Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Aleksiej Barykin
‹Wodnica›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWodnica
Tytuł oryginalnyВодяная
ReżyseriaAleksiej Barykin
ZdjęciaAleksiej Matrosow
Scenariusz
ObsadaNikołaj Niewzorow, Jekatierina Barykina, Nafisa Chajrullina, Guzel Szakirzianowa, Ildus Gabdrachmanow, Fanis Ziganszyn, Aschat Chismatow, Julia Zacharowa, Oleg Surow, Paweł Moskwin
MuzykaAleksiej Barykin
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja, Tatarstan
Czas trwania85 minut
Gatunekdramat, fantasy, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Sprawdzanie zaczynaj od pępka!
[Aleksiej Barykin „Wodnica” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W czasach komunistycznych nasi wschodni sąsiedzi często produkowali animowane antologie, w których prezentowano dzieciom bajki i legendy narodów wchodzących w skład Kraju Rad. Dzisiaj należą już one do rzadkości. Tym większą uwagę należy zwrócić na kinowy obraz Aleksieja Barykina – reżysera pochodzenia tatarskiego – który postanowił w „Wodnicy” przedstawić jedno ze straszniejszych podań. Stąd sugestia dystrybutora, by przed ekranem nie siadali widzowie poniżej dwunastego roku życia.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Sprawdzanie zaczynaj od pępka!
[Aleksiej Barykin „Wodnica” - recenzja]

W czasach komunistycznych nasi wschodni sąsiedzi często produkowali animowane antologie, w których prezentowano dzieciom bajki i legendy narodów wchodzących w skład Kraju Rad. Dzisiaj należą już one do rzadkości. Tym większą uwagę należy zwrócić na kinowy obraz Aleksieja Barykina – reżysera pochodzenia tatarskiego – który postanowił w „Wodnicy” przedstawić jedno ze straszniejszych podań. Stąd sugestia dystrybutora, by przed ekranem nie siadali widzowie poniżej dwunastego roku życia.

Aleksiej Barykin
‹Wodnica›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWodnica
Tytuł oryginalnyВодяная
ReżyseriaAleksiej Barykin
ZdjęciaAleksiej Matrosow
Scenariusz
ObsadaNikołaj Niewzorow, Jekatierina Barykina, Nafisa Chajrullina, Guzel Szakirzianowa, Ildus Gabdrachmanow, Fanis Ziganszyn, Aschat Chismatow, Julia Zacharowa, Oleg Surow, Paweł Moskwin
MuzykaAleksiej Barykin
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja, Tatarstan
Czas trwania85 minut
Gatunekdramat, fantasy, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W „East Side Story” od czasu do czasu sięgamy po filmy powstające w narodowych republikach stanowiących integralną część Rosji. Tym sposobem zachęcaliśmy Was – bądź zniechęcaliśmy, w zależności od poziomu dzieła – do zapoznania się z obrazami nakręconymi w Czeczenii („Rozkaz: zapomnieć!”), Jakucji („Mój zabójca”), Kabardo-Bałkarii („Bliskość”) czy – to wcale nie tak dawno – Buriacji („Na brzegu snu”). Dzisiaj zapraszamy do Tatarstanu, którego stolicą jest Kazań, a prezydentem – co istotne, bo wydatnie dołożył się do powstania tego filmu – Rustam Minnichanow. Tatarami są również reżyser (scenarzysta i kompozytor w jednym) oraz odtwórcy głównych ról, ba! przez połowę filmu z ekranu wybrzmiewa język tatarski. Nie ma więc wątpliwości, że to obraz, którego głównym odbiorcą są z założenia mieszkańcy republiki. Aczkolwiek i dla Rosjan może być on interesujący, dotyka bowiem wzajemnych relacji – tu i teraz, nie zaś w zamierzchłej przeszłości – między tymi dwoma narodami.
Twórcą „Wodnicy” jest Aleksiej Barykin, urodzony w Kazaniu w 1980 roku. Jako trzydziestodwulatek ukończył on miejscowy uniwersytet, na którym zresztą teraz – od siedmiu lat – wykłada. Jako scenarzysta telewizyjny pracuje od 2005 roku; w tym czasie zrealizował także cykl filmów dokumentalnych o historii i kulturze Tatarstanu. Ciągnęło go jednak do fabuły i przed czterema laty nakręcił swoją debiutancką pełnometrażową komedię obyczajową „Kłopoty rodzinne”. Do pracy nad „Wodnicą” zabrał się już w 2016 roku. Szło jednak wolno, wiele miesięcy zajęła postprodukcja, w efekcie premiera kinowa odbyła się dopiero przed dwoma miesiącami – 14 marca. Pisząc scenariusz, Barykin oparł się na twórczości żyjącego głównie w XIX wieku (zmarł bowiem na początku następnego stulecia) tatarskiego „wychowawcy narodu”, pisarza i etnografa Kajuma Nasyjriego (w oryginale zapisano by go: Qayum Nasıri), który spisywał narodowe bajki, podania, mity. W niektórych z nich pojawiają się dość paskudne stwory, jak chociażby Jucha – wężowaty demon o długim języku (i bez pępka) – oraz Wodnica, którą można kojarzyć ze słowiańską topielicą bądź rusałką.
I to właśnie z takimi paskudztwami mają do czynienia młodziutcy bohaterowie filmu Barykina!
A są nimi niespełna dziesięcioletni Rusłan i jego młodsza siostra Alina. Na co dzień mieszkają wraz z matką, która jest dyrektorką firmy, w Moskwie. Choć od Ałsu odszedł mąż-Rosjanin, nie mogą narzekać na sytuację materialną; kobiecie dużo bardziej doskwiera odrzucenie przez żyjącą w Tatarstanie rodzinę, która nie mogła pogodzić się z jej uczuciem do osoby wywodzącej się z innej nacji i wyznającej inną, niż islam, religię. Dlatego też brat Ałsu, Timur, nie poinformował siostry o chorobie ojca; dopiero gdy ten zmarł – zadzwonił do Moskwy. Nim jednak kobieta z dziećmi dotarła w rodzinne strony, ojczulek spoczął już w grobie (zgodnie z tradycją muzułmańską, pochówek powinien odbyć się nie później niż w dwadzieścia cztery godziny po śmierci). Akcja filmu zaczyna się w momencie, gdy cała trójka jedzie do Timura. Dla wychowanych w stolicy Rosji dzieci to, co zastają na miejscu – jest szokiem. Drewniana chata (choć pięknie zdobiona), toaleta na podwórzu, brak Internetu, na dodatek wuj i jego młoda żona Lajsan mówiący w języku, którego oni nie rozumieją.
Słowem: tragedia! Dzieciaki najchętniej wsiadłyby z powrotem do samochodu i ruszyły w powrotną, dziesięciogodzinną drogę do Moskwy. Jest to jednak niemożliwe. Ałsu musi odwiedzić cmentarz i rozmówić się z Timurem, także w istotnych w takiej sytuacji dla każdej rodziny kwestiach spadkowych. W tym czasie dziećmi zajmuje się sprawiająca bardzo sympatyczne wrażenie Lajsan, z którą brat Ałsu ożenił się zaledwie dwa miesiące wcześniej, na parę tygodni przed śmiercią ojca. Jest gorliwą muzułmanką, przestrzega ramadanu, od samego początku ciągnie ją do Rusłana i Aliny. Wszystko wskazuje na to, że rodzinny konflikt zostanie wreszcie zażegnany. Ale w nocy dzieje się rzecz niezwykła i dramatyczna. Dzieci budzą się i słysząc dziwne odgłosy dochodzące z pokoju, w którym śpi matka, idą do niej – tam objawia im się niezwykle szpetna i odrażająca postać, która porywa Ałsu. Z opowieści dzieci wynika, że może to być wiedźma Wodnica. Wezwana następnego dnia policja przeczesuje dno pobliskiego jeziorka, ale nikogo ani niczego podejrzanego nie znajduje. W efekcie komendant postanawia… aresztować Timura, który już kiedyś siedział w więzieniu.
W ciągu kilkunastu godzin Rusłan i Alina tracą matkę i wuja; pozostaje im tylko obca dla nich przecież Lajsan. Ewentualnie mogą też liczyć na pomoc miejscowego mułły, jednocześnie dyrektora niewielkiego muzeum etnograficznego znajdującego się w dawnym domu Kajuma Nasyjriego. To od niego dzieci dowiadują się o Wodnicy i Jusze oraz ich podstępnych knowaniach. Wsparte przez niego, rodzeństwo postanawia też podjąć walkę o odzyskanie matki i wydarcie jej z rąk paskudnej wiedźmy. „Wodnica” klasyfikowana jest jako film dla dzieci od dwunastego roku życia – i należałoby się tego trzymać (a nawet wziąć małą poprawkę). Kilka scen – rodem z horroru – może bowiem przyprawić o dreszcze i wywołać traumę u młodszych widzów. Wszak zamieszkujący jezioro demon to nie jest żaden sympatyczny „wesoły diabeł” z opowieści Kornela Makuszyńskiego – to pozbawiająca wolności i życia czarownica. Która byłaby zapewne jeszcze straszniejsza, gdyby Aleksiej Barykin dysponował większym budżetem i możliwościami technicznymi. Bo to właśnie jest podstawowy problem tego obrazu!
„Wodnica” to nie tylko film grozy dla młodszych nastolatków, ale również podejmujący ważne kwestie społeczne dramat obyczajowy (vide wygnanie Ałsu z domu i późniejsze uwięzienie Timura), który przy okazji pełni też funkcję ekumeniczną, przybliżając prawosławnym Rosjanom (tym młodszym oczywiście) pewne elementy islamu (także jego bajowej tradycji). Ciekawa fabuła zostaje jednak rozłożona na łopatki przez dwa czynniki: kiepskie efekty specjalne (mało doświadczony operator Aleksiej Matrosow niewiele mógł tu poprawić) i zdecydowanie poniżej akceptowalnej granicy poziom gry dziecięcych aktorów. Są oni tak sztuczni, jakby występowali w szkolnym przedstawieniu bądź programie telewizyjnym typu „Ziarno”. Chyba niepotrzebnie Barykin obsadził w roli Aliny swoją córeczkę Katię (Jekatierinę), której towarzyszył jeszcze słabszy Kola (Nikołaj) Niewzorow jako Rusłan. Nie można za to przyczepić się do odtwórców ról dorosłych. W większości to doświadczeni aktorzy bądź Tatarskiego Teatru Akademickiego imienia Galiasgara Kamala – jak na przykład Nafisa Chajrullina (Lajsan) i Ildus Gabdrachmanow (Timur) – bądź Teatru Młodego Widza w Kazaniu, jak Guzel Szakirzianowa (Ałsu). Jedynym „gościem” przybyłym z Moskwy była Julia Zacharowa, która wcieliła się w Wodnicę (czyli i tak jest nie do poznania).
koniec
12 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kryminalny egzystencjalizm
Konrad Wągrowski

13 V 2019

Trzeci sezon „Detektywa” tylko z pozoru jest kalką pierwszego. Na koniec okazuje się bowiem, że w gruncie rzeczy wcale nie oglądaliśmy opowieści kryminalnej.

więcej »

Jesienna opowieść
Konrad Wągrowski

10 V 2019

Nuri Bilge Ceylan nie uznaje półśrodków. Twórca nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes „Zimowego snu”, uważanego przez wielu za arcydzieło „Pewnego razu w Anatolii” czy uznanych „Trzech małp” i „Uzaka” tworzy swe dzieła w stylu jakby zaprzeczającym potrzebie komercyjnego sukcesu. Nie inaczej będzie i w przypadku jego kolejnego filmu, pokazywanego na tegorocznym festiwalu Cinergia.

więcej »

Oko Furii i ostatni Vers
Sebastian Chosiński

6 V 2019

To dwudziesty pierwszy film powstały w ciągu jedenastu lat w ramach franczyzy Marvel Cinematic Universum. Mogłoby się wydawać, że jego twórcy – Anna Boden i Ryan Fleck (ich nazwiska prawdopodobnie nic nikomu nie powiedzą) – nie będą w stanie już niczym zaskoczyć widza. Ale nic z tego. „Kapitan Marvel” to kolejne doskonałe dzieło, które idealnie łączy wątki klasycznej filmowej space opery z kinem superbohaterskim.

więcej »

Polecamy

Samopodający się talerz

Z filmu wyjęte:

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Wyścig donikąd
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Z klaustrofobicznej miłości do kina
— Sebastian Chosiński

Nawet Kafka by się w tym pogubił
— Sebastian Chosiński

Jak rodził się kazachski kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Czy szaleniec może mieć rację?
— Sebastian Chosiński

Stowarzyszenie Martwych Dusz
— Sebastian Chosiński

Indianin kontra okrutni Albańcy
— Sebastian Chosiński

Uważaj, kogo wpuszczasz do domu!
— Sebastian Chosiński

Na Zabajkalu też powstają filmy
— Sebastian Chosiński

Jak powstawało Imperium Rosyjskie
— Sebastian Chosiński

Przeżyć za wszelką cenę
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.