Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Fiodor Bondarczuk
‹Inwazja›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInwazja
Tytuł oryginalnyВторжение
ReżyseriaFiodor Bondarczuk
ZdjęciaWładisław Opieljanc
Scenariusz
ObsadaIrina Starszenbaum, Aleksandr Pietrow, Rinal Muchamietow, Oleg Mienszykow, Siergiej Garmasz, Jewgienij Michiejew, Jurij Borisow, Grigorij Dancygier, Konstantin Bogomołow, Wiktor Szamirow
MuzykaIgor Wdowin
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania129 min
Gatunekmelodramat, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Inwazja śmie(r)ci z kosmosu
[Fiodor Bondarczuk „Inwazja” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Fiodor Bondarczuk niezbyt często staje przed kamerą w roli reżysera. Ale kiedy już to robi, kręci filmy z prawdziwym przytupem i za olbrzymie pieniądze. Podobnie rzecz ma się z najnowszym – fantastycznonaukowym melodramatem „Inwazja”, który jest kontynuacją wcześniejszego o dwa lata „Przyciągania”. Niestety, kontynuacją wydumaną, ckliwą i zupełnie niepotrzebną. Filmu nie potrafią uratować nawet przyzwoite efekty specjalne.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Inwazja śmie(r)ci z kosmosu
[Fiodor Bondarczuk „Inwazja” - recenzja]

Fiodor Bondarczuk niezbyt często staje przed kamerą w roli reżysera. Ale kiedy już to robi, kręci filmy z prawdziwym przytupem i za olbrzymie pieniądze. Podobnie rzecz ma się z najnowszym – fantastycznonaukowym melodramatem „Inwazja”, który jest kontynuacją wcześniejszego o dwa lata „Przyciągania”. Niestety, kontynuacją wydumaną, ckliwą i zupełnie niepotrzebną. Filmu nie potrafią uratować nawet przyzwoite efekty specjalne.

Fiodor Bondarczuk
‹Inwazja›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInwazja
Tytuł oryginalnyВторжение
ReżyseriaFiodor Bondarczuk
ZdjęciaWładisław Opieljanc
Scenariusz
ObsadaIrina Starszenbaum, Aleksandr Pietrow, Rinal Muchamietow, Oleg Mienszykow, Siergiej Garmasz, Jewgienij Michiejew, Jurij Borisow, Grigorij Dancygier, Konstantin Bogomołow, Wiktor Szamirow
MuzykaIgor Wdowin
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania129 min
Gatunekmelodramat, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Do tego momentu Fiodorowi Siergiejewiczowi Bondarczukowi (urodzonemu w 1967 roku) udawało się unikać większych wpadek reżyserskich. Wojenna „9 kompania” (2005) zebrała doskonałe recenzje i okazała się jednym z najważniejszych filmów poświęconych radzieckiej interwencji w Afganistanie. Przyzwoicie prezentowała się dwuczęściowa ekranizacja fantastycznonaukowej powieści Braci Strugackich „Przenicowany świat” (2008-2009), mimo że aktor grający główną postać, czyli Maksyma Kammerera, starał się robić wszystko, aby zniweczyć starania twórców. Nawet krytykowany przez wielu (drugo)wojenny „Stalingrad” (2013) miał świetne momenty, świadczące o tym, że Bondarczuk junior mimo wszystko sporo nauczył się od swego ojca (autora legendarnego „Losu człowieka”).
Trzy lata temu Fiodor Siergiejewicz powrócił do kina spod znaku science fiction, kręcąc – za ogromne, jak na warunki rosyjskie, pieniądze – fantastycznonaukowo-sensacyjny melodramat „Przyciąganie”. Choć daleko było mu do arcydzieła, spodobał się na tyle, że krótko po premierze zaczęto myśleć o jego kontynuacji. Scenariusz, pod którym ponownie podpisał się sprawdzony już duet Oleg Małowiczko („Wasilisa”, „Strażnicy nocy”) oraz Andriej Zołotariow („Lodołamacz”, „Miliard”), przystąpił do pracy praktycznie z biegu (co, niestety, widać na ekranie). Do zdjęć przystąpiono w lipcu 2018 roku, wszystko utrzymując w absolutnej tajemnicy, co nie było wcale łatwe, ponieważ część z nich powstawała w centrum Moskwy. Twórcom „Inwazji” zależało na tym, aby do dnia premiery fabuła stanowiła dla widzów niespodziankę (i trudno dziwić się temu, znając jej zarysy, mogliby nie wybrać się do kina).
Obraz trafił do kin 1 stycznia 2020 roku, był więc pierwszą tegoroczną premierą w Rosji. Producenci wydali na niego 944 miliony rubli, które zwróciły się w ciągu nieco ponad dwóch miesięcy. Ile będzie „na górkę”, trudno jeszcze ocenić, ale cudów chyba nie można się spodziewać. Dotychczasowa frekwencja, choć okazała – 3,5 miliona widzów – daleka jest jednak od rekordów. Ale może to i lepiej. Przynajmniej nikomu nie przyjdzie do głowy realizować część trzecią. Chyba że… Od katastrofy, która w dużym stopniu zniszczyła Moskwę, minęły dwa lata. Julia Lebiediewa jest już studentką politechniki, podobnie jak wciąż podkochujący się w niej nieśmiały i zakompleksiony Google. Co stało się z Artiomem Tkaczowem, na razie nie wiadomo, może poza tym, że po dramatycznych przeżyciach, jakie stały się ich udziałem, Julia nie uważa go już za swojego chłopaka. Jej życie zresztą diametralnie się zmieniło. Jest bowiem pod stałą kontrolą służb specjalnych, które starają się wybadać jej moce.
Właśnie, moce! Po tym, jak została uratowana przez kosmitę Hekona, za sprawą kontaktu z obcą technologią, Julia zyskała moc kierowania potokami wody. Wojsko chce poznać tajemnice tej nadprzyrodzonej zdolności. Za zgodą ojca dziewczyny, generała (tak, dostał awans) Walentina Lebiediewa, przeprowadzony zostaje niebezpieczny eksperyment, w którym współuczestniczy, chociaż nie z wolnej woli… Artiom. Jak się okazuje, mężczyzna, zamknięty w laboratorium wojskowym, jest królikiem doświadczalnym – testuje się na nim kosmiczny egzoszkielet. Spotkanie tych dwojga wywołuje w dziewczynie tak silne emocje, że nawet ojciec godzi się, aby wieczór spędziła samotnie w barze. W rzeczywistości śledzi ją przez cały czas kapitan Iwan Korobanow, w którym zresztą Julia bez trudu rozpoznaje tajniaka. W barze pojawia się też jednak inny gość, zupełnie niespodziewany – przedstawia się jako Chariton, ale w rzeczywistości jest to… Hekon, który rozprawia się z Iwanem i porywa Julię. Chociaż tak naprawdę trudno nazwać to klasycznym porwaniem. Wszak dziewczyna, wciąż wzdychająca do obcego, nie stawia żadnego oporu.
Ponowne pojawienie się kosmity zbiega się z przedziwnymi wydarzeniami. Ktoś przejmuje kontrolę nad światowym systemem cyfrowym i zaczyna manipulować ludźmi, rozsiewając na prawo i lewo oczywiste kłamstwa i fake newsy. Czy stoją za tym Hekon i jego pobratymcy? Wojsko i rząd rosyjski zdają się nie mieć co do tego wątpliwości. W efekcie rozpoczyna się w mieście totalna rozpierducha! Efekty specjalne są na wysokim poziomie, ale nie potrafią zakryć tego, co najistotniejsze – pustki fabularnej. W „Inwazji” tak naprawdę, mimo ciągłych pościgów i strzelanin, nie dzieje się nic. A przynajmniej nic, co zasługiwałoby na wyróżnienie. Efektowny kostium science fiction wykorzystywany jest przez Bondarczuka po to, aby przedstawić miłosną historię trójkąta, w którym kobieta (Julia) wybiera obcego mężczyznę, przybysza z daleka (Hekon), z czym nie potrafi pogodzić się jej dotychczasowy partner (Artiom). Sytuacja zmusza jednak wszystkich do zakopania topora wojennego i podjęcia wspólnej walki o uratowanie Ziemi. Czy na taką opowieść naprawdę trzeba było wydawać prawie miliard rubli?
Tym bardziej że do tego, co zostało przedstawione już dwa lata wcześniej w „Przyciąganiu”, tym razem scenarzyści nie wnoszą nic nowego. Ba! przepuszczają takie głupoty, że aż strach. Wyobraźcie sobie: kosmita porywa córkę generała i ucieka z nią do chaty pośrodku lasu, a potem rano ona dzwoni do ojca z komórki, czym oczywiście umożliwia wojsku namierzenie ich miejsca pobytu. To pomysł nie wart nawet dziesięciu kopiejek, a staje się punktem zwrotnym akcji w filmie za… wspominałem o tym parę zdań wcześniej. W „Inwazji” nie ma nic, co usprawiedliwiałoby jej powstanie – żadnego nowego konceptu, żadnej głębszej myśli, żadnej sceny, która zapadłaby na dłużej w pamięć. Znaczy to tyle, że film nakręcono wyłącznie dla kasy. I kasę tę zarobił. Choć słabiej wypadają w nim – w porównaniu z poprzednikiem – zarówno zdjęcia autorstwa Władisława Opieljanca („Selfie”, „Zakładnicy”), jak i muzyka Igora Wdowina („Wilk zmyślony”). O ile jednak ten pierwszy niewiele miał do powiedzenia, ten drugi mógł się bardziej postarać. Chyba że producenci wybrali to, co im pasowało, a niekoniecznie to, co sugerował kompozytor.
W rolach głównych i drugoplanowych pojawili się ci sami aktorzy co przed trzema laty. Julię zagrała Irina Starszenbaum („Lato”, „T-34”); jej ojca, generała Lebiediewa – Oleg Mienszykow („Spaleni słońcem”, „Legenda z numerem 17”); ekschłopaka Artioma – Aleksandr Pietrow („Gogol”, „Tekst”), a kosmitę Hekona – Rinal Muchamietow („Abigail”). Ze starej obsady są też Jewgienij Michiejew („Donbas. Granica”) jako Google oraz Siergiej Garmasz („Dwa bilety do domu”) w roli wicepremiera. Najważniejszą nową postacią jest kapitan Korobanow, w którego wcielił się Jurij Borisow („Siedem par nieczystych”, „Byk”).
koniec
15 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: „Kto boi się śmierci…”
Sebastian Chosiński

8 IV 2020

Zastanawiam się, czy dzisiaj – gdy w konstytucji mamy wpisany zakaz propagowania ustroju komunistycznego (jako przejawu totalitaryzmu) – mógłby zostać zaprezentowany w telewizji jeden z najsłynniejszych powojennych obrazów Julija Rajzmana. Przedstawia on przecież mit o „dobrym komuniście” – człowieku prostym, ale uczciwym, niewykształconym, lecz marzącym o świetlanej przyszłości chłopów i robotników. W Polsce Ludowej wyświetlano go pod tytułem „Niezłomny”…

więcej »

Zaraza, odc. 5: Boże, czemu nas opuściłeś?
Marcin Mroziuk

7 IV 2020

W piątym odcinku „Zarazy” na pierwszy plan wybija się wreszcie Valerio Huertas, którego czekają teraz wyjątkowo trudne chwile, ale na znaczeniu zyskuje też Luis de Zúñiga, a ponadto sporo emocji dostarcza nam dochodzenie prowadzone przez Mateo. Widzowie z pewnością więc nie będą narzekać na nudę.

więcej »

Spiesz się powoli!
Sebastian Chosiński

6 IV 2020

Brian De Palma nikomu już nic nie musi udowadniać. Ma już niemal osiemdziesiąt lat na karku i nakręcił wystarczająco dużo arcydzieł, aby zajmować poczesne miejsce w panteonie najwybitniejszych reżyserów XX wieku. Właśnie, XX, bo w XXI radzi już sobie znacznie gorzej. Oparty na scenariuszu Norwega Pettera Skavlana thriller „Domino” nie pozwala, niestety, zmienić tego zdania.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.