Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Nikita Michałkow
‹Swój wśród obcych, obcy wśród swoich›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSwój wśród obcych, obcy wśród swoich
Tytuł oryginalnyСвой среди чужих, чужой среди своих
ReżyseriaNikita Michałkow
ZdjęciaPaweł Lebieszew
Scenariusz
ObsadaJurij Bogatyriow, Anatolij Sołonicyn, Siergiej Szakurow, Nikita Michałkow, Aleksandr Porochowszczikow, Nikołaj Pastuchow, Aleksandr Kajdanowski, Nikołaj Zasuchin, Aleksandr Kaliagin, Konstantin Rajkin, Aleksandr Jakowlew, Borys Gałkin, Tatiana Michałkowa
MuzykaEduard Artiemjew
Rok produkcji1974
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 minut
Gatunekhistoryczny, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: O dobre imię czekisty!
[Nikita Michałkow „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
11 listopada mija czterdziesta piąta rocznica kinowej premiery jednego z najsłynniejszych radzieckich easternów – „Swojego wśród obcych, obcego wśród swoich”. Debiut reżyserski znanego aktora Nikity Michałkowa, który tym samym poszedł w ślady swego starszego brata Andrieja Konczałowskiego okazał się nadzwyczaj udany. Krytycy niemal jednogłośnie chwalili tę wariację na temat spaghetti-westernów Sergio Leone.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: O dobre imię czekisty!
[Nikita Michałkow „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich” - recenzja]

11 listopada mija czterdziesta piąta rocznica kinowej premiery jednego z najsłynniejszych radzieckich easternów – „Swojego wśród obcych, obcego wśród swoich”. Debiut reżyserski znanego aktora Nikity Michałkowa, który tym samym poszedł w ślady swego starszego brata Andrieja Konczałowskiego okazał się nadzwyczaj udany. Krytycy niemal jednogłośnie chwalili tę wariację na temat spaghetti-westernów Sergio Leone.

Nikita Michałkow
‹Swój wśród obcych, obcy wśród swoich›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSwój wśród obcych, obcy wśród swoich
Tytuł oryginalnyСвой среди чужих, чужой среди своих
ReżyseriaNikita Michałkow
ZdjęciaPaweł Lebieszew
Scenariusz
ObsadaJurij Bogatyriow, Anatolij Sołonicyn, Siergiej Szakurow, Nikita Michałkow, Aleksandr Porochowszczikow, Nikołaj Pastuchow, Aleksandr Kajdanowski, Nikołaj Zasuchin, Aleksandr Kaliagin, Konstantin Rajkin, Aleksandr Jakowlew, Borys Gałkin, Tatiana Michałkowa
MuzykaEduard Artiemjew
Rok produkcji1974
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 minut
Gatunekhistoryczny, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
To oczywiste, że konwencja westernu po wsze czasy kojarzyć będzie się przede wszystkim z kinem amerykańskim, w drugiej natomiast kolejności – z włoskim (czy też włosko-hiszpańsko-zachodnioniemieckim, bo to głównie te kraje odpowiadały w latach 60. i 70. XX wieku za produkcję tak zwanych spaghetti-westernów). Nie można jednak zapominać, że mniej lub bardziej udane próby nawiązania do tej formuły podejmowane były także po drugiej stronie „żelaznej kurtyny” – w Niemieckiej Republice Demokratycznej, Czechosłowacji, Jugosławii, Polsce Ludowej, jak również w Związku Radzieckim. Ba! Kraj Rad okazał się w tym względzie prawdziwym pionierem, ponieważ pierwsze obrazy, które zakwalifikować można jako komunistyczne westerny czy też „opowieści z Dzikiego Wschodu” – nakręcono już w okresie międzywojennym. A wszystko zaczęło się od zrealizowanych w chwilę wcześniej przyłączonej do bolszewickiej Rosji Gruzji „Czerwonych diabląt” (1923) Iwana Perestianiego, ekranizacji powieści Pawła Blachina. Ten właśnie film wytyczył kierunek i pozwolił w przyszłości zdefiniować sowiecki eastern.
Dzieła te miały zazwyczaj dwa wspólne mianowniki: po pierwsze – ich akcja rozgrywała się w okresie wojny domowej w Rosji (1917-1922), jaka wybuchła po zwycięskiej dla bolszewików rewolucji październikowej, po drugie – miejscem umieszczenia fabuły były zazwyczaj republiki kaukaskie bądź środkowoazjatyckie, względnie stepy południowej Ukrainy. To nie zmieniło się także po drugiej wojnie światowej. Nawet zrealizowany w czasach nam współczesnych obraz „Panowie oficerowie: Ratujcie Imperatora” (2008) Olega Fomina powielał ten schemat. Odrodzenie gatunku w Związku Radzieckim rozpoczęło się od „Wersetów ognia” (1957) Samsona Samsonowa, choć na kolejny eastern trzeba było poczekać prawie dekadę, do 1966 roku, kiedy to Ormianin Edmond Keosajan nakręcił kultowych „Nieuchwytnych mścicieli” (a w ślad za nim dwie kontynuacje: „Nowe przygody nieuchwytnych” i „Koronę carów rosyjskich”). Wielki sukces komercyjny dzieła Keosajana sprawił, że wytwórnie filmowe częściej zapalały zielone światło projektom easternowym.
Kręcono je w Tadżykistanie: „Zdrada” (1967) Tachira Sabirowa, „Spotkanie w starym meczecie” (1969) i „Tajemnica zapomnianej przeprawy” (1973) Suchbata Chamidowa, Kazachstanie: „Koniec atamana” (1970) Szakena Ajmanowa, Uzbekistanie: „Siódma kula” (1972) Alego Chamrajewa, nawet w Kirgistanie: „Szkarłatne maki nad Issyk-kulem” (1973) Bołotbeka Szamszyjewa. Z czasem przekonały się do easternów także czołowe ogólnozwiązkowe wytwórnie, czyli „Mosfilm” i „Lenfilm”, które wyprodukowały takie obrazy, jak „Białe słońce pustyni” (1969) Władimira Motyla, „Dauria” (1971) Wiktora Triegubowicza, „W czarnych piaskach” (1973) Iskandera Chamrajewa czy wreszcie omawiany dzisiaj debiut reżyserski Michałkowa. Całkiem możliwe, że osobą, która podrzuciła Nikicie Siergiejewiczowi ten pomysł był jego starszy brat Andriej Konczałowski. Po tym jak podpadł on sowieckiej cenzurze „zapółkowanym” na dwie dekady dramatem „Historia Asi Kłaczinej, która kochała, lecz za mąż nie wyszła” (1966) przez kilka lat utrzymywał się z pisania scenariuszy dla innych; w tym czasie spod jego ręki wyszły też dwa easterny – „Koniec atamana” i „Siódma kula”. Mimo to w debiucie brata, co wydawałoby się naturalne, nie miał bezpośredniego udziału. Zbyt zajęty był powstającym w tym samym czasie własnym dziełem – melodramatem „Romanca o zakochanych” (1974).
Gdy przystąpił do pracy nad „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich”, Michałkow miał dwadzieścia osiem lat i na koncie około dwudziestu ról (między innymi w „Chodząc po Moskwie”, „Szlacheckim gnieździe” i „Czerwonym namiocie”). Do stworzenia scenariusza zaprosił prozaika i dramaturga Eduarda Wołodarskiego (1941-2012), z którym wcześniej napisał publikowaną w prasie nowelę „Czerwone złoto” – i to na niej oparto intrygę. Zdjęcia kręcono przede wszystkim na terenie Czeczenii i Inguszetii, które wtedy połączone były w jedną autonomiczną republikę, ale także w Azerbejdżanie (nieopodal Baku) i Gruzji (nad rzeką Argun). Wykorzystano też oczywiście pawilony „Mosfilmu”, pod skrzydłami którego film powstał. Premiera odbyła się w Odessie 11 stycznia 1974 roku, ale zanim obraz trafił do szerokiej dystrybucji musiało minąć jeszcze dziesięć miesięcy. Nawiązujące do klasyki spaghetti-westernów dzieło Nikity Siergiejewicza spodobało się widzom; w Związku Radzieckim obejrzało je w kinach niemalże 23 milionów widzów, co dało mu dwudzieste drugie miejsce na liście wszech czasów (tak, zdaję sobie sprawę, że do „Piratów XX wieku” to się nie umywa).
Akcja „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich” rozgrywa się na początku lat 20. ubiegłego wieku. W Rosji trwa wojna domowa, kraj cierpi niewyobrażalny głód, mocarstwa zachodnie – co akurat nie było prawdą – nie są zainteresowane niesieniem pomocy. W takiej sytuacji Feliks Dzierżyński – szef Czeka, czyli Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej do Walki z Kontrrewolucją, Sabotażem i Nadużyciami Władzy – śle do wszystkich gubernialnych komend podległej sobie instytucji alarmujący telegram. Przekonuje w nim, że wobec odmowy wsparcia ze strony Ligi Narodów jedyną szansą na przezwyciężenie głodu jest kupno zboża za granicą. Ale jest to możliwe tylko za złoto. Nakazuje się więc czekistom jak najszybciej przesłać do Moskwy odebrane kapitalistom i burżujom złoto i kosztowności. Wiadomość taka trafia między innymi na biurko Wasilija Saryczowa – sekretarza partii bolszewickiej w prowincjonalnym miasteczku gdzieś na południu Rosji. Wraz z szefem miejscowego Czeka, Nikołajem Kungurowem, organizuje on więc transport. Specjalny wagon pancerny ma zostać za dwa dni dołączony do pociągu jadącego do stolicy.
Osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo przesyłki zostaje mianowany czekista Jegor Szyłow. Problem pojawia się w momencie, gdy następnego dnia Szyłow zostaje znaleziony martwy w swoim łóżku. Przed śmiercią ktoś go torturował, po czym dwukrotnie strzelił w potylicę tak, że nawet nie da się rozpoznać twarzy. Wtedy Saryczow decyduje, że złoto zostanie wysłane w tajemnicy zwykłym pociągiem, przy minimalnym konwoju, aby nie zwracać uwagi tych, którzy mogliby być zainteresowani przejęciem towaru. Dla zmyłki przygotowywany już wcześniej wagon pancerny ma cały czas stać na bocznicy i czekać na wyznaczenie następcy Szyłowa. Plan jednak zawodzi, ponieważ na pociąg, którym jadą czekiści, napada banda pod dowództwem esauła Aleksandra Bryłowa. Co ciekawe, nie ma on nawet pojęcia, co jest przewożone w transporcie. Wie to natomiast będący w jednym z wagonów były carski oficer, rotmistrz Lemke, który po napadzie zgłasza się do Bryłowa z prośbą o przyjęcie go do oddziału.
Kiedy informacja o napadzie dociera do Saryczowa i Kungurowa, nie mają oni wątpliwości, że ktoś zdradził. Tylko kto? Sprawa wydaje się jasna, kiedy po trzech dniach do miasteczka wraca cały i zdrowy, a przynajmniej w jednym kawałku, Szyłow. Nikt nie wierzy w jego zapewnienia, że został porwany i otumaniony narkotykami. Jegor zdaje sobie sprawę, że z perspektywy towarzyszy z Czeka jego sytuacja jest nie do obrony. Jeżeli trafi przed sąd – zostanie skazany na śmierć i w najlepszym wypadku rozstrzelany. Musi więc sam wyjaśnić zagadkę i odnajdując zdrajcę w szeregach czekistów, oczyścić swój honor. Dlatego decyduje się na ucieczkę… Eduard Wołodarski („Próba wierności”, „Mój przyjaciel Iwan Łapszyn”) i Nikita Michałkow bardzo zgrabnie wpletli w fabułę schematy westernowe. Mamy tu wszystko, co powinno się w takim dziele się znaleźć – dobrych i odważnych czekistów oraz złych i okrutnych bandziorów, konne pościgi i pojedynki strzeleckie, paskudnych zdrajców i nawróconych grzeszników. Zamiast Indian pojawiają się natomiast… Tatarzy. A przynajmniej jeden Tatar, ale za to będący od pewnego momentu motorem napędowym akcji.
Wszystko to zostaje mocno podrasowane egzotycznymi krajobrazami, śmiało mogącymi konkurować z amerykańskimi preriami i hiszpańskimi stepami, oraz wpadającą w ucho doskonałą ścieżką dźwiękową autorstwa Eduarda Artiemjewa („Solaris”, „Syberiada”, „Stalker”), który poza muzyką ilustracyjną skomponował także przebojową piosenkę („Песня о корабле”) śpiewaną na otwarcie przez Aleksandra Gradskiego. O sukcesie filmu zdecydowała również doskonała obsada: począwszy od debiutującego w tak dużej roli Jurija Bogatyriowa („Wyznanie miłości”) jako Szyłowa, poprzez Anatolija Sołonicyna („Andriej Rublow”, „Wniebowstąpienie”), który wcielił się w Saryczowa, Siergieja Szakurowa („Syberiada”), który użyczył swej twarzy dowódcy czekistowskiego szwadronu Andriejowi Zabielinowi, aż po Aleksandra Kajdanowskiego („Anna Karenina”, „Stalker”), który zagrał rotmistrza Lemkego, i… Nikity Michałkowa, który zarezerwował dla siebie postać esauła Bryłowa.
Poza oczywistymi nawiązaniami do obrazów Sergio Leone „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich” to również, o czym nie należy zapominać, świetne kino sensacyjne, które dzięki wielu nowinkom technicznym i narracyjnym broni się do dzisiaj. Choć akurat to, co często przedstawiane bywa jako rozwiązanie artystyczne, czyli włączenie do kolorowego filmu sekwencji czarno-białych, miało dość prozaiczną przyczynę – „Mosfilm” przeznaczył na debiut Michałkowa zbyt mało sprowadzanej do Związku Radzieckiego za dewizy taśmy Kodaka.
koniec
6 listopada 2019

Komentarze

07 XI 2019   15:36:46

Przynajmniej jedną rzecz przedstawili zgodnie z rzeczywistością- najpierw tortury, a potem strzał ostrzegawczy w potylicę, zgodnie ze starą świecką tradycją W.Cz.K.p.b.s.k.s.i.p.p.d.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Co uczeń może powiedzieć o swoim nauczycielu?
Sebastian Chosiński

13 XI 2019

Nad „Kluczem bez prawa przekazania” kirgiskiej reżyserki Dinary Asanowej zawisła chyba jakaś klątwa. Bardzo smutny los czekał bowiem troje współtwórców tego filmu. Asanowa zmarła nagle w wieku zaledwie czterdziestu trzech lat, a dwoje nastoletnich odtwórców istotnych dla fabuły ról zginęło w wyjątkowo tragicznych okolicznościach.

więcej »

Niania średnio tania
Jarosław Loretz

12 XI 2019

Netflix już nie raz udowodnił, że wśród niezbyt porywającej pulpy potrafi dostarczyć i zaskakująco dobre filmy. „Opiekunka” to właśnie jeden z nich.

więcej »

Bliskie spotkania owczego stopnia
Konrad Wągrowski

11 XI 2019

Baranek Shaun nie należy może do topowych bohaterów studia Aardman (przegrywa tu stanowczo z Wallacem i Gromitem), ale jest sympatyczny i, co tu ukrywać, lubiany. Być może dlatego doczekał się pierwszego Aardmanowskiego pełnometrażowego sequela.

więcej »

Polecamy

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.

Z filmu wyjęte:

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
— Jarosław Loretz

Śmigłowiec rzecz droga
— Jarosław Loretz

Samochód rzecz święta
— Jarosław Loretz

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.