Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Anna Boden, Ryan Fleck
‹Kapitan Marvel›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Marvel
Tytuł oryginalnyCaptain Marvel
Dystrybutor Disney
Data premiery8 marca 2019
ReżyseriaAnna Boden, Ryan Fleck
ZdjęciaBen Davis
Scenariusz
ObsadaGemma Chan, Brie Larson, Jude Law, Mckenna Grace, Ben Mendelsohn, Samuel L. Jackson, Lee Pace, Rune Temte
MuzykaPinar Toprak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
CyklMarvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Oko Furii i ostatni Vers
[Anna Boden, Ryan Fleck „Kapitan Marvel” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To dwudziesty pierwszy film powstały w ciągu jedenastu lat w ramach franczyzy Marvel Cinematic Universum. Mogłoby się wydawać, że jego twórcy – Anna Boden i Ryan Fleck (ich nazwiska prawdopodobnie nic nikomu nie powiedzą) – nie będą w stanie już niczym zaskoczyć widza. Ale nic z tego. „Kapitan Marvel” to kolejne doskonałe dzieło, które idealnie łączy wątki klasycznej filmowej space opery z kinem superbohaterskim.

Sebastian Chosiński

Oko Furii i ostatni Vers
[Anna Boden, Ryan Fleck „Kapitan Marvel” - recenzja]

To dwudziesty pierwszy film powstały w ciągu jedenastu lat w ramach franczyzy Marvel Cinematic Universum. Mogłoby się wydawać, że jego twórcy – Anna Boden i Ryan Fleck (ich nazwiska prawdopodobnie nic nikomu nie powiedzą) – nie będą w stanie już niczym zaskoczyć widza. Ale nic z tego. „Kapitan Marvel” to kolejne doskonałe dzieło, które idealnie łączy wątki klasycznej filmowej space opery z kinem superbohaterskim.

Anna Boden, Ryan Fleck
‹Kapitan Marvel›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Marvel
Tytuł oryginalnyCaptain Marvel
Dystrybutor Disney
Data premiery8 marca 2019
ReżyseriaAnna Boden, Ryan Fleck
ZdjęciaBen Davis
Scenariusz
ObsadaGemma Chan, Brie Larson, Jude Law, Mckenna Grace, Ben Mendelsohn, Samuel L. Jackson, Lee Pace, Rune Temte
MuzykaPinar Toprak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
CyklMarvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wydaje się, że tu wszystko jest na opak. Nie do końca wiadomo, kto jest dobry, a kto zły. Nick Fury w niczym nie przypomina poważnego szefa T.A.R.C.Z.Y., który nadzoruje działania Avengersów, a hołubiony przez niego rudy kot wcale nie jest takim miłym czworonogiem, jak mogłoby się wydawać. Przez dłuższy czas widz może czuć się lekko skołowany. Dopiero kiedy okazuje się, że akcja filmu rozgrywa się w 1995 roku (przynajmniej jeżeli chodzi o czas ziemski), pewne rzeczy znajdują swoje właściwe miejsce. Nie do końca typowe dla produkcji MCU, choć do tego akurat mogliśmy przywyknąć, oglądając dwie części „Strażników Galaktyki” (2014, 2017) oraz fragmenty „Wojny bez granic” (2018), jest również to, że przez pierwszych kilkadziesiąt minut mamy do czynienia z klasycznym filmem science fiction. Ze space operą rozgrywającą się w odległych zakamarkach Wszechświata.
Poznajemy kosmos, którym włada technologicznie wysoko rozwinięta cywilizacja Kree. Ziemia to dla niej bezimienna planeta oznaczona kryptonimem C-53. Nigdy zapewne nie zwróciliby na nią uwagi, gdyby nie zaskakujący zbieg okoliczności. Kree starają się za wszelką cenę wyniszczyć rasę jaszczuropodobnych Skrullów. Gdzie tylko to możliwe, tropią ich kosmiczni komandosi spod znaku Starforce. Jednym z nich jest Vers (świetnie wprowadzająca się do filmowego uniwersum Marvela Brie Larson), służąca w elitarnym oddziale swego mentora i nauczyciela Yon-Rogga (szarmancki, ale i odpowiednio złowieszczy Jude Law). Kobieta, oprócz znajomości sztuk walki, posiada też nadzwyczajne moce, chociaż nie ma jeszcze pełnej wiedzy, jak je wykorzystać. Ma też jednak swoją „piętę achillesową” – to bardzo niepokojące i niedające się wyjaśnić wspomnienia z odległej przeszłości.
Ścigając Skrulli, Vers trafia na Ziemię. Wbija się w epokę, w której większość młodych Amerykanów chodzi we flanelowych koszulach i słucha Nirvany (w ścieżce dźwiękowej rozbrzmiewa nawet „Come as You Are”). Istnieje już T.A.R.C.Z.A., ale nie ma jeszcze Avengersów jako zespołu superbohaterów. Na miejscu „lądowania” (czy może raczej upadku) członkini Starforce szybko zjawiają się agenci Fury (wiadomo, Samuel L. Jackson) i świeżo przyjęty do służby Phil Coulson (ponownie Clark Gregg), którym niełatwo uwierzyć w to, co za chwilę zaczyna dziać się wokół nich. Chronologicznie ten film, choć powstał jako dwudziesty pierwszy, lokuje się - nie licząc pierwszego „Kapitana Ameryki”, który cofa się aż do drugiej wojny światowej - na początku stawki MCU. Z tego też powodu twórcy stanęli przed istotnymi wyzwaniami, jak wyjaśnić genezę ważnych dla całego uniwersum elementów. Nie tylko jak Vers stała się Kapitan Marvel, ale również jak można posłużyć się Tesseraktem, skąd wzięła się nazwa „Projektu Avengers” oraz – i to jest zdecydowanie najciekawsze – jak Nick Fury stracił oko.
Oprócz oczywistych nawiązań do komiksów o Kapitan Marvel, obraz Anny Boden i Ryana Flecka obficie korzysta także z inspiracji innymi filmami science fiction. Można w nim znaleźć nawiązania do dwóch pierwszych „Terminatorów” (pojawienie się Vers na Błękitnej Planecie) i dwóch pierwszych „Obcych” (paskudna z wyglądu rasy obcych), „Avatara” (kolor skóry doktor Minn-Ervy, ze Starforce, choć tu oczywiście, jeżeli pod uwagę weźmiemy opowieść rysunkową, to właściwie James Cameron był epigonem), jak również do gwiezdnowojennej „Nowej nadziei” (pojedynek kosmicznych ścigaczy w kanionie). Ba! tempo akcji i poziom jej sensacyjności kojarzy się z kolei z opowieściami o agencie 007. I wszystko to upchnięte w jednym, dwugodzinnym superbohaterskim dziele, którego autorzy na dodatek nie zapomnieli ani o scenach patetycznych, ściskających za gardło i wyciskających łzy, ani o potężnej dawce humoru, którego głównym dostarczycielem jest – zapewne trudno będzie w to uwierzyć – Nick Fury. „Kapitan Marvel” na pewno nie jest najlepszą odsłoną MCU (do „Czarnej Pantery”, „Doktora Strange’a”, „Wojny bohaterów” czy „Wojny bez granic” trochę jej brakuje), lecz nie zapominajmy, że poprzeczka została zawieszona bardzo, bardzo wysoko i samo doskoczenie do niej jest już wielkim osiągnięciem.
koniec
6 maja 2019

Komentarze

10 V 2019   18:29:17

Ale badziewiasty film.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Portret dwóch kobiet w klaustrofobicznym wnętrzu
Sebastian Chosiński

17 VII 2019

Najsłynniejszym i najwybitniejszym filmem Ilji Awerbacha bezsprzecznie pozostaje nakręcony na początku lat 70. ubiegłego wieku dramat psychologiczny „Monolog”. W niczym jednak nie ustępuje mu również kolejne dzieło Rosjanina – opowiadające o skomplikowanych losach młodych kobiet „Cudze listy”, którego bohaterkami reżyser uczynił niespełna siedemnastoletnią uczennicę i jej starszą o kilka lat szkolną wychowawczynię.

więcej »

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
Jarosław Loretz

15 VII 2019

„Nocne istoty” to zupełne zaskoczenie z dalekiej Argentyny. Horror niedrogi, ale przy tym wypchany klimatem po same brzegi.

więcej »

East Side Story: Jak to jest być niedostosowanym Iwanem
Sebastian Chosiński

14 VII 2019

Iwan Sosnin – filmowiec-amator – rozpoczął swój ambitny projekt serii krótkometrażówek realizowanych pod wspólnym hasłem „Iwanowie, pamięć pochodzenia” przed dwoma laty, a wspomogła go w tym firma o nazwie… Wujaszek Wania, która na co dzień zajmuje się produkcją konserwowych i marynowanych warzyw i owoców. Dzisiaj przyjrzymy się dwóm pierwszym filmom cyklu: „Żegnaj, Ameryko!” oraz „Głos morza”.

więcej »

Polecamy

Gdy mści się niechlujstwo

Z filmu wyjęte:

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Birdman znad Missisipi i Missouri
— Sebastian Chosiński

Jak Tommy Lee Jones (razy trzy) w „Ściganej”…
— Sebastian Chosiński

Pornobiznes i narkotyki, komunizm i nazizm
— Sebastian Chosiński

Żydzi, Arabowie i ich koty
— Sebastian Chosiński

Drapieżcy w Gotham
— Sebastian Chosiński

Jak radzić sobie z nienawiścią
— Sebastian Chosiński

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
— Sebastian Chosiński

Jasne oblicze Zła i mroczna strona Dobra
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz w stylu vintage
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.