Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Siergiej Bondarczuk
‹Los człowieka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLos człowieka
Tytuł oryginalnyСудьба человека
ReżyseriaSiergiej Bondarczuk
ZdjęciaWładimir Monachow
Scenariusz
ObsadaSiergiej Bondarczuk, Paweł Połunin, Zinaida Kirienko, Paweł Wołkow, Jurij Awierin, Kirył Aleksiejew, Paweł Winnik, Jewgienij Tietierin, Anatolij Cziemodurow, Lew Borisow, Wiktor Markin, Piotr Sawin, Jewgienija Mielnikowa
MuzykaWieniamin Basner
Rok produkcji1959
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 minut
Gatunekdramat, psychologiczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Gdy „człowiek” przestało brzmieć dumnie
[Siergiej Bondarczuk „Los człowieka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedy Siergiej Bondarczuk zdecydował się na rozpoczęcie kariery reżyserskiej, był już doświadczonym aktorem. Z dziesięcioletnim stażem i kilkunastoma rolami, w tym paroma głównymi. Na swój pierwszy film wybrał scenariusz oparty na mikropowieści Michaiła Szołochowa „Los człowieka” – i był to doskonały wybór. Obraz kinowy przewyższył literacki pierwowzór i przeszedł do historii radzieckiego kina wojennego.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Gdy „człowiek” przestało brzmieć dumnie
[Siergiej Bondarczuk „Los człowieka” - recenzja]

Kiedy Siergiej Bondarczuk zdecydował się na rozpoczęcie kariery reżyserskiej, był już doświadczonym aktorem. Z dziesięcioletnim stażem i kilkunastoma rolami, w tym paroma głównymi. Na swój pierwszy film wybrał scenariusz oparty na mikropowieści Michaiła Szołochowa „Los człowieka” – i był to doskonały wybór. Obraz kinowy przewyższył literacki pierwowzór i przeszedł do historii radzieckiego kina wojennego.

Siergiej Bondarczuk
‹Los człowieka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLos człowieka
Tytuł oryginalnyСудьба человека
ReżyseriaSiergiej Bondarczuk
ZdjęciaWładimir Monachow
Scenariusz
ObsadaSiergiej Bondarczuk, Paweł Połunin, Zinaida Kirienko, Paweł Wołkow, Jurij Awierin, Kirył Aleksiejew, Paweł Winnik, Jewgienij Tietierin, Anatolij Cziemodurow, Lew Borisow, Wiktor Markin, Piotr Sawin, Jewgienija Mielnikowa
MuzykaWieniamin Basner
Rok produkcji1959
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania97 minut
Gatunekdramat, psychologiczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Siergiej Fiodorowicz Bondarczuk (1920-1994) stał się w kinie radzieckim człowiekiem-instytucją – cenionym aktorem, scenarzystą, reżyserem i pedagogiem. Jako dwudziestodwulatek, rok po hitlerowskim najeździe, otrzymał powołanie do Armii Czerwonej i służył w niej przez cztery lata. Po zdemobilizowaniu nie wrócił do żadnego z prowincjonalnych teatrów, w jakich wcześniej występował (w Taganrogu, nadazowskim Jejsku, Rostowie nad Donem czy Groznym), ale postanowił dokończyć naukę zawodu na wydziale aktorskim Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), gdzie pieczę nad nim sprawowali Siergiej Gierasimow i Tamara Makarowa. Ukończył go w 1948 roku i w tym samym czasie zadebiutował na ekranie w głośnym wojennym dramacie Gierasimowa „Młoda Gwardia”. Dekadę później postanowił pójść w ślady swego mistrza i, nie rezygnując z kariery aktorskiej, został również reżyserem. Miał już wtedy na tyle wyrobioną pozycję, że szefostwo „Mosfilmu” postanowiło mu zaufać.
Na swój debiut wybrał dopiero co wydaną mikropowieść Michaiła Aleksandrowicza Szołochowa (1905-1984) „Los człowieka”. Ukazała się ona pierwotnie w dwóch częściach w moskiewskiej „Prawdzie” – 31 grudnia 1956 i 1 stycznia 1957 roku. Parę miesięcy później natomiast pojawiła się w sprzedaży edycja książkowa. Szołochow był właśnie na fali wznoszącej; Gierasimow pracował akurat nad ekranizacją kilkutomowego „Cichego Donu”, najsłynniejszego dzieła pisarza – i można było przewidywać, że będzie ona cieszyć się olbrzymią popularnością wśród widzów (i tak też się stało). Siergiej Fiodorowicz uznał zatem, że opłaci mu się pójście za ciosem. Nie można jednak uważać Bondarczuka za koniunkturalistę, bo przecież na adaptację „Losu…” zdecydował się, jeszcze zanim Michaił Aleksandrowicz został uhonorowany literacką nagrodą Nobla (co nastąpiło w połowie lat 60. XX wieku). Co ciekawe, napisanie scenariusza – sam nie czuł się na tyle mocny, aby nie skorzystać z pomocy innych – powierzył dwóm bardzo bliskim współpracownikom Szołochowa – Jurijowi Łukinowi (1907-1998) oraz Fiodorowi Szachmagonowowi (1923-2014).
Łukin – krytyk i literaturoznawca – był od 1933 roku etatowym redaktorem dzieł Szołochowa; z kolei Szachmagonow w tamtym czasie (1951-1960) pełnił funkcję osobistego sekretarza Michaiła Aleksandrowicza (na boku pisał natomiast powieści zaangażowane społecznie). Praca nad filmem trwała wiele miesięcy; ekipa często zmieniała miejsce pracy – przemierzała europejską część Związku Radzieckiego wzdłuż i wszerz (od Tambowa po Kaliningrad, od okolic Woroneża po okolice naddońskiego Rostowa). Premiera gotowego już filmu odbyła się 12 kwietnia 1959 roku – co ciekawe, jednocześnie w Kraju Rad i… Polsce (co można chyba tłumaczyć dużą popularnością, jaką cieszył się autor „Cichego Donu” nad Wisłą). Do końca roku obraz obejrzało w Związku Radzieckim nieco ponad 39 milionów widzów. Zgarnął on też w tym i następnym roku wiele nagród. Tą najcenniejszą było Grand Prix Międzynarodowego Moskiewskiego Festiwalu Filmowego, ale były też laury wywalczone w Czechosłowacji, Australii i – po wielu latach – w Gujanie.
Głównym bohaterem „Losu człowieka” – zarówno mikropowieści, jak i będącego wierną jej adaptacją filmu – jest Andriej Sokołow, kierowca ciężarówki, który po wybuchu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej zostaje zmobilizowany i wysłany do walki z Niemcami. Jego historię poznajemy w formie retrospekcji, które snuje już po powrocie do cywila po zwycięskiej wojnie. Nie cieszy się jednak wcale z odniesionego nad nazistami sukcesu – ostatnie lata doświadczyły go bowiem tak bardzo, że porównanie Sokołowa do biblijnego Hioba wcale nie byłoby dokonanym na wyrost. Można odnieść wrażenie, że Andriejowi nic nie zostało oszczędzone. Znalazłszy się na froncie, zostaje bowiem ranny i trafia do niewoli – wkrótce zostaje umieszczony w obozie koncentracyjnym. Jako więzień odznacza się niebywałym wprost hartem ducha i wewnętrzną siłą. Nie daje się złamać ani upokorzyć – jest kwintesencją człowieka radzieckiego, twardego jak stal. Na szczęście dla niego nie ma świadomości tego, co Józef Stalin uważał na temat tych krasnoarmiejców, którzy dali się złapać wrogowi. Nie wie też, co będzie czekać takich jak on po powrocie z wojny do domu.
Gdy nadarza się okazja, Sokołow ucieka. Ba! zabiera ze sobą jako jeńca niemieckiego oficera. Uznany za bohatera, otrzymuje krótki urlop i wykorzystuje ten czas na wyjazd w rodzinne strony. Po dotarciu do Woroneża dowiaduje się, że w tym czasie, gdy tułał się po Niemczech w bombardowaniu zginęli jego najbliżsi: ukochana żona Irina i dwie córki – Anastazja i Olga. Został mu już tylko syn, walczący na froncie Anatolij. Odnalezienie syna – żywego – staje się celem jego życia. Drugim „człowiekiem”, którego „los” przedstawia Szołochow i Bondarczuk jest kilkuletni Wania, sierota, „bezprizorny”, od których po wojnie aż roiło się w całym Kraju Rad. Matka Iwana zginęła, podobnie jak rodzina Andrieja, w czasie bombardowania, ojciec przepadł gdzieś na froncie – chłopczyk nie traci jednak nadziei, że kiedyś wróci i go odnajdzie. Przekorny los (a może Los?) sprawia, że drogi ich obu – dojrzałego i przetrąconego przez życie Andrieja oraz nie do końca zdającego sobie sprawę z tego, co stało się jego udziałem Waniuszy – przecinają się…
Szołochow na pomysł napisania tego tekstu wpadł ponoć już w 1946 roku, kiedy spotkał mężczyznę, który opowiedział mu swoje wojenne przeżycia. Czekał jednak jeszcze przez dekadę, ale kiedy zasiadł do maszyny do pisania, uporał się z tym zadaniem w ciągu siedmiu dni. Ten motyw również pojawia się w filmie: w pewnym momencie Andriejowi towarzyszy słuchający opowieści pisarz – alter ego Michaiła Aleksandrowicza. Obraz Bondarczuka uznawany jest za arcydzieło radzieckiego filmu propagandowego. I z jednym na pewno można się zgodzić – że, mimo pewnych mankamentów (czasami nieznośny wręcz patos), jest „Los człowieka” arcydziełem. Ale czy propagandowym?! Bardzo daleko mu przecież do politycznego wydźwięku „Szczorsa” (1939) Ołeksandra Dowżenki, „Przysięgi” (1946) Michaiła Cziaureliego czy „Spotkania na Łabie” (1949) Grigorija Aleksandrowa. Na dodatek, w ekranizacji Szołochowa nie brakuje zarówno scen imponujących (jak choćby ta z piciem wódki przez Andrieja w czasie popijawy urządzanej przez niemieckich strażników w obozie koncentracyjnym), jak i wyciskających łzy (gdy kierowca oznajmia sierocie, że… – sami się przekonajcie).
Postać Sokołowa Bondarczuk zarezerwował dla siebie; w Wanię wcielił się niespełna sześcioletni Paweł (Pawlik) Połunin, który później próbował jeszcze robić karierę aktorską, ale nic z niej nie wyszło. Iwana Timofiejewicza, przedwojennego sąsiada Sokołowów, zagrał Paweł Wołkow (1897-1970), komendanta lagru Müllera – Jurij Awierin (1922-1990), a radzieckiego pułkownika – Paweł Winnik (1925-2011), znany między innymi z „9 dni jednego roku”, „Nieuchwytnych mścicieli” oraz „Mimino”. Ścieżkę dźwiękową stworzył Wieniamin Basner (1925-1996), autor oper, operetek, musicali i pieśni, który w kinie wyspecjalizował się w tematyce drugowojennej. Można też jednak usłyszeć akcent polski – w pewnym momencie orkiestra żegnająca na stacji wywożonych więźniów gra jakże miłe naszemu uchu… „Tango Milonga” („Oh, donna Clara”) Jerzego Petersburskiego. Za zdjęcia odpowiadał natomiast Władimir Monachow (1922-1983), dla którego praca nad „Losem człowieka” była najważniejszym zawodowym dokonaniem.
koniec
11 grudnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Cios w jądro ciemności
Sebastian Chosiński

1 IV 2020

Przyznam, że długo się wahałem, czy omawiać w tej rubryce filmy powstałe w czasach stalinowskich, będące apologią dyktatora. Z drugiej strony jednak, skoro one także są „klasyką kina radzieckiego” (choć niekiedy niechcianą), to dlaczego się od nich odżegnywać. Poza tym dzisiaj jest ważny dzień. Prima aprilis! I choćby z tego powodu mogę sobie pozwolić na monumentalną „Bitwę stalingradzką” Władimira Pietrowa z końca lat 40. XX wieku.

więcej »

Zaraza odc. 3: Na początku było Słowo
Marcin Mroziuk

31 III 2020

Trzeba przyznać, że twórcy serialu dbają o to, żeby w każdym odcinku czymś zaskoczyć widzów. Tym razem Mateo z jednej strony zmaga się z demonami ze swej przeszłości, a z drugiej w ramach prowadzonego śledztwa odkrywa nowe istotne fakty. A równocześnie obserwujemy, że dżuma też nie próżnuje.

więcej »

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 III 2020

Przypadek „W lesie dziś nie zaśnie nikt” pokazuje, że zrobić dobry slasher, będący hołdem dla klasyki, też trzeba umieć.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.