Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Aleksandr Askołdow
‹Komisarz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKomisarz
Tytuł oryginalnyКомиссар
ReżyseriaAleksandr Askołdow
ZdjęciaWalerij Ginzburg
Scenariusz
ObsadaNonna Mordiukowa, Rołan Bykow, Raisa Niedaszkowska, Ludmiła Wołyńska, Wasilij Szukszyn, Otar Koberidze, Leonid Reutow, Wiktor Szachow, Walerij Ryżakow, Liuba Kac
MuzykaAlfred Sznitke
Rok produkcji1967
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania110 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Nie pisz na Berdyczów! Tam nie ma już Żydów
[Aleksandr Askołdow „Komisarz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Aleksandr Askołdow to twórca jednego filmu. Nie dlatego, że inne okazały się zbyt słabe, aby o nich po latach wspominać. Po prostu więcej nie pozwolono mu nakręcić. A i ten jeden starano się doszczętnie wymazać z historii radzieckiej kinematografii. Na szczęście to się nie udało, bo zwolniony aresztu po dwudziestu latach „Komisarz” okazał się prawdziwym arcydziełem sztuki antywojennej.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Nie pisz na Berdyczów! Tam nie ma już Żydów
[Aleksandr Askołdow „Komisarz” - recenzja]

Aleksandr Askołdow to twórca jednego filmu. Nie dlatego, że inne okazały się zbyt słabe, aby o nich po latach wspominać. Po prostu więcej nie pozwolono mu nakręcić. A i ten jeden starano się doszczętnie wymazać z historii radzieckiej kinematografii. Na szczęście to się nie udało, bo zwolniony aresztu po dwudziestu latach „Komisarz” okazał się prawdziwym arcydziełem sztuki antywojennej.

Aleksandr Askołdow
‹Komisarz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKomisarz
Tytuł oryginalnyКомиссар
ReżyseriaAleksandr Askołdow
ZdjęciaWalerij Ginzburg
Scenariusz
ObsadaNonna Mordiukowa, Rołan Bykow, Raisa Niedaszkowska, Ludmiła Wołyńska, Wasilij Szukszyn, Otar Koberidze, Leonid Reutow, Wiktor Szachow, Walerij Ryżakow, Liuba Kac
MuzykaAlfred Sznitke
Rok produkcji1967
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania110 min
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Znacie zapewne używane jeszcze powszechnie w okresie międzywojennym ironiczne powiedzenie: „Pisz pan na Berdyczów”, które oznaczało tyle, co dzisiejsze – mówiąc kolokwialnie – „spadaj na drzewo”. Przez długie lata językoznawcy byli przekonani, że wynikało to z fatalnego stanu poczty w tym leżącym dzisiaj na Ukrainie, a do czasu drugiego rozbioru znajdującym się w granicach Rzeczypospolitej kresowym miasteczku. Tymczasem było dokładnie na odwrót – poczta berdyczowska słynęła z sumienności i rzetelności, utarło się wręcz przekonanie, że jeśli nie ma możliwości skontaktowania się z jakimś kupcem (na przykład z powodu braku jego adresu), wystarczy wysłać wiadomość do Berdyczowa – tam na pewno dotrze ono do adresata. Ale nie tylko tym to zamieszkane w dużej mierze przez ludność żydowską miasto zapisało się w historii – było ono również areną dramatycznych wydarzeń w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku i rosyjskiej wojny domowej. W literaturze upamiętnił je słynny pisarz Wasilij Grossman i potrzebował do tego zaledwie kilkustronicowego opowiadania „W mieście Berdyczów”.
Wasilij Siemionowicz Grossman (1905-1964) to jeden z najwybitniejszych (a może i najwybitniejszy) radzieckich literatów pochodzenia żydowskiego. Urodził się właśnie w Berdyczowie; tam też spędził dzieciństwo. Wspomniane powyżej opowiadanie, którego pierwodruk miał miejsce w 1934 roku, było jego debiutem literackim. W przyszłości zasłynął powieściową dylogią o bitwie stalingradzkiej („Naród jest nieśmiertelny”, 1942; „Za słuszną sprawę”, 1954), ale nade wszystko epopeją „Życie i los” (1950-1959) oraz beletrystycznym esejem „Wszystko płynie…” (1963). Jednak to właśnie na króciutkie „W mieście Berdyczów” zwrócił uwagę początkujący reżyser filmowy Aleksandr Jakowlewicz Askołdow (1932-2018). Był on, podobnie jak Grossman, Żydem; przyszedł na świat w Moskwie, ale pierwsze lata życia spędził w Kijowie, gdzie jego ojciec – niegdyś bohater wojny domowej – był dyrektorem fabryki. W 1937 roku, w czasie Wielkiej Czystki, oboje rodzice Aleksandra Jakowlewicza zostali aresztowani przez NKWD; chłopca zdołano – dosłownie – przemycić do stolicy i oddać pod opiekę babci.
Kiedy wybuchła wojna radziecko-niemiecka, matkę Askołdowa zwolniono z obozu, ale z zakazem uprawiania zawodu (była lekarką), mogła jedyne pracować jako opiekunka w domu dziecka. Sytuacja materialna była więc nie do pozazdroszczenia. Po wojnie Aleksandr Jakowlewicz podjął studia na wydziale filologicznym Uniwersytetu Moskiewskiego, dyplom zdobył w połowie lat 50. XX wieku. Następnie znalazł pracę w Instytucie Literackim imienia Maksima Gorkiego, gdzie zajął się opracowywaniem spuścizny Michaiła Bułhakowa; wraz z wdową po autorze „Mistrza i Małgorzaty” starał się również rozpropagować jego twórczość w Związku Radzieckim, co niekoniecznie podobało się władzom. Mimo to został niebawem pracownikiem Ministerstwa Kultury (ba! bliskim doradcą samej Jekatieriny Furcewej); dokooptowano go również do komisji redakcyjno-scenariuszowej Państwowego Komitetu Kinematografii, czyli Goskina. Ceną za pięcie się po szczeblach kariery było wstąpienie w szeregi Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR).
Prawdopodobnie jako urzędnik Goskina Askołdow połknął bakcyla filmowego i rozpoczął – w 1964 roku – naukę na Wyższych Kursach Scenariopisarstwa i Reżyserii (WKSR). Trzy lata później przystąpił do realizacji swego dyplomowego dzieła, którego scenariusz napisał na podstawie opowiadania Grossmana. Niestety, trafił na najgorszy możliwy moment. W tym samym czasie na Bliskim Wschodzie wybuchł kolejny konflikt militarny pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi (tak zwana wojna sześciodniowa), w którym władze sowieckie stanęły murem po stronie koalicji antyizraelskiej. Propaganda antysemicka w mediach dorównała wówczas tej z lat 1952-1953, gdy rozdmuchano prowokację znaną jako „spisek lekarzy kremlowskich”. Kiedy „Komisarz” – taki tytuł otrzymało dzieło Aleksandra Jakowlewicza – trafił pod obrady Goskina, niedawni jeszcze koledzy i przyjaciele Askołdowa nie pozostawili na filmie suchej nitki. Zarzucano mu przede wszystkim, że stworzył obraz, który nie pasuje do aktualnej linii politycznej KPZR, ponieważ w zbyt pozytywnym świetle pokazuje Żydów. Dano jednak reżyserowi szansę – musiałby jednak pokazaną na ekranie żydowską rodzinę Magazanników zastąpić… Tatarami. Askołdow odmówił.
I wtedy rozpętało się piekło!
Reżysera w trybie natychmiastowym zwolniono z pracy w Wytwórni Filmowej imienia Gorkiego. Na pożegnanie w jego książeczce zatrudnienia umieszczano adnotację, która znaczyła tyle, co „nie nadaje się do pracy w zawodzie”. Był to typowy „wilczy bilet”. Nie mogąc pracować, został uznany za „pasożyta społecznego” i w myśl obowiązującego w Kraju Rad prawa wyrzucony z KPZR. I tak miał szczęście, że nie trafił do więzienia bądź obozu. Urzędnicy Goskina podjęli również decyzję o zniszczeniu wszystkich kopii „Komisarza”. Na szczęście do tego ostatniego nie doszło. Dlaczego? Są dwie wersje. Według jednej z nich to sam Askołdow miał negatyw filmu wynieść z montażowni, jeszcze zanim zamknięto mu przed nosem drzwi do wytwórni. A potem poprosić listownie Michaiła Susłowa, członka ścisłego kierownictwa KPZR (odpowiedzialnego w partii za sprawy ideologiczne), aby zachować dzieło. Według innej była to zasługa kolegi po dachu Aleksandra Jakowlewicza, Siergieja Gierasimowa, chyba najważniejszej w latach 60., 70. i na początku 80. postaci w radzieckim przemyśle filmowym. Zgodnie z tą wersją, po jego śmierci w 1985 roku w służbowym sejfie znaleziono legitymację partyjną twórcy oraz… kopię „Komisarza”. Zresztą mogło wydarzyć się i tak, i tak.
W każdym razie film Askołdowa po dwóch dekadach uwięzienia wyszedł na wolność. Było to oczywiście możliwe dzięki zadekretowanej przez Michaiła Gorbaczowa „pierestrojce”. Po raz pierwszy pokazano go oficjalnie 8 lipca 1987 roku w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Moskwie, jednak poza konkursem, więc żadnych nagród nie zdobył. Ale nie musiał na nie długo czekać. Kilka miesięcy później „rozbił bank” na Berlinale, gdzie (wraz z polskim „półkownikiem”, „Matką Królów” Janusza Zaorskiego) otrzymał nominację do Złotego Niedźwiedzia (ostatecznie wygrał chiński dramat „Czerwone sorgo” Zhanga Yimou), a poza tym nagrodę specjalną jury, czyli Srebrnego Niedźwiedzia, oraz nagrody Interfilm imienia Ottona Dibeliusa, Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych (FIPRESCI) i Międzynarodowej Katolickiej Organizacji Filmowej i Audiowizualnej (OCIC). Jeszcze w tym samym roku na festiwalu w belgijskiej Gandawie Askołdow uznany został za najlepszego reżysera. Z kolei rok później do rąk twórców „Komisarza” trafiły cztery statuetki Nika: dla najlepszego aktora pierwszoplanowego (Rołan Bykow), dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Raisa Niedaszkowska) oraz za najlepsze zdjęcia (Walerij Ginzburg) i muzykę (Alfred Sznitke). A to wcale nie był koniec…
Aleksandr Jakowlewicz, któremu w latach 70. pozwolono nakręcić kilka dokumentów o… produkcji samochodów ciężarowych marki KamAZ, a w pierwszej połowie następnej dekady uczyniono nawet dyrektorem i kierownikiem artystycznym teatru muzycznego „Rossija”, wreszcie doczekał się należnej mu chwały. Co z tego jednak, skoro wcześniej złamano mu karierę. Do zawodu reżysera już nie powrócił. Zajął się natomiast pisaniem książek, wykładał na uniwersytetach w Niemczech, Włoszech, Anglii oraz Szwecji. Zmarł w maju 2018 roku w Göteborgu. Pozostawił po sobie tylko jeden pełnometrażowy film fabularny, znamionujący talent na miarę Andrieja Tarkowskiego bądź Andrieja Konczałowskiego. Można jedynie domniemywać, ile straciła na tym kultura rosyjska, europejska, światowa…
Akcja „Komisarza” rozgrywa się w czasie wojny domowej w Rosji. Był to swego czasu bardzo popularny temat w kinematografii radzieckiej (wystarczy wspomnieć o trylogii Edmonda Keosajana o „Nieuchwytnych mścicielach” czy easternie „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich”, który był debiutem reżyserskim Nikity Michałkowa). Wykorzystywany najczęściej do gloryfikowania bohaterskiej Armii Czerwonej i czekistów Feliksa Dzierżyńskiego. I chociaż ci pierwsi pojawiają się i odgrywają nader istotną rolę w filmie Askołdowa, jego wydźwięk jest zupełnie inny. Pod naporem bolszewików „biali” wycofują się z Berdyczowa; miasto zajmują „czerwoni” – wśród nich jest, znana z nieustępliwego charakteru, nigdy nie użalająca się nad sobą, komisarz polityczna Kławdia Wawiłowa. Boją się jej najtwardsi nawet mężczyźni, bo wiedzą, że dla wrogów rewolucji nie ma ona litości. Boleśnie przekonuje się o tym zwłaszcza dezerter Jemielin, który uciekł do żony; złapany, na polecenie Wawiłowej zostaje oddany pod trybunał i – innego wyroku być nie mogło (i Kławdia musiała zdawać sobie z tego sprawę) – rozstrzelany.
1 2 »

Komentarze

05 III 2020   13:32:16

Ja znałem inne wyjaśnienie „pisz pan na Berdyczów”: gdy ktoś chciał sądownie uzyskać coś od Radziwiłłów/miał do nich jakieś żale, cała familia odpowiadała, by pisać do ich skrzynki pocztowej w Berdyczowie, czyli tam, gdzie nikogo z nich nigdy nie ma.

05 III 2020   19:48:17

@freynir

Też niezłe. I też prawdopodobne.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zajęcia pozalekcyjne: Odc. 4. Niebezpieczne szczenięce kawały
Marcin Mroziuk

13 VII 2020

Dzięki otrzymanym od Bae Gyu-ri pieniądzom Oh Ji-soo może ponownie uruchomić swój nielegalny biznes. Na początku współpraca między nowymi wspólnikami nie układa się wprawdzie bezproblemowo, ale prawdziwe kłopoty dopiero się pojawią i nadciągną z dość niespodziewanej strony.

więcej »

East Side Story: Pogańska tajemnica pod korytem Newy
Sebastian Chosiński

12 VII 2020

Rosjanie już niejednokrotnie udowodnili, że potrafią – w przeciwieństwie chociażby do polskich twórców – kręcić niezłe horrory. Nie oznacza to jednak oczywiście, że wszystkie filmy grozy, jakie wychodzą spod ich rąk, to arcydzieła. Niestety, „Atakan. Krwawa legenda” autorstwa debiutanta Aleksandra Griszyna znajduje się na drugim biegunie jakości. Lepiej go unikać!

więcej »

Zajęcia pozalekcyjne: Odc. 3. W pogoni za forsą
Marcin Mroziuk

10 VII 2020

Wydarzenia w tym odcinku zdominowane są kwestie finansowe. Obserwujemy więc z zainteresowaniem, jak Oh Ji-soo rozpaczliwie próbuje zdobyć pieniądze, które pozwolą mu normalnie się uczyć, a także możemy się przekonać, że przerwa w działaniu jego nielegalnego biznesu ma niekorzystny wpływ także na sytuację innych osób.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.

Do sedna:

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.