Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Roman Prygunow
‹Miliard›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiliard
Tytuł oryginalnyМиллиард
ReżyseriaRoman Prygunow
ZdjęciaIlja Awerbach
Scenariusz
ObsadaWładimir Maszkow, Fiodor Bawtrikow, Marina Pietrenko, Aleksandra Borticz, Paweł Czinariow, Gieła Mieschi, Grigorij Kalinin, Dmitrij Astrachan, Daniił Spiwakowski, Maria Mironowa, Kristina Babuszkina, Andriej Truszyn, Marco Dinelli, Wasilisa Izmajłowa
MuzykaOleg Biełow
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiFrancja, Rosja
Czas trwania97 minut
Gatunekkomedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Rosyjskie rififi w Monte Carlo
[Roman Prygunow „Miliard” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Roman Prygunow to typowy reżyserski średniak. Niby jego filmy są nowoczesne, kręcone z rozmachem, za spore pieniądze i na dodatek pokazują niekonwencjonalne życie elit, ale w żadnym z nich nie przekroczył on jeszcze granicy oddzielającej twórcę przeciętnego od – przynajmniej – przyzwoitego. Najnowszy jego obraz, komedia akcji zatytułowana „Miliard”, nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Rosyjskie rififi w Monte Carlo
[Roman Prygunow „Miliard” - recenzja]

Roman Prygunow to typowy reżyserski średniak. Niby jego filmy są nowoczesne, kręcone z rozmachem, za spore pieniądze i na dodatek pokazują niekonwencjonalne życie elit, ale w żadnym z nich nie przekroczył on jeszcze granicy oddzielającej twórcę przeciętnego od – przynajmniej – przyzwoitego. Najnowszy jego obraz, komedia akcji zatytułowana „Miliard”, nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Roman Prygunow
‹Miliard›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiliard
Tytuł oryginalnyМиллиард
ReżyseriaRoman Prygunow
ZdjęciaIlja Awerbach
Scenariusz
ObsadaWładimir Maszkow, Fiodor Bawtrikow, Marina Pietrenko, Aleksandra Borticz, Paweł Czinariow, Gieła Mieschi, Grigorij Kalinin, Dmitrij Astrachan, Daniił Spiwakowski, Maria Mironowa, Kristina Babuszkina, Andriej Truszyn, Marco Dinelli, Wasilisa Izmajłowa
MuzykaOleg Biełow
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiFrancja, Rosja
Czas trwania97 minut
Gatunekkomedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przyglądając się twórczej drodze Romana Prygunowa (syna Lwa, popularnego w czasach radzieckich aktora), można posmutnieć. Jest on bowiem klasycznym przykładem twórcy, który ma olbrzymie ambicje, dostęp do środków, ale nie potrafi, niestety, przekuć tego w artystyczny sukces. Kolejne jego obrazy, a kręci je już od niemal dwóch dekad, nie przekraczają granicy przeciętności. I prawdopodobnie o żadnym z nich za kilka dekad nie będą rozprawiać historycy zajmujący się zawodowo kinem rosyjskim. Bo kto dzisiaj pamięta jego debiutancki thriller „Samotność krwi” (2002)? Albo młodzieżową opowiastkę sensacyjno-fantastyczną „Indygo” (2008)? Niepowtarzalną szansę na odbicie się od dna zyskał, kiedy zagwarantował sobie prawa do ekranizacji bestsellerowej powieści Siergieja Minajewa (wydanej również w Polsce) „DuchLess” (2012). Lecz i tę szansę zaprzepaścił w sposób wzorcowy. Po czym trzy lata później dobił legendę, kręcąc jeszcze słabszy sequel „DuchLess 2” (2015).
Od czego jednak są znajomości i wyrobione w branży – głównie dzięki ojcu – nazwisko! Mimo dotychczasowych niepowodzeń, umożliwiono Prygunowowi realizację jednej z nowel włączonych do kinowego almanachu komediowego „Bez granic” (2015) oraz telewizyjnego serialu kryminalnego „Martwe jezioro” (2018). Po zakończeniu pracy nad nim Roman Lwowicz przeniósł się niemal z biegu na plan swego kolejnego dzieła kinowego – „Miliarda”. Producentom udało się tym razem pozyskać całkiem niezły scenariusz, który wyszedł spod ręki specjalisty wysokiej próby, to jest Andrieja Zołotariowa („Lodołamacz”, „Przyciąganie”, „Partner”, „Trener”). Wcześniej nie miał on zawodowo do czynienia z Prygunowem, była więc nadzieja na to, że zdoła zmusić reżysera do zwiększonego wysiłku. Nawet jeżeli tak się stało, większość pary poszła w gwizdek. Od premiery, jaka miała miejsce w połowie kwietnia tego roku, film obejrzało w Rosji jedynie ponad półtora miliona widzów. Sprzedano go też dystrybutorom w Estonii, Łotwie, Anglii, Niemczech i Austrii, ale nie należy łudzić się, że tam odniesie on zaskakujący sukces.
Roman Lwowicz to reżyser, po którym widz doskonale wie, czego może się spodziewać. I swą piątą pełnometrażową fabułą potwierdza on to przekonanie. Będzie przepych, piękne kobiety, przystojni mężczyźni, dużo akcji i… mało sensu. Głównym bohaterem jest Matwiej Fiodorowicz Lewin, szemrany, ale za to bajecznie bogaty przedsiębiorca, który w centrum Moskwy prowadzi bank. Bank, którego formalnym właścicielem jest jednak nie on, ale jego wspólnik-nieudacznik Leonid, który czego się nie tknie, to zepsuje. Matwiej musi więc przez cały czas mieć wszystko na oku i w istotnych momentach interweniować, aby przypadkiem nie doszło do podpisania niekorzystnej dla firmy umowy. A tak właśnie dzieje się teraz. Lonia, bez wiedzy Lewina, bliski jest sfinalizowania kolejnego porozumienia, którego realizacja stałaby w sprzeczności z interesami banku, a przynajmniej z interesami Matwieja. Udaje się temu zapobiec w ostatniej chwili, lecz dzieje się to na oczach oniemiałych kontrahentów.
Leonid przypłaca postępowanie przyjaciela olbrzymim stresem i… zawałem serca, w wyniku którego umiera. Następnego dnia z Londynu przylatuje do Moskwy Irina, córka zmarłego, którą Lewin poznał dawno, dawno temu, kiedy była jeszcze malutką dziewczynką. Teraz wyrosła na kobietę piękną i bezwzględną. Oznajmia więc Matwiejowi, że zgodnie z przepisami teraz to ona dziedziczy po ojcu cały biznes. Jeśli chce, może natomiast podzielić się z nim wpływami po połowie. Lewin oczywiście protestuje – przecież to on przez lata tak naprawdę kierował bankiem; jeśli placówka przynosiła dochody, to dzięki niemu, a nie Leonidowi. Dlaczego teraz ma oddawać połowę akcji Irinie, która nawet nie tknęła palcem? Matwiej szybko jednak przekonuje się, że w świetle prawa jest… nikim. Nowa właścicielka odbiera mu służbową limuzynę i zabrania wstępu do biura. Za kilka tygodni przejmie wszystkie aktywa i wtedy prawdopodobnie dotrze również do tajnej umowy, która zdeponowana jest w filii rosyjskiego banku w Monte Carlo.
A ta umowa to ostatnia deska ratunku dla Lewina. Są w niej bowiem spisane wszystkie zasady funkcjonowania banku i prawo własności do niego. Mając ten dokument, Matwiej może odzyskać wpływy. Problem w tym, że nie może tam wejść ot tak sobie; owszem, mógłby to zrobić, ale tylko w obecności Iriny. Lewin nie należy jednak do ludzi, którzy łatwo się poddają. Zaczyna więc organizować „grupę ekspedycyjną”, złożoną ze swoich nieślubnych synów, którym za udaną akcję obiecuje miliard do podziału. Kiedy informacja o tych działaniach dociera do nowej właścicielki firmy, podrzuca ona Matwiejowi kukułcze jajo w postaci Ludmiły, która przedstawia się jako jego nieślubna córka. Od tego momentu fabuła przyspiesza, chociaż i wcześniej nie ciągnęła się wcale jak flaki z olejem. Sam pomysł na intrygę, choć odrobinę karkołomny (zwłaszcza wątek grupki bękartów), da się jeszcze obronić. Trzeba by go tylko odpowiednio poprowadzić. Ale tego właśnie Prygunow nie potrafi. Do swojego zadania podchodzi bowiem z pewną dezynwolturą, jakby udzielało mu się podejście do życia jego bohatera.
Dobry reżyser wyciągnąłby z tego materiału znacznie więcej. Wykroiłby coś na kształt mieszanki „Rififi” (1955) Jules’a Dassina z „Napadem na bank” (1964) Jeana Giraulta. Ale francuscy klasycy myśleli przede wszystkim o tym, aby opowiedzieć zgrabną i logiczną historię, Prygunowowi przyświecał natomiast – najprawdopodobniej – cel stworzenia obrazu, który byłby cool. Adresowanego do widzów dwudziestokilkuletnich i to na dodatek takich, którzy wyżej niż oparty na rozumie ciąg przyczynowo-skutkowy zdarzeń cenią niewyszukane gagi i dowcipy. Dlatego przynajmniej jeden z synów Lewina musi być postawnym przygłupem, a inny na wskroś inteligentnym mózgowcem. Problem w tym, że z takiego zestawienia nie wynika nic ponad to, co już niejednokrotnie widzieliśmy w kinie. „Miliard” zszyty jest z samych schematów, nie ma w nim napięcia, które przykuwałoby do ekranu nawet w sytuacji, gdy jesteśmy w stanie przewidzieć, co stanie się dalej. Co gorsza, w ostatniej scenie filmu pojawiła się sugestia, że możemy spodziewać się jego kontynuacji. Chyba że po niezbyt powalających na kolana wynikach finansowych projekt zastopuje księgowy…
W postać przebiegłego Matwieja Fiodorowicza wcielił się ceniony przez krytyków Władimir Maszkow („Kandahar”, „Załoga”, „Na końcu świata”), któremu dotąd udawało się zazwyczaj znacznie rozsądniej dobierać role. Irinę zagrała zjawiskowo piękna Marina Pietrenko („Swoje dzieci”, „W grze”), natomiast pracującą dla niej Ludmiłę – Aleksandra Borticz („Jak mam na imię”, „Przewodnik”), która spotkała się już z Prygunowem na planie „DuchLess 2”. Synowie Lewina mają z kolei twarze: Fiodora Bawtrikowa („Mroczny świat: Równowaga”), Pawła Czinariowa („Trasa wybrana”, „Podrzutki”), Gieły Mieschiego („Donbas. Granica”, „Sobibór”) i Grigorija Kalinina („Droga na Berlin”). W epizodach pojawili się zaś Dmitrij Astrachan („Chagall – Malewicz”, „Zagubiona wyspa”) jako nieszczęsny Leonid oraz Daniił Spiwakowski („Dusza szpiega”, „Klatka”) w roli lekarza-ginekologa. Za zdjęcia odpowiadał mający doświadczenie w produkcjach z rozmachem Ilja Awerbach („Wasilisa”, „Batalion”, „Uciekinierzy”), który chociaż i tym razem starał się przydać dziełu impetu i polotu, niewiele był w stanie zrobić; podobnie jak i kompozytor Oleg Biełow („Przebój”), od którego oczekiwano głównie muzycznej waty w młodzieżowym wydaniu.
koniec
8 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Krótko o filmach: Zabawa z żywymi trupami
Marcin Mroziuk

9 IX 2019

Skoro za kręcenie filmu o zombie wziął się Jim Jarmusch, to można było z góry zakładać, że „Truposze nie umierają” nie będą kolejnym krwawym horrorem mającym wzbudzić u widzów przerażenie. I rzeczywiście, sceny obserwowane na ekranie nie mrożą nam krwi w żyłach, lecz prowokują do śmiechu. Nie da się jednak ukryć, że autor „Inaczej niż w raju” ma w swym dorobku dzieła zdecydowanie bardziej udane.

więcej »

Polecamy

Po szkielecie poznasz ich

Z filmu wyjęte:

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.