Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Siergiej Mokricki
‹Brudnopis›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBrudnopis
Tytuł oryginalnyЧерновик
ReżyseriaSiergiej Mokricki
ZdjęciaAleksandr Tananow
Scenariusz
ObsadaNikita Wołkow, Jewgienij Tkaczuk, Olga Borowska, Julia Pieriesild, Jewgienij Cyganow, Severija Janušauskaité, Jelena Jakowlewa, Andriej Rudienski, Irina Diemidkina, Andriej Mierzlikin, Siergiej Gorobczenko, Nikita Tarasow, Oleg Wasilkow, Irina Hakamada, Jan / Jang Ge, Joła Sańko, Karen Badałow, Siergiej Mokricki, Siergiej Łukjanienko
MuzykaKirył Richter
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania116 minut
Gatunekmelodramat, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Zabójcze matrioszki i zeppeliny nad Moskwą
[Siergiej Mokricki „Brudnopis” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na początku XXI wieku Siergiej Łukjanienko był najpopularniejszym rosyjskim autorem powieści i opowiadań science fiction w Polsce. Na bieżąco tłumaczono wszystko, co ukazało się w ojczyźnie pisarza. Niestety, od mniej więcej dekady twórca „Patroli” popadł w niełaskę wydawców nad Wisłą. Może zmieniłoby się to, gdyby dotarła do nas ekranizacja „Brudnopisu”, powieści, którą polscy czytelnicy poznali w 2008 roku.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Zabójcze matrioszki i zeppeliny nad Moskwą
[Siergiej Mokricki „Brudnopis” - recenzja]

Na początku XXI wieku Siergiej Łukjanienko był najpopularniejszym rosyjskim autorem powieści i opowiadań science fiction w Polsce. Na bieżąco tłumaczono wszystko, co ukazało się w ojczyźnie pisarza. Niestety, od mniej więcej dekady twórca „Patroli” popadł w niełaskę wydawców nad Wisłą. Może zmieniłoby się to, gdyby dotarła do nas ekranizacja „Brudnopisu”, powieści, którą polscy czytelnicy poznali w 2008 roku.

Siergiej Mokricki
‹Brudnopis›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBrudnopis
Tytuł oryginalnyЧерновик
ReżyseriaSiergiej Mokricki
ZdjęciaAleksandr Tananow
Scenariusz
ObsadaNikita Wołkow, Jewgienij Tkaczuk, Olga Borowska, Julia Pieriesild, Jewgienij Cyganow, Severija Janušauskaité, Jelena Jakowlewa, Andriej Rudienski, Irina Diemidkina, Andriej Mierzlikin, Siergiej Gorobczenko, Nikita Tarasow, Oleg Wasilkow, Irina Hakamada, Jan / Jang Ge, Joła Sańko, Karen Badałow, Siergiej Mokricki, Siergiej Łukjanienko
MuzykaKirył Richter
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania116 minut
Gatunekmelodramat, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Był taki moment, kiedy nazwisko Siergieja Wasiljewicza Łukjanienki elektryzowało polskich wielbicieli science fiction. Stawiano go na równi z największymi twórcami radzieckiej i rosyjskiej fantastyki naukowej. Zresztą jak najbardziej zasłużenie, ponieważ takie powieści (często połączone w dwu- bądź trzytomowe cykle), jak „Linia marzeń” (1996), „Imperatorzy iluzji” (1996), „Jesienne wizyty” (1996), „Labirynt odbić” (1997), „Gwiezdny cień” (1998), „Fałszywe lustra” (1999), „Zimne błyskotki gwiazd” (1997), „Nastaje świt” (2000), „Spektrum (Każdy myśliwy pragnie wiedzieć)” (2002) czy też „Patrole” (1998-2014) zdecydowanie na to zasługiwały. W ślad za popularnością książek poszły ekranizacje filmowe. O ile „Straż nocna” (2004) zyskała pozytywne oceny, o tyle „Straż dzienna” (2005) była już powszechnie krytykowana, a o „Aziris Nuna” (2006) Olega Kompasowa – przeznaczonej dla młodych widzów ekranizacji pierwszej części serii „Ostrow Ruś” – chciałby zapomnieć chyba nawet sam pisarz.
W każdym razie po tej wpadce przez ponad dekadę nie udawało się doprowadzić do finału żadnego innego projektu filmowego opartego na prozie Łukjanienki. „Głębia” Michaiła Chleborodowa i „Rycerze czterdziestu wysp” nie wyszły nawet poza etap planowania; powątpiewano więc również w ewentualny sukces „Brudnopisu” (w Rosji po raz pierwszy wydanego jesienią 2005 roku). A jednak Siergiej Mokricki dopiął swego. Czy jednak teraz nie żałuje tego, że tak bardzo uparł się na ekranizację powieści Siergieja Wasiljewicza – pozostanie jego (raczej gorzką, niż słodką) tajemnicą. Film był najbardziej oczekiwaną przez Rosjan produkcją ubiegłego roku, co oznacza, że wiele sobie po niej obiecywano. Dzień premiery, 25 maja, musiał być zatem dla wielu fanów pisarza jednocześnie dniem wielkiego rozczarowania. Chociaż udało się „Brudnopis” sprzedać również do krajów nadbałtyckich, pokazać w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Niemczech i Francji – wydatki na dzieło Mokrickiego nie zwróciły się. Produkcja obrazu kosztowała 200 milionów rubli, dalsze 100 milionów przeznaczono na promocję; dochód z biletów wyniósł – według oficjalnych danych – 209 milionów, jeśli więc weźmie się pod uwagę to, co pozostało w kasie kin, wytwórnia „utopiła” jakieś 175 milionów rubli.
Ratunkiem wydawała się jeszcze możliwość sprzedaży dwunastoodcinkowego serialu, jaki podobno zmontowano na podstawie nakręconego materiału, ale minął już ponad rok od premiery kinowej „Brudnopisu”, a o jego prezentacji w którymś z rosyjskich kanałów telewizyjnych wciąż nic nie słychać. Może być więc tak, że albo sami twórcy stracili ostatecznie serce do tej produkcji, albo nikt nie chce podjąć ryzyka. Przykre to tym bardziej, że ceniony operator i reżyser Siergiej Mokricki („Cztery pory miłości”, „Dzień nauczyciela”, „Bitwa o Sewastopol”, „Nauczyciel”) nie zaliczył dotąd w swojej karierze aż tak spektakularnej wpadki. Warto byłoby się zastanowić, czyja to wina? Reżysera? Zastępu scenarzystów, którzy pracowali nad fabułą (co nigdy nie wróży dobrze)? A może olbrzymiej wyobraźni samego autora powieści, którego książki – swoją drogą byłaby to dla Łukjanienki niezasłużona ironia losu – okazują się tak trudne do sfilmowania? W przypadku „Brudnopisu” główny problem tkwi chyba jednak w tym, że z bardzo interesującej powieści science fiction z elementami fantasy starano się na siłę zrobić melodramat ubrany w kostium fantastyczny.
Filmowy „Brudnopis” niewiele ma wspólnego z tym powieściowym. Tożsamy jest praktycznie tylko początek i wątek wszechmocnego Arkanu – jednego z równoległych światów, do którego zyskuje dostęp główny bohater. Jest nim dwudziestokilkuletni moskwianin Kirył Maksimow, który pewnego dnia staje się persona non grata we własnym świecie. Praktycznie z godziny na godzinę pamięć o nim zostaje wymazana: nie rozpoznają go rodzice, szef i koledzy z pracy, sąsiedzi w bloku, najbliższy przyjaciel Konstantin, ba! po pewnym czasie nawet ukochana Ania, z którą de facto chwilę wcześniej rozstał się z jej inicjatywy. Kiedy wraca do domu – mieszkania odziedziczonego po babci – zastaje w nim obcą osobę, blondwłosą Renatę Iwanową, która twierdzi, że żyje w nim od lat i ma na to nawet odpowiednie papiery. W takiej sytuacji na nic zdaje się interwencja policji, tym bardziej że przeciwko Kiryłowi „zeznaje” także jego pies, który warcząc i szczekając, oznajmia, że go nie poznaje i nie chce mieć z nim do czynienia.
Dopiero powtórna wizyta w mieszkaniu Renaty staje się początkiem wyjaśniania nowego statusu Maksimowa. Otóż okazuje się, że Kirył został „wybrany”. Nieznani mu ludzie zdecydowali, że w Wieży znajdującej się naprzeciw Kremla, po drugiej stronie rzeki Moskwy, będzie pełnił funkcję celnika i pogranicznika. Bardzo specyficznego, ponieważ strzegącego wrót pomiędzy różnymi światami. Dzięki temu młody mężczyzna zyskuje nie tylko nieśmiertelność, ale również możliwość poznania światów równoległych. Tyle że jest to możliwość dość ograniczona – zgodnie z zasadami może bowiem oddalać się tylko na określoną odległość od Wieży; im dalej od niej przebywa, tym bardziej słabnie, a pomóc mu w dojściu do siebie może tylko… woda (zastanawiam się, ile jest w tym rozwiązaniu inteligentnej ironii). Wielkim zaskoczeniem dla Maksimowa jest wizyta w jego nowym miejscu pracy Anny, która przybywa wraz ze swoim szefem i kochankiem Antonem Bieleckim (w powieści postać ta nie występowała).
Anna nie rozpoznaje Kiryła, on natomiast stara się zwrócić na siebie jej uwagę i odzyskać względy. Gdy niebawem dziewczynie zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo, nie waha się zaryzykować własnym życiem, aby ją uratować. W tym celu musi dotrzeć do złowrogiego Arkanu, bo tylko jego władca zna wszystkie odpowiedzi. Fabuła filmu jest zagmatwana; nie wszystko jest w nim takie logiczne, jak w powieści; na dodatek podporządkowując akcję relacjom Maksimowa z Anną, autorzy scenariusza tną inne wątki, bez rozwinięcia których jeszcze trudniej jest zrozumieć, o co tu w ogóle chodzi. W tej powodzi chaosu nie giną na szczęście efekty wizualne. Trzeba przyznać uczciwie, że choć to jedno udało się producentom nadzwyczaj. Wizje innych światów (przynajmniej niektórych) są bardzo plastyczne, a niekiedy wręcz urzekające. Kimgim to steampunkowa wizja imperialnego Carstwa Rosyjskiego, w którym nie doszło do rewolucji; dla odmiany Nirwana to świat, w którym rosyjscy komuniści zwyciężyli w walce o władzę i zbudowali system polityczny będący parodią gułagu.
W Arkanie – w przeciwieństwie do powieści – władają (zamiast osób czarnoskórych) Azjaci, a najgroźniejszą bronią są zabójczo skuteczne… robotyczne matrioszki. Jakkolwiek śmiesznie to wygląda, było znakomitym pomysłem na mrugnięcie okiem do widza. „Brudnopis” bliższy literackiemu pierwowzorowi byłby zapewne obrazem dużo ciekawszym artystycznie; producenci z jakiegoś powodu uznali jednak, że wątek romansowy przyciągnie do kin więcej widzów i wysunęli go na plan pierwszy, spychając tym samym na znacznie dalszy przyświecające Kiryłowi romantyczne ideały walki o „wolność naszą i waszą”. Może wydały im się zbyt oklepane, a może zbyt mocno trąciły minioną propagandą. Dwa lata po „Brudnopisie” Siergiej Łukjanienko dopisał ciąg dalszy tej historii, który zatytułował… „Czystopis”. Literacko powieść ta znacznie odbiegała poziomem od swego poprzednika, można więc podejrzewać, że po klapie ekranizacji części pierwszej dylogii raczej nikt nie zaryzykuje przenoszenia na ekran tomu drugiego.
W roli głównej, Kiryła Maksimowa, reżyser obsadził dwudziestopięcioletniego Nikitę Wołkowa („Chagall – Malewicz”, „Dziadek Mróz. Bitwa magów”), Konstantina zagrał Jewgienij Tkaczuk („Start-up”, „Jak Witia Czesnok Liochę Sztyra do domu opieki wiózł”), Annę – debiutująca na dużym ekranie aktorka Teatru imienia Jewgienija Wachtangowa Olga Borowska (rocznik 1990), Renatę Iwanową – Litwinka Severija Janušauskaité („Gwiazda”, „Ryba-marzenie”), natomiast Antona – Jewgienij Cyganow („Rajskie Ogrody”, „Przewodnik”). Także na drugim i trzecim planie nie zabrakło znanych twarzy, jak chociażby Julii Pieriesild („Koperta”, „Zimne tango”) w roli Rozy czy też Nikołaja Tarasowa („Mnich i demon”, „Przyciąganie”) jako władcy Arkanu. Za zdjęcia odpowiadał mało doświadczony w superprodukcjach Aleksandr Tananow („Wasia, na spacer!”), a za ścieżkę dźwiękową, która w paru momentach potrafi przyprawić o ciarki na plecach, Kirył Richter („Podrzutki”).
I zostali nam jeszcze do napiętnowania twórcy scenariusza, których było aż sześcioro. Najwięcej do powiedzenia mieli Maksim Budarin (który współpracował już z Mokrickim przy „Bitwie o Sewastopol”), Denis Kuryszew („Metro”) oraz znany przede wszystkim jako reżyser seriali Siergiej Artimowicz. Może gdyby zamiast nich wszystkich podstawowe decyzje podejmował Siergiej Łukjanienko, film dałoby się uratować. Niestety…
koniec
4 sierpnia 2019

Komentarze

04 VIII 2019   18:47:59

Ciekawe jest porównanie dwóch scen wizyty w mieszkaniu Kiryła: za pierwszym razem widać jego drzwi (widziane od środka), jego ściany i meble, a sąsiedzi go rozpoznają. Za drugim razem od razu można spostrzec, że COŚ się zmieniło - dla sąsiadki jest już kimś obcym (w porównaniu do Renaty), ale, co ważniejsze, ściany i drzwi są już całkiem inne (ściana nawet w innym miejscu).
Piękna w swej wymowie dla mnie była za to akcja z odwiedzinami u rodziców (którzy obecnie nie wiedzą, kim do niedawna był ich gość).

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Sowiecki marynarz nigdy się nie poddaje!
Sebastian Chosiński

9 X 2019

Prowincjonalna filia mniej cenionej wytwórni filmowej, aktorzy bez znanych nazwisk (i nierzadko po przejściach) oraz drugoligowy reżyser. Jak się okazało, taka właśnie była recepta na największy frekwencyjny sukces w dziejach radzieckiej kinematografii. Brzmi jak żart, lecz to wszystko prawda. „Piratów XX wieku” Borisa Durowa przed upadkiem ZSRR obejrzało bowiem blisko 120 milionów widzów w całym kraju!

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.