Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Darren Aronofsky
‹mother!›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytułmother!
Dystrybutor UIP
Data premiery3 listopada 2017
ReżyseriaDarren Aronofsky
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaJennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Brian Gleeson, Domhnall Gleeson, Jovan Adepo, Amanda Chiu
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania121 min
Gatunekdramat, groza / horror, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Do sedna: Darren Aronofsky „mother!”
[Darren Aronofsky „mother!” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zwiastuny ostatniego filmu Darrena Aronofsky’ego sugerowały, że tym razem będziemy mieli do czynienia z filmem grozy. Ostatecznie okazało się, że z horrorem film ten nie ma zbyt wiele wspólnego – może poza jedną cechą, na którą wskazuje sam reżyser. Otóż seans „mother!” miał być z założenia przeżyciem traumatycznym.

Marcin Knyszyński

Do sedna: Darren Aronofsky „mother!”
[Darren Aronofsky „mother!” - recenzja]

Zwiastuny ostatniego filmu Darrena Aronofsky’ego sugerowały, że tym razem będziemy mieli do czynienia z filmem grozy. Ostatecznie okazało się, że z horrorem film ten nie ma zbyt wiele wspólnego – może poza jedną cechą, na którą wskazuje sam reżyser. Otóż seans „mother!” miał być z założenia przeżyciem traumatycznym.

Darren Aronofsky
‹mother!›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytułmother!
Dystrybutor UIP
Data premiery3 listopada 2017
ReżyseriaDarren Aronofsky
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaJennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Brian Gleeson, Domhnall Gleeson, Jovan Adepo, Amanda Chiu
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania121 min
Gatunekdramat, groza / horror, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Już sam początek filmu wskazuje na to, że nie powinniśmy przedstawionych wydarzeń odczytywać w sposób dosłowny. Dom, przywrócony w na poły magiczny, a na poły umowny sposób ze zgliszczy, staje się całym światem głównej bohaterki. Kobieta jest żoną niespełnionego poety, który cierpi na blokadę twórczą i nieskutecznie zmaga się z własną niemocą, ignorując nie tylko potrzeby, ale wręcz obecność małżonki.
Remontowana przez bohaterkę posiadłość jest dosłownie żyjącym i połączonym z nią mikrokosmosem, którego nie chce (nie potrafi?) opuścić. Odnawia ją tylko bez ustanku, powtarzając: „Przebywamy w tym domu cały czas. Chcę go uczynić rajem”. Bohaterka oddaje małżeństwu i domowi całą siebie, uporczywie wypierając smutny fakt – jej starania i tak nie zostaną docenione.
Pozorny i na siłę utrzymywany ład zostaje zaburzony przez przybycie niezapowiedzianych gości. Mąż przyjmuje pod dach obcego mężczyznę, potem jego żonę, a następnie pojawiają się ich dwaj synowie. Inwazja na ognisko domowe w wykonaniu czwórki „obcych” eskaluje – coraz to nowe indywidua dostają się do środka, niszcząc i demolując co popadnie. Kobieta, wbrew niezrozumiałej akceptacji tego stanu rzeczy ze strony podejrzanie gościnnego męża, walczy rozpaczliwie o ocalenie domu – dodatkowym argumentem jest to, że zaszła w końcu w ciążę. Jednak dla męża, który po tym fakcie stał się w jednej chwili rozchwytywanym, płodnym i otoczonym niemal kultem poetą, ważniejsi są jego fani, którzy już całymi tłumami wdzierają się do coraz bardziej zdewastowanego domostwa.
Fabuła filmu przywodzi trochę na myśl powieści Franza Kafki – ciężki, duszny, fantasmagoryczny klimat, poczucie nieustannego zagrożenia, teatralność i umowność miejsca akcji, aluzyjność i symbolika obserwowanych wydarzeń i w końcu absurdalna, jawnie alegoryczna, konstrukcja wszystkich pojawiających się postaci. „mother!” jest filmem już z założenia prowokatorskim – i zadziałał na odbiorców dokładnie tak, jak sobie to Aronofsky zaplanował. Miał drażnić, bić po twarzy, krzyczeć głośno, popadać w przesadę i teatralną histerię. Finał filmu jest tak rozbuchany i intensywny, że konkurować z nim może chyba tylko końcówka „Requiem dla snu”.
Samo docieranie do sedna „mother!” jest jak ponowne odkrywanie Ameryki. Dla osób znających poprzednie dzieła reżysera, film ten jest bardzo jednoznaczny i wbrew pozorom oczywisty do zdekodowania. Ale tak naprawdę również i pozostali widzowie nie mogą nie zauważyć podstawowych tropów interpretacyjnych, na które reżyser nieustannie rzuca wyjątkowo mocne światło. „mother!” to nie tylko „home invasion movie”, nie tylko opowieść o toksycznym związku, nieodwzajemnionej miłości i bezgranicznym, bezcelowym poświęceniu. Nieokiełznana forma, pewien „nadmiar wszystkiego” i nachalny symbolizm sugerują, że chodzi o coś więcej.
Darren Aronofsky ustawia główną bohaterkę w roli Matki Natury, która stara się ze wszystkich sił uczynić świat-dom miejscem pełnym życia i harmonii. Jej mąż to inkarnacja Stwórcy, o którym w przedostatnim filmie tylko mówiliśmy1). Popełnia on wielki błąd, gdy „szóstego dnia” sprowadza do „domu” pierwszego człowieka – Adama. Resztę każdy dopowie sobie sam – Aronofsky idzie prosto przez Stary Testament: wygnanie z Raju, wiadome bratobójstwo, wielki potop, narodziny religii, przyjście Chrystusa, jego śmierć na krzyżu i Apokalipsę.
Ludzie są tu taką samą paskudną, niszczycielską szarańczą jak w „Noem”. Postać mężczyzny-Boga w „mother!” jawi się jednak w ostatecznym rozrachunku zupełnie inaczej. W poprzednim filmie, Stwórca – wedle interpretacji głównego bohatera – rozsierdzony na ludzkość zsyła potop, aby ją całkowicie zlikwidować i ocalić zdewastowaną planetę. Tutaj jest odwrotnie – on kocha swą niedoskonałą kreację o wiele bardziej niż świat i wypełniającą go Matkę Naturę. Gdy kobieta krzyczy: „Spraw, żeby oni sobie odeszli!”, on odpowiada: „Ale ja wcale tego nie chcę!”. A może właściwszym stwierdzeniem jest to, że kocha sam fakt bycia kochanym.
I to dlatego nie Stwórca, ale właśnie Matka – zrozpaczona, zmaltretowana i doprowadzona na skraj wytrzymałości – dokonuje samooczyszczenia z ludzkiej zarazy. Najpierw przez symboliczny potop, a potem przez nie mniej alegoryczną apokalipsę. Tym bardziej wstrząsające jest samo zakończenie, gdzie wracamy do tematu odwiecznego cyklu życia i śmierci, który stanowił ideowe sedno „Źródła”. Konsekwencje nieodwołalności tego cyklu, tak mocno zaakcentowane w finale, są tu wyjątkowo zatrważające.
Darren Aronofsky stwierdził kiedyś, że nie ma nic bardziej ekscytującego od oglądania reakcji publiczności na własny film. Jak możemy się łatwo domyślić film „mother!” zebrał skrajne opinie – pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejne filmy reżysera trzymać się będą tej reguły.
koniec
14 grudnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zajęcia pozalekcyjne: Odc. 2. Trafiła kosa na kamień
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Prowadzenie przestępczej działalności wiąże się oczywiście ze sporym ryzykiem, ale na Oh Ji-soo cios spada z zupełnie niespodziewanej strony. Kiedy znika jego telefon, przez który może kontaktować się z panem Lee i namierzać miejsce pobytu pracujących dla niego kobiet, główny bohater wie, że w każdej chwili może zostać zdemaskowany. I wkrótce jego najgorsze obawy nabierają całkiem realnych kształtów.

więcej »

East Side Story: Niewiara, Beznadzieja i Nienawiść
Sebastian Chosiński

5 VII 2020

„Kochaj ich wszystkich” można odbierać jako portret współczesnej kobiety. Walczącej i zdeterminowanej. Wyzwolonej i dominującej nad mężczyznami. Gdyby nie fakt, że film ten jest dziełem reżyserki Marii Agranowicz, mogłyby go spotkać wręcz oskarżenia o męski szowinizm i chęć zdyskredytowania Wiary, Nadziei i Miłości (wyjaśnienie w tekście!).

więcej »

Do sedna: Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
Marcin Knyszyński

4 VII 2020

Jest rok 1995. Masz dwadzieścia lat, mieszkasz w New Jersey, nie masz stałej pracy i nawet się o nią nie starasz. Jesteś dużym dzieciakiem bez pomysłu na życie i właśnie rzuciła cię dziewczyna. Co robisz? Idziesz włóczyć się po galerii handlowej. Oto realia, z którymi być może trudno się nam utożsamić – w końcu dwadzieścia pięć lat temu takich przybytków w Polsce jeszcze nie było. Ale wszystkie problemy wczesnej dorosłości jak najbardziej. Zapraszam na drugi film Kevina Smitha.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.

Do sedna:

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Październik 2014 (1)
— Kamil Witek, Konrad Wągrowski, Jarosław Loretz, Piotr Dobry

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Źródła
— Grzegorz Fortuna

Czarny łabędź, biały łabędź
— Krzysztof Czapiga

Padłeś? Powstań!
— Jakub Gałka

Pokłon dla zawodnika
— Przemysław Pieniążek

Aronofsky’ego sposób na śmierć
— Konrad Wągrowski

Nowości: Grudzień 2003 – Fantastyka na DVD
— Konrad Wągrowski

DVD: Pi
— Konrad Wągrowski

Pogrzeb marzeń
— Mateusz Droba

Tegoż autora

Srebrzysty paladyn
— Marcin Knyszyński

Coś do oglądania
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Jak być diabłem diabła?
— Marcin Knyszyński

Nie jesteś sam
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Osiemnastoletnia improwizacja
— Marcin Knyszyński

Komiks niepotrzebny
— Marcin Knyszyński

Nie daj się tyranii przewidywalności!
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Fajne… po prostu
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.