Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Eldar Riazanow
‹Gorzki romans›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGorzki romans
Tytuł oryginalnyЖестокий романс
Data premiery1984
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWadim Alisow
Scenariusz
ObsadaŁarisa Guziejewa, Alisa Frejndlich, Nikita Michałkow, Andriej Miagkow, Wiktor Proskurin, Aleksiej Pietrenko, Gieorgij Burkow, Tatiana Pankowa, Borisław Brondukow, Aleksander Piatkow, Jurij Sarancew, Olga Wołkowa, Dmitrij Buzyliow, Aleksander Pankratow-Czornyj, Siergiej Arcybaszew, Jewgienij Cymbał
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1984
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania145 minut
Gatunekdramat, historyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Kostiumowe zdrady i upokorzenia
[Eldar Riazanow „Gorzki romans” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chociaż Eldar Riazanow zasłynął przede wszystkim jako twórca romantycznych komedii i komediodramatów, jednym z najlepszych jego dzieł jest „Gorzki romans” – oparty na sztuce Aleksandra Ostrowskiego klasyczny melodramat rodem z (końca) XIX wieku. Zawdzięcza to wzruszającej fabule, wspaniałemu aktorstwu i urzekającym pieśniom rozbrzmiewającym w ścieżce dźwiękowej.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Kostiumowe zdrady i upokorzenia
[Eldar Riazanow „Gorzki romans” - recenzja]

Chociaż Eldar Riazanow zasłynął przede wszystkim jako twórca romantycznych komedii i komediodramatów, jednym z najlepszych jego dzieł jest „Gorzki romans” – oparty na sztuce Aleksandra Ostrowskiego klasyczny melodramat rodem z (końca) XIX wieku. Zawdzięcza to wzruszającej fabule, wspaniałemu aktorstwu i urzekającym pieśniom rozbrzmiewającym w ścieżce dźwiękowej.

Eldar Riazanow
‹Gorzki romans›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGorzki romans
Tytuł oryginalnyЖестокий романс
Data premiery1984
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWadim Alisow
Scenariusz
ObsadaŁarisa Guziejewa, Alisa Frejndlich, Nikita Michałkow, Andriej Miagkow, Wiktor Proskurin, Aleksiej Pietrenko, Gieorgij Burkow, Tatiana Pankowa, Borisław Brondukow, Aleksander Piatkow, Jurij Sarancew, Olga Wołkowa, Dmitrij Buzyliow, Aleksander Pankratow-Czornyj, Siergiej Arcybaszew, Jewgienij Cymbał
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1984
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania145 minut
Gatunekdramat, historyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Na blisko trzydzieści pełnometrażowych filmów fabularnych, jakie wyszły spod ręki Eldara Aleksandrowicza Riazanowa (1927-2015), większość to klasyczne komedie (jak zwariowane „Niezwykłe przygody Włochów w Rosji”) oraz tragikomiczne opowieści miłosne – w równym stopniu wywołujące śmiech, co skłaniające do płaczu (vide „Ironia losu, czyli Szczęśliwego Nowego Roku”, „Biurowy romans”, „Dworzec dla dwojga” czy arcygorzka „Zapomniana melodia na flet”). Od czasu do czasu twórca ten sięgał jednak również po gatunki dalekie od satyry czy ironii – przykładem tego najklasyczniejszy z możliwych melodramatów zatytułowany „Gorzki romans”. Powstał on tuż po „Dworcu…”, a przed „Zapomnianą melodią…” – i chociaż oba z wymienionych filmów dalekie są od błahych opowiastek o relacjach damsko-męskich, dzieło powstałe w połowie lat 80. przebija je smutkiem i beznadzieją.
Siadając do pisania scenariusza, Riazanow sięgnął po sztukę sceniczną Aleksandra Ostrowskiego (1823-1886) – autora bardzo wszechstronnego, w którego dorobku znajdują się dramaty obyczajowe, psychologiczne, historyczne, jak i satyryczne komedie. Nad „Panną bez posagu” („Бесприданница”) Ostrowski pracował cztery lata (od 1874 do 1878), a kiedy już postawił w tekście ostatnią kropkę – natychmiast oddał go do druku. W efekcie dzieło po raz pierwszy ukazało się w czasopiśmie „Отечественныя записки” („Notatki Krajowe”) na początku 1879 roku. Filmowcy dość wcześnie zwrócili na nie uwagę. Pierwsza ekranizacja pojawiła się na ekranach jeszcze w epoce kina niemego, a odpowiadał za nią pracujący w carskiej Rosji – Niemiec bądź Skandynaw – Kai Hansen (1912). W 1936 roku swoje „trzy grosze” dorzucił w temacie Jakow Protazanow – i przez długie lata była to najlepsza adaptacja tej sztuki. Przynajmniej do czasu premiery dzieła Eldara Aleksandrowicza. Po drodze była wprawdzie jeszcze wersja autorstwa Konstantina Chudiakowa (1974), lecz powstała dla telewizji, więc jej budżet był skromny, a obsada – mimo udziału Armena Dżigarchaniana – nie zachwycała.
Riazanow przystąpił do pracy nad „Gorzkim romansem” niemal natychmiast po premierze „Dworca dla dwojga”; siłą rzeczy skorzystał też – w większości – z usług tych samych współpracowników, jak operator Wadim Alisow („Szyrli-myrli”, „Nie bój się, jestem z tobą! 1919”) i kompozytor Andriej Pietrow („Chodząc po Moskwie”), który po raz kolejny wspiął się na szczyty możliwości, tworząc urzekające pięknem i wzruszające ballady do wierszy Biełły Achmadulinej bądź samego Riazanowa. W filmie zaśpiewała je bohaterka grana przez Łarisę Guziejewą, w rzeczywistości jednak zrobiła to romsko-rosyjska wokalistka Walentina Ponomariowa (rocznik 1939), która zaczynała jako jazzmanka, by później poświęcić się śpiewaniu romansów cygańskich (na deskach moskiewskiego Teatru Romen). Ballady te – jak na przykład „Любовь – волшебная страна”, „А напоследок я скажу”, „Романс о романсе” czy „Снегурочка” – robią naprawdę olbrzymie wrażenie także trzydzieści pięć lat po powstaniu filmu.
Miejscem akcji „Gorzkiego romansu” jest fikcyjne prowincjonalne Briachimowo nad Wołgą, które w filmie zagrały dwa miasta – Jarosławl oraz Kostroma. Premiera obrazu odbyła się 23 listopada 1984 roku i chociaż niektórzy z krytyków kręcili nosami, zarzucając autorowi między innymi odejście od literackiego pierwowzoru, widzowie byli na tak. Przez kolejnych trzynaście miesięcy do kin wybrały się 22 miliony obywateli Związku Radzieckiego. W podsumowaniu 1985 roku dokonanym przez branżowe czasopismo „Советский экран” (będące oficjalnym organem Związku Filmowców ZSRR oraz Państwowego Komitetu Kinematografii) „Gorzki romans” uznano za najlepszy film, a Nikitę Michałkowa okrzyknięto najlepszym aktorem. Ba! na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Delhi dziełu Riazanowa przyznano Grand Prix. Czy można było żądać więcej? Pewnie tak. Wszak parę lat wcześniej wcale nie lepszy melodramat Władimira Mieńszowa „Moskwa nie wierzy łzom” (1979) otrzymał Oscara. Ale to już tylko żart.
Akcja filmu rozgrywa się w ciągu kilkunastu miesięcy 1877 i 1878 roku, przy czym wydarzenia przedstawione w części drugiej obrazu zajmują niespełna… jeden dzień. Ich intensywność jest jednak tak wielka, że tej chronologicznej dysproporcji w ogóle się nie odczuwa. Nie wpływa też ona – wbrew pozorom – na konstrukcję dzieła, co niekiedy zarzucali reżyserowi radzieccy i rosyjscy krytycy. Był to jednak w pełni świadomy wybór Eldara Aleksandrowicza, który sam pisał scenariusz. Szlacheckiej rodzinie Ogudałowów wiodło się niegdyś doskonale; dopiero po śmierci nestora rodu Dmitrija Stiepanowicza wdowa po nim, Charita Ignatjewna, zaczęła odczuwać niedostatek. Zależało jej jednak bardzo na tym, aby właściwie wydać za mąż córki, dlatego, mimo nieszczęścia, prowadziła dom otwarty. Dwie starsze pociechy, Anna i Olga, znalazły wybranków (jedna gruzińskiego księcia, druga obcokrajowca), ale nie przyniosło im to na dłuższą metę szczęścia. Dlatego z czasem Ogudałowa zaczęła przykładać coraz większą wagę do poszukania właściwego narzeczonego dla najmłodszej, pozostającej z nią w domu Łarisy.
W tym właśnie momencie zaczyna się właściwa część filmu. Starania Charity Ignatjewnej zaczynają coraz bardziej przypominać działania desperatki; jest ona w stanie zrobić niemal wszystko, by wepchnąć Łarisę – tytułową (w kontekście sztuki Ostrowskiego) „pannę bez posagu” – w ramiona jakiegoś w miarę majętnego mężczyzny. Mógłby nim być często zachodzący do domu Ogudałowych bogaty przedsiębiorca Mokij Parmionycz Knurow, gdyby nie był już żonaty. Ewentualnie odnoszący sukcesy w interesach armator Wasilij Daniłowicz Wożewatow, który zna córkę Charity Ignatjewnej od dzieciństwa, gdyby nie uważał, że małżeństwo to może zaszkodzić jego interesom i pozycji społecznej. Sama Łarisa zapatrzona jest natomiast w barona Siergieja Siergiejewicza Paratowa – zarządzającego pływającymi po Wołdze parowcami właściciela firmy spedycyjnej, lekkoducha chętnie uwodzącego piękne kobiety, ale niekoniecznie pragnącego ślubu. Poza tym panna Ogudałowa, mimo że nie jest mu obojętna, nie ma grosza przy duszy. A on akurat potrzebuje gotówki, aby ratować nadszarpnięty zbyt wystawnym trybem życia interes.
W całym tym zamieszaniu mało kto zwraca uwagę na niebogatego, zakompleksionego i wyśmiewanego przez towarzystwo urzędnika pocztowego Julija Kapitonowicza Karandyszewa, który pała do Łarisy wielkim uczuciem i od dawna już marzy o tym, aby została ona jego żoną. Takiej kobiety wszyscy by mu bowiem w mieście zazdrościli. Początkowo także Charita Ignatjewna patrzy na niego jak na dopust boży, ale z czasem, kiedy wykruszają się inni kandydaci, a Paratow znika bez słowa pożegnania, Karandyszew wydaje się być najrozsądniejszym rozwiązaniem. Jedynym, które pozwoli uratować honor córki. I kiedy wielomiesięczne starania Julija Kapitonowicza zostają wreszcie uwieńczone sukcesem, nagle do Briachimowa z hukiem – jak rycerz na białym koniu – powraca Siergiej Siergiejewicz Paratow. Tak samo przystojny, ale jeszcze bardziej obyty w świecie, z wielkim gestem i za wszelką cenę starający się ośmieszyć poczciwego Karandyszewa. To musi prowadzić prostą drogą do tragedii!
Prawdą jest, że Riazanow zmienił zakończenie sztuki Ostrowskiego, ale dzięki temu stało się ono dużo bardziej wyraziste i dramatyczne. Także w dużej mierze dzięki poprzedzającej je niemal półgodzinnej, rozśpiewanej i roztańczonej sekwencji na statku, w której obok Paratowa i Ogudałowej główną rolę odgrywa zespół cygański (w który wcieliła się grupa kierowana przez wokalistę Nikołaja Wasiljewa). Eldarowi Aleksandrowiczowi udało się w „Gorzkim romansie” idealnie uchwycić tło społeczno-obyczajowe, pokazać przemiany, jakie dokonały się w carskiej Rosji, kiedy do tego kraju zawitał kapitalizm w zachodnim stylu. W dal odeszły stare szlacheckie rody (jak Ogudałowie), teraz ton życiu towarzyskiemu i gospodarczemu nadają „nowi ruscy” – przedsiębiorcy i dorobkiewicze w pierwszym pokoleniu (vide Wożewatow czy, nazwisko jest jak najbardziej znaczące, Knurow). Nawet Paratow – ich, mówiąc językiem końca XX wieku, idol – musi szukać ratunku przed finansowym upadkiem u nuworyszów. Przypomina to nieco społeczeństwo polskie pokazane w „Lalce” Bolesława Prusa, co wydaje się zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że akcja obu dzieł rozgrywa się w tym samym czasie.
Debiutująca rolą Łarisy w filmie kinowym Łarisa Guziejewa (rocznik 1959) mogła mieć jednak tylko częściowo powody do zadowolenia z udziału w całym przedsięwzięciu. Bo chociaż na ekranie zachwycała urodą, nie mówiła z niego własnym głosem – dubbingowała ją Anna Kamienkowa, a piosenki śpiewała, o czym była już mowa, Walentina Ponomariowa. W pozostałe dramatis personae wcielili się już wybitni radzieccy aktorzy. Charitę Ignatjewną zagrała Alisa Frejndlich („Stalker”, „Półtora pokoju, czyli Sentymentalna podróż do ojczyzny”, „Karp rozmrożony”), Paratowa – Nikita Michałkow („Chodząc po Moskwie”, „Syberiada”), natomiast Karandyszewa – Andriej Miagkow („Bracia Karamazow”). Każdy z nich pracował już wcześniej z Riazanowem, nie ma się więc co dziwić, że efekt końcowy był tak zachwycający. Ale nawet artyści, którzy wcześniej nie mieli okazji poznać metod twórczych Eldara Aleksandrowicza, dali z siebie wszystko. Jak zdystansowany Wiktor Proskurin („Dworzec Białoruski”, „Legenda o Kołowracie”), który wcielił się w Wożewatowa, czy Aleksiej Pietrenko („Król Lear”, „Dwadzieścia dni bez wojny”) w roli Knurowa.
koniec
2 października 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Z Sachalinu do Kapsztadu
Sebastian Chosiński

20 X 2019

Fabuła nowego filmu Aleksandra Wieledinskiego jest tak zakręcona, że gdyby nie zapewnienie reżysera, iż podobna historia przydarzyła się niegdyś jego ojcu, trudno byłoby w nią uwierzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że może nie od razu wszystko, co przydarza się nam bądź naszym rodzicom, należy przenosić na ekran. „W porcie Cape Town…” wypada bowiem słabiej od poprzedniego kinowego dzieła Wieledinskiego – dramatu „Geograf przepił globus”.

więcej »

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Lew, mafioso i seks-bomba
— Sebastian Chosiński

Do śmiechu i do łez
— Sebastian Chosiński

Jeśli nie wypijesz, to się nie zakochasz…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.