Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Julij Rajzman
‹A jeśli to miłość…›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułA jeśli to miłość…
Tytuł oryginalnyА если это любовь?
ReżyseriaJulij Rajzman
ZdjęciaAleksandr Charitonow
Scenariusz
ObsadaŻanna Prochorienko, Igor Puszkariow, Aleksandra Nazarowa, Nina Szorina, Julia Coglin, Natalia Batyriewa, Andriej Mironow, Jewgenij Żarikow, Anatolij Golik, Giennadij Judenicz, Nadieżda Fiedosowa, Olga Szachowa, Anna Pawłowa, Wiktor Chochriakow, Maria Durasowa, Anastazja Gieorgijewska, Nina Biełoborodowa, Jewgienij Bykadorow
MuzykaRodion Szczedrin
Rok produkcji1961
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania102 minuty
Gatunekmelodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
[Julij Rajzman „A jeśli to miłość…” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
[Julij Rajzman „A jeśli to miłość…” - recenzja]

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

Julij Rajzman
‹A jeśli to miłość…›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułA jeśli to miłość…
Tytuł oryginalnyА если это любовь?
ReżyseriaJulij Rajzman
ZdjęciaAleksandr Charitonow
Scenariusz
ObsadaŻanna Prochorienko, Igor Puszkariow, Aleksandra Nazarowa, Nina Szorina, Julia Coglin, Natalia Batyriewa, Andriej Mironow, Jewgenij Żarikow, Anatolij Golik, Giennadij Judenicz, Nadieżda Fiedosowa, Olga Szachowa, Anna Pawłowa, Wiktor Chochriakow, Maria Durasowa, Anastazja Gieorgijewska, Nina Biełoborodowa, Jewgienij Bykadorow
MuzykaRodion Szczedrin
Rok produkcji1961
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania102 minuty
Gatunekmelodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Miłość to wspaniałe uczucie! Zwłaszcza gdy jest szczera i odwzajemniona. Kocha się przede wszystkim drugiego człowieka, niekiedy także swego czworonożnego towarzysza. Ale nie w Związku Radzieckim lat 30., 40. czy 50. ubiegłego wieku. Wtedy należało kochać przede wszystkim towarzysza Stalina i partię komunistyczną, będących fundamentem włościańsko-proletariackiego raju, jakim chciał być – bo przecież nigdy nie był – Kraj Rad. Filmy o miłości z czasów stalinowskich skupiały się więc głównie na sprawach niezachwianej wiary w ustrój, a stosunek do niego w wydatny sposób rzutował na relacje międzyludzkie, również między narzeczonymi czy małżonkami. Dopiero po śmierci gruzińskiego satrapy mogły powstać pierwsze filmy opowiadające o prawdziwej miłości. Często jeszcze skażone komunistycznym dydaktyzmem, ale przynajmniej uczciwe i podkreślające wagę uczuć. Jednym z pierwszych takich dzieł była „Opowieść o prawdziwej miłości” (1957) Wasilija Lewina; parę lat później powstała „Miłość Aloszy” (1960) Gieorgija Szczukina i Siemiona Tumanowa, wreszcie – najlepsza z nich wszystkich – „A jeśli to miłość…” (1961) Julija Jakowlewicza Rajzmana.
W rosyjskim oryginale tytuł kończy się znakiem zapytania; na polskim plakacie – obraz ten trafił do kin nad Wisłą w latach 60. – zastąpiono go trzykropkiem, nieco tym samym zmieniając wydźwięk, czyniąc bardziej nostalgicznym. Głównym autorem scenariusza był Iosif Olszanski (1918-2004) – absolwent Moskiewskiego Instytutu Filozofii, Literatury i Historii (z 1941 roku), później głównie dramaturg i scenarzysta, przez jakiś czas pracownik stołecznego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), wreszcie państwowego (innego wtedy w Związku Radzieckim nie było) radia. W wymyślaniu fabuły wspomogła go Nina Rudniewa (1923-1975), absolwentka wydziału sztuki Uniwersytetu Moskiewskiego, a prywatnie – żona. Przygotowany przez nich tekst trafił w ręce Rajzmana (1903-1994) i spodobał mu się na tyle, że postanowił on przenieść go na ekran. Julij Jakowlewicz był już wtedy bardzo znanym i cenionym twórcą; melodramat „A jeśli to miłość…” był jego szóstym powojennym dziełem, następcą głośnego „Komunisty” (w Polsce Ludowej prezentowanego pod tytułem „Niezłomny”) z jak zawsze zachwycającym Jewgienijem Urbanskim w roli tytułowej.
Akcja filmu rozgrywa się w 1960 roku w prowincjonalnym miasteczku, które de facto dopiero jest w budowie. Wszystko sprawia wrażenie tymczasowego – wielkie blokowisko, na którym mieszkają bohaterowie, nawet szkoła i zakład pracy, w którym uczniowie mają praktyki. Tylko las, choć wygląda na mocno przetrzebiony, wydaje się trwały. Głównymi bohaterami są uczniowie klasy 10A (sic!) – nastolatkowie u progu dorosłości, którzy marzą o lepszym życiu i prawdziwej miłości. Ale starsze pokolenie, wychowane w czasach stalinowskich, w większości nie rozumie tych burżuazyjnych fantazji. Mając lat -naście, trzeba się uczyć, uczyć i uczyć. Działać w Komsomole, chodzić na pochody pierwszomajowe i zastanawiać się nad tym, co można dać od siebie ojczyźnie. Zagłębianie się we własne uczucia i emocje, poszukiwanie „drugiej połówki” – są przejawem czysto subiektywnego myślenia, oderwania od kolektywu. Jeśli nie zasługują od razu na potępienie (tak było jeszcze kilka lat wcześniej), to przynajmniej wzbudzają podejrzenia.
Afera w klasie – i przy okazji w całej szkole – wybucha, kiedy w ręce nauczycielki języka niemieckiego wpada w czasie lekcji list miłosny. Nie wie, kto go napisał ani kto jest jego adresatem. Ale sam fakt wyrażania uczuć w taki sposób jest dla Marii Pawłownej wielce niestosowny. Należy więc poinformować o tym zarówno wychowawczynię klasy Ludmiłę Nikołajewnę oraz dyrektorkę szkoły Anastazję Grigorjewnę. Ba! następnego dnia germanistka posuwa się nawet do tego, że zaczyna w tej sprawie nieformalne śledztwo, powierzając zadanie odkrycia tożsamości „kochanków” jednej z uczennic, Ricie Kabałkinej. Ta, nie chcąc zawieść nauczycielki, która zaapelowała do jej godności komsomołki, podejmuje stosowne działania i tym samym wywołuje efekt domina, którego następstwa trudne będą do przewidzenia. Na zafascynowanych sobą i przyjaźniących się Borisa Ramzina i Ksenię Zawiałową spada teraz olbrzymi ciężar – wytykają ich palcami zarówno nauczyciele, jak i mieszkańcy osiedla. Młodzi czują się niemal jak trędowaci, jak popełniający grzech śmiertelny przestępcy. A przecież nie zrobili nic złego…
Oglądany z perspektywy prawie sześciu dekad film Rajzmana może wydawać się nieco wydumany i nieprawdziwy. Ale przecież wystarczy spytać swoich dziadków, poprosić, by opowiedzieli, jak zawiązywały się sympatie w latach 50., jak na okazywane sobie przejawy czułości reagowali wtedy dorośli i nauczyciele. Nawet jeżeli więc pewne reakcje wydają nam się dzisiaj przesadzone i histeryczne, wtedy były jak najbardziej autentyczne. Borisowi i Kseni przychodzi zapłacić wysoką cenę za swoje uczucie, za odwagę jego manifestowania, za sprzeciwienie się konwenansom. Mimo że bohaterowie filmu mają po -naście lat, ich dramaty są jak najbardziej dorosłe, ich łzy nie mniej z tego powodu gorzkie, a rozczarowanie ani odrobinę mniejsze. W efekcie, chociaż świat zmienił się w ciągu minionych sześciu dekad diametralnie, to jednak „A jeśli to miłość…” w wielu kwestiach do dziś zachowuje aktualność. Jednocześnie rodzi też pytania, jak dalej potoczyły się losy Ramzina i Zawiałowej. I mam wrażenie, że przynajmniej w tym drugim przypadku znajdujemy odpowiedź. Gdzie? W innym dziele Julija Jakowlewicza – późniejszej o szesnaście lat „Dziwnej kobiecie”, której bohaterką jest trzydziestoczteroletnia Jewgienija Szewieliowa. W 1960 roku byłaby ona w wieku Kseni.
W Ksenię Zawiałową wcieliła się Żanna Prochorienko (1940-2011), która zadebiutowała dwa lata wcześniej w drugoplanowej roli we wzruszającej „Balladzie o żołnierzu”. Borisa zagrał zmarły zaledwie kilkanaście dni temu, 30 września, Igor Puszkariow (rocznik 1938) – absolwent moskiewskiej Wyższej Szkoły Teatralnej imienia Michaiła Szczepkina i od końca lat 50. XX wieku przyjaciel Włodzimierza Wysockiego, z którym występował na deskach Teatru Dramatycznego imienia Aleksandra Puszkina. Najbliższą przyjaciółką Kseni, Nadią Braginą, była Aleksandra Nazarowa (1940-2019), wtedy jeszcze studentka Leningradzkiego Instytutu Teatralnego, która tym samym zaliczyła kinowy debiut. Podobnie jak niespełna dwudziestoletni Andriej Mironow (1941-1987), będący w następnych latach jedną z najjaśniejszych gwiazd kina radzieckiego („Brylantowa ręka”, „Niezwykłe przygody Włochów w Rosji”, „Mój przyjaciel Iwan Łapszyn”). Oni zrobili największe kariery. Nie licząc twórcy ścieżki dźwiękowej, którym był Rodion Szczedrin (rocznik 1932) – wybitny kompozytor i pianista, mąż primabaleriny Mai Plisieckiej, dla którego, mimo pewnych osiągnięć („Anna Karenina”), praca na potrzeby kinematografii była zajęciem pobocznym.
koniec
16 października 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niania średnio tania
Jarosław Loretz

12 XI 2019

Netflix już nie raz udowodnił, że wśród niezbyt porywającej pulpy potrafi dostarczyć i zaskakująco dobre filmy. „Opiekunka” to właśnie jeden z nich.

więcej »

Bliskie spotkania owczego stopnia
Konrad Wągrowski

11 XI 2019

Baranek Shaun nie należy może do topowych bohaterów studia Aardman (przegrywa tu stanowczo z Wallacem i Gromitem), ale jest sympatyczny i, co tu ukrywać, lubiany. Być może dlatego doczekał się pierwszego Aardmanowskiego pełnometrażowego sequela.

więcej »

East Side Story: Niech to wszystko weźmie cholera i morze pochłonie!
Sebastian Chosiński

10 XI 2019

Autobiograficzny – przynajmniej w części – film Walerija Todorowskiego, mimo miejscami lekkiego sposobu prowadzenia narracji, niesie ze sobą bardzo głębokie przesłanie. Jego głównym zbiorowym bohaterem są Żydzi odescy, którzy muszą mierzyć się z traktowanym w Związku Radzieckim jak brzemię dziedzictwem swego narodu. Warto spojrzeć więc na „Odessę” nie tylko jak na nostalgiczną opowieść o beztroskim dzieciństwie.

więcej »

Polecamy

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.

Z filmu wyjęte:

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
— Jarosław Loretz

Śmigłowiec rzecz droga
— Jarosław Loretz

Samochód rzecz święta
— Jarosław Loretz

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.