Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Marcin Krzysztalowicz
‹Pan T.›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPan T.
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery25 grudnia 2019
ReżyseriaMarcin Krzysztalowicz
ZdjęciaAdam Bajerski
Scenariusz
ObsadaPawel Wilczak, Sebastian Stankiewicz, Maria Sobocinska, Jerzy Bonczak, Wojciech Mecwaldowski, Zdzisław Wardejn, Anna Ilczuk, Katarzyna Gniewkowska
MuzykaMichal Wozniak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania103 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gorzki smak socrealizmu
[Marcin Krzysztalowicz „Pan T.” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zwracając się dydaktycznie do swojego sąsiada-literata, tytułowy Pan T. sugeruje, że kluczem do dobrego utworu jest nieodkrywanie jego istoty już na początku, lecz złożenie frapującej obietnicy odbiorcy i uwiedzenie jego ciekawości. Podobna figura to clou zrozumienia filmu Marcina Krzyształowicza. Zaczynając go informacją z planszy, że opisywana historia nie jest niczyją biografią, podsyca pragnienie poszukiwania w nim zaprzeczeń owej tezy.

Kamil Witek

Gorzki smak socrealizmu
[Marcin Krzysztalowicz „Pan T.” - recenzja]

Zwracając się dydaktycznie do swojego sąsiada-literata, tytułowy Pan T. sugeruje, że kluczem do dobrego utworu jest nieodkrywanie jego istoty już na początku, lecz złożenie frapującej obietnicy odbiorcy i uwiedzenie jego ciekawości. Podobna figura to clou zrozumienia filmu Marcina Krzyształowicza. Zaczynając go informacją z planszy, że opisywana historia nie jest niczyją biografią, podsyca pragnienie poszukiwania w nim zaprzeczeń owej tezy.

Marcin Krzysztalowicz
‹Pan T.›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPan T.
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery25 grudnia 2019
ReżyseriaMarcin Krzysztalowicz
ZdjęciaAdam Bajerski
Scenariusz
ObsadaPawel Wilczak, Sebastian Stankiewicz, Maria Sobocinska, Jerzy Bonczak, Wojciech Mecwaldowski, Zdzisław Wardejn, Anna Ilczuk, Katarzyna Gniewkowska
MuzykaMichal Wozniak
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania103 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jedno jest pewne – kontrowersje wokół źródeł filmu z pewnością przydały mu marketingowego hałasu. Krzyształowicz bowiem gorliwie odżegnuje się od bezpośredniego biografowania postaci Leopolda Tyrmanda, nawet jeśli skojarzenia z życiem wybitnego pisarza w „Panu T.” są na tyle przebijające, że części wspólne odnajdą także i ci, którzy wiedzę o życiorysie literata zaczerpnęli jedynie z Wikipedii.
Spór o definicję inspiracji dla utworu i pokrętne tłumaczenia twórców powinny jednak stanowić marginalną część dyskusji o „Panu T.”. Szczególnie że reżyser „Obławy” nie porywa się na standardowy portret „od kołyski aż po grób”. To bardziej próba odegrania groteskowymi chwytami klimatu powojennej Polski, gdzie zdystansowany Everyman próbuje odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości. Ta nie jest kolorowa, nie tylko ze względu na przybrany czarno-biały filtr. We fresku Warszawy ad 1953 żmudność powstawania miasta z powojennych zgliszczy kontrastuje z westchnieniem za utraconą świetnością. Ścierające się „stare” z „nowym” są kanwą dla poszukiwania narodowej tożsamości. Gdzieś w tle migają budowlane żurawie, w krajobraz wgryza się świeżo stawiany Pałac Kultury i Nauki. Odskoczni od szaro burości i poczucia wolności szuka się w iskrzącym dźwiękami, jazzowym podziemiu.
Tożsamość to zresztą motyw dyktujący ton całej opowieści. Osobowość na rozdrożu – wiodący temat prowadzony przez nieco ślamazarne fabularne meandry. Konflikt toczący się w Panu T. nikogo tu nie zaskoczy. Literat z łatką reakcjonisty, nie ma szans na druk. Pozostaje mu patrzenie w ścianę i snucie zza przyciemnionych okularów imaginacji o świecie bez korepetycji dla maturzystek, oportunistycznych zazdrośników i rautów wśród propagandowych haseł. Pakt z diabłem i ułożenie się z władzą jest na wyciągnięcie ręki. Zresztą takie czasy, że do jego sygnatariusza ustawiają się długie kolejki. Wybór, choć moralnie trudny, wydaje się jedynym możliwym. Poskromienie intelektualnych i niebezpiecznych wycieczek w zamian za względny dobrobyt. Koniec z praniem skarpet w cudzych umywalkach, dawkowaniem kawy i życiem w klitce z przyklejonym za ścianą do szklanki sąsiadem.
Czarno-biała stylizacja zawsze budzi moje podejrzenie, że nietypowym filtrem twórcy chcą zatuszować inne filmowe niedostatki. Dualna fabuła w „Panu T.” wymaga bowiem pewnej kinofilskiej wytrwałości. Krzyształowicz snuje się po klasycznych scenkach z życia socjalizmu bez większej gracji i nie opiera się pokusie portretowania ich w zgranych kliszach. Nie ominą nas zatem wybuchowe ubeckie przesłuchania, absurdalne propagandowe przemówienia i podobne komunistyczne bon moty. Taka konwencja – powiecie. Nie ma tu jednak zbyt wielu prób nagięcia jej ram, groteskowość często opiera się jedynie na beznamiętnym, obserwacyjnym spojrzeniu Pana T. Dlatego w wielu momentach obraz broni się wyłącznie kadrami, które z miejsca można powiesić sobie na ścianie. Ornament dla historii bywa zbyt często jej sednem. Metafory są bowiem tu nadwyraz czytelne, niuanse ginące pod stylistycznymi zagrywkami, parabole naciągnięte bardziej od kontrabasowej struny. Same postaci to w gruncie rzeczy figury trwalsze od spiżu. Wykute w scenariuszu dla odpowiednich fabularnych funkcji: sumienia, kusiciela, póz niewinności, sprzeciwu czy spolegliwości. Ok, jest w „Panu T” kilka rzadkich dla rodzimego kina aspektów, dodających mu cech względnej świeżości. Tajemniczy oniryzm, zgrabne lawirowanie między dwoma nitkami akcji dają szczyptę nadziei, że owe ożywcze zefirki wystarczą na wywietrzenie ogólnego, nieco naftalinowego smrodku.
mat. dystrybutora
mat. dystrybutora
Oderwana od rzeczywistości, socrealistyczna utopia, gdzie w teorii wszyscy są uśmiechnięci i szczęśliwi, słusznie dostaje tu mocno po głowie, lecz w „Panu T.” totalna krytyka to jednak miecz obosieczny. Stylistyczna beznamiętność rodzi zobojętnienie, nieruchomość charakterów trąci brakiem uwodzicielskiej nuty. Jasne, twórcy będą przekonywać nas o jej subtelności i przemyślanych niedomówieniach, lecz zapominają, że i te mają swoje ilościowe tolerancje. Dlatego w pogoni za najlepszymi wzorcami, „Panu T.” sił i pomysłu starczyło co najwyżej na zapominany już „Rewers”. „Zimna wojna” to już zupełnie inna liga.
koniec
30 grudnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
Jarosław Loretz

17 I 2020

„Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” była swego rodzaju przełomem w horrorze, dowodząc, że dreszcze grozy może budzić również zupełnie spokojny, wręcz obyczajowy film. „Demony prerii” idą tym samym śladem – i wcale gorzej im to nie wychodzi.

więcej »

Wiedźmin #3: Więc to całe twoje życie? Potwory i pieniądze?
Konrad Wągrowski

16 I 2020

Geralt odczarowuje strzygę, a my oglądamy pierwszy z dwóch najlepszych odcinków pierwszego sezonu serialu.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Święto, którego nie ma. Problemy, które są
Sebastian Chosiński

15 I 2020

Ten film powinien nakręcić Eldar Riazanow. We wszystkim bowiem, co możliwe, „Stary Nowy Rok” przypomina jego wcześniejsze i późniejsze dzieła. To obyczajowy komediodramat, który w groteskowy sposób przedstawia dwie współcześnie żyjące w Moskwie rodziny – inteligencką i robotniczą. Podpisali się pod nim jako reżyserzy aktor Oleg Jefremow oraz operator Naum Ardasznikow.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky „mother!”

Do sedna:

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.