Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Karen Szachnazarow
‹Miasto Zero›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto Zero
Tytuł oryginalnyГород Зеро
ReżyseriaKaren Szachnazarow
ZdjęciaNikołaj Niemoliajew
Scenariusz
ObsadaLeonid Fiłatow, Armen Dżigarchanian, Oleg Basiłaszwili, Władimir Mieńszow, Jewgienij Jewstigniejew, Aleksiej Żarkow, Piotr Szczerbakow, Jelena Arżanik, Tatiana Chwostikow, Jurij Szerstniow, Aleksandr Biespałyj, Aliosza Gordydow, Jewgienij Ziernow, Michaił Sołodownik
MuzykaEduard Artiemjew
Rok produkcji1988
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 min
Gatunekdramat, komedia, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Gdy „rewizor” staje się ofiarą „procesu”…
[Karen Szachnazarow „Miasto Zero” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kilka lat wcześniej ten film nie miałby prawa powstać w Związku Radzieckim. A gdyby jakimś cudem został nakręcony – natychmiast powędrowałby na półkę, a jego twórca przez kilka kolejnych lat mógłby zapewne marzyć jedynie o wykonywaniu zawodu. Na szczęście w 1988 roku w najlepsze trwała już pierestrojka, w efekcie której Karen Szachnazarow bez większych obaw kręcił „Miasto Zero” – obraz, którym zapowiedział rozpad Kraju Rad.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Gdy „rewizor” staje się ofiarą „procesu”…
[Karen Szachnazarow „Miasto Zero” - recenzja]

Kilka lat wcześniej ten film nie miałby prawa powstać w Związku Radzieckim. A gdyby jakimś cudem został nakręcony – natychmiast powędrowałby na półkę, a jego twórca przez kilka kolejnych lat mógłby zapewne marzyć jedynie o wykonywaniu zawodu. Na szczęście w 1988 roku w najlepsze trwała już pierestrojka, w efekcie której Karen Szachnazarow bez większych obaw kręcił „Miasto Zero” – obraz, którym zapowiedział rozpad Kraju Rad.

Karen Szachnazarow
‹Miasto Zero›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto Zero
Tytuł oryginalnyГород Зеро
ReżyseriaKaren Szachnazarow
ZdjęciaNikołaj Niemoliajew
Scenariusz
ObsadaLeonid Fiłatow, Armen Dżigarchanian, Oleg Basiłaszwili, Władimir Mieńszow, Jewgienij Jewstigniejew, Aleksiej Żarkow, Piotr Szczerbakow, Jelena Arżanik, Tatiana Chwostikow, Jurij Szerstniow, Aleksandr Biespałyj, Aliosza Gordydow, Jewgienij Ziernow, Michaił Sołodownik
MuzykaEduard Artiemjew
Rok produkcji1988
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 min
Gatunekdramat, komedia, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Lata 80. XX wieku były najlepszym okresem twórczym dla Karena Gieorgijewicza Szachnzarowa – rosyjsko-ormiańskiego prozaika, producenta, scenarzysty, reżysera, wreszcie (od 1998 roku) dyrektora generalnego koncernu „Mosfilm”. Wszystkie zrealizowane przez niego w tamtej dekadzie obrazy trafiły do kanonu kina radzieckiego: począwszy od muzycznej tragikomedii retro „Stworzył nas jazz” (1983), poprzez dramat muzyczny „Zimowy wieczór w Gagrach” (1985) oraz obyczajową młodzieżową tragifarsę „Kurier” (1986), aż po fantasmagoryczne „Miasto Zero” (1988), które zawiera w sobie elementy nie tylko komedii i dramatu, ale również kryminału z istotnym wątkiem fantastycznonaukowym. Nie bez powodu zresztą dzieło to zostało w 1989 roku uhonorowane na festiwalu w San Marino w sekcji sci-fi. Nie był to zresztą jedyny zagraniczny laur dla tego filmu: w tym samym roku w Chicago Szachnazarow zdobył nagrodę Golden Hugo, we włoskim Bergamo – Bronze Rosa Camuna, a w hiszpańskim Valladolid – srebrny medal. Tylko w ojczyźnie nie chciano go odpowiednio docenić. I trudno się temu dziwić.
W czasie swej ostatniej wizyty w naszym kraju, jaka miała miejsce 22 i 23 listopada tego roku – przy okazji 13. edycji Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską” w Warszawie – Karen Gieorgijewicz przyznał, że nigdy nie był dysydentem, ale to nie oznacza, że nie dostrzegał absurdów trawiących jego kraj. W „Mieście Zero” postanowił zabrać na ten temat głos – i zrobił to nadzwyczaj odważnie i dosadnie. Scenariusz, tradycyjnie już, napisał we współpracy z Aleksandrem Borodianskim, z którym od niemal dekady – co najmniej od czasu powstania komedii romantycznej „Panie proszą panów” (1980) – tworzył bardzo zgrany duet pisarski. Zdjęcia kręcono poza stolicą: tytułowym Miastem była położona nad rzeką Oką Kołomna (w obwodzie moskiewskim), ale pierwsza scena (i kilka późniejszych) nakręcona została w miejscu dla Polaków szczególnie ważnym (aczkolwiek ekipa filmowa mogła wtedy nie zdawać sobie z tego sprawy) – na dworcu kolejowym w Griazowcu (w obwodzie wołogodzkim).
Dlaczego to takie ważne? Wiosną 1940 roku na rozkaz Józefa Stalina tych polskich oficerów, którzy przetrzymywani byli w obozach NKWD w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku, a których z różnych powodów zdecydowano się nie zabijać – zgromadzono właśnie w Griazowcu (byli wśród nich między innymi rotmistrz Józef Czapski oraz podpułkownik Zygmunt Berling), dokąd docierali z dotychczasowych miejsc osadzenia pociągami. Prawdopodobnie widzieli więc te same tory i zabudowania dworcowe, jakie Szachnazarow pokazał na ekranie w mocno niepokojącej, skąpanej we mgle scenie otwierającej „Miasto Zero”. Mając tego świadomość, ta sekwencja może nabrać – przynajmniej dla nas – jeszcze bardziej ponurego wydźwięku. Gdy pociąg odjeżdża, na peronie pozostaje tylko jeden pasażer. To przybysz ze stolicy – Aleksiej Michajłowicz Warakin, inżynier z moskiewskiej fabryki maszyn, który przyjechał do prowincjonalnego miasta w celach służbowych. Jest przekonany, że w ciągu paru godzin załatwi swoją sprawę i szybko wróci do domu. Niestety, wszystko idzie nie tak!
Warakin przyjeżdża po to, aby spotkać się z dyrektorem miejscowego przedsiębiorstwa, które dostarcza do jego moskiewskiej fabryki klimatyzatory. Chce prosić o wprowadzenie pewnej zmiany konstrukcyjnej. Zdawałoby się – drobnostka. W każdym normalnym systemie. Ale przecież funkcjonujący w Związku Radzieckim od dekad system nakazowo-rozdzielczy nie jest normalny. Normalne nie jest też tytułowe Miasto ani chyba żaden z jego mieszkańców. Aleksiej Michajłowicz przekonuje się o tym tuż po przekroczeniu progu zakładu. Gdy wchodzi do sekretariatu dyrektora, jest jeszcze bardziej zaskoczony, ale to i tak nie da się porównać z wrażeniem, jakie robi na nim sam Pał Pałycz, który – jak się okazuje – nie wie nawet, że kierowane przez niego przedsiębiorstwo od ośmiu miesięcy nie ma głównego inżyniera. A potem jest już… tylko dziwniej. Warakin zostaje wciągnięty przez Miasto jak w bagno; stara się je opuścić, lecz zdaje się to być niewykonalne. Jak bohater Franza Kafki, wpada w pułapkę, z której nie ma wyjścia.
Nawiązania do tradycji literackiej są w „Mieście Zero” oczywiste. Początek przypomina „Rewizora” Nikołaja Gogola, ale z czasem film coraz więcej zawdzięcza dusznemu, klaustrofobicznemu i fantasmagorycznemu „Procesowi” Kafki. Jednocześnie staje się wielkim oskarżeniem radzieckiej rzeczywistości – z jej ekonomicznymi, społecznymi i politycznymi nonsensami, z wyolbrzymioną do granic absurdu propagandą (vide wizyta Warakina w muzeum krajoznawczym i zwiedzanie znajdującej się w nim galerii figur woskowych), z wszechwładzą działających nadzwyczaj podstępnie służb specjalnych oraz z wciąż nierozliczonymi prześladowaniami niewinnych obywateli Kraju Rad w czasach stalinowskich (do czego nawiązuje wątek byłego szefa miejskiego Komsomołu Smorodinowa i młodych miłośników rock and rolla). Co warte podkreślenia, lekki, zdawałoby się, ton opowieści wcale nie stępia siły krytyki. Przeciwnie, wyostrza ją, sprawiając, że chociaż widz często ma powody do nieskrępowanego śmiechu, to w rzeczywistości ciarki mogą mu biegać po plecach ze strachu.
Na planie „Miasta Zero” Karenowi Szachnazarowowi udało się zgromadzić prawdziwą plejadę gwiazd kina radzieckiego. W inżyniera Warakina wcielił się Leonid Fiłatow („Samolot w płomieniach”, „Zapomniana melodia na flet”), w dyrektora Pała Pałycza – Armen Dżigarchanian („Nowe przygody nieuchwytnych”, „Korona carów rosyjskich”), w prokuratora Smorodinowa – Władimir Mieńszow („Moskwa nie wierzy łzom”, „Miłość i gołębie”), w kustosza muzeum – Jewgienij Jewstigniejew („9 dni jednego roku”, „Złote cielę”), natomiast w pisarza Wasilija Czugunowa – Oleg Basiłaszwili („Biurowy romans”, „Jesienny maraton”, „Dworzec dla dwojga”). Z kolei rozbudzającą zmysły sekretarkę Pała Pałycza zagrała niespełna trzydziestoletnia Jelena Arżanik („Klucz bez prawa przekazania”). Za zdjęcia odpowiadał ten sam operator co w przypadku „Kuriera”, czyli Nikołaj Niemoliajew, a za ścieżkę dźwiękową niezmordowany Eduard Artiemjew, etatowy współpracownik Andrieja Tarkowskiego i Nikity Michałkowa.
koniec
27 listopada 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 5: Uprowadzenie, ale wcale nie przez kosmitów
Marcin Mroziuk

2 VI 2020

Jedną z najbardziej intrygujących postaci w pierwszym sezonie był tajemniczy mężczyzna w kapeluszu, który wprawdzie przekazywał doktorowi Hynekowi cenne informacje, ale zarazem nim manipulował. Nic dziwnego więc, że nie będziemy zawiedzeni odcinkiem, w którym nasza uwaga koncentruje się właśnie na Williamie i towarzyszących mu facetach w czerni.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 4: Czy to już inwazja?
Marcin Mroziuk

1 VI 2020

Kiedy mowa o małych zielonych ludzikach, wszyscy wiemy, że chodzi o przybyszów z kosmosu. Skąd jednak wzięło się takie wyobrażenie obcych? Otóż przyczynił się do tego incydent, który badają w tym odcinku kapitan Quinn i doktor Hynek.

więcej »

East Side Story: Rozpruwacz w Petersburgu
Sebastian Chosiński

31 V 2020

Od lat wzbudzają we mnie ogromny niepokój filmy, nad scenariuszami których pracowało zbyt liczne grono autorów. W przypadku „Dziewiątej” – historycznego kryminału grozy Nikołaja Chomierikiego – jest to aż jedenaście osób. I nie ma wśród nich samego reżysera, co oznacza, że nie miał on żadnego wpływu na fabułę, która chcąc nie chcąc musiała być wypadkową pomysłów osób o bardzo różnych doświadczeniu i wyobraźni.

więcej »

Polecamy

Richard Kelly. Pułapka.

Do sedna:

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Zaczęło się pod Kurskiem
— Sebastian Chosiński

(Super)Bohater z amnezją
— Sebastian Chosiński

Berlin pełen szpiegów
— Sebastian Chosiński

W Warszawie jak u siebie w domu
— Sebastian Chosiński

Kloss, Stirlitz i… Johann Weiss
— Sebastian Chosiński

Kochać? Nie ma nic trudniejszego
— Sebastian Chosiński

Za kołem podbiegunowym
— Sebastian Chosiński

„Kto boi się śmierci…”
— Sebastian Chosiński

Cios w jądro ciemności
— Sebastian Chosiński

Człowiek – psu – wilkiem!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Plus jeden – i na dwa kontrabasy!
— Sebastian Chosiński

Prometeusze na sowieckim widelcu
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Rozpruwacz w Petersburgu
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Narodziny krautrocka!
— Sebastian Chosiński

Łotr łotra łotrem pogania
— Sebastian Chosiński

Na pogańskim globie
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Kopernik jak antyczne bóstwo
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Kuszenie majora Downara
— Sebastian Chosiński

Samotnik bez Imienia
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W cieniu kościelnej wieży
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.