Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Anna Boden, Ryan Fleck
‹Kapitan Marvel›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Marvel
Tytuł oryginalnyCaptain Marvel
Dystrybutor Disney
Data premiery8 marca 2019
ReżyseriaAnna Boden, Ryan Fleck
ZdjęciaBen Davis
Scenariusz
ObsadaGemma Chan, Brie Larson, Jude Law, Mckenna Grace, Ben Mendelsohn, Samuel L. Jackson, Lee Pace, Rune Temte
MuzykaPinar Toprak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
CyklMarvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
[Anna Boden, Ryan Fleck „Kapitan Marvel” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Najnowszy film studia Marvel o incepcyjnym tytule „Kapitan Marvel” ma w sobie luz „Strażników galaktyki” połączony z tajemniczością „Tożsamości Bourne’a”. Osadzenie akcji w połowie lat 90. dodaje całości subtelnego humoru. No i kot. Każdy film z kotem jest lepszy niż bez kota. A szczególnie, kiedy Nick Fury dziumdzia nad nim słodko niczym emerytka z naszego bloku. To po prostu trzeba zobaczyć.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
[Anna Boden, Ryan Fleck „Kapitan Marvel” - recenzja]

Najnowszy film studia Marvel o incepcyjnym tytule „Kapitan Marvel” ma w sobie luz „Strażników galaktyki” połączony z tajemniczością „Tożsamości Bourne’a”. Osadzenie akcji w połowie lat 90. dodaje całości subtelnego humoru. No i kot. Każdy film z kotem jest lepszy niż bez kota. A szczególnie, kiedy Nick Fury dziumdzia nad nim słodko niczym emerytka z naszego bloku. To po prostu trzeba zobaczyć.

Anna Boden, Ryan Fleck
‹Kapitan Marvel›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Marvel
Tytuł oryginalnyCaptain Marvel
Dystrybutor Disney
Data premiery8 marca 2019
ReżyseriaAnna Boden, Ryan Fleck
ZdjęciaBen Davis
Scenariusz
ObsadaGemma Chan, Brie Larson, Jude Law, Mckenna Grace, Ben Mendelsohn, Samuel L. Jackson, Lee Pace, Rune Temte
MuzykaPinar Toprak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
CyklMarvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Po raz -nasty studio Marvel pokazało swój niesamowity talent w dobieraniu aktorów do postaci. Zatrudnienie Roberta Downeya jr. jako Iron Mana było przebłyskiem geniuszu; potem nastąpił długi ciąg równie udanych decyzji: Tom Hiddleston, Idris Elba, Tom Holland, Jeff Goldblum czy [tu wstaw swoje propozycje]. Brie Larson jest kolejnym strzałem w dziesiątkę. Zagrała postać, która ma tyleż superbohaterskiej charyzmy co psotnego uroku, z domieszką dobrze pokazanych rozterek, kiedy okazuje się, że jej życie nie jest tym, czym się wydawało. W dodatku, choć jest komandosem, sprawia wrażenie – jak to mawiają Amerykanie – dziewczyny z mieszkania obok. Kogoś, z kim mogłabym się szybko zaprzyjaźnić. Vers mistrzowsko pilotuje wszystko, co lata, walczy jak Bruce Lee i montuje transgalaktyczne telefony lepiej od E.T., a przy tym jest taka… swojska. Wystarczy, że zmieni spandexowy kombinezon na dżinsy i flanelę, a wygląda, że zacytuję Fury’ego, „jak czyjaś zbuntowana siostrzenica”. A taka na przykład Czarna Wdowa nawet w najbardziej cywilnych ciuchach nadal wygląda jak przyczajony tygrys, ukryty smok. Oczywiście zawsze można dywagować, ile jest w tym aktorstwa jako takiego, ile naturalnej „aury” obu pań, a ile dodaje charakteryzacja: rozczochrane włosy Vers kontra lakierowana fryzura i wiecznie nienaganny makijaż Nataszy. Zresztą całkiem tak samo, jak Nick Fury, który z opaską na oku i w czarnym płaszczu wygląda znacznie groźniej niż odmłodzona wersja w tym filmie. Cyfrowe wygładzenie twarzy to jedno, ale drobne szczegóły stroju potrafią wnieść co najmniej drugie tyle.
Znawców komiksu pewnie nic w rozwoju akcji nie zaskoczy, natomiast pozostali widzowie mają szansę przeżyć kilka zaskoczeń – i nie mam tu na myśli zagadek „pod kogo tym razem podszyje się zmiennokształtna postać”, tylko kluczowe elementy fabuły. Spore wrażenie zrobiła na mnie scena przewijania pewnych scen w umyśle niczym taśmy w magnetowidzie („Zatrzymaj! cofnij trochę… o, teraz!”), a potem nagła wątpliwość, która ze stron konfliktu przedstawia prawdziwą wersję wydarzeń – przy czym bohaterka wie, że błąd z jej strony może zagrozić życiu jej przyjaciół.
Skoro już mowa o przyjaciołach, to koniecznie trzeba pochwalić świetnie pokazane porozumienie między Furym a Vers, a także inne – nieraz bardzo drobne – scenki pokazujące różne inne relacje między postaciami. Na przykład to, jak budowało się zaufanie między Coulsonem i jego szefem: dwa spojrzenia i jedno zdanie w scenie przeszukania budynku, i już wiemy. Albo reakcje najlepszej przyjaciółki pani kapitan na jej powrót po latach: ja wyraźnie wyczytałam wahanie: „rzucić się na szyję czy zdzielić w łeb za to, że musiałam po niej płakać?”. Truizmem będzie stwierdzenie, że ukazanie kosmicznej walki w kontekście zdrady lub odnalezienia bliskich sobie osób (jest ich dużo więcej, ale nie chcę ryzykować ujawnienia pewnych informacji) sprawia, że dramatyzm wzrasta. To trochę tak, jak w scenie, kiedy Tony Stark wlatywał do portalu z głowicą nuklearną: nie przeżywałam strachu, czy zginie (bo przecież wiadomo, że nie), tylko boleśnie odczuwałam JEGO strach i rezygnację.
Vers często zaciska pięści z przyczyn, nazwijmy to, technicznych, ale ten prosty zabieg wiele wnosi do pokazania osobowości.
Vers często zaciska pięści z przyczyn, nazwijmy to, technicznych, ale ten prosty zabieg wiele wnosi do pokazania osobowości.
Przesłanie filmu może nie jest zbyt oryginalne (czerpanie siły z tego, co inni uznają za słabość), ale w końcu to film przygodowy. Zresztą pokazane zostało, jak na mój gust, dość dyskretnie, zwięźle i bez komunałów o uwierzeniu w siebie. Jak zwykle w filmach Marvela cudownie został wykorzystany humor; wielką wesołość widowni wzbudziło już samo pokazanie komputerów z systemem Windows 95, zwłaszcza pokazanie paska postępu przy próbie odtworzenia płytki CD (zdziwienie bohaterki: „Na co czekamy?”) albo „najnowocześniejszego dwustronnego pagera”. Urażony komentarz Fury’ego, że skaner kosmitów „pewnie się popsuł”, bo ocenia go jako zagrożenie wynoszące 0%, to jeden z najlepszych tekstów w historii MCU. Nie można przy tym zapomnieć o pojawieniu się Stana Lee (zachwycone „Oooo!” sali) oraz uroczym hołdzie, który mu złożono w otwierającym film logo studia: tym razem napis MARVEL nie składa się z kadrów komiksowych, lecz z archiwalnych ujęć z udziałem Stana. No i ta wzruszająca dedykacja…
Jedną z zasadniczych zalet „Kapitan Marvel” jest fakt, że na filmie tak samo dobrze będą bawić się zagorzali fani, jak i osoby, które dotychczas nie zetknęły się z tym uniwersum. Obecność Fury’ego i Coulsona to dodatkowy smaczek, ale w żaden sposób nie utrudnia zrozumienia czegoś z fabuły. Może ten odcinek przyciągnie do MCU nowych zainteresowanych?
PS. Koniecznie, absolutnie i bezwzględnie należy zostać do ostatniej sceny po napisach.
koniec
14 marca 2019

Komentarze

14 III 2019   21:00:08

Chciałbym zwrócić uwagę, że w filmie nie było żadnego kota. Goose nie był kotem. To był Flerken, na co Skrullowie i Kree dobitnie wskazywali przy każdej okazji :)

14 III 2019   21:22:42

A znasz słowo "spoiler"?...

14 III 2019   23:16:20

Była kiedyś taka zagadka.
Co to jest? Uszy ma jak kot, łapy ma jak kot, ogon ma jak kot, oczy ma jak kot, wąsy ma jak kot, ale to nie kot.

Odpowiedź: kocica

15 III 2019   11:39:42

^ Ooo, dobre!

15 III 2019   23:15:59

Film dobry, ale nie daleko mu do najlepszych produkcji Marvela. Zgadzam się że Larson to świetnie dobrana aktorka, w dodatku tworzy zgrany duet z Jacksonem.
Smaczki, które wyłapałem (SPOILERY):
1. Rudy kot wygląda identycznie jak ten, którego miała porucznik Ripley na pokładzie Nostromo. Przypadek? Nie sądzę... Kto oglądał wie, że mam rację. W pewnym momencie na ekranie nawet pada zdanie na temat kota: "Normalnie unika OBCYCH" (cytat z pamięci)
2. Rozmowa bohaterki z Intelektem przypomniała mi komiks Polha wg Danikena. Tam kosmitka Ais musiała zdawać sprawozdanie z pracy na ziemi Wielkiemu Mózgowi na ojczystej planecie...
3. Niezbyt odkrywcze odkrycie, ale Skrullowie stylizowani są na orków z ekranizacji "Władcy pierścieni"
4. Verse może i bywa rozczochrana, ale makijaż zachowuje nawet w czasie tortur, lotów odrzutowcem, lotów kosmicznych, walki wręcz itp.
5. Strzał w zdjęcie Schwarzeneggera w wypożyczalni video to nie tylko krótka zajawka ("True Lies" :-). Pojawienie się Verse na Ziemi przypomina pojawienie się T-800 i Kyle Reesa w 1984 r. w pierwszej części "Terminatora". Mamy demolkę, mamy spotkanie ze stróżami prawa-niedowiarkami, mamy nawet kradzież stroju i motoru. Terminator zabiera ubiór punka, Verse kradnie ubiór grungowca. Oboje wyruszają na poszukiwanie kobiety, której nie znają.
6. Czekałem na ta ostatnią scenę po napisach i się
rozczarowałem...

15 III 2019   23:17:24

W pierwszym zdaniu miało być: "daleko mu"

15 III 2019   23:30:56

Już Ci kilka razy mówiłam, że powinieneś recenzje pisać... Bardzo fajne te nawiązania wyłapałeś. Mnie się tylko coś kojarzyło w scenie strzału w tekturową postać, ale nie mogłam sobie skojarzyć, gdzie dzwonią.

17 III 2019   13:52:23

Po tylu zachętach, może rzeczywiście spróbuję kiedyś wyrzeźbić jakoweś recenzje. Skończy się kompromitacją, bo o kuchni filmowej typu montaż, praca kamery, reżyseria itepe nie mam bladego pojęcia. Ale zawsze będę mógł napisać, że reżyser zrzynał z takiego to, a takiego dzieła :-)

A propos "Kapitan Marvel", film oczywiście nawiązuje też do "Terminatora 2", choćby przez walkę ze zmiennokształtnymi antagonistami.
Zdanie o tym, że kot unika obcych, wyłapałem dzięki spoilerowi Rory'ego, parę wpisów wyżej. Podwoił moja czujność. Pozdrawiam @Rory kimkolwiek jesteś, ale więcej nie spoileruj!

17 III 2019   14:07:00

Trochę wtrąceń z "klasyki" kina czy różnych "smaczków", nie czyni filmu od razu dobrym. To jednak najsłabsza produkcja Marvela do tej pory, może to wina goniących terminów i wciśnięcie szybko postaci przed finałową rozgrywką Avengers. Nie zmienia to jednak faktu, że film mocno rozczarowuje, czytając tutaj o humorze i błyskotliwości postaci, zastanawiam się czy ktoś opiswywał ten sam film...

17 III 2019   15:16:50

@moon Tu pełna zgoda, "smaczki" nie czynią filmu dobrym, ale są miłą wartością dodaną.
Co do "słabości"... "Słaby" w produkcjach Marvela oznacza co najmniej przyzwoity i inteligentny poziom rozrywki (często nieosiągalny w innych blockbusterach). Film "Kapitan Marvel" jest "słaby" na tle "Iron Mana" czy "Strażników Galaktyki", ale nie na tle reszty współczesnego kina rozrywkowego. Natomiast humor to kwestia indywidualna, nie wszystkich śmieszy to samo.

Jeszcze zostały mi do obejrzenia 2 filmy z MCU, ale z tego co dotąd widziałem, IMO najsłabszy jest pierwszy "Thor".
Dla mnie w rankingu MCU "Kapitan Marvel" to solidny średniak z kilkoma przebłyskami geniuszu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nic nowego pod słońcem
Miłosz Cybowski

20 V 2019

Pierwszy „John Wick” mógł jeszcze zaskakiwać bezkompromisowością, drugi, mimo pewnej sztampy, oferował jeszcze więcej, natomiast trójka… Trójka w żadnym wypadku nie pozostaje w tyle.

więcej »

East Side Story: Stachanowcy pod gradem bomb i kul
Sebastian Chosiński

19 V 2019

A już zdążyłem się zmartwić! Że maj w pełni, a w kinach rosyjskich brak premier filmowych związanych z tradycyjnie hucznie obchodzonym w tym miesiącu Dniem Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Aż w końcu dotarł do mnie „Korytarz nieśmiertelności” Fiodora Popowa – dramat wojenny o jednym z istotniejszych, aczkolwiek nieco już zapomnianych, epizodów składających się na dzieje blokady Leningradu.

więcej »

Kryminalny egzystencjalizm
Konrad Wągrowski

13 V 2019

Trzeci sezon „Detektywa” tylko z pozoru jest kalką pierwszego. Na koniec okazuje się bowiem, że w gruncie rzeczy wcale nie oglądaliśmy opowieści kryminalnej.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Oko Furii i ostatni Vers
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiapunk
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Można jak pierwszy!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.