Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

David F. Sandberg
‹Shazam!›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShazam!
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery5 kwietnia 2019
ReżyseriaDavid F. Sandberg
ZdjęciaMaxime Alexandre
Scenariusz
ObsadaZachary Levi, Michael Caine, Michelle Borth, Djimon Hounsou, Jack Dylan Grazer, Adam Brody, Ross Butler, Natalia Safran
MuzykaBenjamin Wallfisch
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Magiczne słowo: „Shazam!”
[David F. Sandberg „Shazam!” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie projekt pod hasłem DC Extended Universe włączył drugi bieg. Sześć miesięcy temu swoją premierę miał niezły „Aquaman”, a w marcu tego roku wcale nie gorszy od niego, choć skierowany do nieco młodszej widowni, „Shazam!”. A jeszcze atrakcyjniej wyglądają plany na rok przyszły. Czy to wystarczy jednak, aby zmniejszyć dystans do Marvel Cinematic Universe?

Sebastian Chosiński

Magiczne słowo: „Shazam!”
[David F. Sandberg „Shazam!” - recenzja]

Można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie projekt pod hasłem DC Extended Universe włączył drugi bieg. Sześć miesięcy temu swoją premierę miał niezły „Aquaman”, a w marcu tego roku wcale nie gorszy od niego, choć skierowany do nieco młodszej widowni, „Shazam!”. A jeszcze atrakcyjniej wyglądają plany na rok przyszły. Czy to wystarczy jednak, aby zmniejszyć dystans do Marvel Cinematic Universe?

David F. Sandberg
‹Shazam!›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShazam!
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery5 kwietnia 2019
ReżyseriaDavid F. Sandberg
ZdjęciaMaxime Alexandre
Scenariusz
ObsadaZachary Levi, Michael Caine, Michelle Borth, Djimon Hounsou, Jack Dylan Grazer, Adam Brody, Ross Butler, Natalia Safran
MuzykaBenjamin Wallfisch
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie ukrywajmy: to była dość ryzykowna decyzja. Po superbohaterach zaliczanych do pierwszej ligi DC Comics, takich jak Batman, Superman, Wonder Woman czy Aquaman, twórcy – powstającego pod auspicjami Warner Bros. – DC Extended Universe postanowili sięgnąć po postać o znacznie krótszym życiorysie i nieporównywalnie mniejszej rozpoznawalności, czyli Shazama. Narodził się on w 1940 roku jako Kapitan Marvel (którego nie należy mylić z noszącą to samo imię bohaterką konkurencyjnej oficyny) w serii komiksów publikowanych przez wydawnictwo Fawcett. Po latach sporów sądowych z DC, które uznało, że Kapitan Marvel „żeruje” na Supermanie, postać ta zmieniła w 1972 roku właściciela. Okazało się jednak, że przyglądający się procesowi rywale nie zasypiali gruszek w popiele i postanowili zastrzec nazwę. W efekcie DC pozostało z bohaterem, którego pseudonimu nie mogło wykorzystywać.
By jednak nie stracić go bezpowrotnie, poddano Kapitana Marvela liftingowi i tym sposobem stworzono Shazama. Jego nowe imię powstało jako akronim od pięciu starożytnych i mitycznych bohaterów: króla Izraela Salomona (słynącego z mądrości), Herkulesa (obdarzonego niezwykłą siłą), Atlasa (wytrwałego ponad wszystkie inne istoty), Achillesa (któremu odwagi mogliby pozazdrościć najpotężniejsi superbohaterowie) oraz Merkurego (szybkiego jak, nie przymierzając, Flash). Geneza imienia została zresztą w filmie przedstawiona, ale dzieje się to w tak dramatycznych okolicznościach, że łatwo ten moment przegapić. Komiksy z Shazamem ukazują się w Stanach Zjednoczonych do tej pory, choć akurat do polskiego rynku – przynajmniej na razie – postać ta nie ma zbyt wiele szczęścia. Może zmieni się to po premierze dzieła Davida F. Sandberga, szwedzkiego reżysera, który już jakiś czas temu opuścił ojczyznę i osiadł w słonecznej Kalifornii („Kiedy gasną światła”, 2016; „Annabelle: Narodziny zła”, 2017).
Historia powstania filmowego „Shazama!” jest bardzo długa. Pierwsze przymiarki nastąpiły już bowiem na początku wieku; potem do pomysłu powrócono pod koniec poprzedniej dekady, ale do zdjęć przystąpiono dopiero w styczniu 2018 roku. Jednocześnie też ewoluował scenariusz. Pierwotnie głównym adwersarzem tytułowego bohatera (w którego wcielili się nastoletni Asher Angel i starszy od niego o ponad dwadzieścia lat Zachary Levi) miał być Czarny Adam, ale ostatecznie zrezygnowano z niego na rzecz szalonego doktora Thaddeusa Sivany (którego znakomicie zagrał Mark Strong, znany chociażby ze świetnego serialu szpiegowskiego stacji FOX „Deep State”). Pociągnęło to za sobą prawdziwe trzęsienie ziemi w fabule filmu. Akcja rozpoczyna się w połowie lat 70. ubiegłego wieku – to wtedy poznajemy młodziutkiego Thaddeusa, chłopca mobbingowanego przez własnego ojca i starszego brata, który zostaje poddany próbie przez starożytnego czarodzieja (wciela się w niego pochodzący z Beninu Djimon Hounsou) i nie przechodzi jej pomyślnie.
To zdarzenie ma daleko idące konsekwencje i na zawsze zmienia wrażliwego chłopca w mściwego i żądnego władzy nad światem dojrzałego mężczyznę, który przez dziesięciolecia stara się wrócić do miejsca, w którym doznał największej w swym życiu zniewagi. Kiedy już mu się to udaje i przejmuje potworne moce demonów symbolizujących siedem grzechów głównych, dowiaduje się, że ma konkurencję – strażnika, który zajął jego miejsce i otrzymał należne mu moce. Jest nim oczywiście Shazam, a w rzeczywistości – Billy Batson, niesforny nastolatek, sierota, uciekający od każdej chcącej zaopiekować się nim rodziny zastępczej. Wciąż poszukujący swej matki, z którą los rozdzielił go wiele lat temu. To streszczenie brzmi bardzo poważnie, prawda? Ale film nie jest już wcale taki poważny i naburmuszony; tym właśnie różni się od większości poprzednich ekranizacji komiksów DC, tym też przypomina dzieła Marvela, w których zawsze znajduje się miejsce na – niższych bądź wyższych lotów – humor (vide „Ant-Man” czy „Strażnicy galaktyki”). To istotne, bo „Shazam!” skierowany jest głównie do nieco młodszych widzów. Lecz nie za młodych, ponieważ nie brakuje w nim również scen rodem z krwiożerczego horroru.
Obraz Sandberga wprowadza do kinowego superbohaterskiego krwioobiegu zupełnie nową postać. Trzeba więc było na oczach widzów ją ukształtować, ociosać, pokazać, jak zdobywa świadomość tego, kim jest. Jakże to wszystko różni się od treningu, jakiemu poddawany był Bruce Wayne, by stać się Mrocznym Rycerzem. Wszak Billy to jeszcze dzieciak, na dodatek z problemami osobistymi, na którego barki spada olbrzymia odpowiedzialność. Nie mogąc sobie z nią poradzić, reaguje w sposób bardo typowy dla tak zwanej „trudnej młodzieży”. Dopiero gdy zdaje sobie sprawę, że wróg jest okrutny i mało skory do żartów, zmienia swoje nastawienie i staje się gotowy do poświęceń. Na pewno mniej niż w innych filmach spod znaku DC jest w „Shazamie!” patetyzmu, więcej za to szczeniackiej zgrywy, choć na koniec Sandberg, mimo że Szwed, przekazuje klasycznie amerykańskie przesłanie do świata – że nade wszystko liczy się rodzina i współpraca. Że tylko one dają siłę, dzięki której można przezwyciężyć największe przeciwności losu i pokonać wroga, który wydaje się znacznie silniejszy i bardziej zdeterminowany. Podsumowując: udane dzieło dla starszych nastolatków (ale jeszcze przed osiągnięciem pełnoletniości).
koniec
25 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niania średnio tania
Jarosław Loretz

12 XI 2019

Netflix już nie raz udowodnił, że wśród niezbyt porywającej pulpy potrafi dostarczyć i zaskakująco dobre filmy. „Opiekunka” to właśnie jeden z nich.

więcej »

Bliskie spotkania owczego stopnia
Konrad Wągrowski

11 XI 2019

Baranek Shaun nie należy może do topowych bohaterów studia Aardman (przegrywa tu stanowczo z Wallacem i Gromitem), ale jest sympatyczny i, co tu ukrywać, lubiany. Być może dlatego doczekał się pierwszego Aardmanowskiego pełnometrażowego sequela.

więcej »

East Side Story: Niech to wszystko weźmie cholera i morze pochłonie!
Sebastian Chosiński

10 XI 2019

Autobiograficzny – przynajmniej w części – film Walerija Todorowskiego, mimo miejscami lekkiego sposobu prowadzenia narracji, niesie ze sobą bardzo głębokie przesłanie. Jego głównym zbiorowym bohaterem są Żydzi odescy, którzy muszą mierzyć się z traktowanym w Związku Radzieckim jak brzemię dziedzictwem swego narodu. Warto spojrzeć więc na „Odessę” nie tylko jak na nostalgiczną opowieść o beztroskim dzieciństwie.

więcej »

Polecamy

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.

Z filmu wyjęte:

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
— Jarosław Loretz

Śmigłowiec rzecz droga
— Jarosław Loretz

Samochód rzecz święta
— Jarosław Loretz

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Olbrzym, którego nie należy się bać
— Sebastian Chosiński

Kim jestem? Czego chcę? Dokąd dążę?
— Sebastian Chosiński

Olof Palme musiał zginąć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.