Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Alejandro González Iñárritu
‹Birdman›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBirdman
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery23 stycznia 2015
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaEmmanuel Lubezki
Scenariusz
ObsadaEmma Stone, Edward Norton, Naomi Watts, Andrea Riseborough, Michael Keaton, Zach Galifianakis, Amy Ryan, Merritt Wever
MuzykaAntonio Sanchez
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Birdman.
[Alejandro González Iñárritu „Birdman” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Birdman” Alejandro Gonzáleza Iñárritu zdobył najwięcej nominacji i nagród wśród wszystkich filmów meksykańskiego reżysera. Choć nazywanie tego filmu jego „opus magnum” może brzmieć nieco pompatycznie, wydaje mi się, że jest to zdecydowanie najlepszy film Iñárritu.

Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Birdman.
[Alejandro González Iñárritu „Birdman” - recenzja]

„Birdman” Alejandro Gonzáleza Iñárritu zdobył najwięcej nominacji i nagród wśród wszystkich filmów meksykańskiego reżysera. Choć nazywanie tego filmu jego „opus magnum” może brzmieć nieco pompatycznie, wydaje mi się, że jest to zdecydowanie najlepszy film Iñárritu.

Alejandro González Iñárritu
‹Birdman›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBirdman
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery23 stycznia 2015
ReżyseriaAlejandro González Iñárritu
ZdjęciaEmmanuel Lubezki
Scenariusz
ObsadaEmma Stone, Edward Norton, Naomi Watts, Andrea Riseborough, Michael Keaton, Zach Galifianakis, Amy Ryan, Merritt Wever
MuzykaAntonio Sanchez
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Głównym bohaterem jest Riggan Thompson, gwiazda kina superbohaterskiego z początku lat dziewięćdziesiątych. Jego sława już dawno przebrzmiała, a on sam znany jest jako „ten facet, który grał Birdmana”. Riggan próbuje „zrobić w końcu coś istotnego”, czyli wystawić na Broadwayu sztukę na podstawie opowiadania Raymonda Carvera – „What We Talk About When We Talk About Love”. Ma to być zarówno hołd dla pisarza, którego autograf skłonił młodego Riggana do rozpoczęcia kariery aktorskiej jak i swego rodzaju udowodnienie, że jest on prawdziwym artystą, a nie „tylko” zapomnianym nazwiskiem z blockbusterów.
Według założeń Iñárritu miał to być film, podczas seansu którego dochodzi do najmocniejszego utożsamienia się widza z głównym bohaterem. Całość została nakręcona tak, jak chociażby „Ludzkie dzieci” Alfonso Cuarona – jedno, nieprzerwane, długie ujęcie zespalające percepcję widza z percepcją filmowej kamery. Widz płynie ciągłym strumieniem emocji i wrażeń, z którego nie sposób się wyrwać – czyli mamy dokładnie to samo, czego doświadczamy w prawdziwym życiu. Trwamy bez ustanku w naszej własnej rzeczywistości od dnia narodzin aż do śmierci. W „Birdmanie” zatem towarzyszymy Rigganowi w jego subiektywnej, fantasmagorycznej, wewnętrznej podróży, podczas której rozlicza się on ze swoim życiem, dostrzega błędy popełnione w jego trakcie i szuka za nie odkupienia. A przede wszystkim uczy się żyć naprawdę i zaczyna rozumieć „o czym mówimy, kiedy mówimy o miłości”.
Aby dotrzeć do sedna „Birdmana” musimy zrozumieć symbolikę postaci, w którą wcielał się kiedyś Riggan, a która teraz nawiedza go podczas przygotowań do premiery sztuki teatralnej. Filmowe superbohaterstwo symbolizuje u Iñárritu popkulturową łatwiznę, prostą drogę ku powszechnej admiracji. Krytyk filmowy, który staje się prawdziwym katalizatorem decyzji Riggana o wystawieniu „sztuki ostatecznej”, cytuje Rolanda Barthesa: „Misja kulturotwórcza, będąca ongiś domeną bogów i epickich sag, została obecnie przejęta przez reklamy proszków do prania”. Ten wydumany i w sumie nieco bełkotliwy tekst, w zestawieniu z idiotycznymi pytaniami wysłanniczki tabloida, uświadamia bohaterowi pewną smutną prawdę – nikt nie wielbił jego jako aktora, nikogo nie obchodził Riggan Thompson. Liczył się box office, autografy, sztuczne uśmiechy, pieniądze i lekkostrawna papka. Nikt go nie kocha – ani widzowie (bo dla nich tak naprawdę nie istnieje jako człowiek) ani żona, ani córka (bo dla nich nie istniał inaczej niż w swej sztucznej kreacji i zawsze na odległość). Wystawienie ambitnej sztuki teatralnej staje się zatem obsesją Riggana – podporządkowuje temu celowi całe swoje życie, wszystkie środki jakimi dysponuje i – znowu – relacje z żoną i córką.
Riggan szuka ponownie miłości i akceptacji – i znowu popełnia ten sam błąd co przed laty. Uświadamiają mu to wszyscy po kolei – krytyczka teatralna, nazywająca go zarozumiałym, samolubnym i rozwydrzonym dzieciakiem, który, ze względu na odpustową przeszłość swojej kariery jest niegodzien stąpania po deskach Broadwayu; córka, która wykrzykuje mu prosto w twarz, że próbuje zwrócić na siebie uwagę świata, który już dawno przeminął, a dla obecnego on nic nie znaczy i wreszcie była żona wytykająca mu, że „myli admirację z miłością”. Wszystko to, co robił kiedyś i robi teraz to budowa sztucznej, całkowicie fałszywej rzeczywistości wokół siebie, w której sens i cel jego życia określane są przez poklask publiczności i krytyków. „Dlaczego ciągle muszę ciągle błagać o miłość?!” – krzyczy postać grana przez Riggana, w ostatniej, kluczowej scenie sztuki teatralnej, która uświadamia mu jeszcze jedną straszliwą prawdę: „Nikt mnie nie kocha, zatem nie istnieję”. Zapomina jednak o jednym.
Film rozpoczyna się cytatem z Carvera: „I czy zdołałeś osiągnąć w tym życiu to, czego pragnąłeś? Tak. Zwać się ukochanym, czuć się ukochanym na tej ziemi”. Aby jednak to osiągnąć Riggan musi w końcu dowiedzieć się czym tak naprawdę jest miłość. Musi się nauczyć, że nie definiują jej miliony na koncie, statuetki i pochwalne peany na pierwszej stronie „Variety”. Nie może o nią zabiegać, ponieważ w ten sposób nigdy jej nie znajdzie. Musi być po prostu obecny w życiu tych, którzy taką miłość mogą mu zaoferować zupełnie bezinteresownie. Riggan, pojął tę prawdę, gdy było już za późno: „Byłem nieobecny we własnym życiu, a teraz dobiega ono końca”.
Niejednoznaczne zakończenie filmu jest jednym z najszerzej dyskutowanych w ostatniej kinowej dekadzie. Czy Riggan jest w końcu „obecny”? Jeśli tak, to w jaki sposób? Czy w końcu „istnieje”? Alejandro Gonzáleza Iñárritu nie odpowiada na te pytania w sposób prosty. Pamiętajmy jednak, że pomimo mnogości interpretacji idei filmu – interpretacja autorska jest tylko jedna. Docieranie do sedna takich filmów, jest jedną z największych korzyści z obcowania z kinem.
koniec
14 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zaraza, odc. 4: Niezbadane są ścieżki Pana
Marcin Mroziuk

3 IV 2020

Zbiorowe groby po brzegi wypełnione ciałami zmarłych na dżumę i szpitale niemogące pomieścić chorych (którym zresztą niewiele można pomóc) – takich widoków nie brakuje w czwartym odcinku, ale należało się ich spodziewać w zasadzie już od początku serialu. Rozszerzająca się epidemia to jednak zaledwie jeden z czynników, które sprawiają, że z coraz większym napięciem obserwujemy rozwój wydarzeń na ekranie.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Cios w jądro ciemności
Sebastian Chosiński

1 IV 2020

Przyznam, że długo się wahałem, czy omawiać w tej rubryce filmy powstałe w czasach stalinowskich, będące apologią dyktatora. Z drugiej strony jednak, skoro one także są „klasyką kina radzieckiego” (choć niekiedy niechcianą), to dlaczego się od nich odżegnywać. Poza tym dzisiaj jest ważny dzień. Prima aprilis! I choćby z tego powodu mogę sobie pozwolić na monumentalną „Bitwę stalingradzką” Władimira Pietrowa z końca lat 40. XX wieku.

więcej »

Zaraza, odc. 3: Na początku było Słowo
Marcin Mroziuk

31 III 2020

Trzeba przyznać, że twórcy serialu dbają o to, żeby w każdym odcinku czymś zaskoczyć widzów. Tym razem Mateo z jednej strony zmaga się z demonami ze swej przeszłości, a z drugiej w ramach prowadzonego śledztwa odkrywa nowe istotne fakty. A równocześnie obserwujemy, że dżuma też nie próżnuje.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Transatlantyk 2015: Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Co nam w kinie gra: Birdman
— Marta Bałaga

Wenecja 2014: Wielka improwizacja
— Marta Bałaga

Tegoż twórcy

Czego wstydzi się Iñárritu
— Piotr Dobry

Piękno życia w kokonie szpetoty
— Joanna Pienio

Ciężar duszy
— Konrad Wągrowski

Od 01, przez 09, do 11 (w skali dziesięciopunktowej)
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Nienazwane
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Supernoir
— Marcin Knyszyński

Antywestern
— Marcin Knyszyński

Narracyjna czkawka
— Marcin Knyszyński

Więzień istnienia
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

My tu tylko mieszkamy…
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.