Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Stanisław Liubszyn, Gierman Ławrow
‹Wezwij mnie w świetlistą dal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWezwij mnie w świetlistą dal
Tytuł oryginalnyПозови меня в даль светлую
ReżyseriaStanisław Liubszyn, Gierman Ławrow
ZdjęciaJurij Awdiejew, Władimir Fridkin
Scenariusz
ObsadaLidia Fiedosiejewa-Szukszyna, Stanisław Liubszyn, Michaił Uljanow, Iwan Ryżow, Władimir Naumienko, Oleg Nowikow, Nikołaj Brilling, Aleksiej Wanin, Maria Winogradowa, Tatiana Gawriłowa, Lidia Dranowska, Piotr Liubieszkin, Natalia Nazarowa, Jelena Borzowa, Ludmiła Gamuriak, Łarisa Barabanowa
MuzykaJurij Bucko
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 minut
Gatunekmelodramat, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
[Stanisław Liubszyn, Gierman Ławrow „Wezwij mnie w świetlistą dal” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
[Stanisław Liubszyn, Gierman Ławrow „Wezwij mnie w świetlistą dal” - recenzja]

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

Stanisław Liubszyn, Gierman Ławrow
‹Wezwij mnie w świetlistą dal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWezwij mnie w świetlistą dal
Tytuł oryginalnyПозови меня в даль светлую
ReżyseriaStanisław Liubszyn, Gierman Ławrow
ZdjęciaJurij Awdiejew, Władimir Fridkin
Scenariusz
ObsadaLidia Fiedosiejewa-Szukszyna, Stanisław Liubszyn, Michaił Uljanow, Iwan Ryżow, Władimir Naumienko, Oleg Nowikow, Nikołaj Brilling, Aleksiej Wanin, Maria Winogradowa, Tatiana Gawriłowa, Lidia Dranowska, Piotr Liubieszkin, Natalia Nazarowa, Jelena Borzowa, Ludmiła Gamuriak, Łarisa Barabanowa
MuzykaJurij Bucko
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 minut
Gatunekmelodramat, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Filmy, których Wasilij Makarowicz Szukszyn (1929-1974) był reżyserem, nie miały inscenizacyjnego rozmachu; najczęściej były kameralnymi dramatami bądź tragikomediami. Ale jak mało które przekazywały prawdę o mieszkańcach radzieckiej prowincji, kołchoźnikach i robotnikach z zapomnianych przez Boga i Partię wsi i miasteczek. Chłopska twarz Szukszyna predestynowała go głównie do wcielania się w takie postaci – ludzi zepchniętych na margines, niekiedy będących na bakier z prawem. Takim przecież widzieliśmy go chociażby w legendarnej „Kalinie czerwonej” (1973), ostatnim filmie, jaki zdążył także wyreżyserować. Później zagrał jeszcze tylko w dramacie obyczajowym „Proszę o głos” (1975) Gleba Panfiłowa oraz epickim wojennym „Oni walczyli za Ojczyznę” (1975) Siergieja Bondarczuka. W żadnym z nich nie mówi już jednak z ekranu swoim głosem; zmarł bowiem – z powodu choroby wrzodowej (będącej następstwem nadużywania alkoholu) – przed udźwiękowieniem obu filmów.
Gdyby pożył dłużej, to zapewne on wyreżyserowałby „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Wszak podstawą scenariusza, przygotowanego jeszcze w ogólnych zarysach przez samego Szukszyna, było jego własne opowiadanie, opublikowane w czasopiśmie „Zwiezda” („Звезда”) już po śmierci Wasilija Makarowicza, chociaż wcześniej funkcjonujące jako słuchowisko radiowe (w Polsce znane pod tytułem „Matka i syn”). Dla siebie rezerwował też rolę wujka Wołodii. Ostatecznie zagrał ją jego bliski przyjaciel Stanisław Liubszyn, który nadał też ostateczny szlif fabule, a w rzeczywistości jedynie dopracował ją w szczegółach. Reżyserskim trudem Liubszyn podzielił się natomiast z Giermanem Ławrowem (1929-1995), dotąd znanym głównie jako ceniony operator („9 dni jednego roku”). Ekipa pracowała w dwóch miastach nad Wołgą: Jarosławlu oraz położonym nieopodal Tutajewie. Gotowy już obraz w październiku 1977 roku zaprezentowano na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Mannheim i Heidelbergu, gdzie otrzymał on Grand Prix i nagrodę FIPRESCI.
Sukces międzynarodowy przełożył się również na sukces frekwencyjny w ojczyźnie. Po premierze, jaka miała miejsce 23 stycznia 1978 roku, dzieło Liubszyna i Ławrowa obejrzało w kinach w całym Związku Radzieckim prawie 13 milionów widzów. Główną bohaterką dramatu jest Grusza (to zdrobnienie od Agrypiny) Wiesiełowa – kobieta pod czterdziestkę, od lat samotnie wychowująca niesfornego, nastoletniego syna. Mąż-alkoholik dawno już porzucił ją i młodziutkiego Wiktora. Mieszkając na obrzeżach miasta, prowadzi ona skromne gospodarstwo, co pozwala, choć z trudem, jakoś wiązać koniec z końcem. Z pomocą, gdy trzeba, przychodzi jej starszy brat Nikołaj, który przyjeżdża ze wsi średnio raz w tygodniu. Podtrzymuje siostrę na duchu, czasami przywozi coś do jedzenia, ale myśli też o tym, jak ją wyswatać. Przecież Grusza nie jest jeszcze wcale stara, a Wiktorowi zdecydowanie potrzeba męskiej ręki.
Dobrym kandydatem na męża dla siostry wydaje mu się przypadkiem spotkany w mieście stary znajomy Władimir Nikołajewicz. Zaprasza go więc do Gruszy, mając nadzieję, że w miłej atmosferze przypadną sobie do gustu. Wszak ona sama, on też rozwiedziony – czemuż nie mieliby ułożyć sobie życia od nowa we dwójkę. Co prawda Wołodia też kiedyś pił (z tego powodu rozpadło się jego małżeństwo), ale teraz panuje już nad nałogiem i myśli przede wszystkim o tym, aby awansować w pracy i urządzić sobie mieszkanie w bloku. By dorośli mogli zbliżyć się do siebie, Nikołaj postanawia zabrać Wiktora na kilka tygodni na wieś. Ta nagła rozłąka źle jednak wpływa zarówno na chłopca, jak i jego matkę. Bo choć nastolatek nie chce się uczyć i łobuzuje, a matka nie potrafi właściwie zaopiekować się nim i wpłynąć na zmianę jego postępowania – to nie potrafią bez siebie żyć. Rozstanie ma też jednak, jak się okazuje, dobre strony: zdając sobie sprawę z łączących ich uczuć, oboje przewartościowują swoje dotychczasowe życie.
To nadzwyczaj smutny i gorzki film o ludziach społecznie wykluczonych, których perspektywy życiowe i marzenia nie wykraczają poza najbardziej oczywiste pragnienia. Dla Gruszy niedostępnym sprzętem domowym jest lodówka, Władimir natomiast po powrocie z pracy do domu marzy tylko o tym, aby siąść przed telewizorem i obejrzeć „jakiś program”. Jedyne, czego im nie brakuje, to alkohol – można odnieść wrażenie, że wódka i szampan towarzyszą bohaterom filmu przy wszystkich czynnościach. Stary sąsiad Gruszy, wujek Sawwa, czeka tylko na to, aby otrzymać emeryturę, bo wtedy będzie mógł pić przez kilka dni. Racząc się trunkami, wszyscy oni toczą dojrzałe filozoficzne dysputy na temat sensu życia i istnienia świata – prowadzą je prostym językiem, ale wnioski, do jakich dochodzą, wcale nie skłaniają do śmiechu, lecz do prawdziwej pogłębionej refleksji. I to jest również siła prozy Wasilija Szukszyna, który jak mało kto w Kraju Rad potrafił wniknąć do serca i umysłu „szarego człowieka”.
Grusza, Wiktor, Nikołaj, nawet zarozumiały i nieprzyjemny dla otoczenia Wołodia – pokazani są mimo wszystko z dużą dozą sympatii. Mają wprawdzie swoje grzechy i zaniedbania, ale są ludźmi, którzy każdego dnia zmagają się z nieprzyjazną im rzeczywistością i choćby z tego powodu należy im się szacunek. Nikt więc nie patrzy na nich z góry, nie okazuje wyższości. To, że nie ułożyło im się w życiu, często nie jest wcale ich winą, a przynajmniej nie tylko ich. W końcu rodzi się w Agrypinie nadzieja, że pod wpływem Jurija – rozumnego lokatora wujka Sawwy, studenta marzącego o tym, by zostać chirurgiem – jej syn również odnajdzie właściwą drogę, zrobi krok, na który jego matki, a tym bardziej ojca nie było stać. Swoją drogą ciekawe byłoby poznać dalsze losy bohaterów „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Dzisiaj Wiktor Wiesiełow byłby już pięćdziesięciokilkuletnim mężczyzną; miałby swoją rodzinę. A może… nie, to już tylko niczym nie podparte gdybanie.
Jak już wiemy, w wujka Wołodię wcielił się wciąż jeszcze aktywny zawodowo Stanisław Liubszyn („Monolog”, „Kin-dza-dza!”); Gruszę zagrała wdowa po Wasiliju Makarowiczu, Lidia Fiedosiejewa-Szukszyna (polska „Ballada o Januszku”, „Park Epoki Radzieckiej”), a jej brata Nikołaja – zmarły w 2007 roku Michaił Uljanow („Bracia Karamazow”, „Temat”, „Stalingrad”). Z kolei w wujka Sawwę, będącego zdecydowanie najbarwniejszą postacią filmu, wcielił się nieżyjący od piętnastu lat Iwan Ryżow („Cichy Don”, „Samolot w płomieniach”). Za pełne tęsknoty zdjęcia odpowiadało dwóch operatorów, Władimir Fridkin i Jurij Awdiejew, którzy nie tylko przy tej produkcji stworzyli dobrze rozumiejący się duet. Nostalgiczna fortepianowa muzyka była natomiast dziełem Jurija Bucko, który nie miał wprawdzie szczęścia zrobić wielkiej kariery jako twórca soundtracków, ale na pewno nie narzekał na uznanie jako kompozytor muzyki klasycznej (oper, symfonii, suit, kantat, oratoriów i innych).
koniec
14 sierpnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Szalone lata 60.
Piotr Nyga

12 VIII 2019

O tym, że Quentin Tarantino kocha kino i potrafi brawurowo łamać reguły gatunkowe, wiemy nie od dziś. Wystarczy przytoczyć jego wzorowany na b-klasowych filmach sensacyjnych z epoki VHS nakręcony wspólnie z Robertem Rodriguezem dyptyk „Grindhouse”, inspirowany azjatyckim kinem akcji „Kill Bill” czy antywestern „Django”. Po lekkiej zadyszce, której owocem stała się kręcona niemalże na autopilocie „Nienawistna ósemka”, jeden z największych reżyserów wszech czasów powraca. I to w jakim stylu!

więcej »

East Side Story: Dwie strony medalu, ale prawda tylko jedna
Sebastian Chosiński

11 VIII 2019

Wojna między Ukrainą a Rosją o Donbas rozgrywa się nie tylko w sferze militarnej, ale również propagandowej. Od samego początku konfliktu zostali do niego zaprzęgnięci twórcy filmowi. Niektórzy z własnej woli, kierowani patriotyzmem; inni tworząc na konkretne zamówienie władz. Co przyświecało Renatowi Dawletjarowi, gdy przystąpił do pracy nad dramatem „Donbas. Granica”? Można odnieść wrażenie, że… pozorowanie obiektywizmu.

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.