Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Siergiej Łoźnica
‹Donbas›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDonbas
Tytuł oryginalnyДонбас
Dystrybutor Against Gravity
Data premiery19 października 2018
ReżyseriaSiergiej Łoźnica
ZdjęciaOleg Mutu
Scenariusz
ObsadaValeriu Andriuta, Natalya Buzko, Evgeny Chistyakov, Georgiy Deliev, Vadim Dubovsky, Konstantin Itunin, Boris Kamorzin, Sergey Kolesov
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiFrancja, Holandia, Niemcy, Rumunia, Ukraina
Czas trwania122 minuty
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
[Siergiej Łoźnica „Donbas” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
[Siergiej Łoźnica „Donbas” - recenzja]

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

Siergiej Łoźnica
‹Donbas›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDonbas
Tytuł oryginalnyДонбас
Dystrybutor Against Gravity
Data premiery19 października 2018
ReżyseriaSiergiej Łoźnica
ZdjęciaOleg Mutu
Scenariusz
ObsadaValeriu Andriuta, Natalya Buzko, Evgeny Chistyakov, Georgiy Deliev, Vadim Dubovsky, Konstantin Itunin, Boris Kamorzin, Sergey Kolesov
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiFrancja, Holandia, Niemcy, Rumunia, Ukraina
Czas trwania122 minuty
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Siergiej Władimirowicz Łoźnica – czterdziestopięcioletni Ukrainiec urodzony w białoruskich Baranowiczach – na podejmowane w swoich filmach problemy historyczne, polityczne czy społeczne patrzy ostrzej i widzi więcej niż wielu jego kolegów po fachu. Nabył tę umiejętność, pracując od ponad dwóch dekad głównie jako dokumentalista. Dzięki temu zrozumiał, że najważniejsze są fakty, odarte z odautorskiego komentarza, który często jedynie zniekształca rzeczywistość. Kiedy postanowił spróbować swych sił w fabule, pozostał wierny temu przekonaniu, przydając tym samym swym fikcyjnym, chociaż niekiedy opartym na realnych wydarzeniach, opowieściom psychologicznej głębi i Prawdy (sic!). Jego bohaterowie żyją więc własnym życiem, nie są marionetkami wprowadzanymi w ruch przez reżysera, który rości sobie prawa do bycia demiurgiem. Tak było we wstrząsającym debiucie fabularnym Łoźnicy „Szczęście ty moje” (2010) i w opartym na prozie Wasila Bykaua (drugo)wojennym „We mgle” (2012). Tak było w mocno uwspółcześnionej adaptacji opowiadania Fiodora Dostojewskiego „Łagodna” (2017) i tak jest w ubiegłorocznym „Donbasie”.
Wojna na wschodzie Ukrainy wybuchła latem 2014 roku. W rejon Doniecka i Ługańska udało się wówczas wielu reporterów i korespondentów telewizyjnych, radiowych i prasowych. Siergiej Władimirowicz uważnie śledził ich doniesienia, ale, co ciekawe, najbardziej intrygowały go filmiki umieszczane w Internecie – i to przez wszystkie strony konfliktu: Ukraińców, Rosjan i przedstawicieli władz tak zwanej Noworosji, czyli Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Łoźnica doszedł bowiem do wniosku, że one, nawet jeżeli niekiedy manipulowane i inscenizowane, mówią najwięcej o prawdziwej sytuacji w rejonie konfliktu, pozwalają – jak przez dziurkę od klucza – zajrzeć do zamkniętego pokoju i, przy odrobinie szczęścia, spojrzeć „pod pierzynę”. Najciekawsze z jego punktu widzenia przekazy zapisywał, aby wykorzystać je w przyszłości. Ta przyszłość nadeszła, kiedy zakończył pracę nad rozpoczętymi już wcześniej projektami, czyli „Łagodną” oraz dwoma kolejnymi dokumentami – „Dniem Zwycięstwa” (2017) i opowiadającym o mrocznych latach 30. XX wieku w Związku Radzieckim „Procesem” (2018).
Skompilowawszy scenariusz, na początku stycznia ubiegłego roku Łoźnica przystąpił do zdjęć w okolicach Krzywego Rogu (w obwodzie dniepropietrowskim); trwały one do końca marca, a potem zaczął się realizowany w ekspresowym tempie proces postprodukcji. Wszystko po to, aby zdążyć z premierą na festiwal w Cannes. Udało się! Dzięki temu ukraiński twórca mógł zgarnąć kolejną ważną nagrodę – statuetkę za najlepszą reżyserię w prestiżowej sekcji Un Certain Regard. Potem przyszły laury na kolejnych przeglądach – w gruzińskim (adżarskim) Batumi, Delhi i Sewilli; z kolei Ukraińska Akademia Filmowa uznała „Donbas” za najlepszy film 2018 roku, jednocześnie przyznając nagrody za najlepsze reżyserię i scenariusz. Ktoś może być zaskoczony, że praktycznie wszystkie „ordery” przypięto na piersi jednego tylko człowieka – Siergieja Władimirowicza. A dlaczego na przykład nie uhonorowano żadnego z aktorów? To zrozumiałe, jeśli przyjrzymy się strukturze filmu, który nie ma konkretnego bohatera, składa się bowiem z oderwanych od siebie, choć niekiedy powiązanych ciągiem przyczynowo-skutkowym, scen.
Łoźnicy zależało na tym, aby „Donbas”, mimo że inscenizowany, był jak najbliższy dokumentowi. By pokazał Prawdę (sic!). Choć akurat Rosjanie i „Noworosjanie” mogą mieć na ten temat nieco odmienne zdanie. Podobnie jak sam reżyser, oglądający przed paroma laty zamieszczone w sieci opowieści, tak samo widz wpatrujący się uważnie w jego dzieło może mieć pewne wątpliwości, czy wszystko, co pokazano na ekranie, zdarzyło się w rzeczywistości, słowem: czy nie jest to internetowy fake. Ale nawet jeżeli realne historie skażone zostały kłamstwem, pół- czy też postprawdą – to również jest nieodłączną częścią tego konfliktu, elementem walki o „rząd dusz” nad mieszkańcami wschodniej Ukrainy i świadomością opinii publicznej na całym świecie. By dać widzowi do myślenia i jednocześnie zasygnalizować problem, z jakim miał do czynienia – autor filmu wprowadził, spinające całość klamrą, dwie sceny pokazujące, w jaki sposób manipulowano (albo: w jaki sposób można było manipulować) relacjami ze strefy konfliktu, aby wywrzeć pożądany efekt – wzbudzić gniew, nienawiść czy też wywołać wzmożenie patriotyczne.
Głównym elementem spajającym film jest miejsce akcji – niewielki obszar na „terenach okupowanych” wschodniej Ukrainy. Bohaterami natomiast – zwykli ludzie. Przed wybuchem konfliktu zapewne pracowali w fabrykach, sklepach, urzędach, na roli. Żyli obok siebie, kłócąc się bądź przyjaźniąc, pijąc wódkę i zakąszając ogórkiem kiszonym, śpiewając kozackie dumki i radzieckie pieśni. Czując dumę albo frustrację. A potem zaczęła się wojna. Osobiste relacje przestały mieć znaczenie, dużo ważniejsze okazały się sympatie polityczne i pochodzenie etniczne. Jeden sąsiad stawał się „okupantem”, drugi – „banderowcem”. Taką właśnie rzeczywistość pokazuje w swoim filmie Łoźnica. Rzeczywistość postapokaliptyczną, z całkowicie zniszczonymi międzyludzkimi relacjami, których nie da się już odbudować. A przynajmniej nie w kilku kolejnych pokoleniach. Wszystko to obserwujemy przez pryzmat, zdawałoby się, mało istotnych scen, których reżyser nie podrasował ani patetyczną muzyką, ani bohaterskimi obrazkami, jakie znamy z klasycznych filmów wojennych. Każda z nich jednak nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do tego, co wojna czyni z ludźmi.
Kłótnie, lżenie przeciwników, okrutne samosądy, spekulacje, grabieże, podstępne morderstwa – taka jest codzienność w strefie wojny. Codzienność, której patronuje nowa władza, pozbawiona moralnych zahamowań, unikająca odpowiedzialności za postępującą anarchizację. To oczywiście ukraiński punkt widzenia. Na ile prawdziwy i przekonujący – każdy powinien odpowiedzieć sobie po seansie sam. Ale film Łoźnicy przekazuje też obiektywną prawdę na temat wojny, pokazując zniszczone miasta i wsie, uchodźców ukrywających się w schronie przeciwbombowym, bandyckie nocne napady… Wszystko to tradycyjnie zilustrowane zostało bardzo ascetycznymi zdjęciami rumuńskiego operatora rodem z Mołdawii Olega Mutu („W sobotę”, „Kochany Hans, najdroższy Piotr”), który pracuje z Siergiejem Władimirowiczem od 2010 roku. W obsadzie znalazło się również wielu aktorów znanych z wcześniejszych dzieł Ukraińca (a wśród nich Rosjanie), jak Valeriu Andriuţă („Za wzgórzami”), Boris Kamorzin („Mnich i demon”, „Nauczyciel”), Olesia Żurakowska („Poddubny”), Siergiej Koliesow czy Siergiej Russkin („Lejtnant Suworow”, „Domowik”).
koniec
18 sierpnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
Sebastian Chosiński

18 IX 2019

Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

więcej »

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Memento z niebanalnym finałem
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.