Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Alejandro González Iñárritu
‹21 gramów›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł21 gramów
Tytuł oryginalny21 Grams
Dystrybutor SPI
Data premiery12 marca 2004
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaRodrigo Prieto, Fortunato Procopio
Scenariusz
ObsadaSean Penn, Benicio del Toro, Naomi Watts, Clea DuVall, Charlotte Gainsbourg
MuzykaGustavo Santaolalla
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
[Alejandro González Iñárritu „21 gramów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dobrze wiemy czym jest tytułowe „21 gramów”. Niemal każda recenzja drugiego filmu Alejandro Gonzalesa Iñárritu (moja właśnie też) mówi o tym, że jest to różnica między masą człowieka tuż przed i tuż po śmierci. Tyle waży ponoć ludzka dusza. A jak się ma to dokładnie do fabuły rzeczonych „21 gramów”?

Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
[Alejandro González Iñárritu „21 gramów” - recenzja]

Dobrze wiemy czym jest tytułowe „21 gramów”. Niemal każda recenzja drugiego filmu Alejandro Gonzalesa Iñárritu (moja właśnie też) mówi o tym, że jest to różnica między masą człowieka tuż przed i tuż po śmierci. Tyle waży ponoć ludzka dusza. A jak się ma to dokładnie do fabuły rzeczonych „21 gramów”?

Alejandro González Iñárritu
‹21 gramów›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł21 gramów
Tytuł oryginalny21 Grams
Dystrybutor SPI
Data premiery12 marca 2004
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaRodrigo Prieto, Fortunato Procopio
Scenariusz
ObsadaSean Penn, Benicio del Toro, Naomi Watts, Clea DuVall, Charlotte Gainsbourg
MuzykaGustavo Santaolalla
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Drugi film meksykańskiego reżysera, realizowany już w Stanach Zjednoczonych i z o wiele bardziej rozpoznawalną obsadą, jest, podobnie jak „Amores Perros”, zapisem fragmentów trzech żywotów, które łączy tragiczny wypadek samochodowy. Jack jest byłym skazańcem, który po wyjściu z więzienia znalazł ukojenie i cel życia w religii katolickiej – życie swoje i rodziny podporządkowuje ortodoksyjnej wierze. Cristina jest byłą narkomanką, która porzuciła nałóg i żyje szczęśliwa z kochającym mężem i dwiema córeczkami. Paul jest śmiertelnie chorym na serce akademikiem, którego uratować może tylko przeszczep. On jeszcze tkwi w piekle, nie wyszedł z niego jak pozostała dwójka bohaterów.
Paradoksalnie szansę stwarza mu wypadek samochodowy. Jack potrąca śmiertelnie rodzinę Cristiny i ucieka z miejsca wypadku. Dla obojga z nich życie zmienia się całkowicie – lądują na dnie otchłani znacznie głębszej niż ta, z której uprzednio wyszli. Jacka niszczy poczucie winy i wyrzuty sumienia – kwestionuje swoją wiarę, porzuca rodzinę i izoluje się od świata w swoim własnym, wewnętrznym koszmarze. Cristina traci wszystko, trauma jaką przeżywa jest niewyobrażalna – ona również okopuje się we własnym piekle, nie widząc nadziei na normalne życie. Paul z kolei otrzymuje serce męża Cristiny, żyje na nowo i zaciąga dług u świata – dokładnie na owo metaforyczne dwadzieścia jeden gramów, bo przecież ludzkie serce waży więcej. Czuje, że kiedyś przyjdzie mu ten dług spłacić – chce uprzedzić bezlitosnego windykatora i szuka żony człowieka, który dał mu drugie życie.
Scenarzysta „21 gramów”, Guillermo Arriaga, był przed laty świadkiem podobnego wypadku. Gdy jechał na przyjęcie urodzinowe zauważył policję, gapiów i trupa młodego mężczyzny – ojca i męża uśmiechniętych istot, które wysunęły mu się z portfela, jakby chciały podkreślić, że bardzo czekają na jego bezpieczny powrót do domu. „Co, gdybym to ja zabił tego człowieka? Niechcący, w wyniku pechowego splotu okoliczności? Jakbym z tym żył? Jak żyliby jego bliscy?” – myślał Arriaga, którego rolę niejako przejął w filmie Jack.
„Szczęśliwe życie”, ten wspaniały czas, który czasem się nam przytrafia, to tylko chwilowy uśmiech losu, udany rzut monetą. Trzymamy się kurczowo naszego szczęścia, znajdujemy sobie talizmany mające na celu ochronę przed kolejnymi nieudanymi rzutami. Może to być wiara, może realizacja w małżeństwie, może próba odwdzięczenia się za otrzymany dar. To wszystko nadaje cel naszemu życiu i powoduje, że ma ono dla nas samych jakikolwiek sens. Ale moneta dalej leci w górę i upada – bez przerwy, niezliczoną ilość razy. Bohaterom udało się wyjść z osobistych piekieł – z więzienia, uzależnienia, choroby – tylko po to, aby wpaść ponownie do bezdennej otchłani. Takiej bez porównania głębszej i przerażającej niż poprzednio. Najgorsze jest to, że żaden z nich niczym nie zawinił – to wszystko tylko pech, zbieg okoliczności.
Świat to miejsce chaotyczne, nieczułe na nasze potrzeby, nawet nie zdające sobie sprawy z ich istnienia. Bohaterowie Iñárritu zbierają życiowe doświadczenia, żyjąc od wypadku do wypadku, ciągle między jednym a drugim uśmiechem lub grymasem losu, dokładając do swego brzemienia nowe ciężary. Przeglądają się w swojej przeszłości jak w lustrze. Jack, trawiony poczuciem winy (przed którym tak przestrzegał swojego podopiecznego na początku filmu), krzyczy do słuchawki: „To moje lustro. Muszę żyć z tym sam. Nie mogę tego wymazać. Nikt nie może”. Cristina mówi zrezygnowana ojcu, że już nigdy nic nie będzie takie samo, że „życie nie toczy się po prostu dalej”. Nie rozumie, jak mógł się on śmiać po jakimś czasie od śmierci ich matki, jak mógł w ogóle funkcjonować.
Żona Jacka ma jednak inne zdanie. Uważa ona, że trzeba żyć, nieważne już, czy z Bogiem czy bez. Tak też uważają twórcy filmu. Doświadczenia życiowe, interakcja ze światem, akceptacja straty – to wszystko jest częścią życia, „nauką” (często niechcianą) dawaną nam nie przez niepotrzebnie personifikowany „los”, lecz nas samych w wyniku uczestnictwa w dziwnych i niczym nie uzasadnionych, lecz chronologicznie następujących splotach zdarzeń. Na tym polega egzystencja – na współuczestnictwie, interakcji – nawet tak koszmarnych jak rzeczony wypadek samochodowy. Nie na ucieczce od świata, nie na ucieczce w złudzenia. Dwójka bohaterów filmu otrzymuje ostatecznie nowe życia. Jack dosłownie wymyka się śmierci, a Cristina przybiera na wadze – początkowo tylko o dwadzieścia jeden gramów. Te dwa nowo zaciągnięte kredyty spłaca z nawiązką Paul – to jego współuczestnictwo, jego inwazja w powleczone grubą skórą kokony Jacka i Christiny, pozwala wydostać się tej dwójce z dna piekielnych czeluści. Choć jednocześnie uniemożliwia to Paulowi. Jego monolog kończący film dokładnie wyjaśnia znaczenie tytułu.
Skrajne zaburzona chronologia zdarzeń w filmie ma wielkie znaczenie dla samej jego wymowy. Ten, deprecjonowany w większości recenzji i uznawany za słabość, manewr narracyjny jest tu bardzo istotny. To przecież właśnie sekwencja zdarzeń, następstwo przyczyny i skutku, pozwala człowiekowi żyć, wyciągać wnioski, odbierać nauki, wydostawać się z dna przepaści zaraz po bolesnym upadku. Chronologia jest ważna dla nas, nie dla chaotycznego świata. Dlatego właśnie została w filmie unieważniona – patrzymy na naszych bohaterów tak, jakby patrzył sam świat, sam „los”. Trochę to paradoksalne – bo przecież, jak już wspominałem, nie wolno nam ich nigdy personifikować.
koniec
1 lutego 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: „Ku” czy nie „ku”? – oto jest pytanie
Sebastian Chosiński

26 II 2020

Jeden z najsłynniejszych radzieckich filmów fantastycznonaukowych powstał – w pewnym sensie – przez przypadek. Pierwotnie był bowiem zamierzony jako historia science fiction, dla której punktem wyjścia miała być przygodowa „Wyspa skarbów” Roberta Louisa Stevensona. Scenariusz Gieorgija Danieliji i Rewaza Gabriadzego jednak ewoluował i ostatecznie przybrał postać „Kin-dza-dza!” – gorzkiej komedii o okrutnej dyktaturze.

więcej »

Co cechuje dżentelmena?
Konrad Wągrowski

24 II 2020

Guy Ritchie powraca do korzeni i kręci gangsterską komedię w stylu swych dawnych filmów. Wielbiciele „Przekrętu” i „Porachunków” nie powinni być zawiedzeni.

więcej »

East Side Story: Fatalne zauroczenie po rosyjsku
Sebastian Chosiński

23 II 2020

Reżyserski debiut aktora Grigorija Dobrygina to współczesny psychologiczny melodramat, który opowiada o tym, jak fascynacja wielkim światem i niespełnione marzenia niszczą życie młodego małżeństwa mieszkającego na rosyjskiej prowincji. W „Sheena667” krok po kroku obserwujemy destrukcję zdrowego układu damsko-męskiego, która prowadzi… – właśnie, dokąd?

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Ciężar duszy
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Więzień istnienia
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

My tu tylko mieszkamy…
— Marcin Knyszyński

Fantasy na kacu
— Marcin Knyszyński

Piekło w Gotham
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Atak na percepcję
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Z telewizji do komiksu
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.