Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Edmond Keosajan
‹Nowe przygody nieuchwytnych›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNowe przygody nieuchwytnych
Tytuł oryginalnyНовые приключения неуловимых
ReżyseriaEdmond Keosajan
ZdjęciaFiodor Dobronrawow
Scenariusz
ObsadaMichaił Mietiołkin, Wasilij Wasiljew, Wiktor Kosych, Walentina Kurdiukowa, Armen Dżigarchanian, Boris Siczkin, Arkadij Tołbuzin, Władimir Iwaszow, Jefim Kopelian, Konstantin Sorokin, Iwan Pieriewierzew, Nikołaj Fiedorcow, Jewgienij Wiesnik, Siergiej Filippow, Sawielij Kramarow, Swietłana Swietliczna
MuzykaJan Frienkiel, Boris Mokrousow
Rok produkcji1968
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania82 minuty
Gatunekhistoryczny, komedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Czerwone słońce nad Jałtą
[Edmond Keosajan „Nowe przygody nieuchwytnych” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dla ormiańskiego reżysera Edmonda Keosajana ogromny sukces pierwszego filmu o „Mścicielach” był wielkim zaskoczeniem. Świadczy o tym chociażby fakt, że twórca z Erywania wcale nie planował nakręcenia kolejnych części. Zmusili go do tego… widzowie, którzy domagali się dalszego ciągu przygód młodych rewolucjonistów – Dańki, Ksanki, Jaszki i Walery. Dlatego właśnie powstały „Nowe przygody nieuchwytnych”.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Czerwone słońce nad Jałtą
[Edmond Keosajan „Nowe przygody nieuchwytnych” - recenzja]

Dla ormiańskiego reżysera Edmonda Keosajana ogromny sukces pierwszego filmu o „Mścicielach” był wielkim zaskoczeniem. Świadczy o tym chociażby fakt, że twórca z Erywania wcale nie planował nakręcenia kolejnych części. Zmusili go do tego… widzowie, którzy domagali się dalszego ciągu przygód młodych rewolucjonistów – Dańki, Ksanki, Jaszki i Walery. Dlatego właśnie powstały „Nowe przygody nieuchwytnych”.

Edmond Keosajan
‹Nowe przygody nieuchwytnych›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNowe przygody nieuchwytnych
Tytuł oryginalnyНовые приключения неуловимых
ReżyseriaEdmond Keosajan
ZdjęciaFiodor Dobronrawow
Scenariusz
ObsadaMichaił Mietiołkin, Wasilij Wasiljew, Wiktor Kosych, Walentina Kurdiukowa, Armen Dżigarchanian, Boris Siczkin, Arkadij Tołbuzin, Władimir Iwaszow, Jefim Kopelian, Konstantin Sorokin, Iwan Pieriewierzew, Nikołaj Fiedorcow, Jewgienij Wiesnik, Siergiej Filippow, Sawielij Kramarow, Swietłana Swietliczna
MuzykaJan Frienkiel, Boris Mokrousow
Rok produkcji1968
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania82 minuty
Gatunekhistoryczny, komedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przypomnijmy: prawie 55 milionów widzów (nieco zaokrąglając w górę) obejrzało w kinach „Nieuchwytnych mścicieli” (1966) – widowiskowy eastern opowiadający o wojnie domowej w Rosji, w tym konkretnym przypadku o wydarzeniach, jakie rozgrywały się na południu Ukrainy. Nie był to jednak wcale film historyczny, choć na ekranie pojawiła się przynajmniej jedna postać doskonale znana w Związku Radzieckim – bohater rewolucji październikowej, jak również wojen z „białymi” i z Polską, Siemion Budionny. To on, urzeczony bohaterskimi wyczynami czworga bohaterów, w ostatniej sekwencji filmu przyjmuje ich, mimo bardzo młodego wieku, w szeregi Armii Czerwonej. Zgodne z faktami są jeszcze wspomnienia walk „czerwonych” z „czarnymi”, czyli „machnowcami” – brutalnymi anarchistami, marzącymi o tym, by w Rosji… niczego nie było. Jak się okazało, wojenne perypetie Dańki, jego siostry Ksanki, a także ich dwóch kompanów, eksgimnazjalisty Walery i Jaszki-Cygana, spodobały się nie tylko nastoletnim, ale także dorosłym widzom w Kraju Rad.
Dlatego też wszystkie pokolenia połączyły się we wspólnym, niecierpliwym oczekiwaniu, ba! zaczęły wręcz domagać się od Edmonda Garieginowicza Keosajana, aby jeszcze raz przywołał na ekran postaci młodych rewolucjonistów. Ormianin uległ w końcu presji i do spółki z początkującym scenarzystą Arturem Makarowem (1931-1995), adoptowanym synem reżysera Siergieja Gierasimowa i aktorki Tamary Makarowej, zabrał się za pisanie ciągu dalszego. Premiera „Nowych przygód nieuchwytnych” miała miejsce 4 listopada 1968 roku. Sukces, choć wydawało się to niemal niemożliwe, był jeszcze większy, do kin wybrało się bowiem trochę ponad 66 milionów widzów, co sprawiło, że środkowa część trylogii znalazła się na dziewiątym miejscu listy najpopularniejszych obrazów w dziejach radzieckiej kinematografii (wyprzedziły ją takie dzieła, jak „Piraci XX wieku”, „Moskwa nie wierzy łzom”, „Brylantowa ręka”, „Kaukaska branka, czyli Nowe przygody Szurika”, „Wesele w Malinowce”, „Samolot w płomieniach”, „Operacja Y, czyli Przypadki Szurika” oraz „Tarcza i miecz”). Gwoli ścisłości warto dodać, że pierwsza odsłona uplasowała się ostatecznie na pozycji dwudziestej ósmej, a ostatnia, którą dopiero się zajmiemy – na szesnastej.
Chociaż akcja filmu rozgrywa się w tym samym roku co poprzednim razem, czyli 1920, bohaterowie są już wyraźnie starsi i dojrzalsi (w rzeczywistości między premierami obu dzieł minęło półtora roku). Dlatego nie określa się już ich zdrobnieniami, ale właściwymi formami imion. I tak Dańka stał się Daniłą, Ksanka – Ksenia, Walera – Walerijem, a Jaszka – Jakowem. Zmieniła się też dedykacja pojawiająca się w napisach początkowych, która teraz w pełnym brzmieniu wyglądała tak: „Film poświęcony młodym bohaterom wojny domowej – pierwszym komsomolcom Kraju Rad”. Pierwsza scena „Nowych przygód…” nawiązuje do poprzedniej części i jest nadzwyczaj widowiskowa – widzimy w niej szarżę „czerwonej” kawalerii, która przegania na cztery wiatry anarchistów pod wodzą atamana Gnata Burnasza. Stary wróg zostaje pokonany, ale nie ostatecznie zwyciężony. Salwuje się bowiem ucieczką do Jałty – miasta nad Morzem Czarnym, które jak lep muchy przyciąga wszelkich wrogów władzy radzieckiej, „białych” pogrobowców caratu, „zielonych” eserowców, zwolenników burżuazyjnej republiki.
Jałtą niepodzielnie rządzi złowrogi pułkownik wywiadu wojskowego Leopold Siergiejewicz Kudasow, w którego sejfie spoczywa supertajny plan z zaznaczonymi na nim ostatnimi punktami umocnień znajdujących się pod kontrolą „białych” pod dowództwem generała Piotra Wrangela. Jak się o tym dowiedzieli „czerwoni”? Otóż – i to jest kolejna scena wprowadzająca do właściwej części filmu – udaje im się zestrzelić wrogi samolot i pojmać pilota, który miał dostarczyć list Kudasowa do jego przełożonego. Dowiedziawszy się o tym nieszczęściu, pułkownik spodziewa się wizyty w mieście agentów wroga. Naczelnik sztabu Armii Konnej Budionnego też nie jest gapami karmiony, więc zdaje sobie sprawę, że jeśli wyśle swoich najlepszych ludzi, prawdopodobnie bardzo szybko zostają wytropieni, pojmani i rozstrzelani. Dlatego chcąc zaskoczyć przeciwnika, podejmuje decyzję o wyekspediowaniu do Jałty… „Mścicieli”. Wszak nikt, a tym bardziej „biali”, nie będzie podejrzewał, że śmiertelnym zagrożeniem mogą okazać się dla nich dzieci. No dobrze, może już nie dzieci, ale nastolatkowie!
Czworo przyjaciół dociera do Jałty na łódce greckich rybaków. W mieście kontaktują się z będącym na usługach „czerwonych” właścicielem karuzeli, który kieruje ich do szefującego miejscowym komunistom szewca. Tyle że ten zostaje akurat aresztowany przez ludzi sztabskapitana Piotra Siergiejewicza Owieczkina, jednego z najbliższych ludzi Kudasowa, który na szczęście, jak się okazuje, nie grzeszy przesadną inteligencją, za to niepohamowaną miłością darzy rodzinę carską. To właśnie jego „Mściciele” uznają za najsłabsze ogniwo i postanawiają wciągnąć do swojej gry. Najtrudniejsze zadanie zostaje powierzone Walerijowi, któremu jednak z racji inteligenckiego pochodzenia i odpowiedniego wyglądu powinno być najłatwiej zbliżyć się do ambitnego oficera. Niespodziewanym sojusznikiem czworga przyjaciół staje się ich stary znajomy ze Zbrujewki, petersburski artysta Buba Kastorski, który bawi jałtańską elitę, występując ze swoimi Wróbelkami (to żeński zespół wokalno-taneczny) w ekskluzywnej restauracji „Palace”. Początkowo, bojąc się zemsty Kudasowa, ociąga się, ale koniec końców zwycięża sentyment i… pragmatyzm.
Pod wieloma względami „Nowe przygody…” prezentują się lepiej od debiutanckich „Nieuchwytnych mścicieli”. Scenariusz jest bardziej przemyślany i zwyczajnie atrakcyjniejszy, więcej w nim komplikacji i sensacyjności. Znacznie lepiej też radzą sobie aktorsko młodzi artyści, zwłaszcza wcielający się w Walerija Michaił Mietiołkin, który de facto dźwiga na swoich barkach cały film. Pozostali – włącznie z Wiktorem Kosychem (Daniła), Wasilijem Wasiljewem (Jakow) i Walentiną Kurdiukową (Ksenia) – zostają przesunięci na plan drugi. Ale mają, zwłaszcza dwaj pierwsi, swoje „pięć minut”: Daniła, kiedy zostaje aresztowany przez ludzi Kudasowa, oraz Jakow, gdy staje się głównym organizatorem ucieczki przyjaciół z Jałty. Naprawdę nietrudno zrozumieć, dlaczego ta część trylogii cieszyła się największym powodzeniem spośród wszystkich odcinków serii. Z jednej strony nie brak w niej bowiem scen trzymających w napięciu, z drugiej – pełnych humoru.
W warstwie dźwiękowej też jest bardzo różnorodnie i intrygująco. Wybrzmiewa zarazem skomponowana przez Borisa Mokrousowa na potrzeby poprzedniego filmu przebojowa „Pieśń diabląt” („Песня дьяволят”), jak i zupełnie nowe piosenki autorstwa Jana Frienkiela („Погоня”, „Я – одессит”, „Русское поле”, romska „Кхаморо татькирла”). Zmiana kompozytora na pewno nie wyszła dziełu Keosajana na gorsze. Nic nie można zarzucić także operatorowi Fiodorowi Dobronrawowi, który poczuł się na planie „Nowych przygód…” dużo pewniej i z jeszcze większym polotem przedstawił brawurowe sceny akcji. Wśród aktorów pojawiło się oczywiście kilku nowych, w tym legenda kina ormiańskiego, czyli Armen Dżigarchanian („Szyrli-myrli”, „Na końcu świata”) w roli Owieczkina. Kudasowa zagrał Arkadij Tołbuzin (1920-1972), znany głównie z dylogii wojenno-szpiegowskiej „Droga do Saturna” i „Koniec Saturna” Willena Azarowa (oba filmy z 1967 roku), jego adiutanta, porucznika Pierowa – Władimir Iwaszow („Ballada o żołnierzu”, „Tak tu cicho o zmierzchu”), natomiast w epizodzie pośród Wróbelków Buby Kastorskiego zabłysła Swietłana Swietliczna („Brylantowa ręka”, „Dziewczyna i śmierć”).
Skoro sukces „Nowych przygód nieuchwytnych” był jeszcze okazalszy, należało spodziewać się, że i tym razem publiczność nie odpuści reżyserowi i będzie żądała kontynuacji. I tak też się stało – trzy lata później na ekrany trafiła najambitniejsza część trylogii Edmonda Garieginowicza – „Korona carów rosyjskich”.
koniec
25 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Z Sachalinu do Kapsztadu
Sebastian Chosiński

20 X 2019

Fabuła nowego filmu Aleksandra Wieledinskiego jest tak zakręcona, że gdyby nie zapewnienie reżysera, iż podobna historia przydarzyła się niegdyś jego ojcu, trudno byłoby w nią uwierzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że może nie od razu wszystko, co przydarza się nam bądź naszym rodzicom, należy przenosić na ekran. „W porcie Cape Town…” wypada bowiem słabiej od poprzedniego kinowego dzieła Wieledinskiego – dramatu „Geograf przepił globus”.

więcej »

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.