Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Edmond Keosajan
‹Nieuchwytni mściciele›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieuchwytni mściciele
Tytuł oryginalnyНеуловимые мстители
ReżyseriaEdmond Keosajan
ZdjęciaFiodor Dobronrawow
Scenariusz
ObsadaWasilij Wasiljew, Wiktor Kosych, Walentina Kurdiukowa, Michaił Mietiołkin, Jefim Kopelian, Boris Siczkin, Władimir Trieszczałow, Giennadij Juchtin, Inna Czurikowa, Lew Swierdlin, Władimir Biełokurow, Nadieżda Fiedosowa, Sawielij Kramarow, Gleb Striżenow, Iwan Byczkow, Nikołaj Gorłow
MuzykaBoris Mokrousow
Rok produkcji1966
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania74 minuty
Gatunekhistoryczny, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
[Edmond Keosajan „Nieuchwytni mściciele” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
[Edmond Keosajan „Nieuchwytni mściciele” - recenzja]

Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

Edmond Keosajan
‹Nieuchwytni mściciele›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieuchwytni mściciele
Tytuł oryginalnyНеуловимые мстители
ReżyseriaEdmond Keosajan
ZdjęciaFiodor Dobronrawow
Scenariusz
ObsadaWasilij Wasiljew, Wiktor Kosych, Walentina Kurdiukowa, Michaił Mietiołkin, Jefim Kopelian, Boris Siczkin, Władimir Trieszczałow, Giennadij Juchtin, Inna Czurikowa, Lew Swierdlin, Władimir Biełokurow, Nadieżda Fiedosowa, Sawielij Kramarow, Gleb Striżenow, Iwan Byczkow, Nikołaj Gorłow
MuzykaBoris Mokrousow
Rok produkcji1966
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania74 minuty
Gatunekhistoryczny, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kinematografia radziecka najwięcej uwagi poświęcała dwóm wojnom: Wielkiej Ojczyźnianej (z lat 1941-1945) i domowej, która toczyła się począwszy od wybuchu Wielkiej Rewolucji Październikowej 7 listopada 1917 do października 1922 roku, kiedy to wojska komunistyczne zajęły Władywostok, przepędzając stamtąd oddziały „białych” pod dowództwem generała Michała Diterichsa. O tym konflikcie, choć bardzo różnych jego aspektach, opowiadały między innymi tak znane filmy, jak „Czapajew” (1934) Gieorgija i Siergieja Wasiljewów, „Szczors” (1939) Ołeksandra Dowżenki, „Pierwsza Konna” (1941) Jefima Dzigana i Gieorgija Bieriezki, „Czterdziesty pierwszy” (1956) Grigorija Czuchraja, „Cichy Don” (1958) Siergieja Gierasimowa, „Trzeba przejść i przez ogień” (1967) Gleba Panfiłowa, „Białe słońce pustyni” (1970) Władimira Motyla, a z nowszych, powstałych już po rozpadzie Związku Radzieckiego, „Panowie oficerowie: Ratujcie Imperatora” (2008) Olega Fomina, „Żyła sobie baba” (2011) Andrieja Smirnowa, „Rola” (2013) Konstantina Łopuszanskiego czy „Udar słoneczny” (2014) Nikity Michałkowa. Jeżeli więc także dzisiaj, sto lat od tamtych wydarzeń, jest to temat wciąż przykuwający uwagę widzów, to tym bardziej interesował on obywateli Kraju Rad w czasach, gdy żyli jeszcze weterani walk z admirał Aleksandrem Kołczakiem czy generałem baronem Piotrem Wrangelem.
Jednym z pierwszych, a może w ogóle chronologicznie pierwszym filmem nakręconym w Związku Radzieckim, który został poświęcony wojnie domowej, były zrealizowane w 1923 roku w Gruzji „Czerwone diablęta” Iwana Perestianiego. Były one ekranizacją wydanej rok wcześniej powieści Pawła Blachina (1887-1961), gorliwego komunisty i aktywnego działacza partyjnego, budującego zręby władzy włościańsko-proletariackiej w Rosji. Niemy jeszcze film, nakręcony w westernowej stylistyce spodobał się publiczności. Do tego stopnia, że trzy lata później Perestiani hurtowo nakręcił aż cztery jego kontynuacje: „Sawur-Mogiła”, „Zbrodnia kniahini Szirwanskiej”, „Kara kniahini Szirwanskiej” oraz „Iłan Dilli”. Żaden z nich nie dorównywał jednak pierwowzorowi i ostatecznie reżyser dał sobie spokój z tym wątkiem w swojej twórczości. Odkopał go cztery dekady później Ormianin Edmond Garieginowicz Keosajan. Gdy Perestiani kręcił swoje filmy, nie było go jeszcze na świecie; urodził się bowiem dopiero w 1936 roku w ówczesnym Leninakanie, dzisiejszym Giumri, drugim co do wielkości – po stolicy Erywaniu – mieście Armenii.
Po zdobyciu matury, jako osiemnastolatek, Edmond Garieginowicz wyjechał do Moskwy, aby podjąć studia ekonomiczne; po dwóch latach powrócił jednak do ojczyzny i zapisał się do erywańskiego Instytutu Teatralnego, po czym ponownie spakował manatki i – z dyplomem w ręku – zapisał się do Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), który ukończył w 1964 roku. W czasie studiów reżyserskich nakręcił dwie bardzo wysoko oceniane krótkometrażówki: „Schody” (1962), które nagrodzono na przeglądzie w Monte Carlo, oraz „Trzy godziny jazdy” (1963), uhonorowane na festiwalu w Cannes. Debiutem pełnometrażowym Keosajana był rozgrywający się w pierwszych latach po drugiej wojnie światowej dramat obyczajowy „Gdzie jesteś, Maksymie?” (1964). Rok później powstała komedia liryczna „Miłosne kłopoty” (względnie „Kucharka”, bo pod takim tytułem wyświetlaną ją w Polsce Ludowej), wreszcie w 1966 roku – eastern (czyli wschodni western) „Nieuchwytni mściciele”. Mimo zmienionego tytułu, była to ekranizacja tych samych „Czerwonych diabląt”, które przyniosły sławę i popularność Iwanowi Perestianiemu.
Nie inaczej stało się w przypadku Edmonda Garieginowicza. Nakręcony na południu Ukrainy obraz okazał się wielkim sukcesem komercyjnym. Po premierze, jaka miała miejsce 29 kwietnia 1967 roku, obejrzało go w całym Kraju Rad 54,5 miliona widzów! W dużej mierze była to zasługa, pochodzącego z Wilna, scenarzysty Siergieja Jermolinskiego (1900-1984) – dramaturga i dziennikarza, który jako młody mężczyzna dał się porwać kinu (współpracował między innymi z Julijem Rajzmanem). To też uratowało go w latach 40., kiedy z uwagi na swą zażyłość z Michaiłem Bułhakowem, został aresztowany i zesłany do łagru. Ujęli się wówczas za nim u szefa kazachstańskiego NKWD reżyser Siergiej Eisenstein i aktor Nikołaj Czerkasow, którzy wyprosili jego zwolnienie i zgodę na przyjazd do Ałmatów, dokąd na początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej ewakuowano radzieckich kinematografistów. Mając w ręku tekst Jermolinskiego, Keosajan wycisnął z niego, ile tylko się dało, a wydatnie pomógł mu w tym znakomity operator Fiodor Dobronrawow (1921-2014) – w przyszłości pracujący z Akirą Kurosawą przy „Dersu Uzale” (1975) – którego zdjęcia idealnie pasowałyby do spaghetti-westernów Sergia Leone.
Film, jak informują napisy wstępne, poświęcony został „młodym bohaterom wojny domowej”. Jego akcję umieszczono w obwodzie chersońskim Ukrainy w maju 1920 roku. Na tym terenie grasowały przede wszystkim zaliczane do „czarnych” wojska anarchisty Nestora Machno, które siały zresztą nie mniejszy terror niż „biali” czy – choć o tym akurat Keosajan nie mógł powiedzieć głośno – „czerwoni”. Machnowcy napadali na wsie, grabili i mordowali, nie bacząc na to, że mogą przyczynić się do śmierci z głodu tych, których podobno „wyzwalają”. Szczególnym okrucieństwem charakteryzuje się ataman Gnat Burnasz i będący jego prawą ręką Sidor Luty, który w chutorze Zbrujewka z zimną krwią zabija „czerwonego” chłopa Szczusa. Jego dzieci – syn Dańka i córka Ksanka – poprzysięgają mu zemstę. Pomagają im w tym inne wojenne sieroty, Jaszka-Cygan i były gimnazjalista Walerka Mieszczeriakow, jedyny z całej czwórki, który potrafi czytać. W miarę swoich możliwości, pomysłowości i odwagi – dwóch ostatnich, jak się okazuje, im nie brakuje – starają się utrudnić życie „machnowcom”.
Gdy „czarni” ze zrabowanym bydłem przejeżdżają nocą przez wiejski cmentarz, „diablęta” wcielają się w duchy i przeganiają zabobonnych i zastrachanych anarchistów (którzy w większości są zacofanymi chłopami), a uwolnione zwierzęta oddają ich prawowitym właścicielom, dołączając do podarunku kartkę z napisem „Mściciele”. Ich sława w okolicy szybko rośnie, tym bardziej że z czasem stają się coraz bardziej zuchwali. Przychodzi nawet taki moment, kiedy dzięki sprzyjającym okolicznościom podejmują próbę infiltracji bandy Burnasza i Lutego od środka. Wiąże się to oczywiście z ogromnym ryzykiem, ale cóż mają do stracenia? Film Keosajana to mieszanka francuskiej opowieści awanturniczo-przygodowej spod znaku „płaszcza i szpady” z amerykańskim i włoskim westernem. Edmond Garieginowicz najzupełniej świadomie sięgnął po najbardziej charakterystyczne atrybuty opowieści z Dzikiego Zachodu: pojedynki strzeleckie, pościgi konne, napady na dyliżanse i pociągi. To wszystko znajdziemy w legendarnych filmach Johna Forda i to samo oferowali widzom radzieckim „Nieuchwytni mściciele”. Czy w takim razie można się dziwić, że dzieło Ormianina osiągnęło tak oszałamiający sukces?
Dla władz był on tym milej widziany, że poza wpływami z biletów oddziaływał też propagandowo na obywateli – i to na pewno skuteczniej niż dziesiątki kompletnie niestrawnych filmów o przodownikach pracy i uczciwych komunistach. Po premierze dzieła Keosajana co drugi nastolatek w Związku Radzieckim chciał być „mścicielem” i gonić z kraju anarchistów i imperialistów. Trudno dziwić się więc, że twórcy postanowili zdyskontować popularność swoich bohaterów i w następnych latach dokręcili dwie kolejne części: „Nowe przygody nieuchwytnych” (1968) oraz „Korona carów rosyjskich” (1970). We wszystkich trzech obrazach role młodych bohaterów zagrali ci sami aktorzy. W Dańkę wcielił się zmarły w 2011 roku Witia (Wiktor) Kosych („Ojciec żołnierza”), w jego siostrę Ksankę – robiąca karierę jako gimnastyczka sportowa Wala (Walentina) Kurdiukowa, w Jaszkę-Cygana – Wasia (Wasilij) Wasiljew, który przez kilka lat po urodzeniu żył w taborze romskim, wreszcie w Walerkę – Misza (Michaił) Mietiołkin. Żaden z nich nie zrobił wielkiej kariery w kinematografii, ale starsi widzowie w Rosji i innych krajach postradzieckich doskonale znają do dzisiaj każdego z nich.
Wśród dorosłych aktorów zobaczyć możemy między innymi Jefima Kopeliana (1912-1975) jako Burnasza oraz Władimira Trieszczałowa (1937-1998) w roli Lutego, którzy popularność zawdzięczali głównie dziełu Ormianina. Ale byli i tacy, dla których stało się ono jedynie odskocznią do dalszej kariery. Jak chociażby dla Giennadija Juchtina („Ballada o żołnierzu”, „Bracia Karamazow”, „Syberiada”), który wcielił się w Ignata, pomocnika Lutego, dla Inny Czurikowej („Chodząc po Moskwie”, „Początek”, „Temat”), która podarowała swoje twarz i głos występującej w Zbrujewce pieśniarce, czy Sawielija Kramarowa („Dwanaście krzeseł”, „Hełm Aleksandra Macedońskiego”, „Iwan Wasiljewicz zmienia zawód”), którego charakterystyczna mimika nadała charakter postaci Iljuchy Wieriechowa, członka bandy „machnowców”. Sam reżyser po wielkim sukcesie swojej trylogii na dekadę wrócił do Armenii. Tam nakręcił komedię romantyczną „Mężczyźni” (w Polsce znaną jako „Pechowy zalotnik”, 1972), melodramat „Wąwóz zapomnianych baśni” (1974), dramat społeczny „Kiedy nadejdzie wrzesień…” (1975), epopeję historyczną o walce Ormian z Turkami w XVIII wieku „Gwiazda nadziei” (1978) oraz komedię „Legenda o bufonie” (1980). Dwa ostatnie filmy zrealizował w Moskwie, a były to wojenna opowieść o belgijskim ruchu oporu „Tam, gdzie płacze wilga” (1982) oraz rozliczeniowe „Wniebowstąpienie” (1988) o ofiarach stalinowskich represji. Edmond Garieginowicz Keosajan zmarł z powodu raka krtani 19 kwietnia 1994 roku w Moskwie i tam też został pochowany.
koniec
18 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Czy przyjaźń można zabić wierszem?
Sebastian Chosiński

15 XII 2019

Aleksandr Łungin – syn słynnego reżysera Pawła Łungina – sprawia, że ojciec może być z niego coraz bardziej dumny. Prezentowany na tegorocznym „Sputniku nad Polską” dramat sensacyjno-psychologiczny „Wielka poezja” to prawdziwie wielkie kino, które wykorzystuje gangsterski garnitur do opowieści o tym, co dzieje się z kolejnym rosyjskim pokoleniem z trudem powracającym do normalności z jeszcze jednej niechcianej wojny (na wschodzie Ukrainy).

więcej »

Do sedna: Darren Aronofsky „mother!”
Marcin Knyszyński

14 XII 2019

Zwiastuny ostatniego filmu Darrena Aronofsky’ego sugerowały, że tym razem będziemy mieli do czynienia z filmem grozy. Ostatecznie okazało się, że z horrorem film ten nie ma zbyt wiele wspólnego – może poza jedną cechą, na którą wskazuje sam reżyser. Otóż seans „mother!” miał być z założenia przeżyciem traumatycznym.

więcej »

For All Mankind 3: Gdzie diabeł nie może…
Marcin Osuch

13 XII 2019

Amerykański program księżycowy nie zakładał z definicji dyskryminacji kobiet. Jego twórcy przyjęli jeden podstawowy warunek – kandydaci na astronautów musieli mieć doświadczenie w pilotowaniu ponaddźwiękowych odrzutowców.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky „mother!”

Do sedna:

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.