Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jon Favreau
‹Star Wars: The Mandalorian›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStar Wars: The Mandalorian
Dystrybutor Disney+
TwórcaJon Favreau
ReżyseriaDave Filoni, Rick Famuyiwa, Deborah Chow, Bryce Dallas Howard, Taika Waititi
Scenariusz
ObsadaPedro Pascal, Werner Herzog, Nick Nolte, Taika Waititi
MuzykaLudwig Göransson
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
SerialThe Mandalorian, Sezon 1
Liczba odcinków8
Czas trwania odcinkaok. 40 min
Gatunekakcja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Mandalorian. Odcinek 3: Tak każe obyczaj
[Jon Favreau „Star Wars: The Mandalorian” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Spragnieni klasycznie starwarsowych wrażeń, po trzeciej odsłonie serialu „Mandalorian” muszą czuć się w pełni dopieszczeni. Gdyby nie serialowy metraż, odcinek znakomicie sprawdziłby się w roli krwistego segmentu w pełnometrażowym filmie.

Kamil Witek

Mandalorian. Odcinek 3: Tak każe obyczaj
[Jon Favreau „Star Wars: The Mandalorian” - recenzja]

Spragnieni klasycznie starwarsowych wrażeń, po trzeciej odsłonie serialu „Mandalorian” muszą czuć się w pełni dopieszczeni. Gdyby nie serialowy metraż, odcinek znakomicie sprawdziłby się w roli krwistego segmentu w pełnometrażowym filmie.

Jon Favreau
‹Star Wars: The Mandalorian›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStar Wars: The Mandalorian
Dystrybutor Disney+
TwórcaJon Favreau
ReżyseriaDave Filoni, Rick Famuyiwa, Deborah Chow, Bryce Dallas Howard, Taika Waititi
Scenariusz
ObsadaPedro Pascal, Werner Herzog, Nick Nolte, Taika Waititi
MuzykaLudwig Göransson
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
SerialThe Mandalorian, Sezon 1
Liczba odcinków8
Czas trwania odcinkaok. 40 min
Gatunekakcja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W recenzji drugiego odcinka przewidywałem, że Mando będzie miał spore problemy z rozstaniem się z Baby Yodą. Bycie płatnym najemnikiem i wypełnienie zlecenia to jedno, ale chyba tylko osoby o sercu twardszym od beskaru pożegnałyby się z największym słodziaczkiem w Galaktyce bez żadnych wyrzutów sumienia. Szczególnie kiedy oddaje się go w ręce tajemniczego Klienta, otoczonego złowieszczymi szturmowcami, z dyndającym symbolem Imperium na szyi.
Trzeci odcinek odmalowuje zresztą znacznie szerszy niż do tej pory krajobraz polityczno-historycznej rzeczywistości. Akcja dzieje się bowiem pięć lat po „Powrocie Jedi”. Resztki Imperium ukrywają się gdzieś na Odległych Rubieżach z daleka od jądra Galaktyki, gdzie uformowała się Nowa Republika. Przybrudzone sfatygowane hełmy szturmowców sugerują, że tym, którzy pozostali wierni Imperium i ich możnowładcom, nie wiedzie się najlepiej. Dlatego Baby Yoda i jego materiał genetyczny może być ostatnią nadzieją na odrodzenie dawnej potęgi. Nie przez przypadek tajemniczy doktor Pershing, w którego ręce trafia zielony dzieciak, na swym ramieniu nosi emblemat klonerów z Kamino.
Szerszy krajobraz Galaktyki, gdzie nad głowami nie powiewają już sztandary Imperium, jest czymś, czemu w trzecim odcinku „Mandalorian” poświęca się sporo ekranowego czasu. Siedząca na reżyserskim stołku Deborah Chow wykorzystuje go do zarysowania wyraźniejszego kontekstu postaci Mando, wszak już wystarczająco długo obserwowaliśmy go spacerującego od miejsca do miejsca, bez większej wskazówki jakiegoś nadrzędnego celu. Tym wydaje się nie być jedynie kolekcjonowanie nagród, lecz walka o przetrwanie Mandalorian jako klanu, zmuszonych do zejścia do podziemi podczas imperialnej Wielkiej Czystki. Zhierarchizowana wspólnota najemników żyje według rygorystycznych zasad. Nigdy nie ściągają hełmu, na powierzchnię wychodzą jedynie pojedynczo. Z racji prowadzonej profesji zachowują absolutną neutralność, lecz stare zadry i potrzeba zemsty dadzą o sobie ostatecznie znać. Poczucie działania na rzecz złego to konflikt w teorii obcy w najemnym zawodzie, lecz twórcy serialu żywią nim Mando niemal od jego pierwszego spotkania z Baby Yodą. Dlatego epicki, pełen akcji finał jest tu tylko kwestią czasu. Tak każe (starwarsowy) obyczaj.
Cieżkie jest życie Łowcy Nagród. Bywają takie zlecenia, kiedy nagrodą jest jedynie przechodzona sokowirówka.
Cieżkie jest życie Łowcy Nagród. Bywają takie zlecenia, kiedy nagrodą jest jedynie przechodzona sokowirówka.
Może to już trzeci odcinek, ale dopiero teraz nadarza się okazja, by powiedzieć nieco więcej o serialowej muzyce. Wcześniej epickie motywy Ludwiga Göranssona w swej pełnej krasie wybrzmiewały dopiero na napisach końcowych, nie mając zbyt wiele okazji do ubarwienia akcji w samych odcinkach. Tu szansa jest znakomita – Mando (czy raczej „Dadalorian”, bo tak fani ochrzcili go po ostatnim odcinku), aby odbić Baby Yodę musi uporać się ze Szturmowcami, jak i z legionem Łowców Nagród, którzy za złamanie kodeksu Gildii mają z automatu go na szczycie swojej listy. Göransson wie, w jakie nuty uderzać, by podkręcić tempo, jak i dodać scenie kilka punktów do niemałego już napięcia. Notabene sceneria finałowego pojedynku stanowi świetną reklamówkę całego serialu. Opuszczona alejka, rozświetlana przez nieliczne lampy, plus samotny bohater otoczony przez łowców na ziemi i dachach budynków przywodzi na myśl najlepsze westernowe klasyki. Chow na spółkę ze swoim operatorem prowadzą akcję w przemyślanym rytmie: jest czas na głębszy oddech, ale też chwile, gdzie od ilości laserowych pocisków i szatkowanego montażu można dostać niemałego oczopląsu.
Trzeci odcinek wyznaczył jasny kierunek, w jakim powinna podążać reszta sezonu „Mandalorian”. Przepis na niego jest znany od dziesięcioleci: mała grupka bohaterów versus ścigające ich znacznie potężniejsze siły wroga. Raz, że brzmi znajomo, dwa, gwarantuje akcję i emocje do ostatniego odcinka. Nie może być inaczej, bo Mando ratując Baby Yodę może i uradował wielu widzów, ale wkurzył właśnie co najmniej połowę Galaktyki.
koniec
25 listopada 2019

Komentarze

26 XI 2019   10:37:45

sokowirówka ¯_(ツ)_/¯ hahahah

27 XI 2019   13:37:50

Czy tylko ja mam wrażenie, że ten serial to tak po prawdzie straszny zamulacz? Niby coś się dzieje, ale jakoś tak na pół gwizdka. Mando jest bezpłciowy o charyzmie minus pięć, a zbroja wybitnie przeszkadza mu się ruszać. Napięcia brak, bo od początku było wiadomo, że Baby Yoda rozmiękczy jego serce. Wszystko jest jakieś takie napuszone, bez ikry. A muzyka to dramat w pięciu aktach. Zupełnie od czapy. Zamiast budować napięcie, leci w tle, nie zawracając sobie głowy, co widzimy na ekranie. Jak w grze komputerowej sprzed dekady. Szczęśliwie są plusy, jak sceneria, czy właśnie Baby Yoda, ale ogólnie jest średnio. Dlatego dziwi mnie tak wysoka nota.

28 XI 2019   18:42:17

Według mnie też jak na razie nie bardzo jest się czym zachwycać... Mamy oto tajemniczego najemnika (po przejściach) nie wahającego się wybijać (prawdopodobnie bez mrugnięcia okiem) dowolnej ilości przeciwników stojących mu na drodze do aktualnych celów. Mamy specyficzny cel, który sprawia, że budzą się w owym najemniku jakoweś wątpliwości na tyle ważkie by znowu wytłuc kolejną porcję przeciwników stojących mu na drodze. Wygląda na to, że w dalszych odcinkach kandydatów do zostania ofiarami zmiennych nastrojów naszego bohatera nie zabraknie... Trochę to taki swego rodzaju "Leon zawodowiec" w Gwiezdnowojennym sosie - tylko o wiele mniej dynamiczny i wyprany emocji. Ale myślę, że warto zobaczyć jak to się jeszcze rozkręci...

28 XI 2019   20:20:54

@ Pi - proponuję dać serialowi drugą szansę. Faktycznie w budowaniu postaci Mando zdecydowano się nieco go uczłowieczyć i wybrać drogę odbiegającą od wizerunku znanych nam Łowców Nagród, ale po pierwsze - każdy Mandalorianin to nie automatycznie Boba Fett ;) a po drugie, Łotr czy Przemytnik odrobinę nieświadomie przechodzący na stronę dobra, to chyba jeden z elementów, za które tak uwielbiamy Gwiezdne wojny? Jon Faverau musi się teraz podwójnie wykazać, bo taka decyzja wbrew wszystkiemu jest trudna i wymaga wartościowego uzasadnienia w następnych odcinkach. Nie dziwię się, ze w wielu opiniach, serial ocenia się pierwszymi Gwiezdnymi wojnami od czasu Powrotu Jedi.

Wsłuchanie się w muzykę jest tu kluczowe. Mnie niesamowicie ujęły nawiązania do spaghetti westernów(czyż od zawsze Gwiezdne to po prostu nie western w kosmosie?), opisujące samotnego rewolwerowca, kiedy jego pojawienie na ekranie anonsują wibracje fletu. Goransson nie boi się tez używać elektroniki i gitar w połączeniu z klasyką i robi to bez przejaskrawień w którąś ze stron. Oczywiście jego soundtrack oceni historia, ale mam wrażenie, ze motyw hey Mando, zapisze się juz na zawsze w historii SW.

29 XI 2019   08:35:17

@Kamil
Ale czy Boba Fett był Mandalorianinem czy tylko nosił mandaloriańską zbroję?

29 XI 2019   13:02:04

Może ignorant jestem, ale jak oni jedzą, skoro nie zdejmują hełmów?

29 XI 2019   18:52:55

@Ugluk - yup, jak najbardziej. W skasowanym EU był nawet Mandalore, czyli przywódcą całego klanu. (podobnie jak Jango przed czasami z Nowej Trylogii)

@ Pi - ależ ściągają. Wymóg "hełmowy" dotyczy wyłącznie kontaktu z innymi osobami. W innym wypadku byliby kiepskimi Łowcami nagród, skoro dałoby się ich wyczuć conajmniej na parsek ;)

01 XII 2019   14:18:22

Obejrzałem 4 odcinek. Pytanie o jedzenie było przedwczesne.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Czy przyjaźń można zabić wierszem?
Sebastian Chosiński

15 XII 2019

Aleksandr Łungin – syn słynnego reżysera Pawła Łungina – sprawia, że ojciec może być z niego coraz bardziej dumny. Prezentowany na tegorocznym „Sputniku nad Polską” dramat sensacyjno-psychologiczny „Wielka poezja” to prawdziwie wielkie kino, które wykorzystuje gangsterski garnitur do opowieści o tym, co dzieje się z kolejnym rosyjskim pokoleniem z trudem powracającym do normalności z jeszcze jednej niechcianej wojny (na wschodzie Ukrainy).

więcej »

Do sedna: Darren Aronofsky „mother!”
Marcin Knyszyński

14 XII 2019

Zwiastuny ostatniego filmu Darrena Aronofsky’ego sugerowały, że tym razem będziemy mieli do czynienia z filmem grozy. Ostatecznie okazało się, że z horrorem film ten nie ma zbyt wiele wspólnego – może poza jedną cechą, na którą wskazuje sam reżyser. Otóż seans „mother!” miał być z założenia przeżyciem traumatycznym.

więcej »

For All Mankind 3: Gdzie diabeł nie może…
Marcin Osuch

13 XII 2019

Amerykański program księżycowy nie zakładał z definicji dyskryminacji kobiet. Jego twórcy przyjęli jeden podstawowy warunek – kandydaci na astronautów musieli mieć doświadczenie w pilotowaniu ponaddźwiękowych odrzutowców.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky „mother!”

Do sedna:

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.