknąć aresztowania, ale przede wszystkim dowiedzieć się czegoś o sobie. Jest przekonany, że tylko Mira może mu w tym pomóc. Gdyby było inaczej, skąd znałby informacje o jej życiu osobistym? I to takie, o których być może nie powiedziała nawet Olegowi… Pojawienie się intruza sprawia, że w relacje Miry i Olega wkrada się nieufność i zwątpienie. Mąż stara się więc rozwiązać problem na swój sposób, co cierpiącemu na amnezję mężczyźnie przysparza kolejnych cierpień. Zewsząd jest ścigany i atakowany. Choć przychodzi moment, gdy nieoczekiwanie ktoś wyciąga do niego przyjazną dłoń. I to jest początek drogi prowadzącej do rozwiązania zagadki.
„Pielgrzyma”, choć nie grzeszy oryginalnością, ogląda się z zaciekawieniem. Tym większym, że twórcy nawiązują do współczesnych wydarzeń, w jakie zaangażowana jest Rosja. Jason Bourne musiał mierzyć się z legendarnym terrorystą Szakalem (wtedy wciąż jeszcze spędzającym sen z powiek przywódcom mocarstw zachodnich), bohater Barszaka ma już innych wrogów, chociaż wywodzących się z tych samych kręgów. Można na to dzieło patrzeć jak na klasyczny obraz sensacyjny (z wątkami szpiegowskimi), ale jest on również swego rodzaju ostrzeżeniem. Przypomnieniem, że jeśli angażujesz się – w tym przypadku jako państwo – w konflikt polityczno-religijny, to nie ma większego znaczenia, jak daleko od twoich granic to się dzieje, bo przyjdzie taki moment, że zemsta dosięgnie cię tam, gdzie czujesz się najbezpieczniej. Rosja przeżywała to już w swej najnowszej historii i wciąż musi się z tym liczyć. Dzięki dodaniu tego bardzo konkretnego wątku „Pielgrzym” na pewno zyskał; pozwolił on bowiem scenarzystom na dokonanie zaskakującej wolty fabularnej, która wywraca niemal wszystko do góry nogami. Szkoda jedynie, że widzieliśmy to już wcześniej w innych filmach.
Była mowa wyżej, że na festiwalu w Soczi film Aleksandra Barszaka zdobył kilka laurów. Kto konkretnie na nie zasłużył? Mający korzenie czuwaskie kompozytor Aleksiej Ajgi („Chagall – Malewicz”, „Próba”, „Dubrowski”), który na potrzeby „Pielgrzyma” stworzył dwadzieścia pięć ilustracyjnych fragmentów, zarejestrowanych następnie w studiu z udziałem zespołu 4’33” oraz orkiestry Ad Libitum. To muzyka oparta na zapadających w pamięć motywach fortepianowych, zahaczających o modern jazz i szlachetny pop. Nagrodę otrzymał również twórca zdjęć, czyli Swiatosław Bułakowski (rocznik 1983), absolwent Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Teatru, Kina i Telewizji imienia Iwana Karpenko-Karego, który od 2008 roku jest etatowym operatorem Barszaka. Role głównie, poza wspomnianym już Aleksiejem Sieriebriakowem, zagrali natomiast: Igor Pietrenko („Kierowca dla Wiery”, „Decyzja o likwidacji”), który wcielił się w mężczyznę z amnezją, i śpiewaczka Jelena Siewier (w rzeczywistości: Siewiergina), która podarowała swą twarz Mirze. Na drugim planie pojawia się z kolei dostojny Władimir Iljin („Czas pionierów”, „Trener”), którego właściwe przeznaczenie wyjaśnione zostaje dopiero w finale, więc za dużo pisać o jego bohaterze nie można.
koniec
24 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Film nieoczywisty
Miłosz Cybowski

19 VII 2019

„Przedszkolanka” jest filmem nieoczywistym. Bo choć łatwo krytykować główną bohaterkę, o wiele trudniej nie docenić (w świetle finału) jej starań.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Portret dwóch kobiet w klaustrofobicznym wnętrzu
Sebastian Chosiński

17 VII 2019

Najsłynniejszym i najwybitniejszym filmem Ilji Awerbacha bezsprzecznie pozostaje nakręcony na początku lat 70. ubiegłego wieku dramat psychologiczny „Monolog”. W niczym jednak nie ustępuje mu również kolejne dzieło Rosjanina – opowiadające o skomplikowanych losach młodych kobiet „Cudze listy”, którego bohaterkami reżyser uczynił niespełna siedemnastoletnią uczennicę i jej starszą o kilka lat szkolną wychowawczynię.

więcej »

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
Jarosław Loretz

15 VII 2019

„Nocne istoty” to zupełne zaskoczenie z dalekiej Argentyny. Horror niedrogi, ale przy tym wypchany klimatem po same brzegi.

więcej »

Polecamy

Gdy mści się niechlujstwo

Z filmu wyjęte:

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.