Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Boris Durow
‹Piraci XX wieku›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiraci XX wieku
Tytuł oryginalnyПираты ХХ века
ReżyseriaBoris Durow
ZdjęciaAleksandr Rybin
Scenariusz
ObsadaNikołaj Jeremienko młodszy, Piotr Wieljaminow, Tałgat Nigmatulin, Reino Aren, Diłorom Kambarowa, Natalia Chorochorina, Maija Eglite, Tadeusz Kasjanow, Paweł Remiezow, Wiktor Żyganow, Wiktor Gordiejew, Gieorgij Martirosian, Leonid Trutniew, Igor Kłass
MuzykaJewgienij Geworkian
Rok produkcji1979
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania86 minut
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Sowiecki marynarz nigdy się nie poddaje!
[Boris Durow „Piraci XX wieku” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Prowincjonalna filia mniej cenionej wytwórni filmowej, aktorzy bez znanych nazwisk (i nierzadko po przejściach) oraz drugoligowy reżyser. Jak się okazało, taka właśnie była recepta na największy frekwencyjny sukces w dziejach radzieckiej kinematografii. Brzmi jak żart, lecz to wszystko prawda. „Piratów XX wieku” Borisa Durowa przed upadkiem ZSRR obejrzało bowiem blisko 120 milionów widzów w całym kraju!

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Sowiecki marynarz nigdy się nie poddaje!
[Boris Durow „Piraci XX wieku” - recenzja]

Prowincjonalna filia mniej cenionej wytwórni filmowej, aktorzy bez znanych nazwisk (i nierzadko po przejściach) oraz drugoligowy reżyser. Jak się okazało, taka właśnie była recepta na największy frekwencyjny sukces w dziejach radzieckiej kinematografii. Brzmi jak żart, lecz to wszystko prawda. „Piratów XX wieku” Borisa Durowa przed upadkiem ZSRR obejrzało bowiem blisko 120 milionów widzów w całym kraju!

Boris Durow
‹Piraci XX wieku›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiraci XX wieku
Tytuł oryginalnyПираты ХХ века
ReżyseriaBoris Durow
ZdjęciaAleksandr Rybin
Scenariusz
ObsadaNikołaj Jeremienko młodszy, Piotr Wieljaminow, Tałgat Nigmatulin, Reino Aren, Diłorom Kambarowa, Natalia Chorochorina, Maija Eglite, Tadeusz Kasjanow, Paweł Remiezow, Wiktor Żyganow, Wiktor Gordiejew, Gieorgij Martirosian, Leonid Trutniew, Igor Kłass
MuzykaJewgienij Geworkian
Rok produkcji1979
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania86 minut
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Na początku lat 90. ubiegłego wieku Związek Radziecki przeszedł do historii. Wielu uroniło łzę, inni – głównie poza granicami Kraju Rad – świętowali upadek znienawidzonego wroga. Wykluwająca się nowa Rosja próbowała jakoś urządzić się w nowej sytuacji geopolitycznej. Co nie było łatwe, ponieważ państwo popadło w wielki kryzys ekonomiczny, który rzutował na praktycznie wszystkie dziedziny życia, w tym również kulturę i kinematografię. Pierwsze lata po upadku komunizmu to w świecie filmu zapaść totalna. Produkcja spadła do minimum, masowo zamykano kina, a aktorzy i reżyserzy przekwalifikowywali się na biznesmenów, aby jakoś wiązać koniec z końcem. A jeszcze niedawno, zaledwie dekadę wcześniej, radzieckie kino wydawało się być potęgą. W jednym tylko 1979 roku wyprodukowano Oscarowy melodramat „Moskwa nie wierzy łzom” Władimira Mieńszowa, będący wielkim sukcesem frekwencyjnym katastroficzny thriller „Samolot w płomieniach” Aleksandra Mitty, wreszcie – za stosunkowo mało pieniądze – sensacyjnych „Piratów XX wieku”, którzy… okazali się największym hitem kinowym w ponad osiemdziesięcioletnich dziejach Związku Radzieckiego.
Ten obraz nie miał prawa odnieść sukcesu! Scenariusz Stanisława Goworuchina (później znanego między innymi z „Pasażerki”, „Weekendu” oraz „Końca pięknej epoki”) kupiła bowiem moskiewska Centralna Wytwórnia Filmów Dziecięcych i Młodzieżowych imienia Maksima Gorkiego, mogąca jedynie marzyć o pozycji, jaką zajmowały w tamtym czasie sztandarowe studia Kraju Rad, jak „Mosfilm” czy „Lenfilm”. Na dodatek oddała go do realizacji swojej krymskiej filii w Jałcie, która jako reżysera zatrudniła Borisa Durowa (1937-2007), któremu do tej pory nie udało się nakręcić żadnego hitowego dzieła. Pochodzący ze Słowiańska w rejonie donieckim Boris Walentinowicz długo szukał swego miejsca w życiu; najpierw ukończył szkołę wojskową w Kazaniu, później inżynieryjno-lotniczą w Rydze, w końcu – w 1967 roku – wydział reżyserki Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), w którym jego najbliższym kolegą był Goworuchin. W tym samym roku zadebiutowali w duecie nadzwyczaj udanym dramatem górskim „Pion”, o którego popularności w dużej mierze zdecydowały piosenki Włodzimierza Wysockiego.
I chociaż Durow i Stanisław Goworuchin (1936-2018) przyjaźnili się w tamtym czasie, po premierze „Pionu” ich drogi rozeszły się, by zejść ponowie po ponad dekadzie. Wówczas to Stanisław Siergiejewicz zaproponował swemu staremu druhowi bardzo nietypowy scenariusz swego autorstwa. Nietypowy, ponieważ napisany w iście amerykańskim stylu, na dodatek wplatający do fabuły wschodnie sztuki walki, które przeżywały wtedy apogeum popularności w krajach demokracji ludowej (głównie za sprawą „Wejścia smoka” i „Klasztoru Shaolin”). Durowowi tekst przypadł do gustu, został też zaakceptowany przez Państwowy Komitet Kinematografii (Goskino); teraz wystarczyło jedynie skompletować obsadę i rozpocząć zdjęcia. Akceptacja przez najwyższe czynniki nie oznaczała jednak wcale wyasygnowania odpowiednio wysokiej kwoty na realizację obrazu, w efekcie film miał niewielki budżet, co w pierwszej kolejności przełożyło się na brak wielkich gwiazd na planie. O dziwo, nie okazało się to, jak już wiemy, żadnym problemem.
Okres zdjęciowy trwał od kwietnia do sierpnia 1979 roku; pracowano na Krymie, tym samym rolę Pacyfiku odgrywało Morze Czarne. Premiera miała miejsce 14 lipca roku następnego i – jak głosi legenda – doszło do niej tylko dlatego, że film przypadł do gustu Leonidowi Breżniewowi, ponieważ urzędnicy Goskina i cenzorzy skłaniali się raczej ku temu, by nie kierować go do szerokiej dystrybucji. Przeszkadzała im przede wszystkim amerykańskość „Piratów…” i czerpanie pełnymi garściami z dokonań zachodniego i azjatyckiego kina akcji. Z drugiej strony jednak jako ludzie odważni i niezłomni byli tu pokazani radzieccy marynarze. Jeśli więc nawet forma nie była do końca odpowiednia, to przecież kryła jak najbardziej akceptowalną – ba! wręcz pożądaną – propagandową treść. I to ostatecznie przeważyło. Co ciekawe, jedynie do końca 1980 roku, czyli w ciągu następnych pięciu miesięcy, dzieło Durowa obejrzało 87,6 milionów widzów w całym Związku Radzieckim, co przez kilkanaście lat okazało się rekordem nie do pobicia. A to nie wszyscy. Przez następną dekadę na „Piratów XX wieku” poszło do kin jeszcze ponad 30 milionów osób. Nieprawdopodobne, prawda?!
Scenariusz Goworuchina sprawia wrażenie wariacji na tematy w popkulturze obecne od dawna. Są w nim nawiązania do obrazów z Bruce’em Lee, jest coś z ducha westernu, jak również przywołanie egzotycznej przygody. Wszystko pokazane w sposób mocno uproszczony, a niekiedy nawet karykaturalnie naiwny, ale – i to jest najważniejsza zasługa „Piratów…” – w kinie radzieckim po raz pierwszy. Dlatego publiczność dosłownie oszalała, a młodzież na ulicach Moskwy czy Leningradu otwarcie manifestowała swe uwielbienie dla wschodnich sztuk walki. Mimo że to, co pokazano na planie, jakościowo nijak się miało do klasycznych produkcji rodem z Hongkongu, Tajwanu czy Chin. Bohaterami filmu są marynarze statku transportowego „Nieżyn”, którzy w jednym z portów azjatyckich ładują na swój pokład opium, jakie ma zostać wykorzystane w Kraju Rad do produkcji lekarstw. Następnego dnia wypływają w morze, by dotrzeć do Władywostoku. Nie wiedzą nawet, że już na lądzie byli bacznie obserwowani przez wysłanników „Mistrza”, szefa międzynarodowej siatki terrorystycznej.
Na otwartym oceanie „Nieżyn” zostaje zaatakowany przez bandę, a umożliwia jej to niejaki Saleh, który dzień wcześniej, udając rozbitka, podstępem dostaje się na pokład. Po abordażu opium zostaje przeładowane na statek piratów; radziecka załoga, uwięziona, ma zaś pójść na dno wraz ze swoim kontenerowcem. Za sprawą kapitana Iwana Iljicza, a przede wszystkim nadzwyczaj odważnego starszego mechanika Siergieja Siergiejewicza udaje się jednak uratować pozostałą przy życiu po ataku oprychów część załogi i odpłynąć szalupą ratunkową. Parę dni później Rosjanie docierają na rajską wyspę, która okazuje się być… bazą wypadową piratów. Siergiej i jego kompanii postanawiają skorzystać z okazji i wziąć odwet na bandytach; nieoczekiwanie zyskują też sojuszniczkę, którą okazuje się piękna Maa, zniewolona przez piratów, jak wszyscy jej współplemieńcy, mieszkanka wyspiarskiej osady. Problem tylko w tym, że przestępcy są uzbrojeni po zęby, a radzieccy marynarze mają co najwyżej noże i pistolety. Są też jednak zdeterminowani i gotowi do poświęceń.
Fabule trudno odmówić sensu, choć uproszczeń jest w „Piratach…” co nie miara. Schodzą one jednak na drugi, a nawet trzeci plan, zepchnięte tam przez zaskakująco wartką i widowiskową, jak na ówczesne radzieckie standardy, akcję. Mniej opatrzeni aktorzy, w kilku istotnych przypadkach nie będący nawet Rosjanami, też okazali się w ostatecznym rozrachunku wartością dodaną. Łatwiej bowiem było uwierzyć w ich „obcość” i „zachodniość”. Świetnie sprawdziła się nowoczesna, nieco w duchu Johna Carpentera, muzyka ormiańskiego kompozytora Jewgienija Geworkiana (1936-2016), który zanim zaczął tworzyć ścieżki dźwiękowe, stał się – na początku lat 60. XX wieku – pionierem free jazzu w Związku Radzieckim. Dużo możliwości wykazania się miał również operator Aleksandr Rybin (1935-2016), którego podwodne zdjęcia robią naprawdę ogromne wrażenie. Przypadły one do gustu także jego kolegom po fachu, którzy od tamtej pory chętnie zatrudniali Rybina przy produkcjach z pogranicza fantastyki i horroru – vide „Per aspera ad astra” („Przez ciernie do gwiazd”, 1980) Riczarda Wiktorowa i „Dzień gniewu” (1986) Ingusza Sułambeka Mamiłowa.
Główną pozytywną rolę, czyli starszego mechanika Siergieja Siergiejewicza, zagrał Nikołaj Jeremienko młodszy (1949-2001), absolwent WGIK-u z 1971 roku, w którym był uczniem Siergieja Gierasimowa i Tatiany Makarowej. Za występ w „Piratach…” branżowe pismo „Советский экран” nagrodziło artystę tytułem najlepszego aktora roku. W kapitana Iwana Iljicza wcielił się Piotr Wieljaminow (1926-2009), który w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej został aresztowany przez NKWD za działalność w organizacji antyradzieckiej i spędził dziewięć lat w łagrze w Kotłasie. Pirat Saleh ma z kolei twarz pochodzącego z rodziny uzbecko-tatarskiej Tałgata Nigmatulina (1949-1985), który już po premierze filmu przystał do sekty pseudonaukowca Abaja Bombajewa i, prawdopodobnie po próbie wyrwania się z grupy, został przez niego i jego współwyznawców zamordowany. Przywódca piratów ma z kolei twarz Estończyka Reino Arena (1927-1990), znanego między innymi z „Hamleta” (1964) Grigorija Kozincewa, wyspiarka Maa – Uzbeczki Diłorom Kambarowej (rocznik 1957), natomiast biblioterka Ajna – Łotyszki Maiji Eglite (urodzonej w 1954 roku).
Popularność „Piratów XX wieku” była tak wielka, że Stanisław Goworuchin postanowił zdyskontować ich sukces kilka lat później. W 1986 roku do kin trafiły bliźniaczo podobne, ale tym razem z kobiecym czarnym charakterem, „Tajemnice madame Wong”, pod którymi jako reżyser podpisał się Stiepan Puczinian, którego i Durow, i Goworuchin znali jeszcze z pracy na planie „Pionu”. Powtórne wejście do tej samej wody, a w zasadzie do tego samego oceanu, okazało się być porażką zarówno artystyczną, jak i frekwencyjną. W ciągu tych sześciu lat zmienił się nie tylko świat, lecz i sam Kraj Rad. Zapomniano już o Leonidzie Breżniewie, a nowym bohaterem ludu był proreformatorski Michaił Gorbaczow. W kinie dominowały natomiast filmy rozliczeniowe i naturalistyczna, obyczajowa „czornucha”. Nikt już nie chciał oglądać sensacyjnych radzieckich bajek, zwłaszcza gdy na pirackich kasetach VHS coraz częściej można było w Moskwie i Petersburgu trafić na analogiczne produkcje amerykańskie. Znacznie lepiej zrealizowane i ze znanymi aktorami.
koniec
9 października 2019

Komentarze

09 X 2019   12:07:48

Pamiętam ten film! I rzeczywiście wciągał. I, może to głupie, ale skojarzył mi się mocno z "Kursem na półwysep York" z Relaksu. Może Christa też oglądał ten film przed napisaniem scenariusza?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.