Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ari Aster
‹Midsommar. W biały dzień›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMidsommar. W biały dzień
Tytuł oryginalnyMidsommar
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery5 lipca 2019
ReżyseriaAri Aster
ZdjęciaPawel Pogorzelski
Scenariusz
ObsadaFlorence Pugh, Will Poulter, Jack Reynor, William Jackson Harper, Liv Mjönes, Anna Åström, Julia Ragnarsson, Isabelle Grill
MuzykaThe Haxan Cloak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania140 min
WWW
Gatunekdramat, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Przesilenie
[Ari Aster „Midsommar. W biały dzień” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zamordowani rodzice, samobójcza śmierć siostry. Do tego chłopak marzący o rozstaniu. Pomyśleć, że po takim prologu dla Dani – bohaterki „Midsommar. W biały dzień” - koszmar dopiero się zaczyna.

Kamil Witek

Przesilenie
[Ari Aster „Midsommar. W biały dzień” - recenzja]

Zamordowani rodzice, samobójcza śmierć siostry. Do tego chłopak marzący o rozstaniu. Pomyśleć, że po takim prologu dla Dani – bohaterki „Midsommar. W biały dzień” - koszmar dopiero się zaczyna.

Ari Aster
‹Midsommar. W biały dzień›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMidsommar. W biały dzień
Tytuł oryginalnyMidsommar
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery5 lipca 2019
ReżyseriaAri Aster
ZdjęciaPawel Pogorzelski
Scenariusz
ObsadaFlorence Pugh, Will Poulter, Jack Reynor, William Jackson Harper, Liv Mjönes, Anna Åström, Julia Ragnarsson, Isabelle Grill
MuzykaThe Haxan Cloak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania140 min
WWW
Gatunekdramat, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Ari Aster w zeszłym roku wszedł z rozmachem na horrorowe salony z „Dziedzictwem. Hereditary” nietypowo dzieląc widownię. Krytycy piali z zachwytu nad dziełem wstrząsającym mocno skostniały gatunek, podczas gdy spora część widzów podchodziła z chłodną rezerwą do peanów na cześć debiutu amerykańskiego reżysera. Z „Midsommar” może być podobnie. Nie jest to bowiem horror gorliwie odhaczający pozycje na liście z prawidłami gatunku. Żołądek nie będzie nieustannie w okolicach naszego gardła. W wachlarzu realizatorskich chwytów nie ma co spodziewać się zła wyskakującego zza krawędzi ekranu. Co więcej, głównym budulcem inscenizacyjnego klimatu nie stanowi mrok, lecz pełna paleta jasnego, ciepłego światła. Choćby dlatego można być przekonanym, że dla reżysera oczekiwania publiczności nie leżą zbyt wysoko na liście jego filmowych priorytetów.
W tym kontekście „Midsommar” wyśmienicie realizuje przyjęte założenie totalnego zwodzenia widza na manowce. Zapowiedziane w zwiastunie nieustanne napięcie i sceny rodem z kina gore to jedynie fałszywe tropy mające wciągnąć nas w głąb snutej przez niego opowieści. W oczekiwaniu na „dzianie się” Aster serwuje obyczajową opowieść o amerykańskiej parze w kryzysie. Christian najchętniej zakończyłby związek, ale nie wie jak się za to zabrać. Dani po stracie bliskich widzi w nim ostatnią deskę ratunku na emocjonalną bliskość. Odejście Christiana to coś, czego mogłaby już psychicznie nie wytrzymać. Razem z grupą znajomych udają się na szwedzkie odludzie, by wziąć udział w tradycyjnych uroczystościach z okazji letniego przesilenia. Kilkudniowe świętowanie wśród hippisowsko-rustykalnej komuny bardzo szybko jednak przestanie być kulturową ciekawostką, a sielankowy nastrój prowincjonalnej idylli okaże się mocnym makijażem dla krwawego kultu. Bohaterowie horroru nie są jednak tymi, którzy właściwie odczytują wszelkie rzucane przed nich ostrzeżenia. Jak choćby przy okazji sceny, kiedy sędziwi członkowie komuny kończą swój żywot skokiem ze skały, by w zgodzie z tradycją zakończyć swój czas na Ziemi. Większość zewnętrznych obserwatorów rytualnego samobójstwa pewnie uciekłaby gdzie pieprz rośnie. Tu jeden z bohaterów początkowy szok usprawiedliwi różnicami kulturowymi, inny pod wpływem owego zdarzenia postanowi pisać o lokalnych tradycjach swoją pracę doktorską. Dla nich bowiem, jak i sporej części widzów, wstrząsające tradycje może i budzą chwilową odrazę, ale też jednocześnie i intrygujące zaciekawienie.
U Astera łamanie takich mniejszych i większych schematów to zresztą chleb powszedni. Co więcej, do swych celnych strzałów korzysta z narzędzi niebudzących oczywistych skojarzeń z horrorowym gatunkiem. Wybornie operuje światłem, kreując świat, gdzie baśń idzie pod rękę z narkotycznym tripem. Jeśli tylko „Midsommar” zostanie zauważony przez nagrodowe gremia za Oceanem, to nadworny operator Astera - Paweł Pogorzelski - może szykować się na najważniejsze branżowe nominacje. W konstrukcji swojego dzieła nie można mu także odmówić precyzji w kierowaniu się nieustannie pod prąd, lecz w owej szarży na świętości gatunku ociera się także mocno o groteskę. Klimatyczny niepokój zbyt odważnie żeni z absurdalną śmiesznością, w stylowych syntezach idąc często o kilka kroków za daleko. Dlatego paradoksalnie częściej niż z emocjami trzymającymi nas na krawędzi fotela, będziemy mieć tu do czynienia z wybuchami śmiechu.
W tym wszystkim trudno wyłuskać największą siłę „Midsommar. W biały dzień”, lecz Aster nie przez przypadek od pierwszych minut swoje spojrzenie kieruje w stronę postaci Dani. Z pozoru połamanej wewnętrznie traumatycznymi przeżyciami i nieustannie na granicy histerii. Trzymającej się kurczowo chłopaka, próbującej uzdrowić ich umierającą relację, przedkładając chorobliwą potrzebę bezpieczeństwa nad własne szczęście. To dla niej święto letniego przesilenia będzie oczyszczającym przebudzeniem, nawet jeśli trzeba będzie okupić je potężnym kosztem. Mimochodem obserwujemy jej niebanalną transformację w źródło największej, choć nieoczywistej grozy. Okrucieństwo bowiem najbardziej przeraża, kiedy przywdzieje szaty niewinności i dzieje się w biały dzień.
koniec
8 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

For All Mankind 3: Gdzie diabeł nie może…
Marcin Osuch

13 XII 2019

Amerykański program księżycowy nie zakładał z definicji dyskryminacji kobiet. Jego twórcy przyjęli jeden podstawowy warunek – kandydaci na astronautów musieli mieć doświadczenie w pilotowaniu ponaddźwiękowych odrzutowców.

więcej »

Krótko o filmach: Prawie wiedźmin i pełzający czerep
Miłosz Cybowski

12 XII 2019

To bardzo minimalistyczny film, zarówno pod względem wizualnym, jak i aktorskim. Ale największą bolączką „Łowcy głów” jest po prostu kiepska fabuła.

więcej »

Krótko o serialach: For All Mankind. Odc. 2: Herr Doktor Faust
Marcin Osuch

11 XII 2019

Lądowanie na Księżycu, zarówno Rosjan jak i Amerykanów nie zakończyło kosmicznego wyścigu. On się właśnie na dobre rozpoczął.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.