Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Roman Prygunow
‹Miliard›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiliard
Tytuł oryginalnyМиллиард
ReżyseriaRoman Prygunow
ZdjęciaIlja Awerbach
Scenariusz
ObsadaWładimir Maszkow, Fiodor Bawtrikow, Marina Pietrenko, Aleksandra Borticz, Paweł Czinariow, Gieła Mieschi, Grigorij Kalinin, Dmitrij Astrachan, Daniił Spiwakowski, Maria Mironowa, Kristina Babuszkina, Andriej Truszyn, Marco Dinelli, Wasilisa Izmajłowa
MuzykaOleg Biełow
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiFrancja, Rosja
Czas trwania97 minut
Gatunekkomedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Rosyjskie rififi w Monte Carlo
[Roman Prygunow „Miliard” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Roman Prygunow to typowy reżyserski średniak. Niby jego filmy są nowoczesne, kręcone z rozmachem, za spore pieniądze i na dodatek pokazują niekonwencjonalne życie elit, ale w żadnym z nich nie przekroczył on jeszcze granicy oddzielającej twórcę przeciętnego od – przynajmniej – przyzwoitego. Najnowszy jego obraz, komedia akcji zatytułowana „Miliard”, nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Rosyjskie rififi w Monte Carlo
[Roman Prygunow „Miliard” - recenzja]

Roman Prygunow to typowy reżyserski średniak. Niby jego filmy są nowoczesne, kręcone z rozmachem, za spore pieniądze i na dodatek pokazują niekonwencjonalne życie elit, ale w żadnym z nich nie przekroczył on jeszcze granicy oddzielającej twórcę przeciętnego od – przynajmniej – przyzwoitego. Najnowszy jego obraz, komedia akcji zatytułowana „Miliard”, nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Roman Prygunow
‹Miliard›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiliard
Tytuł oryginalnyМиллиард
ReżyseriaRoman Prygunow
ZdjęciaIlja Awerbach
Scenariusz
ObsadaWładimir Maszkow, Fiodor Bawtrikow, Marina Pietrenko, Aleksandra Borticz, Paweł Czinariow, Gieła Mieschi, Grigorij Kalinin, Dmitrij Astrachan, Daniił Spiwakowski, Maria Mironowa, Kristina Babuszkina, Andriej Truszyn, Marco Dinelli, Wasilisa Izmajłowa
MuzykaOleg Biełow
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiFrancja, Rosja
Czas trwania97 minut
Gatunekkomedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przyglądając się twórczej drodze Romana Prygunowa (syna Lwa, popularnego w czasach radzieckich aktora), można posmutnieć. Jest on bowiem klasycznym przykładem twórcy, który ma olbrzymie ambicje, dostęp do środków, ale nie potrafi, niestety, przekuć tego w artystyczny sukces. Kolejne jego obrazy, a kręci je już od niemal dwóch dekad, nie przekraczają granicy przeciętności. I prawdopodobnie o żadnym z nich za kilka dekad nie będą rozprawiać historycy zajmujący się zawodowo kinem rosyjskim. Bo kto dzisiaj pamięta jego debiutancki thriller „Samotność krwi” (2002)? Albo młodzieżową opowiastkę sensacyjno-fantastyczną „Indygo” (2008)? Niepowtarzalną szansę na odbicie się od dna zyskał, kiedy zagwarantował sobie prawa do ekranizacji bestsellerowej powieści Siergieja Minajewa (wydanej również w Polsce) „DuchLess” (2012). Lecz i tę szansę zaprzepaścił w sposób wzorcowy. Po czym trzy lata później dobił legendę, kręcąc jeszcze słabszy sequel „DuchLess 2” (2015).
Od czego jednak są znajomości i wyrobione w branży – głównie dzięki ojcu – nazwisko! Mimo dotychczasowych niepowodzeń, umożliwiono Prygunowowi realizację jednej z nowel włączonych do kinowego almanachu komediowego „Bez granic” (2015) oraz telewizyjnego serialu kryminalnego „Martwe jezioro” (2018). Po zakończeniu pracy nad nim Roman Lwowicz przeniósł się niemal z biegu na plan swego kolejnego dzieła kinowego – „Miliarda”. Producentom udało się tym razem pozyskać całkiem niezły scenariusz, który wyszedł spod ręki specjalisty wysokiej próby, to jest Andrieja Zołotariowa („Lodołamacz”, „Przyciąganie”, „Partner”, „Trener”). Wcześniej nie miał on zawodowo do czynienia z Prygunowem, była więc nadzieja na to, że zdoła zmusić reżysera do zwiększonego wysiłku. Nawet jeżeli tak się stało, większość pary poszła w gwizdek. Od premiery, jaka miała miejsce w połowie kwietnia tego roku, film obejrzało w Rosji jedynie ponad półtora miliona widzów. Sprzedano go też dystrybutorom w Estonii, Łotwie, Anglii, Niemczech i Austrii, ale nie należy łudzić się, że tam odniesie on zaskakujący sukces.
Roman Lwowicz to reżyser, po którym widz doskonale wie, czego może się spodziewać. I swą piątą pełnometrażową fabułą potwierdza on to przekonanie. Będzie przepych, piękne kobiety, przystojni mężczyźni, dużo akcji i… mało sensu. Głównym bohaterem jest Matwiej Fiodorowicz Lewin, szemrany, ale za to bajecznie bogaty przedsiębiorca, który w centrum Moskwy prowadzi bank. Bank, którego formalnym właścicielem jest jednak nie on, ale jego wspólnik-nieudacznik Leonid, który czego się nie tknie, to zepsuje. Matwiej musi więc przez cały czas mieć wszystko na oku i w istotnych momentach interweniować, aby przypadkiem nie doszło do podpisania niekorzystnej dla firmy umowy. A tak właśnie dzieje się teraz. Lonia, bez wiedzy Lewina, bliski jest sfinalizowania kolejnego porozumienia, którego realizacja stałaby w sprzeczności z interesami banku, a przynajmniej z interesami Matwieja. Udaje się temu zapobiec w ostatniej chwili, lecz dzieje się to na oczach oniemiałych kontrahentów.
Leonid przypłaca postępowanie przyjaciela olbrzymim stresem i… zawałem serca, w wyniku którego umiera. Następnego dnia z Londynu przylatuje do Moskwy Irina, córka zmarłego, którą Lewin poznał dawno, dawno temu, kiedy była jeszcze malutką dziewczynką. Teraz wyrosła na kobietę piękną i bezwzględną. Oznajmia więc Matwiejowi, że zgodnie z przepisami teraz to ona dziedziczy po ojcu cały biznes. Jeśli chce, może natomiast podzielić się z nim wpływami po połowie. Lewin oczywiście protestuje – przecież to on przez lata tak naprawdę kierował bankiem; jeśli placówka przynosiła dochody, to dzięki niemu, a nie Leonidowi. Dlaczego teraz ma oddawać połowę akcji Irinie, która nawet nie tknęła palcem? Matwiej szybko jednak przekonuje się, że w świetle prawa jest… nikim. Nowa właścicielka odbiera mu służbową limuzynę i zabrania wstępu do biura. Za kilka tygodni przejmie wszystkie aktywa i wtedy prawdopodobnie dotrze również do tajnej umowy, która zdeponowana jest w filii rosyjskiego banku w Monte Carlo.
A ta umowa to ostatnia deska ratunku dla Lewina. Są w niej bowiem spisane wszystkie zasady funkcjonowania banku i prawo własności do niego. Mając ten dokument, Matwiej może odzyskać wpływy. Problem w tym, że nie może tam wejść ot tak sobie; owszem, mógłby to zrobić, ale tylko w obecności Iriny. Lewin nie należy jednak do ludzi, którzy łatwo się poddają. Zaczyna więc organizować „grupę ekspedycyjną”, złożoną ze swoich nieślubnych synów, którym za udaną akcję obiecuje miliard do podziału. Kiedy informacja o tych działaniach dociera do nowej właścicielki firmy, podrzuca ona Matwiejowi kukułcze jajo w postaci Ludmiły, która przedstawia się jako jego nieślubna córka. Od tego momentu fabuła przyspiesza, chociaż i wcześniej nie ciągnęła się wcale jak flaki z olejem. Sam pomysł na intrygę, choć odrobinę karkołomny (zwłaszcza wątek grupki bękartów), da się jeszcze obronić. Trzeba by go tylko odpowiednio poprowadzić. Ale tego właśnie Prygunow nie potrafi. Do swojego zadania podchodzi bowiem z pewną dezynwolturą, jakby udzielało mu się podejście do życia jego bohatera.
Dobry reżyser wyciągnąłby z tego materiału znacznie więcej. Wykroiłby coś na kształt mieszanki „Rififi” (1955) Jules’a Dassina z „Napadem na bank” (1964) Jeana Giraulta. Ale francuscy klasycy myśleli przede wszystkim o tym, aby opowiedzieć zgrabną i logiczną historię, Prygunowowi przyświecał natomiast – najprawdopodobniej – cel stworzenia obrazu, który byłby cool. Adresowanego do widzów dwudziestokilkuletnich i to na dodatek takich, którzy wyżej niż oparty na rozumie ciąg przyczynowo-skutkowy zdarzeń cenią niewyszukane gagi i dowcipy. Dlatego przynajmniej jeden z synów Lewina musi być postawnym przygłupem, a inny na wskroś inteligentnym mózgowcem. Problem w tym, że z takiego zestawienia nie wynika nic ponad to, co już niejednokrotnie widzieliśmy w kinie. „Miliard” zszyty jest z samych schematów, nie ma w nim napięcia, które przykuwałoby do ekranu nawet w sytuacji, gdy jesteśmy w stanie przewidzieć, co stanie się dalej. Co gorsza, w ostatniej scenie filmu pojawiła się sugestia, że możemy spodziewać się jego kontynuacji. Chyba że po niezbyt powalających na kolana wynikach finansowych projekt zastopuje księgowy…
W postać przebiegłego Matwieja Fiodorowicza wcielił się ceniony przez krytyków Władimir Maszkow („Kandahar”, „Załoga”, „Na końcu świata”), któremu dotąd udawało się zazwyczaj znacznie rozsądniej dobierać role. Irinę zagrała zjawiskowo piękna Marina Pietrenko („Swoje dzieci”, „W grze”), natomiast pracującą dla niej Ludmiłę – Aleksandra Borticz („Jak mam na imię”, „Przewodnik”), która spotkała się już z Prygunowem na planie „DuchLess 2”. Synowie Lewina mają z kolei twarze: Fiodora Bawtrikowa („Mroczny świat: Równowaga”), Pawła Czinariowa („Trasa wybrana”, „Podrzutki”), Gieły Mieschiego („Donbas. Granica”, „Sobibór”) i Grigorija Kalinina („Droga na Berlin”). W epizodach pojawili się zaś Dmitrij Astrachan („Chagall – Malewicz”, „Zagubiona wyspa”) jako nieszczęsny Leonid oraz Daniił Spiwakowski („Dusza szpiega”, „Klatka”) w roli lekarza-ginekologa. Za zdjęcia odpowiadał mający doświadczenie w produkcjach z rozmachem Ilja Awerbach („Wasilisa”, „Batalion”, „Uciekinierzy”), który chociaż i tym razem starał się przydać dziełu impetu i polotu, niewiele był w stanie zrobić; podobnie jak i kompozytor Oleg Biełow („Przebój”), od którego oczekiwano głównie muzycznej waty w młodzieżowym wydaniu.
koniec
8 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do sedna: Darren Aronofsky. Źródło
Marcin Knyszyński

16 XI 2019

„Źródło”, film Aronofsky’ego, który po wielu trudnościach pojawił się w końcu w kinach w 2006 roku, jest chyba najtrudniejszym dziełem reżysera. Równie mocno oklaskiwany co wygwizdywany, każe na nie tyle śledzić wydarzenia na ekranie, co nieustannie interpretować ich znaczenie.

więcej »

Przebudzony potwór kontratakuje!
Konrad Wągrowski

15 XI 2019

To nie będzie klasyczna recenzja filmowa. Nie spodziewajcie się szczegółowej analizy scenariusza, reżyserii, aktorstwa. Dla mnie, pasjonata historii wojen morskich, który nad „Burzą nad Pacyfikiem” Zbigniewa Flisowskiego spędził niemało godzin, w filmowej ekranizacji bitwy o Midway liczy się przede wszystkim bitwa.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Co uczeń może powiedzieć o swoim nauczycielu?
Sebastian Chosiński

13 XI 2019

Nad „Kluczem bez prawa przekazania” kirgiskiej reżyserki Dinary Asanowej zawisła chyba jakaś klątwa. Bardzo smutny los czekał bowiem troje współtwórców tego filmu. Asanowa zmarła nagle w wieku zaledwie czterdziestu trzech lat, a dwoje nastoletnich odtwórców istotnych dla fabuły ról zginęło w wyjątkowo tragicznych okolicznościach.

więcej »

Polecamy

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.

Z filmu wyjęte:

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
— Jarosław Loretz

Śmigłowiec rzecz droga
— Jarosław Loretz

Samochód rzecz święta
— Jarosław Loretz

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.