Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Renat Dawletjarow
‹Donbas. Granica›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDonbas. Granica
Tytuł oryginalnyДонбасс. Окраина
ReżyseriaRenat Dawletjarow
ZdjęciaKirył Kliepałow
Scenariusz
ObsadaGieła Mieschi, Jewgienij Michiejew, Siergiej Chołmogorow, Uljana Kuroczkina, Anna Pieskowa, Żenia Małachowa, Walentina Popowa, Iwan Niekliudow, Paweł Gatiłow, Julia Sliepniewa, Władimir Sorkow, Siergiej Juszczuk, Igor Pietrow
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania96 min
Gatunekdramat, psychologiczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Dwie strony medalu, ale prawda tylko jedna
[Renat Dawletjarow „Donbas. Granica” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wojna między Ukrainą a Rosją o Donbas rozgrywa się nie tylko w sferze militarnej, ale również propagandowej. Od samego początku konfliktu zostali do niego zaprzęgnięci twórcy filmowi. Niektórzy z własnej woli, kierowani patriotyzmem; inni tworząc na konkretne zamówienie władz. Co przyświecało Renatowi Dawletjarowi, gdy przystąpił do pracy nad dramatem „Donbas. Granica”? Można odnieść wrażenie, że… pozorowanie obiektywizmu.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Dwie strony medalu, ale prawda tylko jedna
[Renat Dawletjarow „Donbas. Granica” - recenzja]

Wojna między Ukrainą a Rosją o Donbas rozgrywa się nie tylko w sferze militarnej, ale również propagandowej. Od samego początku konfliktu zostali do niego zaprzęgnięci twórcy filmowi. Niektórzy z własnej woli, kierowani patriotyzmem; inni tworząc na konkretne zamówienie władz. Co przyświecało Renatowi Dawletjarowi, gdy przystąpił do pracy nad dramatem „Donbas. Granica”? Można odnieść wrażenie, że… pozorowanie obiektywizmu.

Renat Dawletjarow
‹Donbas. Granica›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDonbas. Granica
Tytuł oryginalnyДонбасс. Окраина
ReżyseriaRenat Dawletjarow
ZdjęciaKirył Kliepałow
Scenariusz
ObsadaGieła Mieschi, Jewgienij Michiejew, Siergiej Chołmogorow, Uljana Kuroczkina, Anna Pieskowa, Żenia Małachowa, Walentina Popowa, Iwan Niekliudow, Paweł Gatiłow, Julia Sliepniewa, Władimir Sorkow, Siergiej Juszczuk, Igor Pietrow
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania96 min
Gatunekdramat, psychologiczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konflikt na wschodzie Ukrainy toczy się już od pięciu lat i jego końca nie widać. Nie jest to wojna, w której ludzie giną tysiącami podczas wielkich bitew, więc i do światowych mediów informacje o nim przebijają się z czasem coraz rzadziej. Wszyscy powoli przyzwyczajają się do nienormalnej sytuacji panującej w rejonie Doniecka i Ługańska, w efekcie – na czym przede wszystkim zależy Rosji – są bliżsi akceptacji obecnego stanu rzeczy. Czyli jakiego? Formalnej zgody – za cenę względnego spokoju – na istnienie dwóch kolejnych, pozostających pod kontrolą Kremla, tak zwanych „państw nieuznawanych”. Władcy moskiewscy mają wyjątkową umiejętność tworzenia podobnych bytów na obszarach swoich sąsiadów; wystarczy wspomnieć de facto oderwane od Gruzji Abchazję i Osetię Południową czy wyrwane Mołdawii Naddniestrze. Teraz taki sam los – kosztem Ukrainy – spotyka Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe, często określane historycznym mianem Noworosji.
Konflikt militarny między Ukrainą a Rosją szybko zyskał także wymiar propagandowy, a jedną z jego aren stała się kinematografia. Obie strony starają się za sprawą docierających do milionów – taką zapewne mają przynajmniej nadzieję – widzów filmów fabularnych przekonać do swoich racji, usprawiedliwić swoje działania, pokazując jednocześnie okrucieństwo i zdradzieckość przeciwnika. Gdy Rosjanin Paweł Ignatow nakręcił wyjątkowo zakłamanego „Korespondenta wojennego” (2014), Ukrainiec Oleg Turański odpowiedział dramatem „Jesteśmy z tobą” (2016). Kiedy z kolei Aleksiej Pimanow wyprowadził atak z południowej flanki, kręcąc antyukraiński „Krym” (2017), Tatar Achtem Seitabłajew odparł go „Cyborgami” (2017). W ubiegłym roku natomiast obie strony postanowiły przedstawić swoją wersję walk o Donbas. Wskutek tego powstały dwa kolejne obrazy: Siergieja Łoznicy i Renata Dawletjarowa. Dzisiaj przyjrzymy się drugiemu z nich.
Do tej pory Renat Fawarisowicz Dawletjarow (rocznik 1961), twórca rodem z Astrachania, unikał tematyki politycznej. Nakręcił komedię obyczajową „Moja niemądra rodzina” (2011), thriller psychologiczny „Stalowy motyl” (2012), młodzieżowy melodramat „Pewnego razu” (2013), będące ekranizacją słynnej powieści Borisa Wasiljewa wojenne „Tak tu cicho o zmierzchu…” (2015) oraz sensacyjną „Czystą sztukę” (2016). Co go skłoniło, by teraz „wrócić na wojnę”? Chęć przypodobania się władzom? A może po prostu światopogląd, w dużej mierze zapewne ukształtowany przez zmarłego w czerwcu ubiegłego roku, całym sercem i całą duszą popierającego politykę prezydenta Władimira Putina wobec Ukrainy legendarnego reżysera Stanisława Goworuchina? Któremu zresztą „Donbas. Granica” został dedykowany…
Zdjęcia do filmu kręcono na Krymie (znowu!) w opuszczonym wojskowym miasteczku. Światowej widowni film po raz pierwszy pokazano w październiku ubiegłego roku podczas festiwalu w Rzymie. A potem czekał on osiem miesięcy na wprowadzenie do dystrybucji krajowej, co stało się faktem 12 czerwca. Co ciekawe, dwa dni wcześniej Dawletjarow zaprezentował swoje dzieło w… Doniecku, a na specjalny pokaz zaprosił władze Donieckiej Republiki Ludowej, na czele z głową tego „państwa” Denisem Puszylinem. To tyle w kwestii obiektywizmu, na którym ponoć tak bardzo zależało reżyserowi. Scenariusz Aleksieja Timoszkina, który dotąd nie bardzo ma się czym pochwalić (poza serialami i filmami telewizyjnymi), oparty został – jak przekonują twórcy – na autentycznych wydarzeniach, jakie rozegrały się w pierwszych tygodniach wojny, w sierpniu 2014 roku. Miejscem akcji jest, leżące w obwodzie donieckim, miasteczko Marjinka, które w tamtym momencie znalazło się na linii frontu pomiędzy wojskami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję separatystami.
Z dramaturgicznego punktu widzenia wybór został dokonany idealnie, ale – jak wiemy – diabeł tkwi w szczegółach. I tym szczegółom się przyjrzymy. Pochodzący z Charkowa dwudziestoparoletni Andriej Sokołow, zanim został wcielony do wojska ukraińskiego, zarabiał na życie rozwożeniem wody; jak sam zaznacza, nie był na Majdanie ani nie atakował wiernych Wiktorowi Janukowyczowi policjantów. Teraz też jest szoferem. Dostał właśnie rozkaz dotarcia ze swoim kolegą do Marjinki, aby zabrać stamtąd ostatnich mieszkańców, którzy dotąd nie wykonali polecenia ewakuacji. Miasto wydaje się całkowicie wyludnione; wiele domów jest doszczętnie zniszczonych. Co nie powinno dziwić, skoro bez przerwy znajduje się pod ostrzałem artyleryjskim (i nie tylko) obu stron konfliktu. Gdy Andriej opuszcza szoferkę, aby rozejrzeć się po okolicy – w samochód trafia pocisk. Jego towarzysz ginie na miejscu, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co go spotkało. Gdy z kolei Sokołow dochodzi do siebie, widzi stojącego obok obcego mężczyznę w mundurze bez dystynkcji i jakichkolwiek oznaczeń, za to z karabinem maszynowym.
Jak się później okazuje, to kapitan Anatolij Tkaczenko – separatysta, żołnierz Noworosji. Dwaj wrogowie stają ze sobą twarzą w twarz, ale w tej chwili, znalazłszy się w oku cyklonu, chcąc znaleźć drogę ucieczki z pułapki, potrzebują siebie nawzajem. Muszą więc współpracować, także po to, aby pomóc pozostającym w Marjince cywilom. Tatiana jest stąd i popiera separatystów, Oksana – „banderówka”, była na Majdanie i ruszyła na wschód Ukrainy kierowana patriotycznym uniesieniem, z kolei Natalia to wolontariuszka. Poza kobietami jest jeszcze Iwan – chory chłopiec, sierota – oraz starszy mężczyzna Piotr Kołosowski, Ukrainiec szukający zaginionego na froncie syna. Anatolij i Andriej starają się zapewnić im bezpieczeństwo, rozmyślając przy okazji, jak wydostać się stąd tak, aby nie paść ofiarą kontrolujących okolicę paramilitarnych oddziałów, które w rzeczywistości niewiele różnią się od przestępczych band. Zabijają, popełniając tym samym zbrodnie wojenne, obie strony, choć znacznie bardziej dostaje się jednak w tym względzie Ukraińcom. Chociażby poprzez wyeksponowanie działalności Pułku „Azow”, złożonego ze skrajnie nacjonalistycznych ochotników powiązanych z Prawym Sektorem.
By przydać swemu filmowi wagi i wymiaru propagandowego, Dawletjarow i Timoszkin wprowadzili jeszcze jeden wątek – najbardziej tajemniczy, przewijający się przez cały film, rodem z sensacyjnego thrillera. Tłumaczy on z jednej strony pojawienie się w Marjince Tkaczenki, z drugiej zaś – Kołosowskiego, a jednocześnie staje się zaczątkiem wewnętrznej przemiany ideologicznej, jaką ostatecznie przechodzi Sokołow. Na pewno wpływa on na podniesienie napięcia, ale jednocześnie wykorzystany jest do tego, aby bezceremonialnie uderzyć w Ukraińców i usprawiedliwić zaangażowanie Rosji w konflikt po stronie separatystycznych władz Doniecka i Ługańska. Ostatnia scena filmu, w której, patrząc już z rosyjskiej strony granicy, widzimy w oddali pogrążoną w łunach Ukrainę – jest nadzwyczaj wymowna. To Rosja, bezinteresownie zapewniająca uciekinierom z Donbasu opiekę, przygarniająca ich pod swoje opiekuńcze skrzydła – jest najbardziej pozytywnym bohaterem obrazu Renata Fawarisowicza.
Przez większość filmu reżyser stara się zachować obiektywizm, ale ostatni kwadrans wszystkie jego chęci stawia pod wielkim znakiem zapytania. Widać w tym bowiem pozór, zabieg służący głównie podkreśleniu finałowego kontrastu. Wszystko, co pokazano wcześniej, jest jedynie fasadą, wabikiem mającym wciągnąć widza do gry, by na koniec wyłuszczyć mu oficjalną wersję prawdy. Rosyjskiej prawdy! Co nie zmienia faktu, że „Donbas. Granica” to kolejne bardzo sprawnie zrealizowane dzieło Dawletjarowa, który jest obecnie jednym z najzdolniejszych rosyjskich reżyserów kina gatunkowego. Tym razem jednak zgubiło go nieco zaangażowanie politycznie; artystyczną niezależność położył na ołtarzu ojczyzny. Być może za parę lat będzie się tego filmu wstydził. A może stanie się zupełnie inaczej i gdy w końcu konflikt na wschodzie Ukrainy wygaśnie, a narodowe niesnaski przebrzmią, będzie się go oglądać jedynie jako wciągający psychologiczno-wojenny thriller. Tylko zapewne ci, którzy wtedy, latem 2014 roku, byli w Marjince, będą podchodzić do tematu z większym zaangażowaniem i emocjami…
W filmie nie ma wielkich gwiazd, ale są aktorzy znani i rozpoznawalni. W Anatolija wcielił się więc Gieła Mieschi („Sobibór”, „Ratować Leningrad!”), natomiast w Andrieja – Jewgienij Michiejew („Przyciąganie”). Tatiana ma twarz znanej przede wszystkim z seriali Uljany Kuroczkinej („Cztery pory miłości”), Oksana – Anny Pieskowej („Bez pożegnania”), a Natalia – drugiej żony reżysera „Donbasu”, Jewgieniji Małachowej („Tak tu cicho o zmierzchu…”, „Zielona kareta”). Starsze pokolenie aktorskie reprezentują Walentina Popowa („Bitwa o Sewastopol”, „Zoologia”) jako Anna Wasiljewna, schorowana mieszkanka Marjinki, oraz Siergiej Chołmogorow („12”, „Koniec pięknej epoki”), który użyczył swej twarzy Kołosowskiemu. Za zdjęcia odpowiadał współpracujący dotąd głównie z Jurijem Bykowem Kirył Kliepałow („Major”, „Dureń”), a za ścieżkę dźwiękową – doświadczony Roman Dormidoszyn („Żyj i pamiętaj”, „Uciekinierzy”, „Droga na Berlin”).
koniec
11 sierpnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Słonica w składzie moskiewskiej porcelany
Sebastian Chosiński

21 VIII 2019

Siergiej Gierasimow zapisał się w historii kina radzieckiego dwoma monumentalnymi freskami: opowiadającą o czasach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej „Młodą Gwardią” oraz „Cichym Donem”, czyli opartą na powieści Michaiła Szołochowa historią kozaków dońskich, którzy w czasie wojny domowej w Rosji przeszli na stronę „czerwonych”. „Trzecia córka” jest dziełem o tyle nietypowym, że opowiada historię obyczajową z elementami dramatu społecznego.

więcej »

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.